6 maja 2014

Rozdział trzynasty



- Kaya, trzeba iść z tym jak najszybciej na policję. – powiedział Harry opierając się o blat szafki.
Byliśmy w kuchni, Noemi leżała w moim łóżku. Nie miała siły ani nic opowiadać, ani tym bardziej wrócić do domu, zresztą sama zaproponowałam żeby została u mnie na noc. Zadzwoniłam do jej mamy, która nie miała pojęcia o naszej kłótni i powiedziałam gdzie Noemi będzie nocować. Ja i Harry poszliśmy do kuchni pod pretekstem zrobienia herbaty, ale tak naprawdę musieliśmy chwilę porozmawiać na osobności, bo każdego z nas zaskoczyła ta sytuacja.
- W ogóle kto to jest? Ja ją chyba gdzieś widziałem… - powiedział chłopak nadal opierając się o szafki kuchenne.
- Widziałeś ją kiedyś, jak się jeszcze nie znaliśmy, przechodziliśmy obok siebie na ulicy. To moja… przyjaciółka. – wytłumaczyłam, choć nadal nie wiedziałam czy słowo „przyjaciółka” jest adekwatne.
- Przed chwilą mówiłaś, że nie masz przyjaciół… - mruknął chłopak.
- To skomplikowane… Teraz nie ma czasu na wyjaśnienia… Kiedyś ci to opowiem. – powiedziałam nastawiając wodę w czajniku. – Ale ja nie mogę jej teraz zabrać na policje… Ona nie jest w stanie nic powiedzieć…
- Kaya, on ją zgwałcił… Musi wnieść oskarżenie. – Harry podszedł do mnie i złapał moje nadgarstki.
- Dobrze… Namówię ją na to, ale… Lepiej byłoby gdybyś już poszedł. Ja i Noemi musimy porozmawiać. Może powie mi co dokładnie się stało. – powiedziałam patrząc na chłopaka.
Głupio mi było wypraszać Harry’ego, ale on był obcy dla Noemi i przy nim nic by nie powiedziała, a ja i ona mamy wiele spraw do wyjaśnienia, więc najlepiej gdyby Harry po prostu poszedł.
- Dobrze, ale uważaj na siebie, dzwoń jakby coś się działo i koniecznie zadzwoń jutro. – mruknął Harry powoli kierując się w stronę przedpokoju.
- Dobrze. – odpowiedziałam idąc za chłopakiem.
- Kaya… - Harry odwrócił się w moim kierunku i gdy popatrzyłam na niego pytająco, kontynuował. – Jakby on tu przyszedł, próbował wejść, od razu dzwoń do mnie. – mówił to wszystko troskliwym głosem, który spowodował, że moje serce szybciej zabiło.
- Dobrze. – powtórzyłam, a chłopak nachylił się nade mną i pocałował mnie w usta.
Pożegnaliśmy się, zrobiłam herbatę i wróciłam do pokoju. Usiadłam na łóżku koło Noemi i czekałam aż ona zacznie rozmowę. Po kilku minutach usłyszałam jej cichy głos.
- Kaya… Jak po tym wszystkim co ci zrobiłam jesteś dla mnie taka miła?
Sama nie znałam odpowiedzi na to pytanie. Zastanawiałam się nad tym od chwili, w której dziewczyna przyszła do mojego mieszkania.
- Tak naprawdę chyba cały czas wiedziałam, że w końcu się pogodzimy. Jesteśmy przyjaciółkami od tak dawna, że nie mogłyśmy zburzyć tego co było między nami przez chłopaka. Chociaż nadal Ci nie wybaczyłam tego co mi zrobiłaś. – powiedziałam.
- Wiem, przepraszam, to było wredne. Nie powinnam nastawiać wszystkich przeciwko tobie. Nigdy sobie tego nie wybaczę, więc nie oczekuję od ciebie, że mi wybaczysz. – odpowiedziała przyjaciółka siadając na łóżku i opierając się o ścianę.
- Teraz powiedz mi co dokładnie zrobił Ci Colin. Musimy z tym iść na policję. – zaczęłam rzeczowym głosem.
- Tylko jest jeden problem… Nie możemy iść na policję. – powiedziała dziewczyna i w tej chwili usłyszałam jak jej głos się załamał.
- Co? Jak to? – zapytała, zdezorientowana.
- Bo oczami policji to nie był gwałt…
- Jak nie chciałaś uprawiać z nim seksu, to był gwałt. – odpowiedziałam dosadnie. – Przed chwilą powiedziałaś, że nie chciałaś…
- W tym problem, że byliśmy na randce… Później poszliśmy do domu Colina, jego rodziców nie było, więc zaczęliśmy się przytulać i takie tam… I ja w sumie… Dałam mu przyzwolenie, żeby zaczął, ale… rozmyśliłam się. – Noemi mówiła coraz ciszej, a po chwili ciszy kontynuowała ze łzami w oczach. – Powiedziałam mu, żeby mnie zostawił, bo nie jestem gotowa… Wiesz dobrze, że ja nigdy z nikim… I on powiedział, żebym się zamknęła i wtedy przestał być słodki jak zawsze. Widać było, że musi wyładować gdzieś swoją frustrację. I wtedy… - Noemi rozpłakała się na dobre, ale kontynuowała swoją opowieść, a ja czułam na swoim ciele gęsią skórkę, bojąc się co usłyszę dalej. – On mnie przytrzymał, rozebrał tylko spodnie i majtki i… To strasznie bolało, ale nie umiałam się wyrwać. Wiesz,  że on jest silny… To trwało kilka minut. Po wszystkim wstał, ubrał się i poszedł zrobić sobie kanapki. Wyobrażasz to sobie?!
Zamarłam. Nie wiedziałam co powiedzieć. Nie wiedziałam, że Colin jest do tego zdolny. Ale wiedziałam jedno, że miałam ogromne szczęście, że gdy byliśmy razem, spławiając go, nie przyszło mu do głowy, aby mi coś takiego zrobić.
- I wtedy szybko włożyłam na siebie ciuchy i… pobiegłam tu, bo wiedziałam, że nikt inny mi nie uwierzy… Tak samo jak ja nie wierzyłam tobie. – Noemi się rozpłakała i zakryła twarz dłońmi. Przytuliłam ją dodając jej otuchy i siedziałyśmy tak przez chwilę.
Tego wieczora dziewczyna już nic nie powiedziała. Chwilę po tym zasnęła, a ja umyłam się i położyłam obok niej. W głowie miałam mętlik, nie wiedziałam jak dyplomatycznie załatwić tą sprawę.
Faktem było to, że naprawdę nie było dowodów, ani świadków na udowodnienie gwałtu Colinowi. Noemi była z nim na randce. Zgodziła się na to, a to, że później jej się odwidziało nic nie zmienia.
Jedno jest pewne, Colin musi tego pożałować. Zaczęłam rozmyślać jak się na nim zemścimy. Ale zanim cokolwiek wymyśliłam zapadłam w mocny sen.

- Kim właściwie był ten chłopak? – zapytała Noemi gdy wspólnie jadłyśmy śniadanie.
- A… To był Harry… Mój chłopak. – odpowiedziałam rumieniąc się.
- Nie wiedziałam, że kogoś masz… Znowu. – zaśmiała się przyjaciółka.
Rozmawiałyśmy już normalnie, jakby żadnej kłótni nie było. Nie wybaczyłam jej tego świństwa, które mi zrobiła, ale ona zrozumiała aż nadto swój błąd i nie miałam serca jeszcze bardziej jej dobijać. Colin już wyznaczył za to karę, aż za dużą.
- Bo właściwie jestem z nim od wczoraj. – wytłumaczyłam.
- Szybko. – zaśmiała się upijając łyk kawy.
- Czy ja wiem czy szybko… Znamy się od jakichś dwóch miesięcy. – odpowiedziałam rumieniąc się.
- To czemu mi nie powiedziałaś, że masz kogoś na oku?
- Bo mnie wystawiłaś… - wyrwało mi się zanim zdążyłam ugryźć się w język. – Sorry, nie wracajmy już do tego…
W tym momencie zapadła między nami długa i niezręczna cisza. Jadłyśmy kanapki, popijałyśmy kawą, ale ani jedna, ani druga nie wiedziała jak kontynuować rozmowę. Na szczęście po pewnym czasie Noemi pierwsza się odezwała.
- Ja go chyba skądś kojarzę…
- Harry’ego? – zapytałam - Widziałaś go raz. Pamiętasz jak szłyśmy koło domu, kiedyś i powiedziałaś, że… - zawahałam się nie wiedząc czy kontynuować, czy zachować to dla siebie, ale postanowiłam brnąć dalej. – powiedziałaś wtedy, że on będzie twoim chłopakiem, bo ci się spodobał, a on tylko obok nas przeszedł. – zaśmiałam się.
- To w takim razie czemu on jest twoim chłopakiem? Jakim cudem? – zapytała z rozbawieniem.
- No widzisz… Już wcześniej go znałam. Znałam to za dużo powiedziane, ale nasze ścieżki się co chwilę krzyżowały i jakoś tak wyszło… - odpowiedziałam, ale na razie nie chciałam się z nią dzielić szczegółami naszego związku. To były sprawy pomiędzy mną i Harrym i nikomu nic do tego.
- Kochasz go? – Noemi zapytała nagle, a mnie zatkało.
Zastanawiałam się co jej odpowiedzieć na to pytanie. Czy ja go kocham? Nie wiem. Coś na pewno do niego czuję, ale ‘miłość’ to chyba za dużo. Raczej porządanie.
- Nie. Znaczy podoba mi się, jest przystojny, miły, uprzejmy, zabawny i ma coś w sobie tajemniczego. Lubię go. – odpowiedziałam.
- Chciałam ci tylko powiedzieć, patrząc z perspektywy ostatnich wydarzeń i tego jak Colin mnie potraktował, że jeśli nie jesteś gotowa na seks, to tego nie rób. Kiedyś myślałam o tym inaczej, ale teraz, po tym co się wczoraj stało wiem, że ten pierwszy raz trzeba mieć z osobą godną zaufania, którą darzy się niecodziennym uczuciem. Na pewno nie ulegaj presji chłopaka. To ty musisz zdecydować się na ten krok. – głos Noemi był cichy, spokojny, ale pełen smutku, spowodowanego wspomnieniami ostatniego wieczora.
- Wiem Noemi. Nie mam zamiaru ponosić się emocjom i od razu wskakiwać mu do łóżka. – odrzekłam niezgodnie z prawdą.
Doskonale wiedziałam, że przy Harrym nie mam zahamowań. Wystarczy muśnięcie jego palca po moich policzkach, aby nogi mi zmiękły i abym poddała się jego urokowi. Harry był jak wabik na mnie. Jego wygląd, jego zapach, jego głos, jego dotyk, wszystko to było czymś czemu nie umiem się oprzeć i to mnie przerażało. Jak mam pokazać mu, że jestem rozsądną dziewczyną, skoro, jak tylko on pojawia się na horyzoncie, ja tracę rozum?
Na szczęście Harry ma głowę na karku i potrafi trzymać swoje potrzeby na wodzy. Nawet myśli o mnie,  o tym, że jestem dziewicą i o tym, że potrzebuję czasu na przystosowanie się do nowych dla mnie sytuacji. Czasem mam wrażenie, że zamiast ja, to on trzyma rękę na pulsie i troszczy się o moje dziewictwo, a raczej o to w jaki sposób je utracę. Jest o wiele bardziej odpowiedzialny ode mnie i myślę, że nigdy nie zachowałby się jak Colin.

Po kilku godzinach Noemi poszła do domu, a ja ubrałam zwykłe jeansy i koszulkę, nałożyłam lekką warstwę makijażu i wyszłam z domu, by po chwili stać przed drzwiami mieszkania Harry’ego.
- Cześć. – chłopak rozpromienił się na mój widok.
- Cześć. – odpowiedziałam wchodząc do przedpokoju. Zanim zdążyłam zdjąć z ramion płaszcz, Harry złapał mnie za biodra, przysunął do siebie i pocałował. Żadnym zaskoczeniem dla mnie nie było to, że moje nogi nagle zmiękły, serce zaczęło bić dwa razy szybciej, a oddech stał się przerywany, jakbym przebiegła co najmniej kilometr.
Gdy po krótkiej chwili, jak dla mnie za krótkiej, przestaliśmy się całować, Harry pomógł mi odwiesić płaszcz na wieszak i zapytał.
- Napijesz się czegoś?
- Nie… - odpowiedziałam z odruchu. – Przyszłam, żeby ci powiedzieć, że mamy problem z Noemi.
- Jak to? Jaki problem? – zapytał idąc przede mną i prowadząc mnie do salonu.
Nigdy nie byłam w jego mieszkaniu dalej niż w przedpokoju, czy w kuchni. Nie było to duże mieszkanie.  Właściwie było nawet mniejsze od mojego, chociaż rozkład miało podobny. Dwa pokoje, jeden  - salon, drugi, podejrzewam, że był sypialnią Harry’ego, w której nigdy nie byłam i dziś nie zamierzałam tam wylądować, za to, którą widywałam przez okno, kuchnia, łazienka i mały przedpokój. Wszystko ładnie urządzone i co mi bardzo imponowało: uporządkowane. Tu nie było miejsca na bałagan. Każda rzecz miała swoje wyznaczone miejsce i nic nie miało prawa się zgubić bądź zapodziać. Zaczęłam podejrzewać, że Harry jest lekkim pedantem i co gorsza, zastanawiałam jak on ze mną wytrzyma, ponieważ lubiłam mieć porządek, ale nie zawsze udawało mi się go utrzymać.
Nieśmiało usiadłam na skraju małej skórzanej sofy i zaczęłam rozglądać się po salonie. Ciemne podłogi ładnie kontrastowały z bielą ścian i ciemnymi meblami. Było nawet kilka roślin doniczkowych, co mnie zdziwiło. Płyty i książki na półkach były poukładane niczym w bibliotece, a na komodzie stało kilka ramek ze zdjęciami. Nigdy nie wyobrażałam sobie jak może wyglądać salon Harry’ego, ale nigdy też nie przyszłoby mi do głowy, że w rzeczywistości jest taki czysty i zadbany.
- Problem polega na tym, że nie da się udowodnić Colinowi gwałtu. – powiedziałam wracając do rozmowy.
- Jak to? – zapytał Harry, a w jego głosie wyczułam lekką złość.
- Nie wiem, czy Noemi życzyłaby sobie, żebym ci to wszystko opowiadała. Nie zna cię, a wyjawienie mi tego wszystkiego sprawiło jej wielki kłopot. Przepraszam Harry, ale nie powiem Ci co ona mi powiedziała. Nie jestem do tego upoważniona. – odpowiedziałam, a dopiero później uświadomiłam sobie jak formalnie to zabrzmiało.
- Rozumiem. – mruknął Harry patrząc mi prosto w oczy. – Mam nadzieję, że ten gnojek już więcej nie zrobi tego nikomu… Nie umiem znieść myśli, że kiedyś to ty byłaś na miejscu Noemi i tobie mogło się to przydarzyć…
- Przestań, nic mi się nie stało. Nie można tak gdybać. – powiedziałam opierając się wygodnie na sofie i zakładając nogę na nogę.
- Mimo wszystko uważaj na siebie. – odrzekł Harry wstając z fotela.
- Przecież uważam na siebie. – mruknęłam, ale chłopak to zbagatelizował i zapytał.
- Może jednak się czegoś napijesz? Chyba nie zamierzasz mi już uciekać? – popatrzył na mnie z góry.
- Nie chcę ci przeszkadzać, nie wiem czy nie miałeś żadnych planów na dzisiaj…
- Nie miałem. Cieszę się, że przyszłaś.
- Miło mi. – odpowiedziałam lekko się rumieniąc. – Nalej mi czegokolwiek. – dodałam machając ręką.
Harry wyszedł z salonu, a po chwili usłyszałam jego głos z kuchni.
- Lubisz sok jabłkowy? – ale zanim zdążyłam odpowiedzieć, chłopak zasypał mnie propozycjami. – Albo pomarańczowy? Mam jeszcze wodę gazowaną, herbatę, kawę i red-bulla!
- Cokolwiek. – odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
Po chwili Harry przyszedł niosąc dwie wysokie szklanki i sok jabłkowy. Nalał go i podał mi szklankę w momencie, w którym powiedziałam.
- Pokażesz mi wreszcie te zdjęcia z dachu?
- Nie wiem czy mam je w domu, czy nie zostały w atelier. – odpowiedział Harry upijając łyk soku.
- To sprawdź, jestem strasznie ciekawa jak wyszły.
Chłopak wszedł do sypialni i po chwili wrócił z jakimś czarnym zeszytem.
- Wszystkich nie tu nie mam, ale w moim portfolio są niektóre. – odpowiedział dając mi zeszyt i siadając obok mnie.
Przekartkowałam go dokładnie oglądają zdjęcia. Było ich tam sporo, koło trzydziestu, z czego moich zdjęć było może cztery. To, które zrobił mi na samym początku, przez okno, to z pierwszej randki i dwa z ostatniej sesji. Co mnie zaskoczyło, to kilkanaście zdjęć nagich modelek na tle białej ściany, w jego studio. Powiem szczerze, zakuła mnie zazdrość. Dziewczyny były piękne, wysokie, szczupłe, idealne, bezwstydne. Przy ich zdjęciach moje wydawały się bardzo ubogie.
Oglądając fotografie nagich modelek, poczułam, że nie jestem tą jedyną. Przeszło mi przez myśl, że skoro Harry ma styczność z tyloma dziewczynami, to pewnie każdą traktuje tak jak mnie, a ja głupia, naiwna, uwierzyłam mu w te jego czułe słówka.
- Kaya, co jest? – zapytał chłopak, patrząc na mnie. Musiał wyczuć zmianę mojego nastroju.
- Nic. – odpowiedziałam wymijająco po raz drugi oglądając portfolio od początku.
- Przecież widzę, nie oszukasz mnie. – mruknął przybliżając głowę w moją stronę.
- Nie ważne.
- Chodzi o te zdjęcia? – zapytał wskazując ręką na portfolio.
- A jak myślisz? – zapytałam podnosząc wzrok.
- Ty chyba nie jesteś zazdrosna? – powiedział trochę wyższym tonem.
- Jestem. – powiedziałam zgodnie z prawdą. – To jest trochę niezręczna sytuacja… Widzieć zdjęcia gołych panienek, robione przez własnego chłopaka.
- Nie martw się. Ty jesteś moją ulubioną modelką. – zapewnił mnie całując w policzek.
- Oh, Harry, to nie o to chodzi. Po prostu dziwnie jest wiedzieć, że jakieś inne, śliczne dziewczyny rozbierają się przed tobą. – szepnęłam wpatrzona w jedno z takich zdjęć. – Sprawia to, że nie czuję się wyjątkowo.
- Jesteś wyjątkowa. – mruknął ponownie mnie całując. – To jest ich praca. Płacę im za pozowanie. Poza tym, facet z tego magazynu, z tych wszystkich rozebranych modelek, zwrócił uwagę akurat na ciebie. Od razu wiedział, że jesteś kimś specjalnym i nie przez przypadek znalazłaś się w moim portfolio.
- Miło mi to słyszeć. – powiedziałam nie do końca przekonana.
- I wiesz co? Cieszę się z tego co mi wczoraj powiedziałaś, z tego, że odrzuciłaś tą propozycję modelingu. Nie chciałbym, żeby twoje ciało było obiektem na sprzedaż.
- I widzisz, to działa w dwie strony. Ty nie chcesz, żebym ja komukolwiek pozowała, to się nie dziw, że czuję się nieswojo wiedząc, że robisz zdjęcia jakimś nagim pannom. – odpowiedziałam odkładając czarny zeszyt na stolik.
- Chcesz abym przestał robić zdjęcia nagim dziewczynom? – zapytał.
- Nie miało to tak zabrzmieć. – mruknęłam tłumacząc. – Nie chcę ci stawiać żadnych warunków. Jesteśmy, jakby nie patrzeć, razem dopiero jeden dzień i nie mogę się wtrącać do twojego życia, ani ci niczego zakazywać.
- Dobrze. Przestanę robić nagie sesje.  - odpowiedział Harry całując mnie w policzek.
- Nie musisz. Naprawdę nie chcę na tobie niczego wymuszać. – mruknęłam zwracając głowę w stronę chłopaka.
- A ja nie chcę wprowadzać cię w zakłopotanie. – powiedział i pogładził mnie kciukiem po policzku. – Pójdziesz ze mną za tydzień na imprezę do moich znajomych? – zapytał zmieniając temat.
- Co to za impreza?
- Taka zwykła domówka. Nie będzie dużo ludzi, tylko najbliżsi znajomi, góra piętnaście osób. – wytłumaczył chłopak sięgając po szklankę z sokiem.
- Nie wiem… Będę się czuła nieswoją praktycznie nikogo nie znając…
- Przestań, oni cię polubią, na pewno! Poza tym sama mówiłaś, że chcesz poznać innych ludzi. Uwierz, nie pożałujesz.
- No dobrze, mogę iść. – zgodziłam się i w tym momencie usłyszałam dźwięk mojego telefonu dochodzący z kieszeni płaszcza.
Pobiegłam szybko do przedpokoju i odebrałam.
- Halo?
- Kaya? Wpakowałam cię chyba w kłopoty… - usłyszałam głos Noemi.
- Ale o co chodzi? – zapytałam lekko przestraszona.
- Powiedziałam mojej mamie co się stało… Nie wiem czemu, ale musiałam się jakoś wygadać. A ona zadzwoniła do twojej mamy i twoja mama jak dowiedziała się tego wszystkiego o Colinie, o tym co on mi zrobił… Powiedziała, że wraca do Polski. – Noemi mówiła to wszystko szybko, na jednym wydechu.
- Jak to?! – prawie krzyknęłam do słuchawki.
Miałam wrażenie, że sufit się na mnie zawalił. Moja wolność, wolność, którą pomimo wszystko tak kochałam, zostanie mi odebrana z chwilą, z którą moja mama wróci? Nie… Nie chcę tego. Nie mogłam do tego dopuścić. Musiałam wyperswadować to mojej mamie z głowy.
- Twoja mama podobno powiedziała, że skoro mi się takie coś przydarzyło, to ty nie jesteś bezpieczna, nie powinnaś mieszkać sama i musi wrócić. Mam ci przekazać, żebyś dziś wieczorem włączyła skype, bo twoja mama będzie do ciebie dzwonić.
- Ok. Włączę. – odpowiedziałam i po chwili się rozłączyłam.
- Co się stało? – zapytał Harry, gdy oszołomiona wróciłam do pokoju i usiadłam na sofie obok niego.
- Moja mama chce wrócić do Polski.
- To chyba dobrze, nie? – zapytał.
- Nie. Nie będę już miała tyle luzu. Podejrzewam, że nie będę miała w ogóle luzu.
- Ja się cieszę. Będziesz bezpieczna. Będę miał większą pewność, że nic ci się nie stanie. Nie będę się tak bardzo martwił. – odpowiedział chłopak zarzucając mi rękę na szyję.
- Przestań Harry, to nie jest śmieszne. Przez tyle czasu mieszkałam sama, wszystko sobie poukładałam, a teraz ona ma wrócić… Kocham ją, ale już chyba nie będę w stanie przestawić się na rolę córki. –odpowiedziałam ściągając rękę chłopaka z mojego karku. On jednak nie dał za wygraną i dalej mocno trzymał moją dłoń.
- Kaya, nie panikuj, to twoja mama, na pewno wie, że teraz nie jesteś tą samą dziewczyną, którą byłaś kiedy wyjeżdżała.
- No nie wiem… - mruknęłam wzruszając ramionami.


- Halo, słyszysz mnie? – zapytała mama nachylając się w stronę kamerki internetowej.
Połączenie trochę przerywało i ledwo co słyszałam jej głos przez szmery i zgrzyty.
- Tak. – odpowiedziałam z  uśmiechem, chociaż wcale do śmiechu mi nie było.
- Kochanie jak się czujesz? Słyszałam od mamy Noemi co się jej stało. To straszne! A tobie nic nie jest? Wiem, że zadawałaś się z tym chłopakiem. – mojej mamie włączył się słowotok, któremu szybko musiałam zaradzić.
- Mi nic nie jest.  Już dawno zerwałam z Colinem. Mnie też zaskoczyło to co zrobił. Kiedyś wydawał się normalny… Sama nie umiem się z tego otrząsnąć. – odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
- Kochanie, nie martw się. Pozamykam tu wszystkie sprawy i wracam na stałe do domu. To był wielki błąd, że z tatą ciebie tak zostawiliśmy. – odpowiedziała mama troskliwie patrząc na mnie.
- Mamo, ale nic mi nie jest. Nie ma potrzeby, żebyś rzucała pracę z tego powodu…
- Kochanie, tobie to samo mogłoby się przydarzyć. I co wtedy? Nie masz do kogo się zgłosić, poprosić o pomoc. Poza tym tęsknię za wami. Już postanowiłam, że wracam. – powiedziała stanowczo i znowu coś zatrzeszczało w głośnikach.
- A znajdziesz tu pracę? – zapytałam, bo nagle nawiedziła mnie straszna myśl. Skoro mama wraca, to znaczy, że będzie na pewno mniej zarabiać, co znaczy, że dla mnie będzie mniej pieniędzy, co znaczy, koniec zakupów, koniec zachcianek, koniec dotychczasowego dobrobytu.
Ktoś mógłby teraz pomyśleć, że jestem materialistką. Tak nie jest, niemniej jednak lubię drogie ciuchy, drogie buty, drogie kosmetyki i perfumy.
- Kochanie, nie martw się, na życie nam starczy. – odpowiedziała mama. – pracę znajdę, na pewno nie tak dobrze płatną ja tu w Kanadzie, ale też nie będę tyrać za żadne pieniądze. Poza tym jak będziemy razem, utrzymanie będzie tańsze niż jak jesteśmy rozrzuceni po świecie.
- Masz rację, ale mamo, naprawdę nic mi nie jest, nie musisz przyjeżdżać. – odparłam, czując, że to moja ostatnia szansa, która i tak nic nie da.
Połącznie ponownie zrobiło się niepewne. Głos mamy stał się niewyraźny, a obraz się zacinał, niemniej jednak usłyszałam ostatnie zdanie, zanim nas rozłączyło.
- Zamykanie spraw zajmie mi około dwóch tygodni, więc już za niedługo się zobaczymy. Trzymaj się. Kocham Cię.



____

Kochani, cieszę się, że wytrzymaliście!
Nowy rozdział jest, mam nadzieję, że zaspokoił wasze spragnione dusze :)
Kiedy będzie następny? Myślę, że za około 2 tygodnie. (Wiecie, muszę się skupić na zrobieniu prezentacji na polski, której jeszcze nie zaczęłam!)

Dla tych, którzy nie czytają mojego drugiego opowiadania, a piszą sami jakieś ff mam ‘niespodziankę’.
Pomocne <-- to kilka (nie krótkich) porad o pisaniu bloga. Sama je napisałam i myślę, że mogą się niektórym przydać, tym, którzy przebrną i wszystko przeczytają! ;)

Kocham Was! Komentujcie jak wam się podoba, polecajcie, wchodźcie na bloga, a najważniejsze: czytajcie! :)

I jeszcze jedno. Znowu poszukuję osoby, która: często jest na tt (na komputerze) i chce mi pomóc :)
Chodzi o pomoc w rozsyłaniu spojlerów. Liczba osób w informowanych rośnie i powoli mnie przerasta, więc jeśli jesteś zainteresowana i chcesz pomóc, proszę  napisz mi DM na tt *.*

Osoby chcące być informowane o nowych rozdziałach zapraszam do INFORMOWANYCH. Plus osoby, które zmieniły username, a nadal chcą być informowane, powinny napisać komentarz o zaszłych zmianach.

Jeszcze raz napiszę Wam jak Was KOCHAM!
Trzymajcie się ciepło, do zobaczenia! xx



36 komentarzy:

  1. Uwielbiam <3 *,* Nie mogę się doczekać nexta *,* :*
    Przy okazji zaraszam na mój ff o Niallu i Justinie
    www.heartbreaker-in-my-heart.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Ddjjdjsjsj jaki Harry jest troskliwy mmmm :)
    A co do Collina mowilam ci zebys go zajebala xD
    @believeyoucanx3

    OdpowiedzUsuń
  3. Cuuuuuuuudneeeee
    Czekam na kolejny
    Ten Heri taki awwh :D
    WENYYY
    @xYum69

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham to! @biebvh_

    OdpowiedzUsuń
  5. JAKIEJ POLSKI?! Hahahahhahah
    Czekam na next @payneselfiesx

    OdpowiedzUsuń
  6. super rozdizła dzieki za info czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  7. łooooł :D witaj :) tak się cieszę z nowego rozdziału i tak - z pewnością zaspokoił moje potrzeby :D wgl dalej życzę powodzenia na maturach! :) i mama nadzieję że szybko skończysz prezentację z polskiego :) także dziękuję! <3 @hallxofxfame .xx

    OdpowiedzUsuń
  8. U jacie!! super

    OdpowiedzUsuń

  9. Na początku chciałabym przeprosić za spam i pogratulować za świetny rozdział ! :*


    Jak to jest kiedy jesteś najmłodszym alfą, a w dodatku płci żeńskiej?
    Jak to jest mieć każdy szczegół twojego szalonego życia zaplanowany od samego poczęcia?
    Jak to jest kiedy ukończysz osiemnasty rok życia i być zmuszaną do wyjścia za nieznanego Ci mężczyznę? Całkiem Ci obcego i innego.
    Jeśli chcesz uzyskać odpowiedzi na te pytania, przeczytaj losy naszej bohaterki- Aurey.

    http://wilcze-przyrzeczenie.blogspot.com/


    Ps. Zajrzyjcie nie pożałujecie!



    OdpowiedzUsuń
  10. Rozdział jest genialny! :) xx @xxhemmings69

    OdpowiedzUsuń
  11. O ja! Się dzieje. Tak jak wspominałam na tt - perfekcyjny!
    Kurcze, mama K. wraca i już nie będzie zabawy. To słodkie że strony Hazzy, że chce zrezygnować z rozbieranych sesji dla dobrego samopoczucia K. No i -pewnie jak wszyscy - czekam na jakąś scenę +18. x

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny rozdział!
    Najlepszy jest troskliwy Harry. Boże, kocham ten typ faceta ;).
    Mam nadzieję, że będzie więcej momentów Harry + Kaya bo one są takie weptasljdkfhzxc *.*
    Do następnego xxx

    OdpowiedzUsuń
  13. Aaaaawwwww *-* świetny jak zawsze ! Czekam na next !!! *-* @pacia1802

    OdpowiedzUsuń
  14. dfygyfghghjgh genialne♥
    mam nadzieję że jej matka nie wróci, a jeżeli tak, to szybko pojedzie zpowrotem do tej Kanady

    OdpowiedzUsuń
  15. Jeny jakie cudowne! Mam nadzieję że mama nie wróci...albo wróci ale na krótko :*....czekam na next i życzę weny! Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
  16. A jak nazywa się twój drugi blog??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Run Back To Your Arms" na tym blogu jest odnośnik do niego :)

      Usuń
  17. NIESAMOWITE *O*...

    OdpowiedzUsuń
  18. uwielbiam <3 ale jakiej Polski ? o.O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O co wam chodzi z tą Polską?
      Napisałam, że muszę napisać prezentację na polski (czytaj: maturę ustną z polskiego). Muszę się przygotować :)

      Usuń
    2. Może chodzi o to, że mama wraca do Polski.. ;)

      Usuń
  19. Rozdział jest mega...
    Będę cierpliwie czekać na następny rozdział...
    NEXT !!!

    OdpowiedzUsuń
  20. Świetny rozdział zresztą jak każdy inny, pozdrawiam :** @Kamila280198

    OdpowiedzUsuń
  21. Świetny!!! <3

    OdpowiedzUsuń
  22. nie wiem co napisać. Jestem ciekawa kolejnych wydarzeń i ciekawe czy Kaya powie mamie o Harrym i jak ona zareaguje. Harreh tu taj taki ugh. Poświęcił się dla niej. Świetny rozdział czekam na następny :))

    OdpowiedzUsuń
  23. Cudowny. Jestem ciekawa, co bedzie dalej. Znając ciebie będzie się działo i warto czekac na kolejne rozdzialy. //@NoughtyButNice3

    OdpowiedzUsuń
  24. fajny rozdział!
    jestem ciekawa co będzie się dziać dalej
    może mama kaya zabroni jej widywac sie z harrym jak go pozna, a moze wlasnie wrecz przeciwnie
    hmm :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Jest godzina 22:45, a ja od 17 zdążyłam pomalować tylko jedną dłoń i to jeszcze tak, że pożal się boże... Czeka mnie aktywna noc, gdzie będę cała śmierdzieć lakierem i zmywaczem do paznokci, ale czego się nie robi dla przedstawicieli płci "brzydkiej".

    Więc dziś będzie serio krótko i treściwie z dwóch powodów:

    Po pierwsze: maluję paznokcie (o nieee, nie pomyśl o mnie jak o jakiejś typiarze [kurczę, nie jestem pewna co do pisowni tego słowa, które nawet nie istnieje])

    Po drugie: wczoraj napisałam taaaaaaaaaaaaaaaaaki długaśny komentarz u Ciebie i coś mi się przez przypadek spierdoliło i odświeżyłam stronę, a komentarz (MNIE) szlag trafił....dkeijfnvfmjkdirugthf kurwa, nigdy więcej...

    Po trzecie: trochę jestem zmęczona, ale kogo to obchodzi

    (TAK WIEM, ŻE MIAŁY BYĆ TYLKO DWA POWODY, ALE KTO BY TAM LICZYŁ)

    A poza tym jestem na ciebie zła Honey (dobrze to napisałam? nie chcę mi się sprawdzać, trudno), wściekła lub coś podobnego. Serio, nie żartuję.

    Albo nie, czekaj, wróć.

    Jestem zła na tą pinde Noemi, dzięki której nie można wpierdolić tego kutasa Colina za kratki lub cokolwiek innego.

    Cokolwiek

    COKOLWIEK

    Więc, wybaczam ci. (nie wiem co, ale sie nie przejmuj, będzie na zapas)

    Ale, nie, serio chciałam dzisiaj dokończyć już ten komentarz, ale jestem zmęczona, więc dalsza część powstanie jak na niego odpowiesz (co wiem, ze pewnie zrobisz [ej, od kiedy jestem taka śmiała?]), więc tego....

    IDĘ MALOWAĆ TE ZAKICHANE PAZNOKCIE, POSŁUCHAĆ MUZYKI I PRZYGOTOWAĆ SIĘ MENTALNIE NA MOJĄ JUTRZEJSZĄ PORAŻKĘ (JESTEM PEWNA, ZE WYJDĘ NA IDIOTKĘ[JAK ZAWSZE]).

    PAPA xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. JESZCZE BĘDĘ MUSIAŁA CIĘ OPIERDOLIĆ ZA SZABLON MOJA KOCHANA!!! SJDHVBFHRFJHRE ALE TO PÓŹNIEJ, PRZYGOTUJ SIĘ!!1111!1111 XXX

      Usuń
  26. Hm, nie wiem co mam odpisać na ten komentarz, bo w sumie dowiedziałam się z niego jedynie tyle, że pomalowałaś paznokcie i jesteś wkurzona na mnie za Noemi i za szablon... Nie wiem czemu za szablon? :( Mi się ten podoba, tamten mi się znudził ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Szkoda że jej mama wraca jakoś nie podoba mi się to XDDD

    OdpowiedzUsuń
  28. Coś czuję, że przyjazd jej mamy nie będzie przypadkowy...
    Czekam na następny ♥

    OdpowiedzUsuń
  29. Przeczytałam twoje opowiadanie w 5 godzin i myśle że odwaliłaś kupe dobrej roboty.
    Blog jest naprawde mega. :-)
    Czekam na więcej:)

    OdpowiedzUsuń