20 stycznia 2014

Rozdział siódmy




Przez weekend nikt nie odzywał się do mnie, ani ja do nikogo. Długo nad tym myślałam i postanowiłam zerwać z Colinem. To co poczułam w studiu Harry’ego, do Harry’ego, było nie do opisania. Uczucie, które pozostało w moim sercu też było dla mnie nowe. Nie mogłam przestać myśleć o tym chłopaku, całkowicie zapominając o Colinie. Wiedziałam, że muszę to wszystko naprawić i tym razem tego nie zepsuć, bo się chyba zakochałam! Nie wiem jak to jest być zakochanym, ale podejrzewam, że właśnie tak, jak ja się teraz czuję.
Okna Harry’ego notorycznie były zasłonięte, chociaż ja z uporem maniaka nie zasłaniałam swoich. Chyba był obrażony, a najgorsze jest to, że nie miałam do niego numeru telefonu, nie znałam nazwiska, więc nie byłam w stanie odnaleźć go na facebook’u i się z nim skontaktować. Nic, zupełnie nic.
Pod wieczór w niedzielę zadzwoniła do mnie Noemi. Gadałyśmy przez godzinę, a ja nie mogąc już dłużej trzymać języka za zębami wyznałam.
- Wiesz co… W piątek spotkałam się z takim jednym chłopakiem… - powiedziałam cicho do słuchawki.
- Co? Byłaś na randce? – usłyszałam zdziwiony głos przyjaciółki.
- Można to tak nazwać.
- Ale ty masz Colina…
- No ale wiesz jak jest między nami… - zaczęłam się tłumaczyć. – Jutro z nim zerwę. Obiecuję.
- Już wiem dlaczego tak przeciągałaś to zerwanie z nim… - mruknęła Noemi do słuchawki.
- Dlaczego? – zapytałam zaciekawiona.
- Nie chciałaś być sama. Czekałaś, aż ktoś nowy się napatoczy. Zawsze tak robisz.
- Wcale nie. – odparłam obronnie podchodząc do parapetu i patrząc się w zasłonięte okna naprzeciwko.
- Tak. Zawsze tak było. Przypomnij sobie. – usłyszałam dosadny głos przyjaciółki.
- Nie. Znaczy tak. Nie… Zawsze miałam nowego chłopaka od razu po starym, ale nie było to spowodowane tym, że nie chciałam być sama. Oni po prostu sami tak od razu się mnie czepiali… - powiedziałam próbując wyperswadować z jej głowy te niesłuszne i dziwne domysły.
- No teraz nie narzekaj, że miałaś tylu chłopaków. – powiedziała wzdychając.
- Wcale nie narzekam. – odparłam.
- Ja miałam dwóch w całym swoim życiu, a ty przebierasz chłopaków jak rękawiczki i do tego teraz się tego wypierasz. – Noemi powiedziała ostentacyjnym głosem.
- Wcale się tego nie wypieram… O co ci chodzi? – zapytałam, bo czułam, że z tego może wyniknąć nieprzyjemna kłótnia, a tego bym nie chciała.
- Nic… O nic. Sorry. To kim jest ten twój nowy chłopak? – zapytała już nieco łagodniejszym tonem.
- Nie znasz go.
- Ktoś z innej klasy?
- Ktoś nie ze szkoły. – odpowiedziałam.
- Jak się poznaliście? – dopytywała coraz bardziej zaciekawiona.
- Dziwnie. – powiedziałam zagadkowo, bo nadal nie miałam ochoty opowiadać jej o moich sekretnych wieczorach.
- Co ty jesteś taka tajemnicza?
- Nie jestem. – zaprzeczyłam.
- Nie da się dziś z tobą gadać. Pogadamy w szkole. Pa. – powiedziała i zanim zdążyłam się pożegnać, rozłączyła się.
Stałam tak jeszcze chwilę przed oknem trzymając komórkę przy uchu, oniemiała, z nadzieją, że Noemi się na mnie nie obraziła.
Nie spodziewałam się, że ciemne rolety w oknach Harry’ego zaczną się podnosić. A jednak.
Powoli, powoli, bardzo powoli odsłaniała się przede mną oświetlona sypialnia chłopaka, a przed oknem on. Bez koszulki. Przyłapał mnie wpatrzoną desperacko w jego szybę, tęskniącą za jego wzrokiem. Tym uwodzicielskim wzrokiem.
Motylek. Tyle tylko teraz widziałam. Motylka pod klatką piersiową.
Odrzuciłam powoli telefon na łóżko, nadal wpatrując się w chłopaka, ale teraz przeniosłam wzrok na jego twarz.
Patrzył, a ja uwielbiałam jak patrzył. Ale w jego wzroku było coś dziwnego, coś innego. Ale co to było?
Złość? Nie. Rozczarowanie? Nie. Pretensja? Tak. To była pretensja. Nie powiedziałam mu o chłopaku, miał się o co wkurzyć. Nie dziwię mu się, ale tym samym nie chciałam, nie mogłam go stracić. Przyzwyczaiłam się już do jego obecności, bez niego moje życie byłoby puste.
Najszybciej jak mogłam złapałam kartkę z drukarki i markera i pośpiesznie napisałam słowa:
„JUTRO Z NIM ZERWĘ”
I przyłożyłam kartkę do szyby. Na szczęście Harry nadal stał i wytężał wzrok, aby przeczytać moje słowa. Gdy skończył spojrzał mi prosto w oczy i… i nic. Bez żadnej emocji ponownie opuścił rolety.
Cholera, cholera, cholera, cholera…
Pora wziąć sprawy w swoje ręce. Nie dam uciec takiemu chłopakowi. Skończę z Colinem i nie ważne jakim sposobem, ale skontaktuję się z Harrym.

Następnego poranka wstałam pół godziny wcześniej niż zwykle z zamiarem wystrojenia się z powodu zerwania.
Często oglądam zdjęcia aktorek noszących piękne kobiece stroje, ponieważ jestem zauroczona ich stylizacjami i często się na nich wzoruje. Noszą dużo spódniczek, więc ja też. Ubieram się bardzo kobieco i elegancko, co pasuje do mojej w miarę szczupłej sylwetki. Oczywiście nie jestem bardzo chuda, ani wysoka jak modelki chociaż moje 168 cm wzrostu to też nie jest mało. Mam ciemne blond włosy do ramion i szersze biodra, które mimo to, że nie są chude, podobają mi się. Tak więc wyglądem nie przypominam swoich idolek, ale nie przeszkadza mi to w tym, by ubierać się w podobny sposób, tym bardziej, że mam dostęp do najmodniejszych ciuchów.
Dziś do szkoły ubrałam się w sukienkę w kropki, która kończyła się przed kolanami i była przewiązana w talii cienkim materiałowym paskiem. Na to ubrałam cienki sweterek i jak to często robiłam, założyłam cieplejsze rajstopy.
Tak. W dzień zerwania z Colinem muszę wyglądać idealnie. Niech wie ile stracił przez swoje zachowanie.
Zaczęłam się więc malować. Dziś, może nie wyjątkowo, bo dosyć często używałam cieni, podkreśliłam oczy brązowymi odcieniami. Częściej za to używałam samego eyelinera, ponieważ zajmowało to o wiele mniej czasu, no ale czego się nie robi dla zazdrości.
Makijaż zajął mi około pół godziny, gdy w końcu uznałam, że wyglądam idealnie. Spakowałam do torby kilka najpotrzebniejszych książek i wyszłam z domu. Jesienne powietrze uderzyło w moją twarz jak tylko otworzyłam drzwi klatki schodowej. Szybkim ruchem przytrzymałam sukienkę, która niebezpiecznie zafalowała pod naciskiem wiatru i wyszłam na zewnątrz.
Byłam niemalże spóźniona, więc postanowiłam do szkoły podjechać autobusem.
Wbiegłam do klasy minutę po dzwonku i zobaczyłam, że tylko dwa miejsca są wolne. Obok Colina i obok Noemi. No co mi szkodzi usiąść obok przyjaciółki, skoro i tak mam zamiar zerwać dziś z Colinem. Nawet jak będzie miał o to pretensję, to mnie już to nie będzie obchodziło.
- Coś ty się dziś tak wystroiła? – zapytała szeptem Noemi.
- Nie wystroiłam się. Normalnie wyglądam. – zaprzeczyłam, po czym dodałam, żeby moja wypowiedź nabrała potwierdzenia. – Często chodzę w tej sukience.
- Nie tak bardzo często… Ale makijaż i w ogóle… - przyjaciółka brnęła w zaparte.
- Wydaje Ci się.
- Czy to ma coś wspólnego z Colinem? – zapytała podejrzliwie ukradkiem patrząc na (jeszcze) mojego chłopaka.
- Może… - powiedziałam lekko podnosząc kąciki ust.
- Jak to zrobisz? – zapytała Noemi.
- Co?
- No zerwiesz z nim…
- Nie wiem… - powiedziałam i teraz zdałam sobie sprawę, że nie mam pojęcia jak się do tego zabrać.
- Nie mów, że nie ćwiczyłaś w głowie różnych formułek i, że nie wyobrażałaś sobie różnych sposobów zerwania… - przyjaciółka wydawała się być zaskoczona.
- No nie… - powiedziałam zgodnie z prawdą.
Właściwie to skupiłam się na zerwaniu, a nie na sposobie zerwania. Dla mnie to było oczywiste, przyjdę do szkoły, zerwę z nim i koniec. Ale praktyka wygląda inaczej.
Między mną i Colinem jest, powierzchownie przynajmniej, wszystko w porządku, to jaki podam powód zerwania? Co mu powiem?
Boże… To wydaje się być bardziej skomplikowane niż wydawało mi się rano…
- Kiedy zamierzasz z nim zerwać? – dopytywała Noemi.
- Nie wiem… Na przerwie. – powiedziałam podejmując decyzję, że pójdę na żywioł.
- Tam z tyłu! Dziewczyny, proszę przestać gadać, albo będziecie odpytywane! – usłyszałyśmy podniesiony głos nauczycielki.
- Przepraszamy. – mruknęłam cicho i udałam, że coś notuję.
Gdy zadzwonił dzwonek pośpiesznie zebrałam wszystkie książki i skierowałam się w stronę drzwi.
- Cześć. – usłyszałam za sobą niski głos i poczułam kogoś ręce na biodrach. – Ładnie wyglądasz.
Uśmiechnęłam się na komplement Colina.
„Specjalnie dla Ciebie się tak wystroiłam” Przemknęło mi przez myśl, a zaraz po tym uznałam, że nie powinnam być taka wredna.
- Czemu nie usiadłaś obok mnie? – zapytał nachylając się nade mną.
- Bo dopiero jak usiadłam z Noemi zauważyłam, że obok Ciebie też było miejsce wolne. – skłamałam i zdziwiłam się z jaką łatwością przyszło mi to kłamstwo.
- Aha… - mruknął po czym złapał moją dłoń i splótł nasze palce.
- Colin, musimy pogadać. – powiedziałam patrząc na zegarek.
W mojej szkole każda przerwa, oprócz długiej, obiadowej, trwała dziesięć minut. Więc na tą poważną rozmowę mieliśmy około ośmiu minut. Zdążę.
- Mów. – powiedział kładąc plecak obok drzwi do sali od języka polskiego.
- Ale nie tu. – mruknęłam rozglądając się po zatłoczonym korytarzu.
- Czemu?
- Za dużo tu ludzi.
- A w czym Ci ludzie przeszkadzają? – zapytał luzackim tonem. – No chyba, że zamierzasz ze mną zerwać. To zmienimy miejscówkę. – rzucił ze śmiechem, a mi krew zamroziła się w żyłach.
Wpatrzyłam się w niego z poważną miną, a gdy on ją zobaczył, uśmiech zaczął powoli schodzić z jego twarzy.
- Co?... – zapytał przeciągle, a ja nic nie odpowiedziałam. – Kaya, chyba nie zamierzasz mi powiedzieć, że…
- Zamierzam. – powiedziałam szybko i dosadnie.
- Nie wygłupiaj się. – zaśmiał się ostatni raz, ale gdy zobaczył, że moja mina nie wygląda jakbym robiła go w konia, spoważniał.
- Wiesz dobrze, że między nami nie układa się najlepiej. – szepnęłam nie chcąc, by ktokolwiek usłyszał naszą rozmowę.
- Wszystko jest dobrze. – powiedział.
- Z twojej strony tak, ale nie z mojej. – zaprzeczyłam chcąc przemówić mu do rozumu.
- Przecież mówiłem Ci już, że zaczekam ile będziesz chciała.
- Jezu, Colin, tu nie o to chodzi! – powiedziałam, nie mogąc uwierzyć, jaki ten chłopak jest głupi i prostolinijny.
- A o co? – zapytał głupkowato.
- Nie zauważyłeś, że do Ciebie nic nie czuję i nigdy nic nie czułam? – odpowiedziałam pytaniem na pytanie już nieźle wkurzona.
- Nie. Myślałem, że skoro zgodziłaś się ze mną być, to coś czułaś… - powiedział patrząc mi głęboko w oczy.
- Kłamałam. Myślałam, że jak zaczniemy chodzić, to się zakocham, albo coś, ale niestety nie wyszło.
- Co?! – Colin zdawał się być bardzo zdziwiony i wkurzony, więc postanowiłam załagodzić nieco sytuację.
- Przepraszam. Nie chciałam zranić twoich uczuć. – mruknęłam cicho.
- Nie staraj się teraz mnie udobruchać. – powiedział z pretensją.
- Ja naprawdę nie miałam zamiaru…
- Skończ. – odburknął i odszedł na drugi koniec korytarza szturchając mnie ramieniem.
Pomimo tego, że wszystko potoczyło się nie po mojej myśli, poczułam ulgę. Nareszcie mogę przestać udawać i zacząć żyć własnym życiem, nie zadowalając na siłę innych.
Zerknęłam przez ramię na Colina, który rzucił na mnie rozzłoszczone spojrzenie, po czym wrócił do rozmowy z kumplami.
- I jak poszło? – zapytała Noemi, która oparła się o ścianę, dokładnie tak samo, jak zrobił to Colin kilka minut temu.
- Jak widać… - powiedziałam. – Ale najważniejsze, że już mam to za sobą.
- Nie wygląda na zachwyconego. – mruknęła przyjaciółka przyglądając się mojemu byłemu chłopakowi.
- A jak ma wyglądać po takiej informacji? – zapytałam z drwiącym uśmieszkiem.
Szczerze, i naprawdę nie obchodziły mnie uczucia Colina. Przez te kilka miesięcy, kiedy byliśmy razem, jego też nie obchodziło co ja czuję. Teraz jestem nastawiona egoistycznie do świata i mam zamiar spełniać siebie, a nie zadowalać innych. To już postanowione.
- No fakt. – powiedziała Noemi i założyła torbę na ramię na dźwięk dzwonka ogłaszającego lekcję.
Na polskim usiadłam obok przyjaciółki, tak jak na innych dzisiejszych lekcjach. Na każdej przerwie, gdy mijaliśmy się z Colinem na korytarzu, zostawałam obrzucana jego nienawistnymi spojrzeniami, z których nic sobie nie robiłam. Czułam się wolna i lżejsza na duchu. Nic mnie już nie zatrzymywało przed byciem sobą i to mnie cieszyło.
Chociaż jeden fakt nie dawał mi spokoju. Musiałam znaleźć sposób na skontaktowanie się z Harrym. On musi wiedzieć, że już nie mam chłopaka. Chciałabym, żeby z naszej znajomości coś wyniknęło…
Pamiętając jak miło spędziliśmy cały wieczór, jedna myśl nie dawała mi spokoju: jak to wszystko mogłoby się od tak skończyć?
Zakochałam się. Wiem to na pewno. Nigdy o nikim nie myślałam dwadzieścia cztery godziny na dobę. Harry stawał się moją obsesją. Ale w pewnym sensie nie przeszkadzało mi to.
Po szkole siedziałam w domu i odrabiałam lekcję. Okna jak zwykle były odsłonięte i od czasu do czasu zerkałam na ściemniającą się ulicę i mieszkanie chłopaka z naprzeciwka. Wszystko zamknięte, światła pogaszone, a rolety zasłonięte. Czego mogłam się spodziewać.
W moim pokoju robiło się coraz ciemniej, więc zapaliłam małą lampkę przy biurku i nadal uczyłam się do jutrzejszego sprawdzianu z angielskiego.
Zamyślona i pochłonięta nauką nie zwróciłam uwagi na to, że już minęła 20.00, gdy nagle w moim mieszkaniu rozbrzmiał dźwięk dzwonka do drzwi. Ale nie dźwięk domofonu, tylko dźwięk dzwonka. Rzadko kiedy ktoś dzwoni na dzwonek. Zwykle to robi jakiś sąsiad, lub reklamy.
Zwlekłam się z obrotowego krzesła i nieśpiesznie otworzyłam drzwi. Ale nikogo nie było. Rozejrzałam się po korytarzu nikogo nie zauważając.
„Ktoś pewnie robi sobie głupie żarty.” Przemknęło mi przez myśl i gdy już miałam zamykać drzwi, coś przykuło moją uwagę.
Była to koperta z szarego papieru rozmiarów a4 leżąca na mojej wycieraczce. Podniosłam ją i szybkim, jednym ruchem otworzyłam. Wyciągnęłam plik kartek, które jak się okazało nie były kartkami, tylko zdjęciami. Moimi zdjęciami, które robił mi Harry w pamiętną noc.
Jeśli on podrzucił mi te zdjęcia, to musiał tu być minutę temu.
Nie zastanawiając się, wybiegłam z mieszkania tak jak stałam. W sukience, cienkim sweterku, śmiesznych baletko-kapciach, z szarą kopertą w dłoni. Nie zamykając drzwi na klucz podbiegłam do windy, która akurat nadjechała. Od razu nacisnęłam przycisk „0” i minutę później byłam na parterze.
Ale Harry’ego tam nie było.
Czułam chłód wiejący z podwórza, ale mimo to wyszłam na zewnątrz i zobaczyłam oddalającą się wysoką postać, która właśnie skręcała za róg mojego bloku.
- Harry. – szepnęłam cicho sama do siebie i rzuciłam się biegiem za chłopakiem.
Czułam jak wiatr zawiewa mi sukienkę, a ręce i nogi zdążyły mi skostnieć, zanim dogoniłam Harry’ego.
- Czekaj! – krzyknęłam łapiąc go za łokieć i odwracając w moją stronę.
Chłopak przestraszył się szarpnięcia, ale gdy zobaczył, że to tylko ja, mina mu złagodniała.
- Chciałam.. Chciałam Ci powiedzieć, że zerwałam już z Colinem. – rzuciłam szybko i otuliłam się szczelniej swetrem.
Chłopak stał bez ruchu wpatrzony we mnie, a ja nie mogłam odgadnąć co znaczy jego tajemniczy wyraz twarzy. To było takie w jego stylu; patrzenie tym przenikliwym wzrokiem, wpatrywanie się, przeszywanie mnie spojrzeniem, od którego robiło mi się gorąco.
- Przepraszam, że to tak wyszło. – chciałam za wszelką cenę uratować sytuację. – I dziękuję za zdjęcia. – dodałam, gdy nie wiedziała już kompletnie co powiedzieć.
Ja zrobiłam co w mojej mocy by to naprawić: skończyłam z Colinem i oznajmiłam to Harry’emu, teraz od niego zależy co z nami będzie.
Nami?! Nie ma NAS.
Jeszcze nie.
Bo MY istniejemy tylko w moich marzeniach. I patrząc na obojętny wyraz twarzy chłopaka coraz mocniej wierzyłam w to, że MY zostaniemy w mojej głowie na zawsze. I tylko w mojej głowie.
Po chwili niezręcznej ciszy obróciłam się i wolnym krokiem poszłam w stronę mojej klatki. Gdy już byłam przy małych schodkach poczułam, że ktoś łapie mnie za łokieć, w ten sam sposób, w jaki ja przed kilkoma chwilami złapałam Harry’ego.
- I co. Myślisz, że teraz, tak od razu się z Tobą umówię? – usłyszałam jego niski głos tuż nad moim uchem.
Odwróciłam się i spojrzałam na niego z dołu.
- Wcale tak nie myślę. – przełknęłam ślinę i dodałam. – Chciałam tylko, żebyś wiedział, że już nie mam chłopaka. To co zrobisz z tą wiadomością jest twoją sprawą.
Starałam się nie okazywać emocji, ale wszystko w moim ciele pragnęło dotykać Harry’ego, być blisko niego, czuć jego oddech, jego zapach, jego smak…
- Nie ufam dziewczynom, które umawiają się na randki, mając chłopaka. – powiedział rzeczowym głosem, pozbawionym emocji.
- I dobrze robisz. – mruknęłam przełykając ślinę.
Widać, że moja odpowiedź zbiła go z tropu, bo trochę zmienił wyraz twarzy.
- To do zobaczenia. – machnęłam niezgrabnie ręką i weszłam po kilku schodkach.
- Czekaj! – usłyszałam jego głos, a później dwa kroki, którymi przemierzył dystans, który nas dzielił.
Szarpnięciem ręki odwrócił mnie w swoją stronę i popchnął lekko na ścianę bloku obok drzwi wejściowych. Oparłam się i od razu poczułam jego pocałunek. Pośpiesznie rozchyliłam wargi i poczułam język Harry’ego w swoich ustach. Naparł na mnie całym ciałem, broniąc mnie od chłodu wieczora i zgrał ruchy swoich ust z moimi.
Idealnie.
Czułam się jakbym była w siódmym niebie. Od trzech dni o niczym innym nie myślałam, jak o pocałowaniu tego chłopaka. A teraz, tak dobrze, tak perfekcyjnie współgraliśmy…
Złapałam  wolną ręką nadgarstek Harry’ego, aby po chwili spleść nasze palce ze sobą.
Z największą trudnością oderwałam usta od jego ust by szybko wymruczeć.
- Wejdziesz? – i skinieniem głowy wskazałam na drzwi klatki.
Zobaczyłam jak Harry oblizuje koniuszkiem języka wargi i lekko potakuje głową.
Wpisałam kod do domofonu i otwarłam drzwi. Chłopak szybko pociągnął moją dłoń w stronę wind i bez słowa, trzymając się za ręce, nie patrząc na siebie, kilka minut czekaliśmy aż jakaś nadjedzie.
Spokojnie weszliśmy do pustej windy i wjechaliśmy na górę nadal na siebie nie patrząc tylko stojąc ramię w ramię odwróceni w kierunku wyjścia.
Gdy winda zatrzymała się na moim piętrze, ponownie splotłam moje palce z palcami Harry’ego i skierowaliśmy się w stronę moich drzwi.
Weszliśmy, położyłam kopertę ze zdjęciami na szafce w przedpokoju i czekałam przyglądając się jak Harry ściąga kurtkę i buty.
- Napijesz się czegoś? – przerwałam tą niezręczną ciszę.
- Nie. Dzięki. – odparł miękkim, niskim głosem.
- To może… pójdziemy do mnie… - zaproponowałam i weszłam do swojego pokoju, czując, że chłopak idzie kilka milimetrów za mną.
Na środku pokoju obrócił mnie i zaczął całować. Chwilę to trwało, gdy przestał i powiedział przez zaciśnięte zęby.
- Nie powinnaś tego robić.
- Czego? – szepnęłam.
- Mieszać mi w głowie. – usłyszałam jego głos przy prawym uchu.
- A mieszam? – zapytałam zagryzając wargę.
- Tak. – odpowiedział krótko i rzeczowo. – Na pewno z nim zerwałaś? – dodał łapiąc mnie w talii.
- Tak. Poza tym już dawno chciałam to zrobić. – próbowałam się jakoś desperacko wytłumaczyć, żeby Harry zrozumiał, że nie jestem taką dziewczyną na jaką mogę wyglądać, biorąc pod uwagę końcówkę naszej ostatniej randki.
Harry odsunął się ode mnie i ponownie przeszył mnie wzrokiem.
- Ja naprawdę nic do niego nie czułam. Nie jestem taka jak myślisz. – ratowałam swoją sytuację.
- A skąd wiesz co ja myślę? – zapytał zdziwiony.
- Nie wiem. Ale domyślam się, co mogłeś pomyśleć, gdy powiedziałam Ci, że miałam chłopaka, umawiając się z Tobą na randkę. – tłumaczyłam.
- Masz rację… Wtedy zmieniłem o Tobie zdanie. – powiedział, po czym dodał. – Ale zaskoczyło mnie to, że tak bezprecedensowo, od razu z nim zerwałaś. Gdy mi to przed chwilą powiedziałaś, pomyślałem, żeby Cię tak od razu nie skreślać… Każdy popełnia jakieś błędy.
Po jego słowach kamień spadł mi z serca.
- Możemy po prostu udawać, że nigdy nie miałam chłopaka? Colin to była pomyłka, która nigdy nie powinna mieć miejsca w moim życiu. – szepnęłam podchodząc do Harry’ego i łapiąc jego prawy nadgarstek.
- Udawać nie możemy. – powiedział, ale mimo to splótł nasze palce, nachylił się nade mną i szepnął. – Ale wybaczam Ci ten mały błąd.
Na moich ustach mimowolnie zagościł uśmiech. Stanęłam na palcach i pocałowałam Harry’ego w usta. Chłopak niezwłocznie oddał mi pocałunek i złapał moje uda tuż pod pośladkami. Bez problemu podniósł mnie i przeniósł na łóżko. Moje niemalże bezwładne ciało opadło miękko na materac i przyglądało się temu co robi chłopak.
Odsunął się ode mnie i zaczął zasłaniać rolety w oknach.
- Po co to robisz? – zapytałam.
- Nie chciałbym aby ktoś podglądał.
- Obawiam się, że oprócz Ciebie nikogo nie bawi patrzenie w okna mojej sypialni. – odparłam patrząc z dołu na chłopaka.
- Wolę być przezorny. – odpowiedział kończąc zasłaniać roletę na drugiej szybie.
W pokoju panował półmrok, ponieważ paliła  się tylko lampka na biurku, które stało przy przeciwległej ścianie. Grała muzyka -  moja ulubiona, spokojna płyta Birdy. To wszystko powodowało, że ten zwykły wieczór, jest tak niezwykły. Ma swoją idealną, niespotykaną atmosferę, której nie chcę przerywać.
Chłopak stanął obok łóżka, na którym leżałam i ściągnął sweter odrzucając go na bok. Przypatrzył mi się uważniej i powolnym ruchem ściągnął koszulkę.
Zobaczyłam go. Jego pięknego motyla na brzuchu. Tak bardzo marzyłam, żeby przyjrzeć mu się z bliska i dziś miałam do tego idealną okazję.
Patrzyłam na chłopaka, a mój oddech stawał się coraz szybszy i płytszy.
Harry nachylił się nade mną i oparł swoje dłonie na poduszkach obok mojej głowy. Przejechał koniuszkiem języka po swoich wargach po czym mruknął.
- Nie będziemy się dziś kochać.
Zaskoczył mnie tym co powiedział.
Chciałam tego. Naprawdę chciałam tego. Miałam na niego ochotę i nie obchodził mnie cały świat. Chciałam tylko poczuć się dobrze przy Harrym. Chciałam, żeby on spowodował, bym poczuła się dobrze. A on leżąc na mnie półnagi oznajmia mi, że nie będziemy się kochać…
Mój szybki oddech przyspieszał coraz bardziej, a moje myśli krążyły jak szalone wokół jednego tematu.
- Pewnie nie ufasz dziewczynom, które wskakują do łóżka facetom na pierwszej randce? – zapytałam cicho.
- Po prostu szanuję kobiety. – szepnął, po czym dodał. – To nie jest nasza pierwsza randka.
Po tych słowach ponownie przywarł wargami do moich warg. Nasze usta zaczęły idealnie współgrać i czułam jak ręce Harry’ego lekko ściągają sweter z moich ramion. Chłopak podniósł lekko moje ciało i wyciągnął sweterek spod pleców odrzucając go na łóżko pod ścianę.
Szybkimi ruchami usiadłam naprzeciwko Harry’ego, na kolanach, a chłopak niezwłocznie zaczął rozplątywać mi pasek sukienki. Chciał mi ją ściągnąć, gdy szepnęłam.
- Zaczekaj. – odwróciłam się do niego plecami i podwinęłam włosy pokazując, żeby rozpiął mi zamek z tyłu.
Gdy chłopak to zrobił, ponownie odwróciłam się w jego stronę pomogłam mu zrzucić ze mnie sukienkę, która także wylądowała na drugim końcu łóżka pod ścianą.
Siedziałam teraz na kolanach, przed Harrym, w samych białych rajstopach i staniku. Ale o dziwo nie wstydziłam się.
Nigdy nie miałam większych kompleksów na temat mojego ciała, ale zawsze onieśmielało mnie, gdy któryś z poprzednich chłopaków próbował mnie rozbierać. A Harry? Siedział pół metra przede mną, patrzył się na mnie, a ja kochałam ten wzrok i chciałam, żeby patrzył tak w nieskończoność.
Wyciągnęłam rękę przed siebie i pogłaskałam miejsce na brzuchu chłopaka, gdzie był wytatuowany motyl.
- Jest piękny. – mruknęłam delikatnie przejeżdżając palcami po ciele Harry’ego.
- Tak jak Ty. – powiedział głaskając opuszkami mój policzek.
Uśmiechnęłam się nieznacznie i zaczęłam przyglądać się innym jego tatuażom.
- Dużo jest ich. – powiedziałam.
- To mój pamiętnik. – szepnął przybliżając się na kolanach w moją stronę.
Teraz obydwoje wyprostowaliśmy się i klęczeliśmy naprzeciw siebie. Powolnym ruchem zaczęłam odpinać rozporek jego jeansów. Najpierw guzik, potem zamek błyskawiczny, a na samym końcu powoli zsunęłam jego spodnie do połowy pośladków. Harry zrobił za mnie resztę i w rezultacie jeansy wylądowały na ziemi.
Miał na sobie granatowe obcisłe slipy, które coraz bardziej zarysowywały, jego pokaźne przyrodzenie. Ale nie chciałam się patrzeć w dół, więc tylko raz zerknęłam w tamtą stronę.
Harry objął mnie ramieniem i w tym samym czasie całował i zsuwał z moich nóg rajstopy. Chwilę to trwało zanim się z nich uwolniłam, aż w końcu poczułam jak upadam na materac, a chłopak ściąga je z moich kostek i odrzuca na podłogę. Przywarł do nie całym ciałem i zaczął całować mnie po szyi robiąc wiele, różnej wielkości malinek. Wplotłam palce w jego włosy i od czasu do czasu pociągałam za nie. Oplotłam nagimi nogami jego talie i w poczuciu coraz szybciej nadchodzącego podniecenia uniosłam lekko miednice w górę.
Harry przejechał swoimi dużymi dłońmi po moim brzuchu i talii i zaczął masować moje piersi, ale nie próbował ściągnąć stanika.
Czułam, że dziś on wyznacza reguły tej gry, a ja miałam zamiar przyporządkować się całkowicie jego czynom.
Złączyłam nasze usta w chwili, w której zdałam sobie sprawę, że chłopak zaczął rytmicznie pocierać swoim kroczem o moje.
Dawało mi to przyjemność, jakiej nigdy nie czułam. Nigdy czegoś takiego nie przeżywałam. Nie dopuszczałam chłopaków do siebie, a w tym momencie cieszyłam się, że czekałam z tym właśnie na Harry’ego, bo robił to niesamowicie sprawnie.
Wszystko działo się przez ubrania. Nie byliśmy nadzy. On miał slipy, ja miałam biustonosz i majtki, ale mimo to czułam, że mój orgazm nadchodzi wielkimi krokami.
Bardzo szybko zaczęłam się podniecać, czując w okolicach krocza i podbrzusza twarde i duże wybrzuszenie w majtkach chłopaka, który coraz szybciej i szybciej pocierał się o mnie. Jego ręce masowały moje piersi, usta całowały szyję, a ja drapałam, ściskałam i pocierałam dłoniami jego pośladki i plecy. Wsunęłam prawą rękę pod gumkę jego majtek i wbiłam paznokcie w gołą skórę pośladków chłopaka, na co on mruknął przeciągle.
Czułam wibracje jego niskich jęków rezonujące przez jego klatkę piersiową. Sama jęczałam coraz szybciej i głośniej całując szyję, policzki i usta chłopaka.
Słyszeliśmy skrzypienie łóżka, gdy nasze posuwiste ruchy były już bardzo szybkie, aż w końcu nie wytrzymałam, oplotłam plecy Harry’ego nogami, zacisnęłam je na nim i uniosłam miednice w górę z głośnym jękiem. Orgazm przyszedł nagle i zaatakował z siłą mocniejszą, niż kiedykolwiek mogłabym się spodziewać. Czułam go wszędzie. W każdej kończynie, w każdym nerwie, w głowie, w sercu, w brzuchu, w płucach.
Harry nie doszedł w tym samym momencie. Gdy ja zaciskałam nogi wokół jego talii, on jeszcze kilka razy szybko i mocno pocierał swoim przyrodzeniem o moje ciało, aż w końcu i w niego uderzyła fala orgazmu. Nacisnął na mnie całym ciałem, a ja patrzyłam na niego, jak zamyka oczy i odchyla plecy w łuk, opierając dłonie na materacu obok mojej głowy.



____________

Mam nadzieję, że tak długim rozdziałem zrekompensowałam Wam tak długi czas oczekiwania??
Rozdziały będą dodawane co około 2 tygodnie. Bardzo przepraszam, ale nie mam częściej czasu :(

Jeszcze raz skorzystam z okazji i zaproszę Was na mojego nowego bloga graficznego: >>KLIK<<
Miło by było gdybyście komentowali itp. Ale nie zmuszam ;)
Można tam zamawiać szablony (aktualnie mam kolejkę zamówień, ale koło piątku ponownie będzie można zamawiać), możecie także poprosić layouty na twittera (tło, nagłówek, banner, ikonka). Wystarczy, że w odpowiedniej stronie napiszecie komentarz z propozycją co mogłabym zrobić!
Może Was to zainteresuje :)

TERAZ APELUJĘ!
Nie piszcie mi pod rozdziałami próśb o dodanie do informowanych. Takie komentarze IGNORUJĘ!
Od tego jest osobna strona: INFORMOWANI.

Dziękuję, kocham Was! *.*

40 komentarzy:

  1. Kocham to opowiadanie! Szczerze, nie spodziewałam się sytuacji z końcówki rozdziału, ale... to też było świetne! :D Opłacało się tyle czekać :) x

    OdpowiedzUsuń
  2. OMG!
    Cudooooooooowwwwwwwwnnnnnnneeeeeeeee! :-*

    OdpowiedzUsuń
  3. To był jej pierwszy orgazm??

    OdpowiedzUsuń
  4. Było gorąco! Waarto było czekać na rozdział. Jest niesamowity. Dziewczyno masz ogromny talent! :) xx @xxhemmings69

    OdpowiedzUsuń
  5. A to nie za wcześnie? Ja, osobiście jestem (jeszcze) dziwnie nastawiona do Harrego. Jest zbyt tajemniczy, i moim zdaniem głowna bohaterka jest zbyt uległa, wobec niego. Nawet po tym, jak powiedział że szanuje kobiety.
    Nie zdziwiłabym się, gdyby coś planował. Już wyobrażam sobie jej nagie zdjęcia wgrane na jego komputer.. może przesadzam.. no ale czyż nie jest zbyt pięknie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie to samo pomyślałam. Harry sobie pewnie pomyślał że jest łatwa. Się nieefektywnych dziwię xd

      Usuń
    2. Zamiast nieefektywnych miało być się mu nie dziwię xd jebany słownik

      Usuń
  6. CO ?! CZEMU CO 2 TYGODNIE?!NIE!
    NIE
    NIE
    NIE
    NIE
    PROSZE NIE! NIE WYTRZYMAM BŁAGAM CHOCIAZ CO TYDZIEN BO NORMALNIE UMRĘ

    OdpowiedzUsuń
  7. Bozee.. Kurde nie spodziewalam sie ani troche takiej sceny w tym rozdziale. Warto bylo tyle czekac, rozdzial jest cudowny. Szkoda, ze co 2 tyg., ale rozumiem brak czasu :) Czekam niecierpliwie na nn <3//@NoughtyButNice3

    OdpowiedzUsuń
  8. O JA CIE!
    Ale zajebisty rozdział ;oo
    Fajnie, że dzisiaj dodałaś nowy :)
    Bardzo mi się podoba :)
    Pozdrawiam
    G xx

    OdpowiedzUsuń
  9. Boskie ;3 .xx
    @WelcomeInHelll

    OdpowiedzUsuń
  10. Awwww *-* PRZE WSPANIAŁY ROZDZIAŁ !!! ♥ Jesteś genialnaa !!! *-* @pacia1802

    OdpowiedzUsuń
  11. O ja Cię... rozdział piękny i po prostu Harry jest cudowny <3

    OdpowiedzUsuń
  12. jesteś ZAJEBISTA <3
    kocham cię xx

    OdpowiedzUsuń
  13. oh god, piszesz tak strasznie realistycznie. Kiedy to czytałam to aż takie motylki w brzuchu czułam haha. Świetnie jest, nie wytrzymam tylko dwóch tygodni, ale życzę dużo weny, buźka .xox

    OdpowiedzUsuń
  14. KOCHAM Cie za te dwa genialne blogi! @crazy4uxx

    OdpowiedzUsuń
  15. O rajciu! Świetny rozdział! Opłacało się czekać, zdecydowanie! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. super :) bardzooo ciekawy :P czekam na next <3

    OdpowiedzUsuń
  17. KOCHAM TO OPOWIADANIE DZIEWCZYNO Z TYGODZNIA NA TYDZIEN ZYJE ZE SWIADOMOSCIA ZE PRZECZYTAM NOWY ROZDZIAŁ <3/ Mizu

    OdpowiedzUsuń
  18. Uuuuuu gorąco !!!! Rozdział boooooski !!!!!! Czekam nn ;*
    Xoxo @JustynaJanik3

    OdpowiedzUsuń
  19. Weszłam na twojego bloga i od razu przeczytałam wszystkie rozdziały. Szczerze to na początku myślałam, ze to będzie jakiś thiler. Gdzie Hazza będzie rzeczywiście nienormalny. W końcu kto normalny się tak zachowuje? Obserwuje wieczorem obcą dziewczynę jak jakiś maniak :D
    Kaya, choć być może nie powinna mi przypaść do gustu traktowaniem chłopaków jak zabawki wzbudziła jednak moją sympatię. Być może to przez te jej inteligentne odpowiedzi? Nie wiem... Ale mimo wszystko polubiłam jej postać. Wkurza mnie lekko Naomi. Myślę natomiast, że Colin tak łatwo nie odpuści. Miejmy nadzieje :)
    Z niecierpliwością czekam na nexta. Będę wdzięczna, jeżeli mnie o nim poinformujesz.
    W wolnym czasie zapraszam na mojego bloga :
    http://desires-ff.blogspot.com/
    Pozdrawiam - R.

    OdpowiedzUsuń
  20. O! Mój! Boże! Właśnie nadrobiłam wszystkie rozdziały i tak strasznie zakochałam się w Twoim opowiadaniu! Wszystko opisujesz tak cudownie, zrozumiale. Nawet pierwszy rozdział, gdzie prawie w ogóle nie było Harrego, czytało się super. Te wszystkie momenty jak patrzyli na siebie przez te okna... Zapierało mi dech w piersiach! Towarzyszyły mi te same uczucia co głównej bohaterce. Jestem pod ogromnym wrażeniem tego opowiadania! Brakuję mi skali by je ocenić, obawiam się, że nie ma takiej liczby. :D xx

    Pozdrawiam i życzę dużo,dużo weny!
    @HeShouldBeHere

    OdpowiedzUsuń
  21. Ale gorąco <33 xD czekam na next ;* ale i tak świetny ^^

    OdpowiedzUsuń
  22. nie wytrzymam jak dodasz następny rozdział dopiero za dwa tygodnie :c

    OdpowiedzUsuń
  23. Jwhsjbxoznspsbifbsjxbaoan ^^ błagam o więcej nooo :p
    Mam nadzieje że Colin będzie sie chciał zemścić czy cuś... (będzie ciekawiej xd)
    Czekam z niecierpliwością na kolejny
    RY$IU

    OdpowiedzUsuń
  24. jesteś boska dziewczyno. < 3 kocham cię

    OdpowiedzUsuń
  25. Moim zdaniem to najlepszy rozdział z dotychczasowych, (dobrze ci tak Collin...XD) Czekam niecierpliwie na nexta i Życzę Ci dużo weny LOVE U <3

    OdpowiedzUsuń
  26. jejciu to opowiadanie jest cudowne *-* nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału, i mam pytanie, czy z tą akcją z zdjęciami i podglądaniem wzorujesz na "skins pure" ? bo przypomina to sceny Cassie ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oglądałam "skins pure" i skłamałabym, gdybym powiedziała, że to nie ma nic do mojego ff, bo nie da się ukryć, że jest podobne ;) Nie chciałam kopiować, ale "skins pure" wywarło na mnie ogromne wrażenie i po swojemu napisałam coś podobnego.
      Można powiedzieć, że to była jedna z moich wielu inspiracji.
      Tak samo, jak mogę się przyznać, że do pisania tego ff w głównej mierze zainspirowała mnie piosenka Michaela Jacksona "Human Nature" (stąd też tytuł).
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  27. ODPOWIEDZ MI!!! to był jej pierwszy orgazm???

    OdpowiedzUsuń
  28. To opowiadanie jest bardzo dobre i, o ile, fanfiction o Justinie, nie ukrywam w pewnym momencie po prostu przestałam czytać (zamierzam do niego wrócić, jednak wątpię, aby stało się to w najbliższej przyszłości), to "Human Nature" od początku jest dla mnie jak najbardziej interesujące.
    Cieszę się, że skupiasz się na ważnych scenach i nie opisujesz bezsensownie całego dnia głównej bohaterki tylko po to, aby rozdział był dłuższy. W fanfiction widać nutkę tajemniczości i ma ono swój własnych urok. Nie jest podobne do żadnego, które wcześniej czytałam i bardzo mnie to cieszy :)
    Pozdrawiam, Happily.

    OdpowiedzUsuń
  29. Takie idealne <3 Po prostu nie można się do niczego przyczepić... Wszystko jest idealnie dopracowane <3
    Po prostu CUDO :* Czekam na kolejnyy <3
    -
    http://you-and-i-fanfiction.blogspot.com/
    -
    Pozdrawiam! Xx
    / Haz.

    OdpowiedzUsuń
  30. O MAMO! *.*
    @juneanrrie

    OdpowiedzUsuń