29 grudnia 2013

Rozdział piąty



Bałam się dzisiejszego wieczoru. Bałam się swojej reakcji na przeszywający wzrok chłopaka, który rano mnie pocałował. Ale czy on dalej będzie mnie obserwował po tym co między nami zaszło? Może się zniechęcił i już na zawsze zasłoni okno w swoim domu tak, żebym już nigdy go nie zobaczyła?
Tego nie chciałam. Przyzwyczaiłam się już do przeszywającego wzroku chłopaka i podobało mi się jego zainteresowanie moją osobą. Teraz jedynie pozostawało mi się modlić, aby chłopak się nie zniechęcił i dalej kontynuował to co robił do tej pory. Może i jestem lekko (albo mocno) zwariowana, lubiąc wzrok podglądacza, ale nic nie mogłam na to poradzić.
Z zamyślenia wyrwał mnie dzwonek telefonu. Dzwonił Colin.
- Tak? – zapytałam znudzonym tonem.
- Może byśmy się gdzieś teraz wyrwali? Jeśli masz czas… - zaproponował.
Oh, zdziwiło mnie to, bo chłopak nigdzie mnie nigdy nie zabiera, a powodem był nagminny brak pieniędzy.
- Jasne. Gdzie? – zapytałam myśląc o kinie, albo kręglach, albo innych ciekawych rozrywkach.
- Nie wiem… - odpowiedział jak zwykle niezdecydowany. – Możemy iść na spacer do parku…
Pewnie! Park! Super opcja dla emerytów! Cholera… Mam już dość łażenia z nim po parku! Nawet nie mamy o czym wtedy rozmawiać… A zawsze jak proszę go żebyśmy wyszli, to on proponuje park. Nudy… Ale mimo to moja odpowiedź zabrzmiała.
- No, ok.
- To przyjedź pod główne wejście. Będę czekał. – powiedział i się rozłączył.
Jakie to w jego stylu! Nawet nie zaproponuje, że przyjedzie po mnie… No cóż, przyzwyczaiłam się.
Poprawiłam makijaż, ubrałam ciepły sweter, bo teraz jesienne popołudnia były chłodne i wyszłam z domu. Dojazd do parku zajął mi jakieś pół godziny, a gdy w końcu tam dotarłam, drugie pół godziny czekałam na Colina.
„Jak tylko zbiorę w sobie tyle odwagi, to z nim zerwę.” Obiecywałam sobie w duchu. Nie umiałam tego zrobić ponieważ wiedziałam, że chłopak szczerze się we mnie zakochał i nie chciałam zranić jego uczuć. Przykro by mi było patrzeć w jego oczy i mówić „koniec z nami” gdy tak naprawdę nie jesteśmy pokłóceni i nic takiego między nami się nie dzieje. No za wyjątkiem tego, że nie jestem w nim zakochana i nie podoba mi się jego sposób bycia. Ale to już inna kwestia.
Obserwowałam jak chłopak zbliżając się do mnie ściąga słuchawki z uszu i chowa telefon do kieszeni. Nachylił się nade mną i pocałował mnie w usta.
- Długo czekasz? – spytał.
- Chwilę. – odpowiedziałam nie chcąc mu robić za dużych wyrzutów.
- Przepraszam, miałem pewne komplikacje… - powiedział, złapał mnie za rękę i poprowadził w kierunku parku. Miło z jego strony, że przeprosił, ale wolałam nie znać odpowiedzi na pytanie jakie to były komplikacje.
- Colin, może gdzieś pójdziemy? Bo jest zimno i nie uśmiecha mi się takie łażenie po parku bez celu… - zasugerowałam zastanawiając się czy chłopak wychwyci moją sugestie i coś zaproponuje.
- Mówiłem Ci, że później pójdziemy do mnie…
- Nie mogę. Później mama ma dzwonić na skypie i muszę być w domu. – powiedziałam. Tak, to akurat było prawdą, ale także świetnym pretekstem na nie zostanie sam na sam z Colinem.
- To ile masz czasu? – zapytał chłopak patrząc na mnie z góry.
- Jakąś godzinę. – powiedziałam. Oczywiście, że miałam więcej czasu, ale już połowę czekałam na niego i nie miałam ochoty się z nim dłużej widzieć.
- Aha… To zacznę od razu…
- Co zaczniesz? – tym stwierdzeniem chłopak mnie zaskoczył.
- Musimy pogadać. – powiedział dosadnie zatrzymując się w pół kroku.
- Musimy? – spytałam i od razu poczułam się jak idiotka.
- Tak.
- O czym?
- O nas.
- O nas? – powtórzyłam pytająco nie wiedząc co chłopak dokładnie ma na myśli.
- Zauważyłem, że ostatnio się ode mnie oddaliłaś. – powiedział idąc powoli.
Poszłam za nim, a w duchu modliłam się, aby chłopak nie zaczął analizować tego związku, bo dojdzie do wniosku, że to wszystko nie ma sensu i ze mną zerwie. A ja mam swoją dumę i nie pozwolę żadnemu chłopakowi zerwać ze mną. Bo to ja zwykle dyktowałam warunki i powinno tak zostać.
- Co? Ja nic takiego nie zauważyłam. – skłamałam.
- Migasz się od spotkań ze mną, a jak już się spotkamy, to szybko uciekasz… W szkole też wolisz z Noemi gadać niż ze mną…
- Przecież dziś się widzimy. – powiedziałam próbując uśpić jego czujność.
- Dziś. Na chwilę. Ale ostatnio co próbuję się z tobą zobaczyć na osobności, to nie masz czasu. – powiedział chłopak gestykulując wolną ręką.
- Wydaje Ci się. – mruknęłam, bo nie wiedziałam co powiedzieć.
- Nie wydaję mi się.
- Dobrze. Postaram się to zmienić. – powiedziałam przystając i obracając się w kierunku jego twarzy. Podniosłam się lekko na palcach i cmoknęłam jego usta, żeby poczuł, że to co mówię jest prawdą, nawet jeśli tak naprawdę nie jest i właśnie rozmyślam plan jak delikatnie z nim zerwać.
Chodziliśmy po parku jeszcze z pół godziny, do czasu aż się uparłam, że wracam do domu, bo moje palce i w nogach i w rękach całkowicie skostniały. Colin przyjął tą wiadomość niechętnie, ale ku mojemu zdziwieniu odprowadził mnie do przystanku autobusowego.
Gdy weszłam do mieszkania, zapaliłam wszystkie światła ponieważ zaczynało się ściemniać. Na jutro nie miałam za dużo lekcji, więc odpuściłam sobie i od razu włączyłam laptopa. Sprawdzanie poczty, facebooka, tumblra i paru innych witryn zajęło mi godzinę, a gdy rozejrzałam się wokół, na zewnątrz było już zupełnie ciemno. Zauważyłam, że okna chłopaka z naprzeciwka są odsłonięte, ale on nie stał jak zwykle i mnie nie obserwował, tylko chodził po pokoju i coś robił. Nie widziałam dokładnie co, ale nie zauważył, że go obserwuję.
Zastanawiałam się czy nie zasłonić rolet ponieważ nadal byłam zawstydzona tym porannym pocałunkiem. Może on nie chce mnie znać? Może pomyślał, że jestem głupią małolatą, która w dodatku nie umie się całować i zakończy tą dziwną znajomość? Ale czy to w ogóle jest znajomość?
Już wstałam z krzesła przy biurku, skierowałam się powolnym krokiem do okna, złapałam za sznureczek, który zasłania rolety, gdy chłopak zerknął przelotnie w moją stronę. Gdy dotarło do niego, że na niego patrzę, wyprostował się i podszedł bliżej okna, a ja zastałam się w bezruchu z głupkowato wyciągniętą ręką trzymającą sznurek.
Chłopak poszerzył swój uśmiech i sięgnął po coś w głąb pokoju. Ja w tym czasie opuściłam rękę i stanęłam normalnie, próbując się jakoś wyluzować. Czułam się strasznie spięta i niepokoiła mnie ta sytuacja.
Ciemnowłosy chłopak wrócił i przyłożył do okna kartę formatu A4, na której markerem było napisane jedno słowo: KINO?
Czy on mnie właśnie zaprosił na randkę?
Moje serce podskoczyło, a w żołądku zaczęło niebezpiecznie bulgotać. Powinnam mu jakoś odpowiedzieć, ale nie umiałam się ruszyć, a moje dłonie zaczęły niebezpiecznie drżeć. Stojąc tak obserwowałam jak chłopak dopisuje coś na kartkę i ponownie przykłada ją do okna.
Jutro 20.00 czekaj na mnie.
No pięknie. Właśnie umówił się ze mną na randkę, a ja jedyne co mogłam w tej chwili zrobić to nieśmiało podnieść kąciki ust.
Nie poznaję siebie. Nigdy w życiu nie byłam tak onieśmielona niczym… Zawsze miałam swoje zdanie i byłam niezależna, a ten chłopak wyrabia ze mną co tylko zechce. Ale to nie jest najgorsze. Najgorsze jest to, że mi się to podoba!
Staliśmy tak jeszcze patrząc na siebie i dosłownie, nic poza tym nie robiąc. Nie mieściło mi się w głowie, jak taka forma spędzania czasu może mi się podobać, ale codziennie o niczym innym nie myślałam jak o tych magicznych kilku minutach, które budziły do życia motyle w moim brzuchu.
Motyle…
Przypomniał mi się tatuaż chłopaka: motyl. I ponownie zapragnęłam go zobaczyć.
Ale w tym momencie chłopak zasłonił rolety w oknach i już nic nie widziałam.


Przez cały następny dzień nie umiałam się na niczym skupić myśląc cały czas o tym co czeka mnie wieczorem. Randka. Ale nie zwykła randka. Randka z chłopakiem z naprzeciwka!
Na samą myśl o tym czułam, że robi mi się niedobrze, nie mogłam nic przełknąć ani nawet spokojnie przeczytać rozdziału podręcznika na lekcji historii. A gdy zajęcia dobiegły końca od razu skierowałam się do domu. Do 20.00 zostało kilka godzin i kompletnie nie miałam pomysłu jak je spędzić.
Najpierw zadzwoniłam na sypie do mamy, ponieważ wczoraj nie udało nam się połączyć. U niej było rano, więc rozmawiałyśmy bez problemu z półtorej godziny. Później gadałam z Noemi na facebooku, oczywiście nie mówiąc jej co mnie czeka wieczorem, a gdy na zegarku wybiła 19.30 zaczęłam się niepokoić. Zerknęłam w okna naprzeciwko. W pokoju paliło się światło i zobaczyłam jak chłopak chodzi w samych jeansach po pokoju. Na chwilę z niego wyszedł, by po piętnastu minutach wrócić. Dostrzegłam jak wyciąga z szafy koszulkę i zakłada ją na siebie.
Cholera… Pomyślałam. Zagapiłam się w okno i zupełnie zapomniałam, że nadal mam założony dres i zero z porannego makijażu! Wstałam szybko od biurka zerkając ponownie w okno naprzeciwko. Chłopak stał przed szybą i gdy mnie zobaczył uśmiechnął się. Bez zastanowienia wyleciałam z pokoju i w łazience przemyłam twarz i zęby. Później wróciłam by zabrać ciuchy z szafy i na szczęście światła w mieszkaniu naprzeciwko były zapalone, czyli mam jeszcze chwilę. Ale w co się ubrać?
Cholera. Nie zwróciłam uwagi na to w co ubrał się chłopak, więc nie miałam pojęcia czy mam założyć bardziej sportowe ciuchy czy bardziej eleganckie?
Ale z racji tego, że zależało mi na tym spotkaniu (dalej nie umiałam tego przed sobą przyznać) postanowiłam, że założę bordową spódniczkę do kolan, która ma kremową koronkę na wierzchniej stronie, do tego kremowy top, który włożyłam do środka i bordowy sweter. Ten zestaw był jednym z nowszych moich zakupów i nie mogłam się już doczekać kiedy go założę, a akurat teraz nadarzyła się idealna okazja. Z racji tego, że wieczór był zimny, ubrałam materiałowe rajstopy.
Wybranie i założenie tego wszystkiego zajęło mi około 10 minut. Pięknie się wkopałam. Mam dokładnie pięć minut na makijaż, a w tej chwili widziałam jak światła w domu chłopaka gasną. Wychodził po mnie.
Zaczęłam ścigać się z czasem nakładając podkład i rysując kreski eyelinerem. Miałam szczęście, że codziennie rano robię tę samą czynność, którą opanowałam do perfekcji. Gdy nałożyłam błyszczyk na usta zadzwonił dzwonek domofonu. Wzięłam dwa głębokie oddechy i podniosłam słuchawkę.
- Tak? – zapytałam nieśmiało. Bo niby co miałam odpowiedzieć, jak oboje wiedzieliśmy kto dzwoni: „Kto tam?”
- Czekam. – usłyszałam niski głos chłopaka i w tym momencie nogi się pode mną ugięły.
Wróciłam do łazienki, popsikałam się perfumem, przeczesałam  włosy szczotką i weszłam do przedpokoju gdzie ubrałam buty, płaszczyk, ponieważ kolorowa kurtka, którą na co dzień nosiłam nie za bardzo pasowała do mojego dzisiejszego stroju, i czapkę, a szyję otuliłam szalikiem. Zamykając drzwi zaczęłam się zastanawiać czy aby za ładnie się nie ubrałam. Przecież to tylko kino…
Ale chciałam zamazać złe wrażenie po pocałunku i pokazać się chłopakowi z innej strony, więc mój strój był całkowicie adekwatny na ten piątkowy wieczór.
Zjechałam windą na parter i powoli otworzyłam drzwi wyjściowe.
Chłopak stał koło schodów obrócony profilem do mnie, trzymając ręce w kieszeniach a twarz do połowy miał schowaną za czarnym płaszczem, który ubrał. Miło wiedzieć, że nie tylko ja wystąpię tego wieczora w płaszczu.
Gdy schodziłam powoli ze schodów, czarnowłosy odwrócił się, wyprostował, wyjął ręce z kieszeni i uśmiechnął się promiennie do mnie.
- Cześć. – mruknęłam cicho podnosząc kąciki ust.
- Cześć. Harry. – przedstawił mi się wyciągając prawą rękę w moim kierunku.
Harry, Harry, Harry… Pasowało do niego to imię. Niby takie pospolite, a w jego ustach brzmiało niezwykle.
- Kaya. – powiedziałam delikatnie łapiąc i potrząsając jego dłoń.
Miał mocny i ciepły uchwyt, który sprawił, że moje nogi po raz drugi się ugięły.
Zeszłam z ostatniego schodka i wyciągnęłam z kieszeni płaszcza rękawiczki, które od razu założyłam. Nie miałam pojęcia czy się odezwać czy nie, w ogóle o czym z nim miałabym rozmawiać? To była bardzo, bardzo niezręczna chwila.
Gdy skierowałam się prosto, w stronę przystanku, z którego odjeżdżają autobusy do centrum, chłopak złapał mnie lekko za łokieć i skierował w drugą stronę.
- Myślałam, że jedziemy do centrum… - mruknęłam z odruchu.
- Bo jedziemy. – odpowiedział z tajemniczym uśmiechem.
- To tam jest autobus… - powiedziałam pokazując ręką za siebie.
- Mam auto. – odpowiedział dalej delikatnie prowadząc mnie, jak się okazało, na parking.
Ma auto. Znaczy, że musi być pełnoletni… Co najmniej… Imponują mi faceci z własnym samochodem. Nie powiem, bo lubię wygody i drogie rzeczy, rodzice mnie do tego przyzwyczaili, ale też nie jestem materialistką. Chociaż miło by było mieć chłopaka, który może zapewnić mi pewien standard… STOP! Moje myśli zaczynają krążyć wokół niewłaściwego tematu.
Na parking szliśmy w milczeniu. W pewnym momencie Harry wyciągnął kluczyki z kieszeni płaszcza i nacisnął guzik pilota, a ja od razu rozejrzałam się, które auto wyda charakterystyczny dźwięk. Nie znam się na samochodach, ale nie zaskoczyło mnie, że jego jest duży i czarny. Pasowało to do Harry’ego, a mi się naprawdę spodobało, że będę miała okazję jechać czymś takim.
Chłopak otworzył przede mną drzwi i pokazał ręką znak, że mam wejść do auta, w tym samym momencie, w którym popatrzył na mnie i uśmiechnął się uśmiechem, który znałam bardzo dobrze z wieczornych „sesji”.
- Dziękuję. – mruknęłam i przyciągając spódniczkę do tylnej części ud starając się wejść do dużego samochodu z pełną gracją, co mi się… prawie udało.
Chłopak zatrzasnął za mną drzwi i przeszedł tyłem samochodu, po czym usiadł na siedzeniu kierowcy mówiąc.
- Włączę ogrzewanie, to będzie cieplej.
Przekręcił kluczyk w stacyjce, poklikał coś na jakichś przyciskach i włączył cicho radio, po czym powoli wycofał z miejsca parkingowego.
Nie umiejąc dłużej wytrzymać tej niezręcznej ciszy zadałam mu pierwsze pytanie, które przyszło mi do głowy.
- Długo już tu mieszkasz? Nie zauważyłam Cię wcześniej…
- Dwa tygodnie. – odpowiedział niskim głosem obserwując drogę.
- Ah… A czemu się tu wprowadziłeś?
- Wyprowadziłem się od rodziców a tu znalazłem fajną kawalerkę. – powiedział rzeczowym tonem.
- I co, dobrze Ci się tu mieszka? – spytałam, bo byłam bardzo ciekawa jego odpowiedzi.
W tym momencie Harry spojrzał na mnie, uśmiechnął się pod nosem, zwrócił wzrok z powrotem na jezdnie i odpowiedział.
- Bardzo.
„Miło mi.” Przemknęło mi przez myśl i uśmiechnęłam się pod nosem.
- A ty długo już tu mieszkasz? – ciągnął rozmowę chłopak.
- Od urodzenia. – odpowiedziałam.
- Zauważyłem, że mieszkasz sama. Rodzice się wyprowadzili? – zapytał.
- Nie, ale tata pracuje jako kierowca i często wyjeżdża, a mama wyjechała pracować do Kanady. – powiedziałam splatając palce na kolanach.
- Nie smutno jest Ci samej tak mieszkać? – zapytał Harry ukradkiem zerkając na mnie.
- Czasem jest, ale już się przyzwyczaiłam. – uśmiechnęłam się lekko w jego stronę.
Przemknęło mi przez myśl, że Colin nigdy by mnie o takie coś nie zapytał. Mu się wręcz podobało to, że mieszkałam sama i nie lubił czasu kiedy mój tata wracał, a on nie mógł przesiadywać u mnie tyle ile chciał i wymuszał na mnie abym do niego przyjeżdżała, kiedy chciałam nacieszyć się obecnością taty. On nigdy nie zauważył, że smutno mi się samej mieszka. Ale Harry był inny od niego. Podobało mi się to.
Dojechaliśmy pod centrum handlowe gdzie mieściło się kino i chłopak powoli wjechał na podziemny parking. Szybko wysiadł z auta, ja zrobiłam to samo, ale nieco wolniej i gdy już wystawiałam nogę na zewnątrz zobaczyłam przede mną rękę chłopaka. Złapałam ją, co pomogło mi wyjść z gracją, wygładziłam płaszcz i spódniczkę i chciałam zamknąć drzwi, ale Harry mnie uprzedził.
Szliśmy obok siebie nie rozmawiając ani nie patrząc się na siebie i ponownie zakopaliśmy się w niezręcznej sytuacji. Ale tym razem ja nie będę przerywać tej ciszy. Teraz jego kolej.
- Na jaki film idziemy? – wyrwało mi się po mimo wcześniejszej obietnicy złożonej samej sobie.
- A na jaki chcesz? – zapytał zawadiacko zerkając na mnie z góry.
Teraz dopiero zwróciłam uwagę na to jaki był wysoki. Naprawdę wysoki.
- Nie wiem… - odpowiedziałam niezdecydowana.
- To coś fajnego wybierzemy. – mruknął i skierowaliśmy się w stronę kina.
Wybraliśmy jakiś film z rodzaju science-fiction. Nie interesowało mnie to za bardzo, ale wiedząc, że przez cały seans Harry będzie siedział obok mnie, to i tak bym się nie umiała skupić na niczym, więc obojętne mi było jaki film obejrzymy.
Chłopak kupił jeszcze dwie cole i duży popcorn i skierowaliśmy się na sale. Mieliśmy miejsca w wyższej części kina, gdzieś pośrodku a reklamy już się zaczęły więc musieliśmy szybko przejść przez ciemne schodki, aby odszukać właściwe miejsca.
Szybko rozebrałam płaszczyk i położyłam go na miejsce obok, które akurat było puste, gdy usłyszałam głos Harry’ego.
- Ładnie wyglądasz.
Spojrzałam na niego w chwili, w której lustrował mnie wzrokiem i dziękowałam światu, że światła już prawie pogasły i chłopak nie może zauważyć mojego rumieńca.
- Dziękuję. – mruknęłam siadając w fotelu.
Gdy zobaczyłam, że Harry kładzie swój płaszcz na kolanach, ponieważ obok niego wszystkie siedzenia były już zajęte, zaproponowałam, żeby położył go na pustym fotelu obok mnie. Gdy podawał mi płaszcz nasze palce się musnęły i poczułam, że serce zabiło mi mocniej.
„Kaya uspokój się, uspokój się…” Błagałam siebie w myślach.
I tak jak się spodziewałam film nie za bardzo mnie wciągnął, za to bardziej wciągające było jedzenie popcornu ze wspólnego pudełka, bo co jakiś czas ja i Harry sięgaliśmy po niego w tym samym momencie, co powodowało zderzenie się naszych dłoni, a w rezultacie podskoki mojego serca.
Przez cały seans zastanawiałam się czemu do tej pory chłopak nie wspomniał o tym felernym pocałunku… Przecież z tego co zauważyłam nie był zbytnio wstydliwy, także dziwne w jego przypadku było przemilczenie tego tematu. Albo przynajmniej tak mi się zdawało.
Seans skończył się koło 22.30, a gdy wyszliśmy na opustoszałe korytarze centrum handlowego chłopak ponownie na mnie spojrzał i powiedział.
- Naprawdę ładnie wyglądasz. – i uśmiechnął się przy tym promiennie, a mnie na ten uśmiech dusza miękła. Czy on musi być taki… taki przystojny?
- Dziękuję. – powiedziałam nieśmiało zakładając płaszczyk na plecy.
- Masz ochotę gdzieś jeszcze iść? – zapytał Harry zapinając swój płaszcz.
- A co masz na myśli? – spytałam.
- Zobaczysz. – odparł tajemniczo i w momencie, w którym założyłam czapkę poczułam, jak chłopak sięga po moją dłoń i prowadzi mnie do wyjścia z galerii handlowej.
- Ale Harry, zaparkowałeś na podziemnym parkingu… - zaczęłam.
- Wiem. – ponownie powiedział tajemniczym głosem i nie zmienił kierunku, w którym szliśmy.
- Gdzie idziemy? – zapytałam, ponieważ zaczęłam się trochę niepokoić.
- Zobaczysz.
- Nie. Nigdzie z Tobą nie pójdę, jak mi w tej chwili nie powiesz gdzie idziemy! – powiedziałam dosadnie stając na środku chodnika.
- Boisz się? – zapytał z łobuzerskim uśmieszkiem.
- Nie. – skłamałam.
- Boisz się. – powtórzył  tonem stwierdzającym fakt.
- Mam powód.
- Nie masz.
- Mam. Ty byś poszedł w nocy w nieznane miejsce z kimś, kto Cię co wieczór obserwuje przez okno i nie pytał byś się gdzie idziesz? – zapytałam zaplatając ręce na piersi.
- Właśnie idę. – uśmiechnął się bezczelnie.
- Ale ty wiesz gdzie idziesz. – powiedziałam dosadnie.
- Ale idę z nieznajomą.
Zaczęły mnie wkurzać te jego zagrywki. O co mu chodzi?
- Zabierz mnie do domu. – uparłam się.
- Oj, nie bój się tak. – powiedział, po czym dodał. – Chcę Ci pokazać gdzie pracuję.
- O tej porze? – spytałam zdziwiona.
- A czemu nie?
- Bo wszystko jest pozamykane…
- Mam klucze. – powiedział grzechocząc kluczami wyciągniętymi z kieszeni płaszcza.
Spojrzałam mu prosto w oczy i od razu tego pożałowałam, ponieważ jego czarujący wzrok sprawił, że mój upór powoli topniał.
- No nie daj się prosić. – powiedział wyciągając do mnie rękę.
Nie dałam się prosić, ale zignorowałam jego dłoń i przeszłam obok niego. 


________________


I oto jak obiecałam piąty rozdział! I mogę wam obiecać, że szósty będzie… ciekawy! :)

Miło mi, że przy tak małej liczbie rozdziałów mam już 3.000 wyświetleń bloga i ponad 30 osób w informowanych :)
Kocham Was!

Dodałam zakładkę SPOJLERY gdzie będę wrzucać tweety z małymi spojlerami nadchodzących rozdziałów ;)

Jeśli chcesz być informowany o nowych rozdziałach i spojlerach, zapraszam tu:
 

31 komentarzy:

  1. dlaczego przerwałaś w takim momencie?*.*
    kurde, coś niesamowitego, naprawdę masz talent:D
    strasznie się cieszę, że piszesz!
    uwielbiam *.* ♥
    @mattatahakuna

    OdpowiedzUsuń
  2. Z niecierpliwością czekam na następny :) K O C H A M
    . @_ourmoment69_

    OdpowiedzUsuń
  3. jejku, niesamowite! jesteś tak utalentowana! Ciekawe gdzie Harry pracuje ^.^ bjsbfjdsfjdsfdjdcgg, czekam nn.

    @luvmylovato

    OdpowiedzUsuń
  4. Ty naprawdę genialnie piszesz, to jest ciekawe i nie przynudzasz co drugie slowo c; a co do rozdzialu to świetny jest ;3

    OdpowiedzUsuń
  5. chciałabym pisać jak ty.
    chciałabym żeby ludzie czytali moje blogi haha.
    Soorka takie marzenia, świetny jak zawsze!

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozdzial G E N I A L N Y ! Jak i pisarka!:D @crazy4uxx

    OdpowiedzUsuń
  7. Awww nie moge doczekać sie nastepnego rozdziału ;3 hmmm... Ciekawe gdzie Harry pracuje :) to ff wciągneło mnie tak samo jak RBTYA <3
    @everywhere_69

    OdpowiedzUsuń
  8. Coś czuję, że Harry jest fotografem. :D
    Strasznie mi się podoba Twoje opowiadanie, wspaniale piszesz, zazdroszczę talentu. Mogę Ci zadać pytanie?: Od kiedy piszesz? :) x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od końca lipca, wtedy kiedy zaczęłam pisać moje pierwsze fanfiction. Nigdy wcześniej tego nie robiłam. Dziękuję za miłe słowa ;)

      Usuń
  9. Jesteś wredna.. przerywać w takim momencie? xD
    Nie mogę się doczekać następnego *-*
    Chyba dziś nie zasnę, haha :D
    Kiedy 6? ^^

    KOCHAM <3 *.*

    @BartkoweLove

    OdpowiedzUsuń
  10. Rozdział jest świetny! Już nie mogę doczekać się następnego :) xx @xxhemmings69

    OdpowiedzUsuń
  11. Jjsjhdhdhshdhxhdud kocham ♡ szybciutko dodawaj 6 rozdział! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jeeeej *.* Świetny (zresztą jak wszystkie xd) czekam na kolejny ♥
    Rysiu

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo mi się podoba twoje opowiadanie ;)) świetne <33 czekam na next.xx

    OdpowiedzUsuń
  14. Cudowny!<3
    @ilykidrauhlf

    OdpowiedzUsuń
  15. awww boski i ta ich randka <3 kocham ! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ale to jest cudowne, jeju. Nie moge doczekac sie nastepnego!
    @styIesup

    OdpowiedzUsuń
  17. O matko!! Hdcbjffbkddvjfdvktf uwielbiam to <3 masz talent i to wielki :* weny życzę @dont_let_him_go

    OdpowiedzUsuń
  18. Chcę kolejny rozdział po prostu nie mogę się go doczekać <3
    Mam nadzieję, że będziesz dodawać rozdziały regularnie :)
    Zgadzam się z jednym z powyższych komentarzy, to wredne że skończyłaś w takim momencie :D
    Ale to zachęca mnie do czytania twojego niesamowitego bloga ;)
    Kocham cię xx

    OdpowiedzUsuń
  19. Ah :D ciekawe gdzie harry pracuje :)

    OdpowiedzUsuń
  20. omg *-* meega rozdział :** Kochaaam <3

    OdpowiedzUsuń
  21. Jak dla mnie bimba w kocu sie cos dzieje i nie jest tak nudno i fajnie sie czyta :)/@believeyoucanx3

    OdpowiedzUsuń
  22. Cudowny !!! Niespodziewałam się, że Harry ją zaprosi do kina :) mam nadzieję, że w następnym rozdziale Kaya zerwie z Colinem :)
    Czekam nn ;*
    Xoxo @JustynaJanik3

    OdpowiedzUsuń
  23. Coś ty narobiła!!!! Przez ciebie zakochałam się w tym opowiadaniu. A ten spojler rozdziału 6. DOBIJAM MNIE !!!!!! Z niecierpliwością czekam na kolejny xx

    OdpowiedzUsuń
  24. w takim momencie przerwać?! jak mogłaś?! ale i tak kocham cię za to opowiadanie. czekam na następny rozdział ♥

    OdpowiedzUsuń
  25. Rozdział jest cudowny.... Tak samo jak wszystkie poprzednie xx Nie lubiłam za bardzo Colina (?) więc podoba mi się to, że Kaya chce z nim zakończyć związek :D W Końcu Harry zaczął gadać z główną bohaterką *_* Jejku nie mogę się doczekać 6 rozdziały w którym podobno będzie się działo. Może Kaya z nim zerwie w końcu? Albo Harry jej coś wyzna? Mam nadzieję, że szybko go dodasz po nowym roku i będę go mogła w końcu przeczytać xx

    Do następnego xx

    OdpowiedzUsuń
  26. Naprawdę super rozdział :D Czekam na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  27. No to zaczynamy!
    Nie jestem dobra w pisaniu komentarzy czy coś, bo praktycznie nigdy nie wiem co mam napisać. Ale chyba czytając Twoje bloga trochę się w tym wprawię, przynajmniej tak mi się wydaje.
    co do rozdziału to świetny! Tak jak i całe opowiadanie, które przeczytałam dzisiaj.
    świetnie piszesz i czyta się to tak strasznielekko i przyjemnie
    jak zawodowa pisarka, haha ;)
    co do treści - nic dodać, nic ująć, według mnie wszystko dzieje się w odpowiedni tempie
    kiedy możemy spodziewać się następnego rozdziału? ;)
    ohh i czy możesz mnie informować o kolejncyh rozdziałach?
    @kostka22

    OdpowiedzUsuń
  28. Nie moge sie doczekać nowego rozdziału. Mam nadzieje, ze nic jej nie zrobi. Oby on i Harry sie nie spotkali jak z nią bedą bo moze cos sie stać

    OdpowiedzUsuń
  29. Miałam ochotę coś przeczytać, więc pomyślałam o 1D, bo to ulubiony zespół mojej siostry i nie zawiodłam się. Piszesz bardzo fajnie, nie nudzisz. Robisz trochę błędów i powtórzeń, ale to nie są niedoskonałości, które przeszkadzają w czytaniu.
    Twój Harry wydaje się być bardzo skomplikowaną postacią :) Trzymaj tak dalej, no i powodzenia z maturą.
    Zapraszam też na mojego bloga, może ci się spodoba -> http://magia-jest-we-mnie.blogspot.com/ , dopiero zaczynam
    A, i dopisuję się do listy informowanych :)

    OdpowiedzUsuń