25 grudnia 2013

Rozdział trzeci



Zaspałam. Na zegarku była 7.30 a o tej porze zwykle powinnam wychodzić do szkoły, a nie zwlekać się z łóżka! Szybko włożyłam na siebie jakiekolwiek ciuchy, wpakowałam książki do torby i wybiegłam z domu.
Nie miałam śniadania więc musiałam coś kupić w cukierni, która na szczęście znajdowała się nieopodal mojego domu. Wzięłam dwa rogaliki i szybko chowając resztę do portfela otwarłam łokciem szklane drzwi. Wrzucając portmonetkę i woreczek z pieczywem do torby wyszłam na ulicę i w tym momencie wpadłam na kogoś.
- O, przepraszam! – powiedziałam do wysokiej postaci, która z impetem odsunęła się ode mnie.
Poprawiając czapkę, która przekrzywiła się na mojej głowie spojrzałam w górę i moim oczom ukazała się burza czarnych loków, którą już gdzieś widziałam.
Nie dość, że moje nogi stopiły się z ziemią to jeszcze przybrały konsystencje galarety, więc stałam na słowo honoru.
- Nie ma za co. To ja przepraszam. – odpowiedział ‘chłopak z naprzeciwka’ uśmiechając się do mnie.
Zauważyłam, że wyraz jego twarzy nagle się zmienił. On chyba mnie też rozpoznał.
- Nic Ci się nie stało? – zapytał troskliwie. Jego głos był bardzo niski.
- Niee... nic... - wyjąkałam, odwróciłam się szybko i poszłam w swoją stronę. A raczej nie w swoją stronę, tylko z powrotem. Cholera…
Odwróciłam się i poszłam w drugim kierunku. Już nie spojrzałam na twarz chłopaka, ale byłam przekonana, że zdziwiła go ta moja nagła zmiana decyzji.
Boże… Wyszłam na idiotkę. Jakby naprawdę to zderzenie zrobiło na mnie wrażenie. Zaraz, zaraz, to ZROBIŁO na mnie wrażenie.
Byłam tak blisko chłopaka z naprzeciwka jak nigdy. I się do mnie odezwał. Zainteresował się czy nic mi nie jest, przeprosił…
Tak, to z pewnością zrobiło na mnie wrażenie.
Pobiegłam w kierunku szkoły, a w głowie cały czas miałam obraz uśmiechniętego chłopaka z lokami.
Odezwał się do mnie, uśmiechnął się!
W tej chwili poczułam, że on jest prawdziwy, namacalny, bo do tej pory kojarzyłam go tylko z trudną do zidentyfikowania postacią wpatrującą się w moje okno.

Siedziałam beznamiętnie wpatrując się w tablicę i myślałam tylko o jednym. O nim. O chłopaku z naprzeciwka.
Co się ze mną działo? Nigdy o nikim tak obsesyjnie nie myślałam. Zawsze chłopcy byli dla mnie raczej obojętni. Jeśli byli obecni w moim życiu, to dobrze, a jeśli ich nie było – jeszcze lepiej.
Odpowiadałam na pytania Colina półsłówkami i marzyłam, żeby wreszcie poszedł do swoich kolegów i zostawił mnie samą z moimi myślami o pięknym nieznajomym.
Teraz poczułam, że naprawdę mogę go poznać.
Ciekawe jak brzmi jego imię?
W ogóle to w co był dziś ubrany?
Nie pamiętam. Tak mnie oszołomił jego uśmiech i to, że był tak blisko, że nie zwróciłam uwagi na nic więcej.
Jedyne o czym przez cały dzień marzyłam, to o powrocie do domu i wpatrywaniu się w okno naprzeciwko. Błagałam Boga, żeby chłopak i tym razem tam był i wypatrywał mnie również.
Po szkole szybko wróciłam do domu, wbiegłam do mieszkania, rzuciłam torbę na podłogę w przedpokoju i weszłam do swojego pokoju. Na dworze było jasno, więc nie widziałam czy w domu chłopaka ktoś jest.
Muszę czekać na wieczór…
Odgrzałam sobie obiad, zjadłam i zabrałam się do lekcji. Ale ciężko mi szła nauka, ponieważ obsesyjnie myślałam o nieznajomym.
Pod wieczór, gdy na dworze zaczęło się ściemniać, puściłam sobie płytę Birdy i pozwoliłam swoim myślą błąkać się w obłokach miłych strzępów wspomnień sprzed ostatnich dwóch dni, a raczej wieczorów. Leżałam na łóżku i podśpiewywałam powolne, romantyczne piosenki.
Po chwili wstałam, żeby pójść do ubikacji. Nie mogłam się powstrzymać przed spojrzeniem w okno naprzeciwko, ale ku mojemu rozczarowaniu, światła w mieszkaniu chłopaka były pogaszone.
Wracając z ubikacji czułam, że jestem szczęśliwa. Myśl o chłopaku rozsiewała we mnie radość i nic na to nie mogłam poradzić. Chciałam, musiałam coś zrobić, bo od tego bezczynnego siedzenia i rozmyślania zaczynałam wariować.
Podgłośniłam muzykę, a uśmiech z mojej twarzy nie schodził. Zamknęłam oczy i dałam się ponieść fali rytmu, który zaczął kołysać moim ciałem. Powoli podniosłam ręce w górę i podśpiewując zrobiłam obrót wokół własnej osi.
Zapomniałam o otaczającym mnie świecie i dałam się ponieść radości która ogarnęła całe moje ciało.
Czy to jest zakochanie?
Ale jak mogę być zakochana w chłopaku, z którym nigdy nawet nie rozmawiałam?
Czy wymienienie między sobą dwóch zdań można nazwać rozmową? Chyba nie.
Ale w takim razie co znaczą te tajemnicze uśmiechy, którymi obdarowujemy się od dwóch dni?
Pod wpływem muzyki zrobiłam kolejny obrót wokół własnej osi i otworzyłam oczy. Od razu zerknęłam w okno naprzeciwko, w którym teraz paliły się światła.
Cholera.
Stał tam.
Wpatrzony we mnie, tańczącą przed komputerem.
No pięknie. Teraz to na pewno pomyśli, że ma sąsiadkę z naprzeciwka – wariatkę.
Poczułam jak rumieńce wlewają się na moje policzki. Zaczesałam włosy ze zdenerwowania i przybliżyłam się do okna.
I jak poprzednio, chłopakowi towarzyszył tajemniczy uśmiech, którego nie umiałam rozgryźć.
I ponownie staliśmy tak naprzeciwko siebie oddzieleni szybami i przestrzenią pomiędzy blokami.
Ale coś między nami było. Czułam to. I byłam pewna, że on też to czuje.
Nagle dostrzegłam, że chłopak sięga po coś i wraca przed szybę.
Delikatnie machną trzymającą w ręku lustrzanką, na znak jakby chciał mi zrobić zdjęcie.
Nie powiem, zaskoczyło mnie to. Dlaczego chciał mi zrobić zdjęcie? Po co?
Zgodzić się, czy nie? Miło z jego strony, że pyta, ale ja nie byłam przekonana do jego pomysłu.
Stałam przed oknem ubrana w krótkie spodenki i za duży czarny t-shirt, w którym chodziłam po domu. Nie miałam makijażu, włosy spadały mi, puszczone luźno, na ramiona, oczywiście nie były uczesane.
Jaki cel miał chłopak w robieniu mi zdjęcia?
Nie wiedziałam co mnie tknęło, ale powoli pokiwałam głową na znak, że się zgadzam.
Na twarzy chłopaka pojawił się większy uśmiech i wolnym ruchem przybliżył aparat do twarzy.
Wszystko to działo się jakby w zwolnionym tempie. Najpierw stałam bez ruchu wpatrzona w obiektyw. Chłopak oddalał się i przybliżał do okna, przekręcał się lekko w prawo i w lewo, żeby uchwycić jak najlepsze ujęcie, a ja czułam, że z nim nie współpracuję.
W pewnej chwili zamknęłam oczy i wsłuchałam się w rytm muzyki, która nadal głośno grała z głośników.
„Poczuj się tak jakby świat nie istniał”. Przemknęło mi przez myśl.
„Jakbyś byłą tu sama, ty i tylko ty.”
Podniosłam ręce w górę i zaczęłam się kołysać do dźwięków powolnej muzyki. Ponownie obróciłam się wokół własnej osi i zarzuciłam włosami. Poczułam, że grzywka niezgrabnie opada mi na oczy, więc ją odgarnęłam. Otworzyłam powieki i zobaczyłam chłopaka, który nadal, nieustannie mnie fotografuje. Wzruszyłam ramionami i uśmiechnęłam się do niego, po czym ogarnięta zażenowaniem jednym ruchem zasłoniłam rolety.
-  The show is over. – szepnęłam sama do siebie i usiadłam na skraju łóżka zakrywając twarz rękami.
„No pewnie. Teraz to na pewno go nie poznam. Wstydzę się go spotkać po tym występie, który mu przed chwilą zrobiłam…”

-Kaya! – usłyszałam głos Noemi.
Siedziałyśmy na ławce przed klasą, czekając na następną lekcję. Najwyraźniej przyjaciółka mówiła coś do mnie, ale ja jej nie słuchałam pochłonięta myśleniem o chłopaku w ciemnych, kręconych włosach.
- Co? – zapytałam rozdrażniona.
Ona nic o nim nie wie. Nikomu nic nie powiedziałam. To była moja tajemnica. Moja i jego.
Co wieczór pomiędzy nami dochodziło do niemalże mistycznych przeżyć związanych z… no to jest dziwne, ale z patrzeniem. Po prostu patrzeliśmy na siebie i nic więcej. Chociaż wczoraj jakby coś we mnie pękło, kiedy zaczęłam tańczyć przed obiektywem jego aparatu.
Chciałabym zobaczyć te zdjęcia…
- O czym ty tak od rana myślisz? – zapytała przyjaciółka. – Chyba nie o Colinie… - zaśmiała się dodając.
- Nie no co ty. – zawtórowałam jej śmiechem. Przynajmniej przed nią jedyną nie musiałam udawać, że czuję coś do Colina. Ale i tak nie miałam zamiaru jej powiedzieć o chłopaku z naprzeciwka.
- To o czym? Bo wyglądasz na zakochaną…
- Czemu tak sądzisz? – zapytałam zaniepokojona, że za niedługo Noemi może poznać moją tajemnicę.
- Bo nigdy wcześniej Cię takiej nie widziałam, a wiem, że Ty nie jesteś zdolna do takiego uczucia jakim jest zakochanie… - zaśmiała się w moją stronę.
- Dzięki. – powiedziałam z udawanym bulwersem, po czym wypaliłam, żeby zagłuszyć jej podejrzenia. – Zastanawiam się, czy nie zerwać z Colinem.
- Co? Czemu?
- Doskonale wiesz czemu… - mruknęłam. – Wkurza mnie.
- Weź… Wiesz ile bym dała, żeby mieć chłopaka?
- To sobie go weź. – powiedziałam na odczepnego.
- Nie no co ty… Colina nie chcę. – zaśmiała się.
- No i widzisz? Sama go byś nie chciała a mi nie pozwalasz z nim zerwać.
- A swoją drogą, to muszę sobie znaleźć kogoś… - przyjaciółka zaczęła się zastanawiać.
- Mogę Ci w tym pomóc. – zaproponowałam opierając się o ścianę. – O patrz… Na przykład ten. – dodałam wskazując ręką na jakiegoś chłopaka, który akurat przechodził przed nami.
- Nie no co ty… Nie lubię blondynów. – powiedziała Noemi.
- To ułatwia sprawę i eliminuje przynajmniej trzydzieści procent potencjalnych kandydatów. – zaśmiałam się i dodałam wskazując na przechodzącego bruneta. – A ten?
- Nie chcę chłopaka ze szkoły. – powiedziała Noemi opierając się o ścianę obok mnie.
- Masz rację, beznadziejna sprawa, jak ma się chłopaka ze szkoły… Co gorsza z klasy! Wiem coś o tym. – mruknęłam i obie się zaśmiałyśmy. – Zrobimy tak. Dziś po szkole wrócimy razem do domu i po drodze kogoś znajdziemy.
- Czyś ty zwariowała? Czy ty chcesz podchodzić  do każdego napotkanego przystojnego bruneta i pytać się go czy się ze mną nie umówi? – zapytała przyjaciółka jednocześnie dziwiąc się i śmiejąc.
- A czemu by nie? – zaśmiałam się.
- I tak wiem, że tego nie zrobisz… - zaczęła się ze mną drażnić.
- Dobra, nie zrobię, ale pomarzyć zawsze można…
- Cześć dziewczyny, o czym gadacie? – to Colin usiadł obok mnie na ławce przerywając nam rozmowę.
- O niczym. – odpowiedziałam mu, po czym mruknęłam do Noemi. – I tak dziś wracamy razem.
- Przyjdziesz do mnie? – usłyszałam głos Colina.
- Co? – zapytałam rozdrażnionym tonem.
- Dziś, po szkole…
- Ach… Nie, przepraszam, nie mogę. Tata dziś wieczorem wraca i muszę ogarnąć mieszkanie i coś ugotować. – przynajmniej moja wymówka była prawdziwa, co rzadko mi się zdarza.
- Szkoda… - powiedział chłopak zrezygnowanym tonem.
- Innym razem. – zapewniłam go, błagając w myślach, żeby innego razu nie było.

Postanowiłyśmy z Noemi przejść pieszo dystans dzielący szkołę od naszego osiedla, w celu poszukania jakichś fajnych chłopaków dla dziewczyny. Oczywiście z mojej strony cała ta sytuacja miała mocne zabarwienie żartu, ale nie wiedziałam czy tak samo myśli Noemi.
- O patrz! Tam idzie jakiś fajny, zaraz go zaczepię. – zaśmiałam się wskazując na jakiegoś gościa.
- Nie wierzę… - zaśmiała się przyjaciółka.
- Założymy się? – zaczęłam i wyciągnęłam rękę w jej stronę.
- O ile?
- O piwo. – rzuciłam propozycją i potrząsnęłam ręką koleżanki.
Na ogół nie jestem wygadana. Mam raczej cichą naturę i wolę milczeć, no ale czego nie robi się dla zakładu. Zebrałam w sobie całą odwagę, którą dysponowałam na tą chwilę i ruszyłam przed siebie chcąc dogonić chłopaka. Ostatnie kilka metrów podbiegłam, ale zanim odezwałam się do niego, ostatni raz rzuciłam okiem w stronę przyjaciółki.
Stała z założonymi rękami na piersi i roześmianym wzrokiem wpatrywała się w całą sytuację.
- Hej… Przepraszam, że przeszkadzam… - zaczęłam nieśmiało. Chłopak spojrzał na mnie rozkojarzony nie wiedząc o co chodzi, więc kontynuowałam. – Moja przyjaciółka, - w tym momencie wskazałam na Noemi stojącą kilkanaście metrów od nas. – chciałaby się z tobą umówić…
- A spadaj małolato… - powiedział wrednym tonem, założył z powrotem słuchawki na uszy i ruszył w swoim kierunku.
Podbiegłam do Noemi, a ta od razu zapytała.
- I co powiedział?
- Spadaj małolato. – zaśmiałam się a przyjaciółka mi zawtórowała. – Wisisz mi piwo. – przypomniałam jej.
- Racja. – powiedziała łapiąc mnie pod ramię.
Szłyśmy przez chwilę, gdy nagle poczułam szturchnięcie w bok.
- Ała… Co chcesz? – zapytałam zwracając się do przyjaciółki.
- Już wiem z kim chcę się umówić. – powiedziała, a gdy spojrzałam się na nią pytająco, wskazała delikatnie palcem przed siebie.
Popatrzyłam w tamtą stronę i gdy go zobaczyłam nogi się pode mną ugięły. Chłopak z ciemnymi lokami, szedł swawolnie z zawieszoną torbą przez ramię. Pochylił głowę, potrząsną nią, po czym zaczesał prawą ręką włosy na tył głowy i w tym monecie popatrzyła na mnie.
Kierował się w naszą stronę. Byłyśmy coraz bliżej, a ja nie wiedziałam gdzie mam się spojrzeć, więc patrzałam prosto na jego twarz. Gdy był już tylko dwa metry przed nami jego twarz ozdobił promienny uśmiech.
W chwili gdy przeszedł obok, moje serce zabiło mocniej i poczułam cichy pisk Noemi.
- Boże… Uśmiechnął się do mnie!
HA! Do niej! Gdyby tylko wiedziała, że ten uśmiech co wieczór jest kierowany tylko i wyłącznie w moją stronę. I byłam przekonana, że minutę temu też chłopak uśmiechnął się właśnie do mnie, a nie do Noemi. Spojrzał mi w oczy… Ale w jaki sposób!
Czułam, że moje serce nie może ustabilizować rytmu, ale musiałam udawać, że ta sytuacja nie wywarła na mnie żadnego wrażenia.
- Pewnie i tak nie jest stąd. – mruknęłam chcąc odepchnąć przyjaciółkę od pomysłu zaczęcia interesowania się tym chłopakiem.
- Skąd wiesz? – zapytała z zaciekawieniem.
- Tak myślę…. Nigdy go tu nie widziałam.
- Może się teraz wprowadził? – Noemi zaczęła kontemplować na głos.
- Może… 




______________

Taak. Spodziewałam się takiej fali krytyki, którą oblaliście mój blog.

Mimo wszystko nie poddam się i nadal będę pisać to opowiadanie.

Początki są trudne i wiedziałam, że nie będzie mi łatwo, tym bardziej, że zareklamowałam tego bloga wśród beliebers.

Nie będę się tłumaczyć, bo doskonale wiem co robię zaczynając pisać o Harrym.

(A tak łatwo jest zmienić imię i opis, alby mieć bardziej pochlebne opinie.) Uwierzcie, specjalnie tego nie zrobiłam, choć było takie pięć minut, w którym chciałam postać Harry’ego zmienić na Justina.

Mimo wszystko cieszę się, że jest tak jak jest.

Dziękuję wszystkim, którzy przetrwali, i którym spodobało się to opowiadanie.
Jeśli chcecie być informowani piszcie: INFORMOWANI

34 komentarze:

  1. Nie jest źle....

    OdpowiedzUsuń
  2. N I E N A W I D Z E

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie musisz czytać nikt cie nie zmusza. A krytyke możesz zachować dla siebie bo nie każdy ma ochote na to patrzyć!.

      Usuń
  3. Mi sie bardzo to podoba :-) ciekawi mnie czemu on ja tak obserwuje :o
    Czekam na nn :-)/@believeyoucanx3

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozumiem że jest Ci trudno z tym blogiem wśród beliebers chociaż tego nie rozumiem :/ ja jestem belieber i lubię chłopaków z 1D a szczególnie Harrego :) nie poddawaj się i pisz dalej nie przejmuj się hejtami /@3PolishBelieber

    OdpowiedzUsuń
  5. świetne! uwielbiam to opowiadanie! niesamowita jesteś c:

    OdpowiedzUsuń
  6. BOŻE KOCHAM TO, PISZ DALEJ, PROSZĘ! <3 @awhhhmyboys

    OdpowiedzUsuń
  7. uuu...będzie się działo <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie chcę cię urazić, ale nie wiem co innym się w tym ff podoba

    OdpowiedzUsuń
  9. a co z poprzednim opowiadaniem ??
    będą jeszcze nowe rozdziały ??

    OdpowiedzUsuń
  10. Trafiłam tutaj dzięki twojemu poprzedniemu ff, jestem trochę smutna. Nawet bardzo. Niespodziewałam się serio, nie zostanę czytelniczką tego bloga, ale mam jedna prośbę nie zaniedbuj pierwszego ff, to ono jest piękne, fantastyczne i najlepsze. Mam nadzieję, że wkrótce pojawi się na nim rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  11. Hahahah. Ładny paradoks xd ja nie lubię ani biebera ani one direction a czytam oba Twoje blogi i bardzo mi się podobają. A tak na marginesie... Osoba ktora napisała komentarz "nienawidzę" niech po prostu tego nie czyta... Po co komplikować życie sobie i innym ? Jestem pewna że wiele osób uwielbia twoje opowiadania i nie przejmuj się tymi opiniami. Jak im się znudzi obrażanie to przestana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha chciałam powiedzieć dokładnie to samo :D nie lubię ani jednych ani drugich a opowiadania zajebiste <3

      Usuń
  12. Nie rozumiem skąd tyle krytyki, to jest świetne opowiadanie! I będę czytać na pewno :D Nie przejmuj się i pisz dalej :*

    OdpowiedzUsuń
  13. strasznie mi się podoba, taki inny blog i w ogóle. Zakochałam się i w ogóle ooo boż.
    mogłłabyś informować o rozdziałach na tt? @biebahpayne

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie podoba mi się, myślałam, że będzie lepsze, a to ze wzgęlu, że twoje poprzednie ff jest o wiele lepsze

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie rozumiem tych bezpodstawnych hejtow -.- jeśli im sie nie.podoba to po co tu wchodzą? Po.prostu ci zazdroszczą ze piszesz genialne opowiadania, kiedy oni nie potrafią złożyc jednego zdania :) a moim zdaniem to ff zapowiada sie interesujaco i z chęcią będę śledzić dalsze losy bohaterów :) xoxo

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie słuchaj innych! Koncepcja bloga jest świetna bo jest oryginalna a nie taka jak wszystkie blogi, jest tutaj tajemniczość i świetnie się to czyta. Co z tego czy jest tu Harry, Justin czy ktokolwiek inny. Nawet gdybyś miała to pisać dla jednej osoby, to pisz, bo warto. Masz moje wsparcie! Także pisz i nie przejmuj się innymi. Opowiadanie jest świetne i oby tak dalej! <3

    OdpowiedzUsuń
  17. nie przejmuj, mi sie podoba nawet bardziej niż poprzedni blog. pisz dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo bardzo bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Cudowne. A ci co napisali negatywne komentarze, moze by sie chociaz podpisali, a nie piszecie z anonima ughh.. Jestem przekonana, ze to tak jak I poprzednie opowiadanie bedzie niesamowite. //@NoughtyButNice3

    OdpowiedzUsuń
  20. Ej, ludzie jak wam się nie podoba ni czytajcie. Proste? Proste. Co do bloga, hmm... wciąga jak dobra książka. Chce się więcej. Nie jest nudne, i ma inny motyw niż te wszystkie. Nie przejmuj się krytyką i pisz dalej./ @Crazy_Mofos_PL

    OdpowiedzUsuń
  21. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  22. To tylko 3 rozdziały, a już to pokochałam <3
    Po prostu.. ZA-JE-BIS-TE! *-*
    xx

    // @BartkoweLove ♥

    OdpowiedzUsuń
  23. Jak sie kurwa nie podoba to nie czytac i spierdalac .... ja kocham to opowiadanie, choc ma dopiero 3 rodzialy :) czekam na nexta :***

    OdpowiedzUsuń
  24. Fajny rozdział. Nie przejmuj się krytykami oni nie wiedzą co piszą. To opowiadanie jest bardzo fajne mimo że dowiedziałam się o nim przez ff o justinie. Pisz dalej ;* Czekam na next.

    OdpowiedzUsuń
  25. AAAAAAAAAA kocham<3 tak samo jak drugi<3 masz talent i nie przejmuj się krytyką<3
    ily<3

    OdpowiedzUsuń
  26. Jest mega <3 nie podawaj sie pisz dalej

    OdpowiedzUsuń
  27. Sama nie zbyt przepadam za 1D, ale to jak piszesz jest niesamowite, dlatego będę czytała dalej <3

    OdpowiedzUsuń
  28. Wiedziałam, od samego początku ten blog ma coś w sobie, pewnie dlatego znalazł się na mojej liście czytam i polecam. Od razu mówię, że nie lądują tam pierwsze lepsze blogi. Mnie nie interesuje interpunkcja, błedy itp., mnie obchodzi sama treść i wątki. Twój blog podoba mi się w 100%Jestem ciekawa jak rozwinie się znajomość tajemniczego "podglądacza" i bohaterki a przede wszystkim jaki udział w tym będzie miała przyjaciółka.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  29. Kocham to ff. Kocham tego bloga. Proszę, tylko nie przestawaj pisać! <3 Życzę duuuużoo weny! :D
    - Diana :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Booooooooze! Świetne to jest! Tak samo jak RBTYA ! @k_skiba

    OdpowiedzUsuń