22 maja 2014

Rozdział piętnasty





Ubierałam się i malowałam w ciszy myśląc o tym co zaszło wczoraj między mną i Harrym. Wstydziłam się tego. Nie wiem skąd brała się u mnie ta chwilowa pewność siebie, ten nagły bezwstyd. Na nieszczęście tuż po spotkaniach z Harrym to wszystko przechodziło i zostawało zastępowane wstydem i kompleksami.
Zastanawiałam się co ten chłopak sobie o mnie myśli, jakie ma wyobrażenie mojej osoby, podczas gdy nie jesteśmy razem. Czy uważa, że jestem łatwą panienką do zaliczenia, czy też wiąże ze mną jakieś poważniejsze zamiary? Miałam nadzieję, że to drugie, bo ja ze swojej strony coraz bardziej zaczynałam się przywiązywać do Harry’ego. Nie tylko ze strony fizycznej, ale także emocjonalnej.
Włożyłam na siebie jak zwykle spódniczkę. Tym razem była to obcisła granatowo-czarna spódniczka w ciemny wzór z różami, do połowy ud. Założyłam czarne rajstopy, szary luźny sweter i buty na obcasach. Pomimo tego, że na dworze pojawił się pierwszy śnieg, miałam nadzieję, że na imprezę pojedziemy samochodem i za bardzo nie przemarznę.
Gdy skończyłam malować eyelinerem kreski na powiekach weszłam do pokoju spakować najpotrzebniejsze rzeczy do torebki. Z odruchu spojrzałam w okno i zobaczyła Harry’ego krzątającego się po swojej sypialni. Zauważyłam, że miał na sobie czarne obcisłe spodnie i luźną granatową koszulę. Przeszło mi przez myśl, że to słodkie, bo będziemy ubrani pod kolor, tak jakbyśmy podświadomie wiedzieli co akurat dziś na siebie włożyć.
Chłopak odwrócił się w stronę okna i przyłapał mnie jak od kilku minut przyglądałam się jego ruchom. Cóż, zostałam przyłapana i głupio by było teraz udawać, że nie wpatrywałam się w jego okno, więc wzruszyłam ramionami i uśmiechnęłam się do niego, na co chłopak odpowiedział mi tym samym i podniósł prawą dłoń z kciukiem wysuniętym w górę. Nie wiem co tym gestem chciał mi przekazać, a widząc moje zdezorientowanie otarł rękami swoje biodra i uda w taki sposób, żebym odczytała z jego gestu słowo „ubranie”.
Ach, zrozumiałam, czyli podobało mi się moje ubranie. Miło, że w tak komiczny sposób potrafi przekazać mi komplement – zaśmiałam się w duchu i wróciłam do poszukiwania portmonetki, którą po chwili znalazłam i wrzuciłam do torebki. Byłam już gotowa, więc nie pozostawało mi nic innego jak tylko czekać na Harry’ego, który właśnie opuszczał swoją sypialnię.
Chwilę później usłyszałam dzwonek domofonu i zeszłam na dół. Jak zwykle moje nogi zaczęły się lekko trząść gdy winda dojeżdżała do parteru. Może i jestem dziwna, ale naprawdę za każdym razem gdy mam spotkać Harry’ego, jestem zdenerwowana, pomimo tego, że formalnie jesteśmy ze sobą już od jakichś dwóch tygodni, a znamy się od dwóch miesięcy.
- Cześć słonko. – przywitał mnie uśmiechem, gdy tylko otworzyłam drzwi klatki schodowej.
- Cześć. – zarumieniłam się w odpowiedzi. Chłopak bez zbędnego tracenia czasu przysunął mnie do siebie i obdarował pocałunkiem, a ja zareagowałam jak zwykle, przyśpieszeniem akcji serca.
- Ładnie wyglądasz. – dodał  kierując się do samochodu. Poszłam za nim i mruknęłam:
- Dziękuję. Zrozumiałam aluzję, którą mi wysłałeś kilkanaście minut temu. – zaśmiałam się niezręcznie.
- Znowu mnie podglądałaś. – zwrócił mi uwagę otwierając przede mną drzwi dużego samochodu.
- Ja częściej cię przyłapuję patrzącego w moje okna. – odparłam w obronie, ale taka też była prawda.
Niemalże co wieczór Harry siadał na swoim wewnętrznym parapecie i wyczekiwał aż zaświecę światło w moim pokoju i pozwolę mu patrzeć na to co robię. Czułam się wtedy obserwowana, ale pozwalałam mu na to. Wiedziałam doskonale, że chłopak to lubi, a mi to wcale nie przeszkadzało. Udawałam, że nie zwracam na niego uwagi, odrabiając lekcje, sprzątając czy siedząc z laptopem na kolanach. Harry „marnował” czasem kilka dobrych godzin tylko na to aby mi się przyglądać, jakbyśmy nie mogli się spotkać i normalnie porozmawiać, pobyć ze sobą. Znaczy tak było przez ostatni tydzień i miałam nadzieję, że będziemy kontynuować nasze dziwne rytuały.
- Ja tylko sprawdzałem czy jesteś bezpieczna. – mrugnął do mnie i zatrzasnął za mną drzwi przechodząc przodem samochodu i siadając na miejscu kierowcy.
- Nie wymiguj się. Będziesz mnie teraz codziennie tak podglądał? – zapytałam zapinając pas.
- Jakbym od dwóch miesięcy tego nie robił… - mruknął włączając silnik.
Speszyła mnie ta odpowiedź. Czyżbym jednak nie zauważyła, że Harry mnie podglądał? Może jest jednak w tym bardziej dyskretny, niż był w ostatnim tygodniu.
- Przypomnij mi, do kogo jedziemy? – zapytałam szybko zmieniając temat.
- Do Lou. – odpowiedział wjeżdżając na główną drogę.
- A to kto dla ciebie?
- Stary przyjaciel.
- Aha. – przytaknęłam. Bałam się poznać jego znajomych. Nie wiedziałam czego mam się po nich spodziewać, a poza tym bałam się, że zostanę otoczona przez samych chłopaków i nie będzie tam żadnej dziewczyny, z którą mogłabym pogadać. Ogólnie jakoś byłam zestresowana na to spotkanie. Nie miałam ochoty nikogo nowego poznawać.
Jechaliśmy kilkanaście minut, aż w końcu Harry zaparkował na jednym z osiedli domków jednorodzinnych. Zastanawiałam się czy ten Lou nie jest przypadkiem jednym z tych dzieciaków z bogatych, rozpieszczonych rodzin. Jakbym ja nie była…
- Ile on ma lat? –zapytałam doganiając Harry’ego, co było trudne przy wysokości moich obcasów.
- Dwadzieścia trzy. – odpowiedział chłopak chwytając mnie za rękę.
- Czy będę tam najmłodsza? – zapytałam się, szybko wyliczając w głowie, że jego znajomi są ode mnie nawet o sześć lat starsi!
- Nie martw się tym. – powiedział puszczając mi pocieszające oczko, po czym otworzył furtkę. – Nie wyglądasz dziś na siedemnaście lat. – dodał przepuszczając mnie przodem.
- Nie wiem czy mam to potraktować jako komplement, czy nie. – zaśmiałam się nerwowo.
- Jako komplement. – szepnął Harry ponownie chwytając moją dłoń i poprowadził nas do drzwi.
Po naciśnięciu dzwonka nie długo musieliśmy czekać, aż brązowowłosy chłopak nam otworzy. Był niższy od Harry’ego, ale wyższy ode mnie. Miał roześmianą twarz i przywitał nas głośnym „siema!” po czym dodał:
- Hazza! To musi być…
- Kaya. – przedstawił mnie Harry, a ja złapałam wyciągniętą rękę chłopaka.
- Louis. – odpowiedział zapraszając nas do środka. Weszłam i mimochodem usłyszałam niemalże wypowiedziane szeptem słowa – niezła.
Zaśmiałam się ukradkiem i zaczęłam rozpinać płaszcz. Gdy ja i Harry się rozebraliśmy chłopak poprowadził mnie do salonu. Tak jak się spodziewałam, to był jeden z tych wypasionych domów, choć zaskoczyło mnie, że od środka wydaje się być mniejszy niż z zewnątrz. Nie było dużo ludzi, ale mimo to wszyscy tłoczyli się w salonie obijając się o siebie i siedząc jeden przy drugim.
Gdy weszliśmy do środka, wszystkie oczy skierowały się na nas. Pośpiesznie zlustrowałam wzrokiem towarzystwo i z ulgą stwierdziłam, że nie jestem jedyną dziewczyną wśród chłopaków.
- Louisa już znasz, to jest Niall, – Harry zaczął wskazywać po kolei – koło niego siedzi Liam, Zayn, Perrie i Eleanour. – powiedział, a ja po kolei witałam się z każdym powtarzając swoje imię jak mantrę.
Wydawali się mili, ale mimo to miałam wrażenie, że weszłam do ich zamkniętego towarzystwa i im tylko przeszkadzam.
- Napijesz się czegoś? – usłyszałam głośne zapytanie Louisa.
Nic nie odpowiedziałam tylko popatrzyłam pytająco na Harry’ego.
- Co jest Kaya? – zapytał troskliwie. – Rozluźnij się. – dodał, po czym zwrócił się do Louisa. – Nalej jej wina.
- A ty? – zapytał chłopak Harry’ego.
- Ja muszę tą pannę zawieźć bezpiecznie do domu po imprezie. Tylko bezalkoholowe piwo, jeśli masz. – powiedział obejmując mnie ramieniem. Ten gest spowodował, że się trochę rozluźniłam.
Harry usiadł na sofie, którą dopiero co zwolnili Niall z Eleanour, którzy poszli potańczyć. Usiadłam blisko niego i po chwili odebrałam lampkę wina od Louisa.
- Haz, muszę ci coś pokazać. Chodź, zostaw swoją pannę na chwilę, jestem pewien, że Perrie się nią należycie zaopiekuje. – powiedział sugestywnie Lou, ale jego głos nadal brzmiał miło.
- Pewnie. – powiedziała blondynka przysuwając się bliżej mnie.
- Jak się poznałaś z Harrym? – zapytała.
- Mieszkamy na tym samy osiedlu, jakoś tak na siebie wpadliśmy. – odpowiedziałam wymijająco.
Perrie nie wiedziała co dalej powiedzieć, ponieważ nie byłam dobrym kompanem do rozmowy, więc ratowała sytuację czym się da.
- Harry i Lou szybko nie wrócą, oni już tacy są, że jak się spotkają to nie przestają gadać i żartować. Zupełnie jak baby. – w odpowiedzi pokiwałam głową milcząc i lekko się uśmiechnęłam popijając wina.
Chwilę później Zayn poprosił Perrie do tańca, a ta wiedząc, że ze mną sobie nie pogada, ochoczo przyjęła propozycję. Siedząc w rogu sofy obserwowałam jak wszyscy się bawią, śmieją, piją, jedzą. Pomimo tego, że za dużo nie chodziłam, czułam jak buty mnie obdarły. Wino w ogóle nie podziałało na mnie rozluźniająco i zaczęłam się zastanawiać co ja tutaj robię.
Pół godziny później poczułam silną potrzebę skorzystania z ubikacji. Musiałam sama ją znaleźć, więc powoli wstałam i przeszłam korytarzem. Niestety oprócz kuchni i jakiegoś pokoju, którego wolałam nie otwierać, toalety nie znalazłam. Weszłam ostrożnie schodami na górę czując się w tym domu jak intruz. Charakterystyczne drzwi, których tak zawzięcie szukałam były po drugiej stronie korytarza. Skierowałam się w tamtym kierunku, a stukanie moich obcasów wygłuszał wełniany, puchaty dywan rozłożony na podłodze.
Wchodząc do łazienki zostałam przytłoczona jej ekstrawagancją. Skorzystałam z toalety, a później kilka minut szukałam spłuczki. Gdy w końcu ją znalazłam, umyłam szybko ręce i wyszłam na korytarz, ale od natychmiastowego zejścia na dół coś mnie zatrzymało.
Drzwi do pokoju obok były uchylone, a muzyka dochodząca z dołu nie zagłuszała rozmowy Harry’ego z Louisem.
- Lepsza jest od Alison. – usłyszałam głos Lou. – Gdzieś ty taką znalazł?
Harry nic nie odpowiedział, tylko się zaśmiał, na co Lou kontynuował.
- Mówiłem ci, żebyś wcześniej zerwał z Ali, może szybciej byś Kayę spotkał. Przynajmniej jest spokojna, a nie rozwrzeszczana jak tamta. – mówił, a Harry odpowiadał mu śmiechem. – Spotkałem ją.
- Kogo? – po raz pierwszy usłyszałam głos Harry’ego. Przywarłam do ściany, żeby przypadkiem mnie nie zobaczyli i podsłuchiwałam dalej. – Alison?
- Tak. Kazała cię pozdrowić. Chciała się wprosić na imprezę, ale moja asertywność podziałała. – zaśmiał się Lou.
- Skąd wiedziała, że organizujesz imprezę? – zapytał Harry podejrzliwym głosem.
- Wymsknęło mi się. – mruknął Louis.
Zastanawiałam się kto to jest wspomniana „Alison” i dlaczego chłopcy poświęcają aż tyle czasu na rozmowie o niej. Jednak nie chcąc być przyłapana na podsłuchiwaniu odsunęłam się od drzwi i pośpiesznie zeszłam na dół, z powrotem zajmując to samo miejsce w rogu sofy.
Z ulgą stwierdziłam, że oszukałam przeznaczenie, ponieważ Harry zszedł z piętra niecałe trzy minuty później i od razu skierował się w moją stronę, podczas gdy Louis poszedł do bawiących się na środku salonu przyjaciół.
- Dobrze się bawisz? – zapytał siadając bardzo blisko mnie.
- Yhym… - mruknęłam wymijająco.
- Chyba nie jesteś zachwycona. Co jest grane? – zapytał troskliwym tonem.
- Jakoś nie znalazłam wspólnego języka z twoimi przyjaciółmi. – odpowiedziałam zgodnie z prawdą. – Ale spokojnie, ty idź się bawić.
- O nie. Zostawiłem cię tu samą na prawie godzinę, głupio mi teraz, więc jeśli ty siedzisz to ja też będę siedział. – powiedział zarzucając mi rękę na kark.
- Nie, nie Harry, baw się, po to tu jesteś. – zaprzeczyłam ściągając jego rękę ze swojego ramienia.
- Kaya, ja cię tu przyprowadziłem, więc będę się tobą zajmował do końca. – powiedział i przybliżył swoją twarz do mojej obdarowując mnie całusem w policzek.
- Jak chcesz. – odpowiedziałam zarzucając nogę na nogę, ale w tym momencie poczułam jak but ponownie obdziera mi piętę. Musiałam się skrzywić, ponieważ Harry niezwłocznie zapytał.
- Co jest?
- Buty mnie obdarły.
- To dlaczego ich nie ściągniesz? – zadał pytanie jakby to było coś oczywistego.
- Zwariowałeś? Tak nie wypada. – odpowiedziałam rozcierając kostkę.
- Kaya, jesteśmy wśród swoich. Nie męcz się i ściągnij te buty. – powiedział podnosząc moje nogi i położył je na swoich kolanach. Zsunął moje buty, które upadły z łoskotem na ziemi i zapytał. – Lepiej?
- Lepiej. – odpowiedziałam opierając się o róg sofy.
Myśli o Alison nie dawały mi spokoju i wiedziałam, że długo nie wytrzymam w takim stanie, dlatego postanowiłam dłużej się nie męczyć. Położyłam łokieć na oparciu sofy i podparłam ręką głowę by móc lepiej widzieć Harry’ego.
- Kto to jest Alison? - spytałam.
- Skąd wiesz o Alison? - odpowiedział pytaniem na pytanie. Zdawał się być zdezorientowany i może nawet trochę…. Przestraszony?
- Usłyszałam jak mówił o niej Louis. – powiedziałam bez ogródek. Nie miałam powodów by to przed Harrym ukrywać. W końcu nic złego nie zrobiłam.
- Alison to moja była dziewczyna. – odparł Harry i miałam wrażenie, że też nie chce nic przede mną ukryć.
- Kiedy zerwaliście ze sobą?
- Jakieś dwa miesiące przed tym zanim ciebie poznałem. – odpowiedział także podpierając się łokciem o oparcie sofy.
- Długo byliście razem? – nie wiem dlaczego go wypytywałam. Po prostu chciałam wiedzieć, a Harry zdawał się nie być zdenerwowany o to, więc odpowiedział.
- Ponad dwa lata.
- Bardzo ją kochałeś?
- Tak. – odparł patrząc mi prosto w oczy. Jego odpowiedź spowodowała, że poczułam ukłucie, jakby cienki szpikulec wbijał się powoli w moje serce, ale przecież nie powinnam być zazdrosna o kogoś z kim Harry był zanim mnie poznał.
- To co się stało, że zerwaliście? – brnęłam dalej, ale po minie chłopaka stwierdziłam, że tym pytaniem posunęłam się troszkę za daleko.
- Nie rozmawiajmy o tym, dobrze? – zapytał miłym głosem głaszcząc mnie po zewnętrznej stronie ud.
- Przepraszam. – mruknęłam zawstydzona.
- Nie masz za co przepraszać, masz prawo pytać. Z Alison dawno już skończyłem sprawę, nie masz się o co martwić. – mówiąc to przybliżył się do mnie i złączył nasze usta jakby chciał potwierdzić swoje słowa. – Teraz w mojej głowie jest ktoś inny.
- Harry, mogę zadać jeszcze jedno pytanie? – zapytałam nieśmiałym głosem.
- Dobrze, ale tylko jedno. – przystał na moją propozycję odsuwając się lekko ode mnie.
- Czy jak mnie poznałeś, dalej myślałeś… byłeś zakochany w Alison? – mina Harry’emu lekko zrzedła, ale po chwili namysłu odpowiedział:
- Tak. Alison była moją pierwszą wielką miłością, dlatego nawet jak się rozstaliśmy nadal o niej myślałem, aż do chwili gdy ciebie pocałowałem. Wtedy poczułem coś innego, coś nowego, co zastąpiło wszystkie myśli o Alison. Teraz już o niej praktycznie nie pamiętam. – powiedział na jednym wydechu, a w mojej głowie zawitało jeszcze jedno pytanie, które niezwłocznie zadałam.
- To dlatego wtedy, pod blokiem mnie pocałowałeś…
- Chciałem sprawdzić czy coś poczuję. – przerwał mi, po czym dodał. – Zaintrygowałaś mnie od pierwszego razu gdy cię zobaczyłem, ale dopiero jak odważyłem się ciebie pocałować, zrozumiałem, że Alison jest przeszłością.
Ostatnie zdanie całkowicie wypchnęło zazdrość o jego byłą dziewczynę z mojej głowy. Obserwowałam w milczeniu uśmiech Harry’ego, a po chwili bez skrępowania przyjmowałam jego krótkie pocałunki.
- Hej gołąbeczki, czemu się nie bawicie? – usłyszeliśmy wesoły głos i podnieśliśmy głowy.
Zobaczyłam uśmiechniętego blondyna trzymającego piwo w jednej ręce, podczas gdy drugą wskazywał na tańczący tłum.
- My się będziemy zbierać. – ku mojemu zaskoczeniu powiedział Harry.
- Czemu? – zapytał zrezygnowany Niall.
- Kaya się źle czuje. – okłamał go mój chłopak.
Spojrzałam na niego i zobaczyłam w jego oczach słowa „potwierdź to”.
- Tak. Chyba łapie mnie jakieś przeziębienie. – mruknęłam i zaczęłam ubierać buty.
- No trudno. – odpowiedział Niall. – wpadnijcie jeszcze kiedyś. – dodał po czym wrócił do bawiących się ludzi.
Szybko się zebraliśmy i pożegnaliśmy, a po chwili już siedzieliśmy w aucie Harry’ego.
- Dlaczego to zrobiłeś? – zapytałam.
- Podobno to twój ostatni wolny weekend. Mieliśmy z niego korzystać. – opowiedział spoglądając na mnie zadowolony, ale widząc moją przestraszoną twarz dodał. – Nie bój się Kaya, przecież nie mam zamiaru ci nic zrobić.
- Uh… Wiem, że nie masz. – odparłam nieco zakłopotana. – Ostatni raz uprawiałeś seks około czterech miesięcy temu, tak? – zapytałam i sama się zaskoczyłam bezpośredniością tego pytania.
- Tak. – odpowiedział patrząc na mnie zagadkowo.
- Bardzo tego potrzebujesz, prawda?
- Tak. – mruknął nadal patrząc na mnie, a ja nie zamierzałam przerwać tej dziwnej rozmowy. Skoro już ją zaczęłam, musiałam brnąć dalej.
- Przepraszam, że ja… jeszcze nie jestem gotowa. – odpowiedziałam spuszczając głowę i z zawstydzeniem patrząc na swoje dłonie.
- Nie masz za co przepraszać. Nie mam zamiaru nalegać. – odparł.
Podniosłam wzrok i nieśmiało dodałam.
- Ale nawet wczoraj… wczoraj nie czerpałeś przyjemności z tego co robiliśmy. Głupio mi, nie powinnam cię tak zostawiać… - czułam, że moje policzki robią się czerwone.
Harry powodował, że nie tylko byłam w stanie robić przy nim wszystko, ale także nie miałam hamulców w rozmowie. On zresztą zachowywał się dokładnie tak samo i zaczęłam się zastanawiać czy nasza szczerość nie jest zaletą tego związku.
- A myślisz, że dlaczego wczoraj nie rozebrałem nawet spodni? – zapytał delikatnym głosem podpierając moją brodę dwoma palcami. Nic nie odpowiedziałam, więc kontynuował. – Chciałem żebyś wiedziała, żebyś miała pewność, że nie dojdzie do niczego, czego byś nie chciała i na co nie byłabyś gotowa. To ty zdecydujesz kiedy te spodnie opadną.
- Nie masz wrażenia, że w tej sytuacji jesteś trochę odstawiony na bok? – zapytałam.
- Potrafię panować nad swoimi pociągami. Ale żebyś nie czuła, że mnie odstawiasz na bok, dziś zrobimy coś innego. – odparł przekręcając kluczyk w stacyjce.
- Co takiego? – zapytałam zapinając pas bezpieczeństwa.
- Nie martw się, nic czego byśmy już nie robili. – odpowiedział z uśmiechem, a gdy spojrzałam na niego pytająco dodał. – Kiedyś podobało ci się to pocieranie. Ja też czerpałem z tego przyjemność…
Tym stwierdzeniem chłopak mnie niemiłosiernie zawstydził. Może i jestem dziwna, ale nie umiałam się przyzwyczaić do jego bezwstydności podczas rozmawiania o takich rzeczach. Pomimo tego, że ja też nie mogłam uznać siebie za świętej.
Gdy jechaliśmy w ciszy doszłam do wniosku, że nie żałuję wypadu na tą imprezę. Może nie zakolegowałam się z jego przyjaciółmi, ale przynajmniej wzmocniłam więź między mną i Harrym. Chodzi mi w głównej mierze o zaufanie. Ta rozmowa pozwoliła nam siebie bardziej poznać, pozwoliła nam się zaprzyjaźnić. Z jednej strony czułam jak stajemy się namiętnymi kochankami, a z drugiej czułam jak nawiązuje się pomiędzy nami coraz mocniejsza więź przyjaźni i zaufania. Ale czy to już jest miłość?
Harry zaparkował na osiedlowym parkingu. Wyszłam z samochodu zatrzaskując za sobą drzwi i poczekałam aż chłopak podejdzie w moją stronę. Oplótł ręce wokół mojej talii, po czym zjechał nimi w dół na pośladki. Nachylił się do mnie i zaczął całować. Moje dłonie powędrowały do jego szyi w momencie, w którym rozłączył nasze usta i zapytał:
- U ciebie, czy u mnie?
- U mnie. – odpowiedziałam bez zastanowienia. Pomyślałam sobie, że jeśli mam wybór, to bardziej komfortowo czułabym się u siebie niż u niego w mieszkaniu.
Harry złapał mnie za rękę i szybkim krokiem poprowadził do mojej klatki. Musiałam podbiec za nim by dotrzymać mu kroku, ale poczułam nieprzyjemny ból obdartych pięt.
- Wolniej Harry, nie śpieszy nam się. – mruknęłam krzywiąc się z bólu.
- Mi się śpieszy. – zaśmiał się chłopak, ale pomimo to zwolnił.
Doszliśmy do mojej klatki, ale zanim zdążyłam wyciągnąć klucze z torebki, Harry podniósł palcami mój podbródek i zaczął mnie namiętnie całować. Poddałam się jego poczynaniom i oparłam się o drzwi. Niespełna kilka sekund później poczułam ręce Harry’ego, które posuwają się w dół po moich pośladkach i łapią mnie za wewnętrzną stronę ud podwijając nieco moją obcisłą spódniczkę.
Nagle poczuliśmy szarpnięcie. Ktoś próbował otworzyć drzwi od środka, ale ciężar naszych przyciśniętych ciał uniemożliwiał mu to. W pół sekundy przysunęliśmy się do barierki schodów pozwalając któremuś z moich sąsiadów wyjść na zewnątrz. Jedną ręką próbowałam zaciągnąć spódniczkę na dół, drugą złapałam Harry’ego i pociągnęłam do środka. Wszystko działo się w tak szybkim tempie, że nawet nie zdążyłam zauważyć twarzy sąsiada, który z niemalże obrzydzeniem przyglądał się całej sytuacji.
Wbiegliśmy z Harrym do windy i ze zniecierpliwieniem nacisnęliśmy guzik mojego piętra. Harry powoli odwrócił się w moją stronę i chciał mnie pocałować, ale ja lekko odepchnęłam jego klatkę piersiową mówiąc:
- Nie tu. Zaczekaj.
Chłopak nic nie odpowiedział, tylko lekko potrząsnął głową z rozbawieniem. Gdy winda się zatrzymała wyszliśmy i od razu skierowaliśmy się do drzwi mojego mieszkania. Harry dokładnie przyglądał się każdemu mojemu ruchowi, który wykonywałam podczas szukania kluczy w torebce i otwierania drzwi.
Pierwsze co zrobiłam po przekroczeniu progu mieszkania, było ściągnięcie niewygodnych butów. Płaszcze i szaliki rozebraliśmy w pośpiechu i od razu skierowaliśmy się do mojego pokoju.
Harry przyciągnął mnie do ściany i zaczął namiętnie całować  moje usta, a po chwili te pocałunki przeniosły się na szyję. Czułam mrowienie na całym ciele, szybsze bicie serca i przerywany oddech, który Harry pozostawiał na moim karku. Objęłam chłopaka mocniej i obróciłam nas wokół osi, tak, że po chwili znaleźliśmy się na środku pokoju. Moje ciało naparło na Harry’ego i spowodowało, że zbliżyliśmy się do łóżka, na którym chłopak usiadł. Pociągnął moje biodra za sobą, ale nie pozwoliłam sobie opaść na jego kolana. Splotłam nasze palce, a Harry spojrzał na mnie z dołu zastanawiając się dlaczego tak nagle przestaliśmy.
- Chciałabym żebyś dziś ty był w centrum uwagi. – powiedziałam, a gdy chłopak nic nie odpowiedział, dodałam. – Chciałabym ci zrobić to, co ty mi wczoraj zrobiłeś.
Zobaczyłam, że Harry powoli się uśmiecha.
- Wiesz, że nie musisz… Możemy sobie poradzić jakoś inaczej.
W tym momencie usiadłam okrakiem na jego kolanach, spojrzałam mu w oczy i zapytałam:
- Powiedz, ale tak szczerze, czy takie pocieranie sprawia ci taką samą przyjemność, jak inne rzeczy?
Chłopak przez chwilę milczał lustrując moją twarz dociekliwym wzrokiem, po czym odpowiedział:
- Nie. Ale na razie wystarczy.
Pocałował mnie lekko w usta i chciał podwinąć mój luźny sweterek do góry, ale ja złapałam za jego ręce i je odciągnęłam na boki mówiąc:
- W takim razie dziś gramy na moich zasadach.
Nie żebym była taka pewna siebie. Prawda była taka, że byłam przerażona, szczerze przerażona tym co miałam zamiar za chwilę zrobić. Właściwie to nie wiedziałam co mam zrobić. Nigdy takich rzeczy nie robiłam i nigdy nawet nie zastanawiałam się jak się takie rzeczy robi chłopakowi. W rzeczywistości nigdy nawet na żywo nie widziałam męskiego penisa i nie wiedziałam dokładnie jak to wszystko działa. Mimo to puściłam dłonie chłopaka i zajęłam się ściąganiem z niego koszuli.
Przede mną ukazała się dość umięśniona klatka piersiowa z mnóstwem tatuaży. Przejechałam palcami od piersi aż do samego podbrzusza, po czym popchnęłam Harry’ego na poduszki. Chłopak się uśmiechnął i coś mruknął przyglądając się moim następnym ruchom.
Powoli zaczęłam rozpinać rozporek jego spodni i przez obcisłe nogawki zauważyłam dość pokaźnych rozmiarów zgrubienie. Zsunęłam spodnie z jego ud, po czym wstałam i ściągnęłam je całe, odrzucając obok siebie na podłogę.
W tym momencie strasznie się zestresowałam. Perspektywa, że to ja mam dać mu przyjemność nie biorąc nic w zamian zawstydziła mnie. Do tej pory takie rzeczy robiłam tylko pod wpływem narastającego podniecenia, co w pewnej mierze ograniczało moje poczucie wstydu do minimum. Teraz stoję przed sytuacją, w której ja nie będę odczuwała żadnego podniecenia, dając chłopakowi możliwość zaspokojenia swoich potrzeb. Szczerze? Nie wiedziałam jak się do tego zabrać.
Harry chyba wyczuł nutkę zawahania. Podparł się na łokciu i przyciągnął mnie lekko do siebie. Usiadłam na kolanach obok niego.
- Kaya, spokojnie. – powiedział i zmienił pozycję. Teraz siedział oparty o ścianę.
Złapał moje dłonie i poprowadził je do gumki swoich majtek. Patrząc mu w oczy poczułam jak Harry ściąga bieliznę, którą po chwili odrzucił gdzieś na ziemię.
Z zawstydzeniem stwierdziłam, że nie jestem w stanie spojrzeć w dół, więc z uporem maniaka przyglądałam się jego twarzy.
- Robiłaś takie rzeczy kiedyś? – zapytał.
- Nie. – odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
- To powoli… - powiedział i złapał moją rękę.
Poprowadził ją do swojego przyrodzenia i spowodował, że moja dłoń oplotła się wokół jego penisa. Z przestrachem stwierdziłam, że nie potrafię tego chwycić w całości, więc mimowolnie zerknęłam na dół i aż mnie zatkało. Czy takie rzeczy mogą być aż tak duże?
- Spokojnie Kaya, przyzwyczaisz się. – zaśmiał się Harry i zaczął przesuwać naszymi dłońmi splecionymi wokół jego przyrodzenia.
Najpierw powoli, z umiarem ruszał ręką w dół i w górę, a gdy załapałam rytm i technikę, odepchnęłam jego rękę i działałam całkiem sama. Chłopak oparł się o ścianę i złapał mnie za potylicę lekko przyciągając moją głowę do siebie.
Obdarzał mnie pocałunkiem, podczas gdy ja byłam skupiona na dawaniu mu przyjemności. Harry zaczął nagle mruczeć z przyjemności. Zagryzł moją wargę, po czym ją puścił szepcząc:
- Szybciej. – złapał moją dłoń i ponownie nadał odpowiadający mu rytm.
Siedziałam na kolanach nachylona obok niego gdy poczułam, że ręce chłopaka wędrują po moich pośladkach w dół do wewnętrznej strony ud, a później w górę w stronę moich miejsc intymnych podwijając moją spódniczkę.
Poczułam lekkie podniecenie, gdy chłopak zaczął pocierać moje krocze. Nie przestając poruszać swoją ręką całowałam Harry’ego, który powoli dochodził. Jego szybki oddech i zamknięte oczy sugerowały, że za chwilę będzie po wszystkim. Nie przestawałam poruszać ręką, robiąc to coraz szybciej i czułam, że Harry także coraz bardziej angażuje się w dawanie mi przyjemności. Czułam jak moje miejsca intymne robią się coraz bardziej mokre. Na moich plecach i rękach pojawiła się gęsia skórka, która była spowodowana ruchami chłopaka.
Nagle usłyszałam jęknięcie Harry’ego po czym mocno zacisnął rękę na moim kroczu, a drugą ręką ścisnął kapę, gdy na moją dłoń wyprysnęła lepka ciecz. Nie przestawałam. Poruszałam ręką nadal, dopóki nie poczułam, że członek chłopaka powoli wiotczeje.
Harry opierał się zmęczony o ścianę i z zadowoloną miną patrzył na mnie w ogóle się nie ruszając. Nie wiedząc gdzie położyć brudną rękę, więc nadal trzymałam ją na jego przyrodzeniu gdy ustami dotknęłam jego ust i zapytałam.
- I jak było?
- Na twój pierwszy raz, perfekcyjnie. – odparł delikatnie mnie całując.
Ściągnął moją dłoń z jego członka i splótł nasze palce, mówiąc:
- Teraz twoja kolej.
- Nie. – odparłam odchylając się od niego i siadając na kolanach. – Mówiłam ci wcześniej, że dziś ty będziesz w centrum uwagi. Nic się od tego czasu nie zmieniło.


_______________
I jest nowy, długi rozdział :D
Mam nadzieję, że was ani nie zawiodłam, ani nie zanudziłam.
Cieszę się z każdego nowego czytelnika, wejścia na bloga i komentarza. :)
Kocham Was. *.*

25 komentarzy:

  1. I doczekałam się rozdziału! :3
    Co tu dużo mówić - świetny, ale to nie nowość. x :)

    OdpowiedzUsuń
  2. KOcham Awww <3

    OdpowiedzUsuń
  3. aaaa, na to opłacołoby się nawet dłużej :D
    cudowny,cudowny, cudowny !!!
    ostatnim razem zapomniałam dać komentarza, jestem niedobra :C
    znalazłam jeden błąd, ale pewnie tylko ja XD
    czekam na następny misiek :*
    @RembiszRembisz

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny :)
    Pozdrawiam i weny życzę ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. lool :D tak się cieszę, że między harrym i kayą wszystko się nadzwyczaj dobrze układa :D tylko szkoda że nie zakolegowała się z przyjaciółmi hazzy :( ale mimo to się cieszę :D dziękuję za rozdział i weny życzę! :)
    @hallxofxfame .xx

    OdpowiedzUsuń
  6. Swietny rozdzial i nie martw sie, nie zawiodlas nas. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. ZAJEBISTY jak zwykle xx

    OdpowiedzUsuń
  8. aaa *.* rozdział świetny, czekam na następny xx.

    OdpowiedzUsuń
  9. BOSKI
    wchodzę na bloga widzę że nowy rozdział

    TO NAJLEPSZA RZECZ DZIŚ

    OdpowiedzUsuń
  10. Lol :) świetny :) czekam na next :3

    OdpowiedzUsuń
  11. Wow! cudowny! a ta końcówka hahaha no lepiej nie ligową napisać! xx /@MyBooBear_xx

    OdpowiedzUsuń
  12. O Boże.. Boże.. Boże *o* no po prostu mega!

    OdpowiedzUsuń
  13. O jeju <3 super !
    @magda2115

    OdpowiedzUsuń
  14. Rozdział cudowny, szkoda tylko ,że Kaya nie znalazła się wspólnego języka z perrie
    Ale cudowny ❤❤❤❤

    OdpowiedzUsuń
  15. Cudowny rozdzial !!!

    OdpowiedzUsuń
  16. ehkdrfyeguthdfrystfyrteh no i tyle mogę powiedzieć o tym rozdziale. ♥

    OdpowiedzUsuń
  17. Rozdział wspaniały jak zawsze *-* iwyefviyueveyaivfeybu <3

    OdpowiedzUsuń
  18. Bałam się że na koniec rozdziału do jej pokoju wejdzie ktoś z rodziców xd
    Faaaantastyczny rozdział, czekam na next *-*

    OdpowiedzUsuń
  19. Uwierz, ty nie potrafisz zanudzic. Ten rozdział jest taki frtkzsgkoccrh *.* życzę weny, dzięki za poświęcony czas na bloga :)) x

    @guma_balonowa_x

    OdpowiedzUsuń
  20. Cuuuudowny rozdział. kocham to fanfiction, jest inne niż każde inne. Nie moge sie doczekać kolejnycg rozdziałów :) //@imfancyprincess

    OdpowiedzUsuń
  21. kaya coraz bardziej pewna siebie hahaaa
    @believeyoucanx3

    OdpowiedzUsuń
  22. Uwielbiam ten blog!!! Masz niesamowity talent. Jesteś niesamowita. Jak dla mnie nowe rozdziały możesz dodawać codziennie;-))
    Zapraszam też do mnie, będę bardzo wdzięczna.


    Pomimo, że Emmaline Brown, codziennie otoczona jest przyjaciółmi, czuje się samotna. Nie ma prawdziwych przyjaciół, a nikt z otaczających ją ludzi nie zna jej naprawdę. Jej jedynym prawdziwym przyjacielem jest chłopak online, chłopak, którego nie spotkała w prawdziwym życiu; osoba o nieznanym imieniu, której zwierza się ze swoich marzeń i tajemnic. Gdy przeprowadza się ze słonecznego San Francisco do małego miasteczka Holmes Chapel, stwierdza, że jej stosunki z nowym sąsiadem, Harrym Stylesem, nie należą do najlepszych. Kiedy konflikt z sąsiadem trwa, dziewczyna szuka pocieszenia u przyjaciela w internecie.Wtedy właśnie, jej dwa światy, online i offline, niespodziewanie zaczną się ze sobą zderzać.

    http://internetowy-przyjaciel-harry-styles.blogspot.com/
    Pozdrawiam<3<3<3

    OdpowiedzUsuń
  23. zapraszam na moje ff o Harrym !!! :D http://so-cold-but-so-sweet-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń