7 lutego 2014

Rozdział ósmy




Leżałam obok Harry’ego i nie wiedzieć czemu byłam zażenowana. To uczucie, które przed chwilą wypełniło moje ciało było tak silne i tym samym tak inne od wszystkiego co do tej pory czułam. Nie wiedziałam co teraz mam zrobić, jak się zachować, co powiedzieć, więc postanowiłam milczeć.
Leżałam na plecach, Harry leżał obok na boku, kciukiem jeżdżąc po moim brzuchu w okolicach pępka. Nagle usłyszałam jego cichy, niski głos.
- To był twój pierwszy prawdziwy orgazm. – to nie było pytanie, tylko stwierdzenie.
Nie chciałam mu przyznawać racji, chociaż doskonale wiedziałam, że ją miał, ale nie chciałam też kłamać, więc nic nie powiedziałam. Jak do tej pory żadnemu chłopakowi nie pozwoliłam się zbliżyć, nawet jak chodziliśmy ze sobą od dwóch miesięcy. Właściwie, to najdłużej z chłopakiem byłam dwa miesiące, bo po tym czasie kończyły mi się wymówki na unikanie pewnych aktów fizycznych, których oni chcieli, a ja nie. Powiem szczerze, zawsze onieśmielały mnie takie momenty sam na sam. Nigdy się nie zakochałam w żadnym z chłopaków, z którym byłam, dlatego też nigdy nie czułam do żadnego z nich pociągu seksualnego. Ale z Harrym było inaczej.
Po dzisiejszym wieczorze pomyśli, że jestem łatwa… Nie może tak pomyśleć. Muszę się lepiej pilnować.
- Bardzo szybko osiągnęłaś orgazm. Nie jesteś zbyt zaznajomiona z tymi sprawami. – powiedział po chwili, a ja czułam jak zażenowanie ogarnia całe moje ciało.
Czemu mi to wszystko mówi? Chce mnie upokorzyć? Pokazać jaki to on nie jest fajny, bo pewnie miał pełno partnerek seksualnych?
Przestało mi się podobać te jego stwierdzanie faktów.
- To źle? – zapytałam patrząc w sufit.
- Dobrze. – odpowiedział bez cienia emocji w głosie.
Leżeliśmy tak bez ruchu jeszcze przez chwilę, a w tym czasie Harry nadal delikatnie głaskał palcami moje podbrzusze.
- Muszę iść do łazienki. – powiedziałam, ponieważ ta sytuacja zaczęła mnie onieśmielać. I nie chodzi o to, że nie podobało mi się leżenie obok Harry’ego, bo to było cudowne, ale po prostu nie wiedziałam co ze sobą zrobić, jak się zachować, czy zacząć go też głaskać, dotykać…
Wstałam i powoli wyszłam z pokoju zostawiając chłopaka samego leżącego na łóżku. Weszłam do łazienki, zsunęłam majtki i usiadłam na toalecie. Zerknęłam w dół i zauważyłam, że moja bielizna jest cała mokra ze śluzu. Pierwszy raz była aż tak mokra. Zawstydziłam się. Niby jak mam teraz w takiej bieliźnie wrócić do pokoju, do Harry’ego? Nie mam tu nic na przebranie…
Ale jedna rzecz mnie pocieszała – slipki Harry’ego na pewno były o wiele bardziej pobrudzone z jego spermy, niż moje majtki.
Wytarłam je papierem toaletowym, założyłam z powrotem i wyszłam z ubikacji. Po drodze do pokoju wzięłam kopertę ze zdjęciami, która nadal leżała na szafce na buty i usiadłam obok Harry’ego.
Chłopak podniósł się i oparł nagie plecy o ścianę.
- Ile masz lat? – zapytałam, bo nagle zdałam sobie sprawę, że nie mam pojęcia.
- 20. – odpowiedział.
- Oh… - wymknęło mi się. Starszy był, dużo starszy. Trzy lata. – Kto Cię uczył robić zdjęcia? – dodałam wyciągając zawartość koperty.
- Sam się uczyłem.
- Zdolny jesteś. – powiedziałam przeglądając zdjęcia.
Zaczęłam lubić siebie przed obiektywem. Musiałam przyznać, że jestem fotogeniczna. Harry wybrał około dwudziestu zdjęć, które wywołał i wszystkie były idealne. Pięknie uchwycone momenty, kadry, światło, wszystko co było na zdjęciu mnie urzekło. Dziwnie się czułam zachwycając się sobą, ale pierwszy raz ktoś zrobił mi TAKIE zdjęcia.
Ja siedząca na fotelu, zestresowana - i takie właśnie wrażenie ukazywało zdjęcie.
Ja leżąca z nogami przerzuconymi przez oparcie, z winem w ręce, lekko oszołomiona - i to właśnie pokazywało zdjęcie. Dokładnie te uczucia, które czułam w momencie jego robienia.
- To nie tylko ode mnie zależy czy zdjęcie wyjdzie. Modelka też musi być dobra. – powiedział Harry uśmiechając się do mnie. – Lubię jak mi pozujesz.
- Żadna ze mnie modelka. – odrzekłam szybko, a po chwili dodałam niepewnym głosem, odwracając głowę w stronę chłopaka. – Lubię Ci pozować.
- Muszę Ci się do czegoś przyznać. – powiedział nagle.
- Do czego? – zapytałam zupełnie zbita z tropu i zaciekawiona tym, co ma mi do powiedzenia.
- Wysłałem twoje zdjęcie na konkurs…
- Co, które?
- Te, które wisi na moim zapleczu. – powiedział nerwowo pocierając dłońmi swoje kolana.
- Czemu je wysłałeś bez mojej zgody? – zapytałam lekko wkurzona. Nie chciałam, żeby ktokolwiek, kiedykolwiek zobaczył te zdjęcia. To nie było fair z jego strony, że mnie o to nie zapytał.
- Bo nie było czasu. Termin nadsyłania prac się kończył, a strasznie spodobało mi się to zdjęcie, więc postanowiłem zaryzykować. – tłumaczył niskim, nerwowym głosem. – Na początku nie chciałem brać w tym udziału, ale jednak się zdecydowałem.
- Jaki to konkurs? – zapytałam modląc się, by żadne moje zdjęcie nie ujrzało światła dziennego.
- Biennale* fotografii artystycznej, wygląda to tak, że jest kilkanaście działów, tematów jakby, na które można wysyłać prace. W tym roku były to między innymi: monumentalizm, szybkość, przemijanie, wrażenie, pastel… Tematy są różnorodne i każdy może znaleźć coś dla siebie… Ten konkurs jest jednym z najbardziej prestiżowych konkursów w kraju. Wszyscy zwycięzcy z każdej kategorii wygrywają możliwość powieszenia swoich zdjęć w najlepszej galerii w stolicy, wystawa trwa pół roku. – wytłumaczył już nieco spokojniej.
- A moje zdjęcie na jaki temat wysłałeś?
- Wrażenie. – odpowiedział rzeczowym tonem.
- Masz szczęście, że nie na „monumentalizm”. – zaśmiałam się lekko obracając głowę w jego stronę.
Harry zawtórował mi w śmiechu po czym zapytał.
- Nie jesteś zła?
- Jestem… Znaczy… Chodzi o to, że nie chciałabym aby ktokolwiek inny zobaczył te zdjęcia. – powiedziałam już nieco poważniej.
- Nikt ich nie zobaczy. I tak nie wygram. – powiedział poprawiając się na łóżku.
- Skąd wiesz, że nie wygrasz? – zapytałam.
- Bo to jest tak prestiżowy konkurs, że trzeba mieć albo znajomości, albo wielkie szczęście, żeby go wygrać.
- Ty masz talent, nie możesz myśleć, że nie wygrasz, bo tak będzie. Pozwól swojej wyobraźni zobaczyć siebie z główną nagrodą i wtedy faktycznie masz szanse ją zdobyć. – powiedziałam pocieszająco.
- Podobno nie chciałaś żebym wygrał. – Harry zaśmiał się krótko.
- Chciałabym abyś wygrał, tylko… tylko… chodzi o to zdjęcie. Nie jestem na tyle pewna siebie, żeby pozwolić komuś na oglądanie moich zdjęć… - wydukałam.
Teraz Harry zawrócił mi w głowie, bo życzyłam mu powodzenia w konkursie, ale jeśli przez to szersza publiczność miałaby zobaczyć te zdjęcia, to nie byłam pewna czy naprawdę tego chciałam i czy jestem na to gotowa.
- Jak robiłem Ci te zdjęcie, nie wydawałaś się nieśmiała. – mruknął po czym dodał. – Jak tańczyłaś przed moim obiektywem…
- Zamknij się. – powiedziałam i ukłułam go palcem w żebra, przez co odskoczył trochę ode mnie.
Zaśmiał się i zaczął rozmasowywać czerwone miejsce ukłucia.
- No co, prawdę mówię. – powiedział cały czas się śmiejąc.
Na samą myśl chwili, w której tańczyłam przed obiektywem Harry’ego, na moje policzki wlał się czerwony rumieniec. Nie umiałam ukryć wstydu i zażenowania, które mnie opanowało, więc tylko mruknęłam.
- Nie powinieneś już iść?
- Racja. Pewnie jak wrócę do domu i spojrzę przez okno, znowu mi zatańczysz. – Harry się zaśmiał wstając z łóżka.
Dolał oliwy do ognia, to jest pewne. Teraz nie tylko moje policzki, ale i reszta twarzy, a nawet szyi pokryła się już nie czerwonym, ale purpurowym odcieniem. Ze wstydu podwinęłam pod siebie nogi i oplotłam je rękami nie umiejąc spojrzeć na Harry’ego, a tym bardziej się do niego odezwać.
- Kaya, co jest? – zapytał patrząc na mnie z góry ze skołowaną miną.
- Nic. – odpowiedziałam.
- Nie wstydź się. – mruknął miłym tonem.
Ja milczałam, więc dodał.
- Nie ma czego. – Harry nachylił się nade mną i zdjął moje ręce z kolan. Powoli zmieniłam pozycję i usiadłam po turecku, a on cały czas schylając się w moją stronę kontynuował. – Obiecuję, że to co się dzieje między nami, zostanie między nami. A tamto to tylko jedno zdjęcie. Nikt Cię na nim nie pozna, uwierz. Kto z Twoich kolegów jeździ na wystawy fotografii do stolicy?
- Nikt. – mruknęłam patrząc w jego przenikliwe oczy.
Harry złapał delikatnie mój podbródek i dokończył.
- No widzisz? Więc nikt nie ma prawa zobaczyć tego zdjęcia. A jeśli ty nikomu nie powiesz o tym co robimy, ode mnie nikt się nie dowie. – szeptał, po czym przybliżył swoją twarz do mojej i lekko cmoknął moje usta.
Wstał i zaczął zbierać swoje rzeczy z podłogi po czym pośpiesznie się ubrał. Ja nie mogąc nic powiedzieć siedziałam w samej bieliźnie na łóżku i przyglądałam się Harry’emu. Gdy już był gotowy poszłam za nim do przedpokoju pożegnaliśmy się dziwnie, niezręcznym machnięciem ręki i zamknęłam za nim drzwi.
Boże, pomyślałam, co to był za dziwny wieczór?
Zastanawiałam się czy będę w stanie ponownie kiedykolwiek spojrzeć Harry’emu w oczy.


Zwolniłam kroku, gdy zobaczyłam Colina idącego z przeciwnej strony i kierującego się do wejścia szkoły. Na moje nieszczęście chłopak mnie zauważył i zaczekał na mnie na rogu. Nie miałam wyjścia i musiałam w końcu przejść obok niego. Chciałam go zignorować, ale on nie dał tak szybko za wygraną. W chwili, w której przechodziłam obok niego on dołączył do mnie i zrównał nasze tempo.
- Wiesz dlaczego z Tobą chodziłem? – zapytał bez żadnego przywitania.
- Co? – zapytałam rozkojarzona zdejmując słuchawki z uszu.
Chłopak powtórzył pytanie, a ja spojrzałam się na niego i powiedziałam pewnym siebie głosem.
- Bo byłeś zakochany.
- Nie. – powiedział prawie agresywnie, mocno gestykulując. – Chciałem Cię przelecieć.
Zaskoczona przystanęłam w pół kroku, po czym szybko chciałam wejść do budynku szkoły, żeby zakończyć tą absurdalną rozmowę, ale Colin złapał mnie za kurtkę i przycisnął do muru.
- Od pierwszego momentu jak cię zobaczyłem, obiecałem sobie, że cię przelecę. – powiedział patrząc mi prosto w oczy, a ja zobaczyłam w jego oczach coś, czego nigdy wcześniej nie widziałam. Gniew, złość, szaleństwo… To wszystko zmieszało się w niewiarygodnie niebezpieczną i wybuchową mieszankę i zaczęłam się obawiać, że ta mieszanka może wybuchnąć. – Ładna buźka, - kontynuował, agresywnie łapiąc mnie za podbródek. – ładne ciało, nic tylko ruchać. A jak JA sobie coś przyrzeknę, to dotrzymam słowa.
Zaczęłam się trząść ze strachu. Kontem oka zobaczyłam, że ludzie wchodzący do szkoły zerkają w naszym kierunku, ale nikt nie reaguje. Zebrałam całą odwagę, którą dysponowałam i powiedziałam.
- Nie wmówisz mi, że nie byłeś zakochany.
- Nigdy. Zawsze chodziło tylko o seks. Nie zauważyłaś? – zapytał opryskliwym tonem przypadkowo, albo specjalnie opluwając moją twarz drobinkami śliny.
Poczułam się okropnie, chciałam się wytrzeć, ale Colin mocno przytrzymywał moje ręce wzdłuż mojego ciała.
- Jak się nazywa? – zapytał ostro.
- Kto?
- Ten, na kogo mnie wymieniłaś.
- Na nikogo cię nie wymieniłam. – powiedziałam i szarpnęłam ramieniem, żeby się wyrwać, ale chłopak mi na to nie pozwolił.
- Zawsze jak z kimś zrywasz, zaraz masz nowego. – powiedział opryskliwie, po czym dodał. – Zastanawiam się czy tamtemu już dałaś.
Popatrzyłam na niego nic nie mówiąc. Czułam tylko, jak złość się we mnie gotuje.
- Kłamliwa suka. – to były ostatnie słowa, które usłyszałam od Colina. Puścił mnie i odszedł, ale nie wszedł do szkoły.
Stałam roztrzęsiona i próbowałam pozbierać myśli do kupy. Co to było… Colin mi groził. Prosto w oczy powiedział mi, że ma zamiar mnie zgwałcić. Kiedyś bym się tym nie przejęła, ale sądząc po szaleństwie, które dostrzegłam w jego oczach, mówił poważnie. Tym bardziej, że wiem jakie Colin miał nastawienie do seksu. Naciskał, cały czas naciskał, nie mogąc zrozumieć, że dziewczyna potrzebuje czasu i zaufania. Był taki oziębły w tym co robił i może dlatego nigdy nie dałam mu się dotknąć.
Weszłam wolnym krokiem do szkoły i już pięć minut później spotkałam Noemi przy klasie.
- Hej. – powiedziała przyjaciółka wesołym głosem.
- Cześć. – odpowiedziałam.
- Słuchaj… - zaczęła przyciszonym głosem. – Tak sobie pomyślałam, że… ale obiecaj mi, że się nie obrazisz na mnie.
- Obiecuję. – powiedziała pytającym tonem, bo kompletnie nie wiedziałam czego się spodziewać.
- Bo tak sobie pomyślałam, że skoro zerwałaś z Colinem i w sumie mówiłaś, że nigdy nic do niego nie czułaś… to on jest teraz wolny…
- No, jest wolny. – powiedziałam przeciągając samogłoski i czekając co Noemi powie dalej.
- No więc skoro jest wolny, to ja mogłabym się z nim… tak jakby bliżej zaznajomić. – mówiąc to jej kąciki ust zaczęły się podnosić i puściła do mnie oczko.
- Nie sądzę, żeby to był dobry pomysł. – powiedziałam. Chciałam ominąć opowieść o tym co dziś mi powiedział, bo sama jeszcze tego nie przetworzyłam.
- Czemu? – zapytała.
- Colin dziś mi groził, że mnie zgwałci. – powiedziałam na jednym wydechu.
- Co ty pierdolisz? – zapytała zdziwiona.
- Mówię Ci prawdę.
- To, że ty już z nim nie jesteś, nie oznacza, że ktoś inny nie może być. – odwarknęła, po czym dodała. – Przecież on chodzi do naszej klasy, jest w naszym wieku, zawsze był miłym chłopakiem. Nie wierzę, że Ci groził i to jeszcze gwałtem!
- Mówię Ci prawdę! – powtórzyłam głośniej, już nieco zdenerwowana. Jak mogła mi nie wierzyć, zna mnie dobrze, wie, że nie kłamałabym w takiej sprawie.
- Kaya, nie wiem o co ci chodzi, ale myślałam, że skoro ty z nim zerwałaś, to nie będziesz miała pretensji, jeśli się nim zainteresuję, ale widzę, że jest inaczej. – odwarknęła.
- Noemi, przecież wiesz, że to nie tak! Nie obchodzi mnie Colin, ale dziś naprawdę mi groził!
- Przecież nawet nie ma go w szkole.
- Bo to było przed szkołą. Później nie wszedł do środka. – zaczęłam tłumaczyć, ale czułam, ze to jest coraz bardziej bez sensu.
- Kaya, nie przesadzaj. Mam wrażenie, że wymyślasz tylko dlatego, żebym nie zaczęła kręcić z Colinem. – powiedziała, odwróciła się i weszła do klasy.
Nie mogłam w to uwierzyć. Moja przyjaciółka była tak zauroczona ładną buźką Colina, że nie pozwoliła sobie powiedzieć, co z niego za typ. Dziś się przekonałam, że on jest niebezpieczny, bałam się go i nie mogłam dopuścić do tego, żeby moja przyjaciółka wpadła w paszcze lwa.
Weszłam do klasy, chcąc usiąść jak zwykle koło Noemi, ale na moim miejscu siedziała Amy.
Poszłam do ostatniej, wolnej ławki z myślą: „Ale czy my się jeszcze przyjaźnimy?”



*Biennale (z wł. "dwuletni") – wydarzenie, najczęściej impreza artystyczna, mające miejsce co dwa lata lub trwająca dwa lata. Biennale mają zazwyczaj charakter międzynarodowy. [wikipedia.pl]
[od autorki] akurat taki konkurs nie istnieje, wymyśliłam go na potrzeby opowiadania i nie inspirowałam się żadnym z istniejących biennale.


_____________

Przepraszam, że tak długo czekaliście! Niestety, teraz, w tym gorącym, przedmaturalnym okresie, mam czas na pisanie jedynie w weekend. Robię co mogę, uwierzcie.
Nowy rozdział będzie nie wcześniej niż za dwa tygodnie.

Jak dotrwaliście i nadal czekacie, to Was kocham!!!

Dziękuję za zainteresowanie blogiem. Mam nadzieję, że z dnia na dzień będzie rosło, ponieważ w głowie mam tyyyyyle pomysłów na następne rozdziały, że muszę je wszystkie zapisywać, bo mi się mieszają. xD

Nie piszcie mi pod rozdziałami próśb o dodanie do informowanych. Takie komentarze IGNORUJĘ!
Od tego jest osobna strona: INFORMOWANI.

KOCHAM WAS!!!!!

22 komentarze:

  1. Co za chuj z tego Colllina :( oj Kaya hahaahh niezle , niezle czekam na nn:)/@believeyoucanx3

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow! Świetne, świetne, świetne! Trzy razy na tak! :) Warto czekać na rozdziały z każdym dniem czekania dalsza akcja jest bardziej tajemnicza. A ta akcja z Colinem... taka chwilowa groza XD Powodzenia w nauce. A jak znajdziesz choć trochę czasu to może przeczytasz mojego ff? http://fan-fiction-one-direction-asia.blogspot.com/ jak tak to liczę na komentarz. Pzdr. ;>

    OdpowiedzUsuń
  3. świetnie. < 3
    boski. już czekam na kolejny *.*

    OdpowiedzUsuń
  4. Jejku warto było czekać <3 Świetny rozdział <3 @Kisieel_Niall

    OdpowiedzUsuń
  5. genialny, tak długo czekałam *-*

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozdział jest świetny! :) xx @xxhemmings69

    OdpowiedzUsuń
  7. Masz super styl pisania. ;)
    @LenkaBelieber4

    OdpowiedzUsuń
  8. cuudowne <3 nie mogę się doczekać następnego ;) pisz szybko! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. super :) bardzo fajny <3 czekam na next :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Super<3 teez Cie kochamy!:D czekam na nexta;) @crazy4uxx

    OdpowiedzUsuń
  11. aaa, ten koknurs, dobry pomysł, a przez chwile myślalam , że jej się przyzna, że ma kurwa HIVA XD, moja wyobarźnia, bardzo mi sie podoba i czekam na następny kochana *:

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten Colin jest dziwny -.- ciekawe co będzie dalej <3
    @juneanrrie

    OdpowiedzUsuń
  13. Haha Konkurs xD ale i tak super <3 czekam na Next.xx ;D

    OdpowiedzUsuń
  14. Na rozdziały zawsze warto czekać ;) Świetnie piszesz <3 @pacia1802

    OdpowiedzUsuń
  15. Cześć ;) Twój blog został wytypowany do "Coś do poczytania..." Więcej informacji tutaj: http://ihateyouharry.blogspot.com/p/blog-page_18.html
    Zapraszam również do Listy Polish Directioners: http://ihateyouharry.blogspot.com/p/spis-polish-directioners.html Niech wszyscy wiedzą, że jesteś Directionerką!! :* Pozdrawiam :3

    OdpowiedzUsuń
  16. To... To jest.... To jest, to co piszesz jest cudowne, jest bardzo ciekawe ale i zabawne i niemożliwe na swój sposób. Ale podoba mi się to :D To jest cudowne i mimo że już dodałaś rozdział, to ja nadal ci życzę wytrwałości w twoim leczeniu i szczęścia !!! :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Zostałaś nominowana do Liebster Blog Award, więcej u mnie na blogu http://how-much-you-can-love.blogspot.com/2014/02/liebster-blog-award.html :)

    OdpowiedzUsuń
  18. jaa jestem tu od dzisiaj i normalnie wciągnęło mnie :D wiem co znaczy ten przedmaturalny stres dlatego życzę powodzenia we wszystkim :D oczywiście zostaję na dłużej :) xx @hallxofxfame :)

    OdpowiedzUsuń