16 marca 2014

Rozdział jedenasty



Harry poszedł, a ja resztę wieczoru spędziłam głównie na obijaniu się. Trochę się uczyłam, co mi ostatnio najlepiej wychodziło, a trochę oglądałam telewizję. Nie myślałam o zdarzeniu z Colinem. Wypchnęłam je z głowy chcąc zapomnieć. Zrobiłam sobie kolacje, zjadłam, a koło dziesiątej poszłam się wykąpać.
Nalałam sobie pełną wannę gorącej wody i dodałam dużo płynu do kąpieli. Rozebrałam się i zanurzyłam ciało w parzącej wodzie, a wokół mnie od razu zebrała się para. Leżałam w wannie chwilę gdy nagle poczułam łzy spływające po moich policzkach. Mimowolnie zaczęłam płakać, a emocje związane z wydarzeniami sprzed kilku godzin zaczęły uciekać ze mnie razem ze łzami.
Harry nie miał racji. Nie jestem twarda. Udawałam przed nim, że próba gwałtu nie zrobiła na mnie najmniejszego wrażenia, ale to nie było prawdą. Nie wiem dlaczego przed Harrym udawałam, nie wiem po co to robiłam. Chciałam żeby nie patrzył na mnie jak na głupią małolatę z liceum. Dla niego chciałam być dojrzałą, silną i pewną siebie kobietą. I właśnie dlatego Harry nie mógł się dowiedzieć, że próba gwałtu wywołała u mnie ogromny strach i przerażenie. Doprowadziła do tego, że teraz czuję, że boję się wyjść z domu i iść do szkoły. Tam on jest, czeka, czyha z tym swoim okropnym uśmieszkiem na ustach, ze swoją pewnością siebie, z przekonaniem, że może mi cokolwiek zrobić, a i tak nikt mi nie uwierzy. Colin mnie przeraża. Jak mogłam się z nim spotykać i nie zauważyć jego prawdziwej natury? Dla mnie był głupim, naiwnym chłopakiem, którym mogłam manipulować jak tylko chciałam. Myślałam, że to ja pociągam za sznurki, że mam wszystko pod kontrolą, ale tak naprawdę rzeczywistość była inna. Colin nie jest taki głupi. Doskonale wiedział co robi, był wyrachowany w swoim postępowaniu i nadal się tego trzyma. Korzysta ze swoich atutów, zgrabnie chowając przed wszystkimi swoje wady. Mistrz manipulacji, a myślałam, że to ja nim jestem.
Zanurzyłam głowę w gorącej wodzie i próbowałam policzyć do sześćdziesięciu, ale poczułam, że przy czterdziestu brakuje mi oddechu, więc się wynurzyłam i zaczerpnęłam zimnego powietrza.
Postanowiłam. Harry się nie dowie o moich problemach. Nadal będę przed nim udawała. A jak pójdę do szkoły opowiem o wszystkim Noemi. Pokażę jej smsy i może wtedy mi uwierzy. Nie chcę mieć koleżanek, nie zależy mi, ale chcę mieć spokój i chcę aby przestali ludzie mnie obgadywać za moimi plecami. Chciałabym być niewidoczna.
Ale czy naprawdę  nie zależy mi na byciu lubianą? Wiedziałam jakie to uczucie być lubianą i wiem jakie to uczucie być nielubianą. Wolałam to pierwsze, więc dlaczego nawet przed samą sobą udaje, że mi nie zależy?
Zależy mi i to bardzo. Chcę koleżeństwa, chcę przyjaźni, chcę miłości, chcę młodości. Tak jak każdy. Nie różnię się niczym od innych siedemnastolatek. Może tylko tym, że do tej pory manipulowałam ludźmi jak mi tylko pasowało, bawiłam się uczuciami innych i byłam pewna siebie, ale boleśnie się na tym przejechałam. A co najgorsze niczego się nie nauczyłam. Teraz mając jedną bliską mi osobę: Harry’ego, nadal zamierzam nim manipulować, zamiast wszystko mu powiedzieć i grać w otwarte karty. Kiedy wreszcie błędy, które popełniłam czegoś mnie nauczą?
Wolałam nie odpowiadać sobie na to retoryczne pytanie, więc postarałam się wyrzucić wszystkie myśli z głowy i skupić się na dniu jutrzejszym. Sesja.
Dokładnie, jak nigdy wydepilowałam całe ciało maszynką, po czym opłukałam się ciepłą wodą i nasmarowałam miłą oliwką. Umyłam zęby i położyłam się spać. O dziwo zasnęłam od razu zmęczona wydarzeniami dnia.
O jedenastej obudziło mnie słońce wpadające przez odsłonięte okno. Była piękna, słoneczna, jesienna niedziela, a ja byłam w dobrym nastroju. Zjadłam lekkie śniadanie i umyłam włosy. Gdy wyschły były idealnie proste, więc postanowiłam zrobić sobie przedziałek na środku głowy, a grzywka, która zdążyła mi odrosnąć już za uszy, ładnie opadała mi na policzki.
Nie miałam dużo czasu do trzynastej, więc powoli i starannie nałożyłam makijaż. Natchniona wczorajszymi rozmyślaniami postanowiłam pomalować się mocniej, ukrywając swój młody wiek i pokazać siebie z innej strony. Oczy pomalowałam ciemnymi cieniami i podkreśliłam je dodatkowo ostrymi, mocnymi kreskami czarnym eyelinerem. Usta pomalowałam na czerwono. Zupełnie nie przypominałam siebie zwykle chodzącej w dziewczęcych sukienkach z delikatnym makijażem. Ale właśnie o taki efekt mi chodziło.
Ubrałam się w niebieską koszulę z materiału, który miał przypominaj jeans i w skórzane, obcisłe spodnie, mój ostatni zakup. Wyglądałam jak suka. Chciałam tak wyglądać.
Zanim zdążyłam się obejrzeć, na zegarze wybiła trzynasta a kilka minut później usłyszałam dźwięk domofonu.
Harry czekał na mnie na dole, a w tym czasie ja założyłam czarne buty na wysokim obcasie i płaszcz, który pozostawiłam odpięty ponieważ na dworze było ciepło. Wzięłam torebkę i wyszłam.
Gdy Harry mnie ujrzał jego źrenice się powiększyły. Zrobił zdziwioną minę, po czym uniósł lekko kąciki ust i się przywitał.
Odpowiedziałam mu „cześć” i w odpowiedzi na jego zdziwiony wzrok dodałam.
- Mówiłeś, że mam dać coś od siebie do tych zdjęć.
- Wszystkiego się spodziewałem, ale nie tego. – powiedział idąc obok mnie w stronę parkingu.
- Źle wyglądam? – zapytałam zagłuszając stukot obcasów.
Trochę mnie zmroziło, ale nie z powodu pogody, która jak przypuszczałam, była ciepła, ale z powodu tego, że naprawdę mogłam przesadzić z image’m.
- Tego nie powiedziałem. – odpowiedział cicho chłopak.
- Nie podoba ci się. Wiedziałam. – mruknęłam poprawiając torebkę, aby nie spadła z mojego ramienia.
- Kaya, podoba mi się. – uciął szybko, po czym od razu dodał. – I dzięki temu wpadłem na pewien pomysł.
- Jaki?
- Dowiesz się tego później. – odpowiedział zagadkowo i otworzył przede mną drzwi swojego dużego samochodu.
Większość drogi jechaliśmy w milczeniu, a po kilkunastu minutach Harry zaparkował samochód na poboczu przed kamienicą, w której mieściła się jego pracownia. Weszliśmy na górę, ale jak chciałam ściągnąć płaszcz i odwiesić go na wieszak w przedpokoju, Harry szybko powiedział.
- Nie rozbieraj się.
- Co? – zapytałam zdziwiona.
- Idziemy  w plener. – odpowiedział i wszedł do swojego atelier. Nie był tam długo. Wyszedł po chwili z zawieszoną na ramieniu czarną torbą, w której, jak przypuszczałam, były schowane aparaty.
- Ale jak to w plener? O co ci chodzi? – zapytałam głupkowato rozkładając ręce.
- Wychodź. – odpowiedział tylko z lekkim uśmieszkiem.
Więc wyszłam i skierowałam się schodami na dół, na co usłyszałam.
- Kaya nie tam. Na górę.
- Co? – zapytałam zdekoncentrowana.
- Zobaczysz. – mruknął Harry zagadkowo zamykając drzwi pracowni na klucz.
- Harry, o co ci chodzi…  Nie żartuj sobie ze mnie. – powiedziała czując, że zaczynam się złościć na chłopaka. Miałam wrażenie, że Harry się ze mnie nabija. – Powiedziałeś, że idziemy w plener, tak? Plener oznacza na zewnątrz. – dodałam podkreślając dwa ostatnie słowa.
- To będzie na zewnątrz. – odpowiedział spokojnie.
- Co na górze?
- Tak. Na dachu.
- Co? – niemalże wykrzyknęłam.
- Spokojnie, chyba nie masz lęku wysokości? – zapytał Harry przepuszczając mnie na schodach bym szła przed nim.
- Nie…
- No to czego się boisz? – zapytał.
- Niczego. Po prostu nie spodziewałam się, że dziś będę chodzić po dachach kamienic. – odpowiedziałam zatrzymując się na ostatnim piętrze i założyłam ręce na piersi.
- A myślisz, że ja się tego spodziewałem? – zaśmiał się Harry i odblokował drabinkę, która trochę opadła pozwalając nam wejść na dach.
Chłopak wskazał ręką abym weszła przed nim, ale kategorycznie zaprzeczyłam.
- Nie, nie. Ty idziesz pierwszy. Ja nawet nie wiem jak się otwiera ten daszek…
Harry tylko się zaśmiał i powoli wspiął się na drabinkę. Chwile mu zajęło otworzenie małego przejścia na dach, ale w końcu się udało i chłopak zniknął w górze.
- Kaya wchodź. – zawołał.
- Ty myślisz, że tak łatwo jest wejść na tą drabinkę w obcasach? – zapytałam zgryźliwie.
Przerzuciłam torbę przez ramie, złapałam się szczebelka i podciągnęłam. Gdy położyłam nogę na niższym szczeblu o mały włos nie spadłam, ponieważ podeszwa moich butów się poślizgnęła, ale Harry w samą porę złapał mnie za dłoń i pomógł utrzymać równowagę, a później mnie podciągnął.
Po kilku trudnych chwilach stałam już na słonecznym dachu kamienicy, a chłopak z zadowoloną miną patrzył na mnie.
- Zaczynamy! – powiedział z entuzjazmem. – Jest świetne światło, myślę, że może wyjść coś fajnego z tych zdjęć.
W tym momencie zawiał lekko wiatr. Odgarnęłam włosy za uszy i położyłam torbę na zimnym betonie dachu.
- Gdzie mam stanąć? – zapytałam.
- Tam. – powiedział Harry wskazując przed siebie. – Musimy uważać, żebyś nie była centralnie pod słońce.
- Dobra. – powiedziałam i podeszłam do miejsca, które wskazał Harry.
- Teraz zrobię próbne zdjęcia. Spokojnie… - mruknął chłopak podłączając obiektyw do korpusu aparatu.
- Jestem spokojna.
- Jesteś zdenerwowana. Widzę. – odpowiedział zerkając na mnie.
Zbita z tropu złapałam się za łokieć i stanęłam nienaturalnie prosto.
- Kaya, wyluzuj. – pocieszył mnie robiąc dwa próbne ujęcia, po czym przestawił jakieś parametry w aparacie i zrobił kolejne dwa zdjęcia. – To przez wysokość?
- Nie boję się wysokości. – odpowiedziałam.
Prawda była taka, że za każdym razem czułam się niezręcznie gdy Harry robił mi zdjęcia. Nic na to nie mogąc poradzę.
Chłopak powoli podszedł do mnie, położył mi ręce na ramiona, a w moim brzuchu obudziło się do życia stado motyli, i obrócił mnie tyłem do siebie.
- Widzisz? – szepnął do ucha, a ja w tym momencie rozejrzałam się wokół.
Widok był przepiękny. Słońce oświetlające jesienną panoramę miasta. Ludzie, mali jak mrówki, chodzili szybko w różne strony, auta wyprzedzały się na wąskich uliczkach, a nieliczne liście na drzewach drgały przy każdym podmuchu wiatru. Wszystko było pobudzone do życia, tylko my tkwiliśmy tu na dachu, obserwując wszystkich i każdego z osobna, jakbyśmy mieli nad nimi władze. My i nasz spokój.
- Widzę. Pięknie.
- Teraz pooddychaj i daj ponieść się tej chwili, temu widokowi. Jesteśmy na dworze, ale nikt nas nie widzi, pomimo tego, że my widzimy wszystkich. To jest właśnie magia tej chwili. Poczuj to. – po tych cicho wypowiedzianych słowach Harry odszedł, a ja nadal stałam wpatrzona w panoramę miasta.
Wiatr lekko zawiewał mi włosy, a słońce przygrzewało plecy.  Kątem oka zauważyłam, że Harry kręci się wokół mnie z aparatem robiąc zdjęcia. Wydawał się być zadowolony.
Powoli ściągnęłam płaszcz, który zatrzymał się na moich łokciach. Popatrzyłam w stronę obiektywu i lekko się uśmiechnęłam. Płaszcz upadł na beton, którym pokryty był dach, a Harry zrobił kilka zdjęć.
Podniosłam płaszcz, żeby się nie pobrudził i położyłam na naszych torbach, po czym wróciłam w okolice miejsca, w którym stałam przed chwilą.
Wreszcie udało mi się wyzbyć wszelkiego zdenerwowania i zaczęłam pozować najlepiej jak umiałam. Swobodnie chodziłam po dachu, bawiłam się minami i ruchami, rozluźniłam się przed obiektywem, a Harry starał się uchwycić każdy mój ruch. Byłam pewna siebie, zalotna, nieśmiała, czasem zagubiona i znowu pewna siebie, a w pewnym momencie wpadłam na pewien pomysł.
- Harry, a może bym tam stanęła? – mówiąc to wskazałam na skraj dachu.
- Ty chyba sobie żartujesz. – powiedział dosadnie.
- Nie. Pomyśl tylko jakie fajne zdjęcia wyjdą.
- Może i wyjdą fajne zdjęcia, ale nie będę ryzykował tego, ze spadniesz, dla dobrych zdjęć. – powiedział odstawiając aparat od oka. Miło mi się zrobiło, że tak o mnie dba i myśli, ale mimo to chciałam pochodzić trochę po krawędzi dachu.
- Będę uważać. Nie spadnę.
- Nie Kaya, chyba zwariowałaś. – powiedział mocno przybliżając się do mnie.
- Nie zwariowałam. Będę ostrożna. – zaczęłam się do niego słodko uśmiechać, co chyba podziałało.
- Ale nie w tych butach. – mruknął wskazując na moje wysokie obcasy.
- Jasne.
Od razu ściągnęłam szpilki i poczułam chłód betonu. Podeszłam ostrożnie do skraju dachu i oparłam ręce o murek.
- Kaya, proszę Cię, uważaj. – upomniał mnie Harry.
- Spokojnie. Nie jestem małym dzieckiem. – odpowiedziałam i ostrożnie wdrapałam się na murek. Teraz siedziałam na nim z nogami przewieszonymi nad dachem, ale to nie było moim celem.
Powoli, bardzo powoli stanęłam na zimnym murku. Miałam wrażenie, że Harry wstrzymuje oddech, a ja poczułam jak moje serce bije coraz szybciej i szybciej.
Popatrzyłam w dół, przez skraj dachu i lekko zakręciło mi się w głowie.
„Co ja do cholery robię?” Zapytałam samą siebie.
Wzięłam dwa głębokie oddechy i zrobiłam dwa kroki wzdłuż murku, nadal patrząc w dół. Wyciągnęłam ręce w bok, aby utrzymać równowagę i kątem oka zauważyłam, że Harry wznowił robienie zdjęć, a ja chodziłam w tę i z powrotem po murku, już prawie nie czując strachu.
Chwilę później usiadłam, a moje nogi zwisały z kamienicy. Odwróciłam głowę w stronę Harry’ego i lekko się uśmiechnęłam. Czułam jak słońce ogrzewa prawą część mojej twarzy i widziałam jak Harry próbuje uchwycić dobry kadr.
- Usiadłaś pod słońce. – mruknął chłopak.
Wpatrzona w rozciągający się przede mną widok miasta, oddychając coraz chłodniejszym jesiennym powietrzem powiedziałam.
- Oglądałam zdjęcia robione pod słońce. Niektóre całkiem fajne… Może powinieneś zmienić kąt patrzenia? – zaproponowałam.
- Masz rację. – usłyszałam głos Harry’ego za sobą.
Zerknęłam w bok i zauważyłam, ze chłopak siada okrakiem na murku.
- Uważaj. – mruknęłam odruchowo.
- I kto to mówi? – zaśmiał się Harry.
Gdy upewniłam się, że siedzi pewnie, z powrotem zwróciłam wzrok ku rozciągającemu się przede mną widokowi, a chłopak ponownie zaczął robić zdjęcia.
- To chyba jest najciekawsza sesja, jaką kiedykolwiek robiłem. – mruknął trzymając aparat przy twarzy.
Nic nie odpowiedziałam, tylko lekko podniosłam kąciki ust.
Niedługo później obydwoje ostrożnie zeszliśmy z murka. Stojąc na zimnym betonie poczułam, że Harry łapie mnie za ramiona od tyłu.
Powoli się odwróciłam i podniosłam głowę by spojrzeć mu w oczy. Uśmiechał się.
- Nigdy nie pomyślałbym, że jesteś tak pomysłowa i odważna.
- Nie znasz mnie jeszcze. – mruknęłam.
Szybko odeszłam i założyłam obcasy, a Harry chwilę potem znalazł się obok mnie.
- Idziemy cos zjeść? – zaproponował.
- Jasne. Muszę odebrać swoją zapłatę. – zaśmiałam się.
Wzięliśmy swoje rzeczy i kilkanaście minut później staliśmy przed jakąś restauracją.
Weszliśmy do środka i zajęliśmy mały okrągły stolik w samym rogu sali. Pomieszczenie było ciemne i klimatyczne, dawało gościom komfort i prywatność, co bardzo mi się spodobało. Od razu podeszła do nas kelnerka, podała nam menu i zapaliła małą świeczkę, która stała na środku wyjątkowo małego stolika. Otworzyłam kartę dań i zarzuciłam nogę na nogę, przypadkowo kopiąc Harry’ego.
- Przepraszam. – mruknęłam zawstydzona.
- Nic się nie stało. – odpowiedział chłopak z uśmiechem i przesunął się lekko w tył, ale nadal czułam, że stykamy się kolanami. Dziwnie… To uczucie wywoływało szybsze bicie mojego serca. – Co zjesz?
- Jeszcze nie wiem. – powiedziałam zerkając w kartę. Wybrałam risotto, Harry wziął spaghetti, czekając na dania, chłopak zaczął dziwną rozmowę.
- Tak naprawdę nie jesteś pewna siebie. – powiedział siedząc luźno na krześle.
- Co? – zapytałam rozkojarzona opierając się o oparcie.
- Mam wrażenie, ze udajesz. – wytłumaczył, a mnie od środka zalało zimno.
- Co udaję? – zaczęłam udawać, że nie wiem o co chodzi, choć w rzeczywistości wiedziałam do czego chłopak brnie. Rozgryzł mnie, tylko ciekawe kiedy i jakim cudem?
- Z jednej strony udajesz, że jesteś pewna siebie, a tak naprawdę jesteś jeszcze małą dziewczynką zagubioną w świecie i nieśmiałą. A z drugiej strony udajesz nieśmiałą choć tak naprawdę wiesz czego chcesz.
- Co? – zapytałam ze zdziwieniem i uniosłam brwi. – Teraz to już zamieszałeś.
- Chcesz żeby ludzie brali ciebie za dorosłą, pewną siebie, ale ty taka nie jesteś. Z natury jesteś nieśmiała. Widać to na zdjęciach i wtedy kiedy pozujesz.
Już nie chciałam kłamać Harry’emu. Wiedziałam, że przed nim nic się nie ukryje. Oprócz tego, że był ode mnie o trzy lata starszy, to miałam wrażenie, że był bardzo inteligentną osobą. Mówił mało, tylko wtedy kiedy było to konieczne i co najważniejsze nie rzucał słów na wiatr.
- A to źle? – zapytałam nieśmiało.
- Źle, czy nie źle… Co to za różnica? Ale powiem Ci jedno. Trzeba mieć wielki talent, żeby być nieśmiałą osobą i tak dobrze udawać pewność siebie. – uśmiechnął się żeby trochę ocieplić swoją wypowiedź, ale ja już zdążyłam się zamknąć w sobie. Harry chyba to zauważył, bo dodał. – Nie wiem dlaczego Cię lubię, ale ciągnie mnie do ciebie i do twojej szalenie skomplikowanej osobowości.
- Dzięki. – szepnęłam podnosząc kąciki ust. – A teraz wytłumacz mi tą drugą stronę, o której mówiłeś. – powiedziałam nawiązując do jego wcześniejszego zdania.
- No więc, chodziło mi o sprawy łóżkowe. – Harry powiedział bezceremonialnie, jakby mówił o pogodzie, a ja zakrztusiłam się wodą, którą akurat popijałam.
- Co? – zapytałam po raz kolejny.
- Udajesz nieśmiałą, ale w tych sprawach jesteś bardzo… porywcza. Nie udawaj, przecież obydwoje wiemy, że jesteś równie perwersyjna co ja. – powiedział opierając łokcie na stole.
Wcześniej postanowiłam już nie grać przed Harrym, muszę się tego trzymać.
Nachyliłam się w jego stronę i ukradkiem zsunęłam szpilkę z nogi, która upadła na podłogę z cichym łoskotem. Wyprostowałam nogę pod stołem i bez trudu odszukałam krocze Harry’ego. Chłopak zaskoczony spojrzał na mnie, a ja odpowiedziałam zagadkowo.
- Jak dziewica może być perwersyjna? – mrugnęłam do niego i potarłam stopą jego przyrodzenie.
- Przestań tak robić. – powiedział patrząc na mnie z poważną miną. Chciał zachować spokój, ale nie pozwoliłam mu na to.
Potarłam drugi raz jego skarby i poczułam jak chłopak się podnieca.
- Podoba Ci się. – powiedziałam opierając brodę na rękach.
- Przestań. – szepnął pewnie.
Na przekór potarłam jego przyrodzenie ponownie, wyczuwając twarde wybrzuszenie pokaźnych rozmiarów.
- Podniecam Cię. – mruknęłam.
- A dziwisz się? – zapytał podnosząc wzrok na mnie i z ulgą zauważyłam, ze chłopak nie jest wkurzony. – Widzisz, mówiłem, że jesteś perwersyjna.
Poczułam jak Harry łapie pod stołem moją kostkę i ściąga ją ze swojego krocza. Ukradkiem odszukałam but i założyłam go na nogę w momencie, w którym kelnerka przyniosła nasze dania.
- Teraz będziesz musiała coś z tym zrobić. – powiedział Harry po chwili.
- Ja? – zapytałam zdziwiona.
- Ty to zaczęłaś.
- Nie. Ty. – odpowiedziałam ze śmiechem biorąc kęsa risotta.
- Ale powiem Ci, że zastanowiło mnie pytanie jakie zadałaś. I nadal nie rozumiem jak dziewica może być tak perwersyjna. – mówiąc to Harry nawinął kilka nitek spaghetti na swój widelec i wziął je do ust. Gdy przełknął kontynuował. – tańczysz przede mną, rozbierasz się… Czasem mnie zaskakujesz.
- W dobrym tego słowa znaczeniu, czy w złym? – zapytałam zaciekawiona.
- W dobrym. Lubię jak jesteś lekko perwersyjna, ale proszę cię, więcej nie udawaj przede mną starszej, wolę mieć młodszą dziewczynę, którą mogę się opiekować… - gdy tylko Harry to powiedział obydwoje nas zatkało. Miałam wrażenie, że Harry nie chciał powiedzieć tego, co właśnie powiedział i był równie zaskoczony co ja…
„Dziewczynę”… Czy on naprawdę użył tego słowa?
Mój widelec zatrzymał się w połowie drogi do moich ust, a jedyne co mogłam zrobić to mruknęłam.
- Nie jestem twoją dziewczyną.
- Łatwiej by było, gdybyś była. – odpowiedział chłopak otrząsając się z poprzedniej wypowiedzi.
- Miło wiedzieć, że chciałbyś mieć mnie za swoją dziewczynę. – odpowiedziałam gdy przeżułam kęs potrawy.
- A z twojej strony? – zapytał podejrzliwie chłopak.
- Czy chcę żebyś był moim chłopakiem?
- Tak.
- A musimy to jakoś nazywać? – powiedziałam. – Teraz czuję się jakbyśmy byli w przedszkolu mówiąc to sobie. Wolałabym, żeby to się działo, a nie, żebyśmy nagle zdecydowali, że chcemy „chodzić” ze sobą. – dodałam zakreślając cudzysłowie w powietrzu.
- Kaya, to się dzieje już od ponad miesiąca. – mruknął.
- Wiem. Zdaję sobie z tego sprawę. Czuję to. – odpowiedziałam lekko się rumieniąc.
Po chwili niezręcznej ciszy Harry szepnął.
- Głupio zrobiłem mówiąc to… Wyrwało mi się. Sorry, zapomnij.
- Nie. Dobrze zrobiłeś. – powiedziałam, chcąc jakoś załagodzić sytuacje. – Przynajmniej wiem co czujesz.
- Ale ja nadal nie wiem co ty czujesz. – mruknął nachylając się nade mną i patrząc mi prosto w oczy.
Poczułam jak moje serce przyśpiesza bicie i robi mi się coraz cieplej na ciele.
Raz kozie śmierć.
- Czuję to samo. – odpowiedziałam.
Harry chwilę wpatrywał się we mnie bez zmieniania wyrazu twarzy, ale później powoli kąciki jego ust zaczęły unosić się w górę.
- To w czym problem? – zapytał.
- W tym, że nie wiem czy jestem gotowa by mieć chłopaka. – odpowiedziałam.
Tamci, z którymi byłam byli dla zabawy. Nic do nich nie czułam, miałam chłopaka by mieć chłopaka i tyle. Ale z Harrym było inaczej. Byłam zakochana, wpadłam po uszy i doskonale wiedziałam, że jak teraz powiem „tak”, to jeśli coś się stanie z tym związkiem, nie będę w stanie sobie poukładać życia. Ale z drugiej strony pragnęłam by Harry był przy mnie, by był mój i tylko mój.
- Będzie co ma być. Nie przyśpieszajmy niczego. – odpowiedziałam ostatecznie i wróciłam do jedzenia.



____________

Niestety mam dla Was złą wiadomość. Ten rozdział jest ostatnim rozdziałem jaki dodaję przed moimi egzaminami. Po 10.04.14 dodam rozdział, który będzie jedynym rozdziałem przed moją maturą. Uwierzcie, bardzo bym chciała dodawać częściej, ale teraz mam tak gorący okres, że nie mogę się rozpraszać niczym innym i cały czas się uczę. Ale spokojnie, po maturach czekają mnie najdłuższe wakacje w życiu, które mam zamiar spędzić na realizowaniu i rozwijaniu swoich pasji! <3

Dziękuję Wam za zainteresowanie blogiem i mam nadzieję, że będziecie go polecać innym, nawet w czasie braku nowych rozdziałów!

Pamiętajcie, że każdy komentarz wywołuje uśmiech na mojej twarzy! :)

No i mam dla Was jeszcze jedną informacje. Na moim drugim blogu z grafiką (>>Play with me hide and seek.<<) pojawia się coraz więcej nagłówków i szablonów do pobierania, także serdecznie Was tam zapraszam! Miło by mi było gdybyście w komentarzach proponowali jakie nagłówki Wam się mogą przydać, a ja będę je realizować. Szablony na zamówienie zacznę robić ponownie dopiero w maju, po maturach, ale mimo to można zapisać się do kolejki! Wiem, że wielu z Was piszę fanfictions więc może przyda Wam się jakaś grafika. :)

Mam nadzieję, że ten miesiąc szybko minie! :)

Ps: Śniło mi się dziś, że zdawałam egzaminy z historii sztuki i mimo tego, że wszystko powiedziałam, dokładnie wszystko, to dostałam 5 a nie 6… Boże, to był horror O.o

Kocham Was kociaki. :*

30 komentarzy:

  1. Swietny rozdzial. Rozumiem, ze musisz sie uczyc, wiec bede czekac. ;) Powodzenia w nauce itd :) //@NoughtyButNice3

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny jak zwykle :)) szkoda że tak długo trzeba czekać ale rozumiem twoja sytuację i życzę powodzenia

    Zapraszam też na mojego bloga

    Www.somethinggreat-harrystyles.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny!!!! Życzę szczęścia na maturze :3 będę czekać <3

    OdpowiedzUsuń
  4. będę czekać nawet 2 miesiące na nowy :D jak dla mnie nauka jest dużo ważniejsza niż pisanie bloga, mówiłam koleżance o Twoim blogu i jednym i drugim i zaczęła czytać i bd dodawać komentarze raczej z anonima :D a co do rozdziału to myślę, że byliby najsłodszą parą jaką bym mogła "zobaczyć" . haha i akcja z butem , konkretniej jego brakiem świetna, widać co Ci w głowie siedzi XD miłej nauki :*
    @RembiszRembisz

    OdpowiedzUsuń
  5. rozdział jest genialny! już nie mogę się doczekać następnego! Powodzenia na egzaminach ;) xx @xxhemmings69

    OdpowiedzUsuń
  6. Powodzenia w egzaminach :)
    Rozdzial cudny hssjejjdjxdjdi masakra oni musza byc razem
    Czekam na nn <3
    KC mocniutko :)
    /@believeyoucanx3

    OdpowiedzUsuń
  7. Po pierwsze: ojejku to było takie słodkie niech oni wreszcie będą razem <333333
    Po drugie: jak ja wytrzymam bez nowych rozdziałów przez miesiąc :cccccc
    Po trzecie: POWODZENIA NA EGZAMINACH SKARBIE!!!
    Po czwarte: Jesteś najlepsza xx

    OdpowiedzUsuń
  8. To, że cię kocham to już wiesz. To, że genialnie piszesz, też już wiesz. To, że polecam twojego bloga na tt, też już wiesz. A przecież nie polecałabym badziewia, c'nie? Ten rozdział był dla mnie najlepszy jak do tej pory (choć ubóstwiam wszystkie!). Był tajemniczy, romantyczny, "spontaniczny" i ciekawy. Czytając go rozmyślałam jak to jest myśleć i "grać" tak jak Kaya. Genialne. Życzę powodzenia na egzaminach i w nauce (cierpliwości :) ) i cierpliwie czekam na 12 rozdział. Pozdrawiam x

    OdpowiedzUsuń
  9. Genialny rozdział <3 będę tęsknić za tym opowiadaniem :( ale warto bo jest genialne powodzenia xx

    OdpowiedzUsuń
  10. Swieetny rozdział :** Powodzenia i wytrwania w nauce <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Swietny rozdzial. Powodzenia w nauce i obys zdala mature zjak najlepszymi wynikami skarbie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Chętnie bym coś Tobie zrobiła, ale wtedy by nie było nowych rozdziałów :) Ucz się, ucz, bo nauka to potęgi klucz XD Powodzenia na maturze

    OdpowiedzUsuń
  13. Jejciu, rozdział jest wspaniały. Idealnej długości w ogóle ueytrhdvcbnvbxc. Harry i Kaya >>>>>>>>
    Powodzenia na maturze!

    OdpowiedzUsuń
  14. jak przeczytałam notkę to o mało co sie nie rozpłakałam.
    dziewczyno, co ty ze mną zrobiłaś hahaha
    również mam nadzieję że ten czas szybko minie bo już nie mogę się doczekać :(
    świetnie piszesz!

    OdpowiedzUsuń
  15. Szkoda ze na nastepny rozdzial bd trzeba dlugo czekac. No ale dla cb wszytko bd cierpliwa. HARRY I KAYA. Slodziaki ♡ poczekam sb na next x @needmy5idiots
    Powodzenia w nauce

    OdpowiedzUsuń
  16. dziękuję za wszystko i rozumiem twoją sytuację :D życzę powodzenia w każdym aspekcie i nadal zostaję z Tobą :D @hallxofxfame .xx

    OdpowiedzUsuń
  17. Genialny !!! Jak zobaczyłam słowo "ostatni" to się przeraziłam :( ale doczytałam do końca i rozumiem twoją sytuację :) na takie opowiadanie warto czekać :) czekam nn ;*
    Xoxo @JustynaJanik3

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetnie piszesz i masz talent co Ci już mówiłam :) Ja osobiście będę czekała bo Twoje opowiadania są świetne i warto będzie na nie czekać :)) ( mam na myśli rozdziały)

    OdpowiedzUsuń
  19. genialny rozdział <33 :)) będę czekać ;) i powodzenia na maturze ^^ ;)) xx

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja juz chce nastepny !!!!
    Nie moge sie doczekac ^^
    Powodzenia x

    OdpowiedzUsuń
  21. K
    O
    C
    H
    A
    M

    Czekam niecierpliwie na NEXT! ♥
    Zapraszam do mnie :
    http://kochanie-masz-do-wyboru-zycie-albo-ja.blogspot.com/
    http://hell-harry-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  22. Świetny rozdział, a wiadoma rzeczą jest ze nauka jest teraz najważniejsza. mam nadzieję ze wszystko.zdążą śpiewająco i szybko do nas wrócisz ;*

    OdpowiedzUsuń
  23. Świetny rozdział!
    Co do kolejnego twojego wpisu! Będę czekać!! :)
    Powodzenia na egzaminach! Na pewno dobrze Ci pójdą!
    Pozdrawiam
    G xx

    OdpowiedzUsuń
  24. Genialny jak zawsze ! ♥ Szkoda że na nowy rozdział tyle trzeba czekać, ale wszystko rozumiem ;* POWODZENIA ! Będzie dobrze ;* xoxo @pacia1802

    OdpowiedzUsuń
  25. Zajebisty ,kocham twojego bloga <3

    OdpowiedzUsuń
  26. Zostałaś nominowana od Liebster Award, gratuluję, a więcej informacji znajdziesz yu ------>
    http://you-know-the-truth-hurts.blogspot.com/2014/04/liebster-award.html

    OdpowiedzUsuń
  27. rozdział jest świetny jak zawsze i każdy..;))))
    Powodzenia na egzaminach i maturze! Trzymam kciuki i wierzę że zdasz wszystko na 6...:D
    Wiem doskonale jaki to stres i urwanie głowy, bo mój brat też zdaje mature w tym roku, zachowuje kamienna twarz, ale znam go od 17 lat i wiem kiedy udaje...Także pamiętaj że jesteśmy z Tobą i wspieramy Cię duchowo.....No i czywiście też Cię kochamy ;***
    Aga <3

    OdpowiedzUsuń
  28. Zostałaś nominowana do Liebster Award ;) więcej informacji w http://tlumaczenie-fragile.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  29. jak wyslalas mi linka do ff to bylam troche zniechecona faktem, ze mam do przeczytania 11 rozdzialow...ale jest to chyba pierwsze takie ff, ktore mnie tak wciagnelo! z niecierpliwieniem bede czekac na kolejny rozdzial, jestes swietna, oby tak dalej!

    OdpowiedzUsuń
  30. O ja cie ! Świetne opowiadanie *0* Haha moment w którym zaczęła go podniecać XD

    OdpowiedzUsuń