22 czerwca 2014

Rozdział dziewiętnasty




- Harry? – obróciłam się do chłopaka leżącego na łóżku.
- No? – zapytał odciągając wzrok od telefonu i popatrzył na mnie.
- Chyba mam problem. – odarłam lekko się uśmiechając.
- Jaki?
- Piżamy zapomniałam. – mruknęłam nachylając się z powrotem nad plecakiem i zaczęłam go przeszukiwać po raz trzeci.
- Wzięłaś tyle kosmetyków i rzeczy na zmianę, a piżamy nie wzięłaś? – zapytał śmiejąc się, ale wstał z łóżka i otworzył swoją torbę.
- Byłam pewna, że ją pakowałam… - mruknęłam pod nosem wyciągając wszystkie rzeczy z plecaka na podłogę obok.
- Góra czy dół? – zapytał chłopak, a ja wstałam i odwróciłam się w jego stronę.
- Co? – zapytałam zdziwiona.
- Góra czy dół? – zapytał potrząsając w jednej ręce trzymanymi luźnymi bokserkami, a w drugiej t-shitrem z nadrukiem z jakimś zespołem.
- Bardzo śmieszne… - mruknęłam. – Góra. – dodałam i rozśmieszona podeszłam do niego wyrywając mu koszulkę z ręki.
- Tak też myślałem. – mruknął odrzucając bokserki na łóżko.
- Dobra, to idę się pierwsza umyć. – powiedziałam, wzięłam kosmetyczkę z kupki rzeczy, które były porozrzucane obok mojego plecaka i zamknęłam się w łazience.
Cholera… Zapomniałam wziąć czystej bielizny… Dziwnie się czułam gdy wyszłam drugi raz do pokoju i musiałam wygrzebać ze swoich rzeczy majtki i pod bacznym spojrzeniem Harry’ego wrócić do łazienki.
- Nie zapomniałaś jeszcze czegoś? – zapytał ze śmiechem w głosie.
- Nie. – odkrzyknęłam zawstydzona przez drzwi.
Wzięłam szybki, ciepły prysznic i już po dziesięciu minutach kończyłam myć zęby. Spojrzałam na swoje odbicie w lustrze i uznałam, że w takim stanie nie mogę pokazać się przed Harrym. Zwyczajnie się wstydziłam. Moje mokre włosy były rozczochrane, a owinięta samym ręcznikiem wyglądałam jak zmokła kura.
Włożyłam na siebie czyste majtki i koszulkę Harry’ego. Czułam się w niej idealnie. Była dużo za duża, ale to mi nie przeszkadzało, wręcz powodowała, że jeszcze lepiej na mnie leżała. Ręcznikiem mocno wytarłam włosy i przeczesałam je szczotką. Tak już lepiej.
Zastanawiałam się jak Harry zareaguje na mój widok, w samej koszulce, bez makijażu… Zwykle byłam wyczulona na to, żeby nikomu nie pokazywać się bez przynajmniej pomalowanego oka. Nie miałam problemów z cerą, ani żadnych kompleksów, ale uważałam, że bez makijażu wyglądam blado i bezbarwnie. To będzie pierwszy raz kiedy mnie taką zobaczy…
Stresowałam się z powodu wejścia do pokoju i położenia się obok Harry’ego. Wiedziałam, że w tym łóżku coś się wydarzy, nie wiedziałam jeszcze co.
Otworzyłam po cichu drzwi i nieśmiało wkroczyłam do zaciemnionego pokoju. Ciuchy położyłam na moim plecaku i o dziwo zobaczyłam, ze Harry pochował moje porozrzucane rzeczy.
- Nie musiałeś tego sprzątać. – mruknęłam odwracając się w jego kierunku.
- Drażni mnie nieporządek. – odpowiedział wstając z łóżka.
- Wiem, bo masz pedantycznie czysto w mieszkaniu. – powiedziałam z uśmiechem.
- A to źle? – zapytał.
- Nie. Ale zastanawiam się jak ze mną wytrzymasz, ja nie jestem pedantką. – odparłam siadając na łóżku i patrząc na chłopaka z dołu.
Harry obrócił się w moją stronę i powoli zaczął podchodzić do mnie. Nachylił się, czym spowodował, że moje plecy powoli opadły na łóżko. Poczułam miękki materac pod łopatkami, a twarz Harry’ego była tuż ponad moją twarzą.
- Jakoś wytrzymam. – mruknął i uśmiechnął się łobuzersko.
Uh… zaczyna robić się gorąco.
- Bardzo dobrze leży na tobie ta koszulka… - dodał i dotknął lekko mojego uda, przesuwając rękę nieco w górę.
- Jest trochę… bardzo za duża… - zdołałam wydukać z siebie. – Ale wygodna. – mruknęłam zagryzając wargi i patrząc na Harry’ego.
Harry zbliżył twarz do mojej twarzy i potarł swój nos o mój. Zaśmiałam się cicho i złączyłam nasze usta. Pocałunek był powolny i spokojny, ale od razu obudził motyle w moim brzuchu, które teraz bezwstydnie grasowały powodując ciarki na moim ciele.
Harry naparł swoim ciałem na moje, a jego ręce coraz bardziej posuwały się w górę moich ud, w kierunku majtek…
- Harry, Harry… - mruknęłam odpychając go lekko. – Nie idziesz się myć? – zapytałam gdy chłopak spojrzał na mnie pytającym wzrokiem.
- Ach tak, idę. – mruknął i wstał. Wziął swój ręcznik i czyste bokserki i zostawił mnie samą w pokoju pogrążonym w półmroku.
Leżałam onieśmielona na łóżku nie wiedząc jak się zachować gdy chłopak wyjdzie z łazienki. Właściwie to nawet nie miałam koncepcji na to, czy chcę, żeby coś się wydarzyło między nami, czy nie. To jak Harry powodował, że się czułam, było nie do opisania. To była jedna z najlepszych rzeczy jakie przydarzyły mi się w życiu i chciałam doznać tego uczucia bardziej. Ale czy byłam na to gotowa? Tak w pełni gotowa? Przecież ja nie mam w tych sprawach żadnego doświadczenia…
Poprzez szum lejącej się wody usłyszałam jak Harry podśpiewuje sobie cicho pod prysznicem, co wprawiło mnie w lepszy humor i trochę rozluźniło.
Od zawsze postrzegałam Harry’ego jako starszego, doświadczonego, wyważonego chłopaka, który powodował, że czułam się nie swojo w jego towarzystwie. A on przecież jest dokładnie takim samym człowiekiem jakim ja jestem. Popełnia błędy i gafy, czasem palnie coś głupiego i to, że jest powściągliwy, nie znaczy, że jest jakąś maszyną. Przecież to właśnie mu dwa razy się wyrwały dziwne zdania, najpierw o tym, że jesteśmy razem, kiedy nie byliśmy razem, a dziś o tym, że… mnie kocha.
W chwili, w której sobie przypomniałam tą chwilę, na moje serce wlała się fala ciepłego uczucia, która podniosła mnie na duchu.
On mnie kocha, to znaczy, że nie muszę czuć się przy nim nieswojo…
Chwile później Harry wyszedł z łazienki trzymając swoje ciuchy w ręce. Pomimo tego, że jego włosy były mokre, wyglądał obłędnie, ale nie to przykuło moją uwagę. Chłopak był w samych bokserkach, prezentując swoje nieskazitelne ciało bez krzty zawstydzenia.
Harry ułożył ubrania równo w walizce i usiadł obok mnie na łóżku. Ja leżałam na kołdrze, więc chłopak musiał dość mocno obrócić głowę, żeby na mnie spojrzeć.
- Co? – zapytał.
- Co co? – odpowiedziałam pytaniem na pytanie nie wiedząc o co mi chodzi.
- Nie odrywasz ode mnie wzroku odkąd wyszedłem z łazienki… - wytłumaczył.
Ano tak… Zapomniałam, że się zagapiłam na mojego pięknego chłopaka.
- Podobają mi się te tatuaże. Ładnie wyglądają na twoim ciele. – mruknęłam uśmiechając się lekko.
- Cieszę się, że ci się podobają, też je lubię. – odpowiedział i przeczesał ręką włosy.
- Nie wiedziałam, że śpiewasz pod prysznicem. – zaśmiałam się i zauważyłam, że Harry lekko się zarumienił. Tak! Po raz pierwszy sprawiłam, że się zawstydził!
- No to co… - mruknął patrząc w ścianę naprzeciw.
- No nic… Tylko tak mówię… - szepnęłam oglądając swoje paznokcie.
- Tobie nigdy nie zdarzyło się śpiewać pod prysznicem? – zapytał zerkając na mnie.
- Nie. – skłamałam, żeby się z nim podrażnić.
- Nigdy? Przysięgnij… - powiedział lekko się uśmiechając. Obrócił ciało wokół własnej osi i podciągnął kolana, żeby usiąść na łóżku. Ręce oparł obok mojej głowy, nachylił się i powtórzył. – No przysięgnij, że nigdy nie zdarzyło ci się śpiewać pod prysznicem…
- Nigdy… - brnęłam w zaparte nie mogąc powstrzymać uśmiechu. – Ale tobie całkiem nieźle to wychodziło…
- A ja mam na ciebie haka. – odparł Harry, a jego głowa była dziesięć centymetrów nad moją.
- Taaak? – zapytałam przeciągając samogłoskę. – Jakiego?
- Widziałem raz… Przez okno tańczyłaś i śpiewałaś do dezodorantu, przed komputerem w swoim pokoju… - zaśmiał się.
Mnie zamurowało. Cholera, to może być prawda. Często tak robiłam, żeby się odstresować, ale teraz zasłaniałam rolety nie chcąc, żeby Harry się o tym głupstwie dowiedział, ale wcześniej, jak nie wiedziałam, że Harry to Harry i, że mnie podgląda, nie dbałam o to aby zasłonić okna.
- Wkręcasz mnie. – mruknęłam.
- Nie. Widziałem na własne oczy, nie wymigasz się. – zaśmiał się zbliżając swoją twarz do mojej.
- No to co… Czasem trzeba sobie pośpiewać. – odparłam zagryzając wargę. Już czułam ten szkarłatny rumienieć rozlewający się po mojej twarzy i szyi.
- No właśnie. – przytaknął Harry i złączył nasze usta.
Coś dziwnego było  w tym pocałunku. Harry ani nie próbował mnie dotykać, ani nie był zbyt nachalny. Całował ostrożnie i delikatnie nie oczekując niczego więcej. Wyczułam to, ale nie próbowałam ani przestać, ani brnąć dalej w pocałunek. Harry skończył go po chwili, przeturlał się na lewy kraniec łóżka i wszedł pod kołdrę, więc i ja zrobiłam to samo.
- Idziemy spać. – powiedział i zgasił światło.
Leżeliśmy w ciemności obok siebie. Ja na plecach, a on plecami do mnie odwrócony wsłuchując się w odgłosy nocy. Nie chciało mi się spać, pomimo tak późnej pory. Czułam, ze Harry też nie śpi, tylko czuwa.
Zastanawiałam się co nim kierowało, by nie zaczynać żadnego zbliżenia… W sumie teraz zrozumiałam, że czekałam na to. Czekałam na tą noc i na to co ona przyniesie. Chciałam tego, co więcej: pragnęłam tego. Wiedziałam dokładnie czego. Pragnęłam seksu z Harrym. Dziś, teraz, w tą noc, w tym łóżku.
Przytuliłam się delikatnie do pleców Harry’ego, odgarnęłam jego loki za ucho i szepnęłam:
- Kochaj się ze mną Harry.
Chłopak ostrożnie się do mnie odwrócił i popatrzył w moje oczy, ale nic nie odpowiedział.
- Chcę tego. – dodałam nachylając się nad nim.
- Na pewno?… Nie chciałem naciskać… - szepnął głaszcząc moje dłonie opierające się o materac.
- Wiem, że nie chciałeś naciskać. To jest kochane i słodkie z twojej strony, ale ja tego chcę. Bardzo. – powiedziałam i nachyliłam się nad nim. Złączyłam nasze usta i powili pocałunek zmieniał się z miękkiego w bardzo mocny i namiętny.
Harry podniósł się z poduszek i obrócił nas tak, żeby on był nade mną. Cały czas mnie całował, a jego ręce wplotły się w moje włosy. Przejechałam dłońmi po jego plecach i byłam pewna, że zostawiłam na nich czerwone ślady swoich paznokci.
Temperatura między nami rosła, ale pomimo to poczułam gęsią skórkę na ciele, gdy chłopak powoli przeniósł swój dotyk z moich włosów na mój podbródek. Złapał go i powrócił do namiętnego, mocnego całowania.
Jego dłonie zjeżdżały w dół, po moim boku, aż w końcu znalazły się na udach. Mimowolnie rozkroczyłam nogi i jego ciało opadło lekko pomiędzy nie.
Słyszałam oddech Harry’ego, czułam jego zapach, ale miałam zamknięte oczy.
Chłopak składał pocałunki na moich ustach w czasie, w którym jego ręka zaczęła masować moje krocze. Poczułam jak powoli, albo szybko, sama nie umiałam tego ocenić, zaczynam się podniecać. Jęknęłam. W tym momencie chłopak przestał mnie całować i odsunął nieco swoją twarz od mojej. Otworzyłam oczy by na niego spojrzeć.
- Boisz się? – zapytał szeptem.
Mój oddech był płytki, ale zarazem bardzo ciężki. Pokiwałam nieznacznie głową, szepcząc:
- Tak…
- Spokojnie. Zrobimy to powili… Nie ma się czego bać. – uspokoił mnie i odgarnął pasemko moich włosów, które opadło mi na czoło.
Harry uklęknął nade mną i zaczął podwijać mi koszulkę. Ściągnął ją i odłożył na pustą poduszkę obok mojej głowy. Powoli poprzez ciemność popatrzył na moje nagie ciało okryte jedynie majtkami. Nie wstydziłam się, nie miałam kompleksów jeśli chodzi o moje ciało, ale bałam się tego co ma za chwilę nastąpić. Kompletnie nie wiedziałam co mam robić i jak się zachować, więc postanowiłam oddać całą inicjatywę chłopakowi.
Popatrzyłam mu prosto w oczy i zahaczyłam palcami o gumki jego bokserek, na co chłopak odsunął moje ręce mrucząc:
- Spokojnie…. Jeszcze nie teraz.
Zaskoczyła mnie jego odpowiedź, ale nic nie powiedziałam, ponieważ Harry nachylił się nade mną i ponownie zaczął składać mokre pocałunki na moich ustach.
Te pocałunki szybko przeszły na szyję, a jego ręce zaczęły głaskać moje piersi, co spowodowało, że po raz kolejny dostałam gęsiej skórki. Ręka Harry’ego po chwili zaczęła posuwać się w dół, na mój brzuch, zaczął głaskać okolice pępka, aż w końcu jego palce dostały się pod gumkę moich majtek.
Jego prawa ręka zaczęła pocierać moje krocze, jego usta nadal całowały moją szyję, a lewa ręka była wpleciona w moje włosy. Kilka sekund później zaczęłam się podniecać. Oplotłam nogi wokół jego ud i złapałam go za biodra. Słyszałam odgłosy naszych ciał i czułam ssanie ust Harry’ego, który właśnie robił mi malinkę.
Chłopak przyległ ciałem do mojego ciała i poczułam, że też jest podniecony. Nie chciałam dłużej czekać, zahaczyłam palcami o gumki jego bielizny i łapczywie ściągnęłam mu bokserki, odrzucając je w bok. Moim oczom ukazało się pokaźnych rozmiarów przyrodzenie. Patrząc na nie znieruchomiałam na chwilę… Zaczęłam się zastanawiać jakim prawem to ma zmieścić się we mnie?
Ogarnął mnie strach, w chwili, w której chłopak ściągnął moje majtki.
Harry przestał mnie całować i przyjrzał się mojej minie.
- Co jest? – mruknął. Był dwadzieścia centymetrów nade mną, a ja nie miałam innej wymówki, więc żeby ukryć swój strach, wyjąkałam:
- Prez… prezerwatywy.
- Mam. – powiedział Harry i pocałował mnie delikatnie w usta, po czym wyszedł z łóżka i nago przeszedł po pokoju.
Z kieszeni płaszcza, który wisiał na wieszaku, wyciągnął portfel, z którego wyjął opakowanie z prezerwatywą. Szybko wrócił do łóżka i trzymając kondoma w garści nachylił się z powrotem nade mną całując moje usta.
- Gotowa? – wymruczał mi do ucha.
Stres mnie obezwładnił do tego stopnia, że nie byłam w stanie nic powiedzieć. Wzięłam głęboki oddech i pokiwałam potakująco głową.
Obserwowałam jak chłopak klęka przede mną na łóżku i zębami, ostrożnie otwiera opakowanie z prezerwatywą. Wyciągnął gumkę i zaczął nakładać ją na swojego penisa, a ja bacznie obserwowałam jego poczynania, myśląc: „Jak, jakim cudem to zmieści się… we mnie?”
Harry przytulił mnie przyciskając swoje ciało do mojego. Jego ręce lekko popchnęły moje uda na boki, aby mógł się dobrze ułożyć i przygotować.
Nie czułam już podniecenia. Nie było pięknej „muzyki”, która zawsze jest grana na filmach podczas takich scen. Nie było magii, ani idealnego stosunku pełnego ekscytacji.
Harry wiedział dokładnie co robić, ale ja kompletnie sobie z tym nie radziłam. Moje ruchy były pełne nerwowości, a moje ciało się trzęsło.
- Jesteś pewna? – dopytywał zanim zaczął jakąkolwiek aktywność.
- Tak… - szepnęłam.
- Teraz powoli Kaya… - usłyszałam jego głos kiedy zamknęłam oczy i poczułam jak jego penis zaczyna wchodzić we mnie.
To uczucie, którego doznałam nie było tym, o którym czytałam w książkach, czy widziałam w filmach. Chłopak nie wszedł nawet do połowy, ba! Nie wszedł nawet pięć centymetrów, gdy zacisnęłam zęby i zaczęłam jęczeć, ale nie z przyjemności, tylko z bólu.
Czułam, że on jest po prostu za duży dla mnie. Pomimo tego, że Harry był bardzo ostrożny i delikatny, jedyne co mi teraz sprawiał to obezwładniający moje ciało ból. Bolało wszystko, moje rozkroczone uda, moje miejsca intymne, nawet w środku i dodatkowo bolał mnie brzuch.
- Kaya…? Wszystko dobrze? – zapytał.
Zacisnęłam zęby, otwarłam oczy i pokiwałam potakująco głową.
Wpatrzyliśmy się w oczy i poczułam powolny ruch bioder Harry’ego. Próbował wejść we mnie kolejne pięć centymetrów, ale w tym momencie poczułam, że dłużej tego nie wytrzymam. Ból wzrósł dwukrotnie, do tego stopnia, że nie byłam w stanie ukryć tego w sobie. Zacisnęłam powieki i krzyknęłam:
- Harry! Wyjdź! Już nie…! – tym samym zaczęłam z bólu walić pięściami w jego klatkę piersiową.
Gdy Harry delikatnie się wycofywał, po moich policzkach zaczęły spływać łzy.
Chłopak wyszedł ze mnie, a ja od razu zacisnęłam nogi, a pomiędzy nie wsadziłam swoją dłoń. Obróciłam się na prawy bok i zaciągnęłam na siebie kołdrę. Rozpłakałam się.
Słuchałam odgłosów swojego ciała. Szybkie bicie serca, szloch i obezwładniający mnie ból. Przyjmowałam go ze spokojem, ale na niczym innym nie mogłam się skupić.
- Kaya, wszystko w porządku? – usłyszałam nad sobą szept Harry’ego, ale nie byłam w stanie mu odpowiedzieć. Chłopak chciał się do mnie przytulić, ale jedyne co byłam w stanie teraz zrobić, to odepchnąć go.
Sięgnęłam po t-hirt, który był teraz pod moją głową i zarzuciłam go szybko na siebie. Jednym ruchem wyszłam z łóżka i wbiegłam do łazienki.
Usiadłam na toalecie, nadal trzymając się za bolące krocze. Bałam się tam spojrzeć. Czułam obdarcia na skórze miejsc intymnych, ale najgorsze jest to, że czułam to także tam w środku.
Oderwałam rękę od krocza i zauważyłam na niej trochę krwi. Wzięłam papier toaletowy i się wytarłam. Niewielka ilość krwi potwierdzała, że moje miejsca intymne były pełne obdarć.
Wrzuciłam papier do toalety i spuściłam wodę, po czym umyłam ręce i z powrotem usiadłam na ubikacji. Oparłam głowę o ścianę obok i ręką naciągnęłam koszulkę na uda. Na moich policzkach ponownie pojawiły się łzy.
Moje krocze pulsowało bólem, ale już nie tylko to powodowało, że płakałam. Myśli biegały w mojej głowie i pokazywały mi najróżniejsze scenariusze skutków tego co się wydarzyło. Pomyślałam, że zawiodłam Harry’ego. Teraz mnie zostawi i nie będzie chciał mieć nic ze mną wspólnego. Po co mu taka dziewczyna, która nie może zaspokoić jego najnormalniejszych potrzeb? Nie mówię tu o jakichś wymyślnych technikach seksu, ale żeby chłopak nie mógł nawet dobrze wejść?
Czułam się beznadziejnie. Dodatkowo sama to zaproponowałam, a później się okazało, że moje ciało jednak nie jest na to gotowe.
To było tak traumatyczne przeżycie, że nawet nie wiem czy kiedykolwiek jeszcze będę chciała tego ponownie spróbować…


Zastanawiałem się co zrobiłem nie tak. Widziałem przecież, że Kaya jest strasznie zestresowana i starałem się nie naciskać, a każdy ruch wykonywać ze szczególną ostrożnością. W takim razie co poszło nie tak?
Bolało ją. Ale musiało ją strasznie boleć, skoro zaczęła walić pięściami w moją klatkę piersiową. Chwilę później, wybiegła do łazienki i przez ostatnie dziesięć minut z niej nie wychodziła.  Zaniepokoiłem się, więc podszedłem pod drzwi łazienki i usłyszałem jej szloch.
- Kaya? – zapukałem, ale nie było odpowiedzi.
Nie. Tak nie może być. Muszę coś zrobić. To w końcu moja wina, że tak się stało. Nie powinienem się jeszcze na to godzić.
Ubrałem bokserki i zapukałem ponownie do drzwi, ale nadal nikt nie odpowiadał. Nacisnąłem klamkę i ku mojej uldze ustąpiła.
Zobaczyłem Kayę siedzącą na ubikacji. Głowę opierała o ścianę obok, a ręką naciągała moją koszulkę na nogi. Włosy zakrywały jej twarz, ale dostrzegłem, że jest cała czerwona od płaczu. Podszedłem powoli do niej i kucnąłem przed nią.
- Kaya, wszystko w porządku? – szepnąłem, a dziewczyna w odpowiedzi pociągnęła nosem i bardziej się rozpłakała. – Chodź. – powiedziałem i pomogłem jej wstać.
Kaya szła bardzo powoli stawiając małe kroki. Po sposobie jej chodu stwierdziłem, że nadal ciało musi ją boleć, a najgorsze jest to, że nic na to nie mogę poradzić.
Usiedliśmy na skraju łóżka i objąłem moją dziewczynę ramieniem. Ona wtuliła zapłakaną twarz w moją klatkę piersiową, a mi zostało tylko czekać aż się uspokoi. Pocieszająco głaskałem ją po ramieniu, dodając jej otuchy i po około pięciu minutach usłyszałem jej cichy głos.
- Zerwiesz ze mną, prawda? – zapytała, a mnie zamurowało.
- Co? Skąd ci to przyszło do głowy? – spytałem odsuwając się lekko i patrząc prosto w jej oczy.
- Bo ja nie mogłam… - mruknęła, a w jej oczach ponownie zawitały łzy.
- Kaya, to się zdarza… Nie martw się tym. – powiedziałem przytulając ją mocno. – To ja powinienem cię przeprosić. – powiedziałem.
- Nie masz za co. Sama tego chciałam… - szepnęła w przerwie od płaczu.
- Nie ważne, ja jestem starszy i bardziej doświadczony, więc powinienem wiedzieć ja to się może skończyć…
- Z Alison też miałeś takie problemy? – zapytała, a jej pytanie zbiło mnie z tropu, ale odpowiedziałem.
- Nie… Znaczy ona… Ona dawała radę… - cholera, źle to zabrzmiało. Powinienem był się ugryźć w język.
Kaya ponownie zalała się łzami, a ja mocniej ją przytuliłem starając się jakoś wybrnąć z sytuacji.
- Przepraszam Cię Kaya. Nic się nie stało. Spróbujemy innym razem. Mogę czekać tyle ile będzie trzeba.
- Mówisz prawdę? – zapytała i podniosła głowę patrząc na moją twarz.
- Zawsze mówię prawdę. – odpowiedziałem i pocałowałem ją opiekuńczo w czoło. – Kocham Cię.
- Też Ciebie kocham. – odpowiedziała.
- Połóż się. – mruknąłem i oboje ostrożnie weszliśmy pod kołdrę.
Przytuliłem się do pleców Kai i zapytałem się jej na ucho.
- Boli Cię?
- Bardzo. – odpowiedziała.
Chciałem objąć jej talię pod kołdrą, ale wyczułem, że jej ręka znowu jest pomiędzy jej udami. Może to uśmierza jej ból? Nie wiem, ale postanowiłem tym razem tego nie komentować, nie chcąc jej jeszcze bardziej zawstydzać.
Piętnaście minut później słyszałem jednostajny i umiarkowany oddech dziewczyny. Zasnęła, a ja siedziałem obok niej, patrząc się na jej młodą twarz. Miała dopiero siedemnaście lat, była tak bardzo niewinna, a gdy spała jej twarz wyglądała jak twarz anioła. Dlaczego zgodziłem się odebrać jej tą niewinność? Mogliśmy z tym poczekać… Ale obawiałem się, że nie ważne ja długo byśmy mieli czekać i tak ten pierwszy raz musiałby tak wyglądać.
Niestety, moje gabaryty nie są odpowiednie dla wszystkich dziewczyn. Szczególnie tak drobnych jak Kaya.




________________

I jak wam się podoba?
Myślę, że nie każę Wam długo czekać na rozdziały, ale niestety muszę przemyśleć dalszą część fabuły i nie wiem czy się wyrobię z napisaniem rozdziału 20 do następnej niedzieli.

Chciałam Was zaprosić na moje nowe fanfiction o Justinie: THE RIGHT MAN
(to wiadomość dla osób, które nie czytają RBTYA i nie wiedzą, że otworzyłam nowy blog. Może Wam się spodobać.)

Kochani, w dalszym ciągu serdecznie proszę o komentarze, bo to tylko dzięki nim wyrabiam z pisaniem nowego rozdziału co tydzień. Dają mi one tyle siły i weny jak nic innego! Komentarze są dla mnie bardzo, bardzo ważne. :) I dziękuję, że już  w poprzednim rozdziale ich liczba wzrosła.

Trzymajcie się cieplutko!! *.*
Kocham Was. xx

36 komentarzy:

  1. Kocham to! @hoodmyx

    OdpowiedzUsuń
  2. O cholera xD. Juz myslalam ze oni ten tege i wgl a tu lipa jego kutas musi byc duzy hahahahha dosc xD rozdzial bardzo fajny zreszta jak zawsze:)
    @believeyoucanx3

    OdpowiedzUsuń
  3. O Boże. Tego się nie spodziewałam :o
    Serio, zatkało mnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. wow nie tego się spodziewałam szczerze mówiąc ale i tak wyszedł ci genialnie ten rozdział. taki zwrot akcji, nikt się pewnie nie spodziewał, że tak to się skończy ahahaha. ily xx

    OdpowiedzUsuń
  5. biedactwo , szkoda mi jej ,na prawdę :C
    oby to nie przeszkadzało w ich dlaszym związku, bo sa na prawde mega słodcy <3
    pozdrawiam @RembiszRembisz xx

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Cóż... Życie
    Mało który pierwszy raz jest idealny :)

    OdpowiedzUsuń
  8. jeju :c
    biedna Kaya ;c to musiało być ciężkie, i teraz będzie jej chyba trudniej :c
    no nic, świetny rozdział :)
    czekam na następny! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. biedna Kaya :c
    ale rozwalił mnie końcowy tekst Harrego xD

    OdpowiedzUsuń
  10. Uuu.. biedna Kaya, ale Harry super się zachował! Kocham go! Czekam na nn ;*

    OdpowiedzUsuń
  11. Nwm co napisać...jestem w szoku...myslalam ze to nie tak bedzie wygladac..biedna Kaya...oh...oby wszystko sie polepszylo bo ja nadal czekam na ten ich pierwszy raz XD
    Do nastepnego; *~

    OdpowiedzUsuń
  12. Omgg!!
    Rozdział był ..inny ? znaczy się w pozytywnym sensie - to na pewno!!
    Lubię twoją twórczośc!! Lubię to jak piszesz!! Przyjemnie się to czyta :)
    Szkoda mi Kay'i (nw jak to odmienic sorczi)
    Super rozdział xx
    Buziaki x

    OdpowiedzUsuń
  13. lol,szok myślałam że to będzie inaczej wyglądać XDDD Ale Harry i tak się super zachował kocham go ♥ ♥ czekam na next <33

    OdpowiedzUsuń
  14. kdfhudaibgfudiusdbgduigbusifgbsudfigsufdgo *-* nic więcej nie napiszę, brak słów ! iwefneiowngweiogfbeiowgbeiwogbweiogbiwoegbioegbio !!!!!!! To..było takie aioefneoivbiowbfio *-*

    OdpowiedzUsuń
  15. YYYYY czemu czemu się tak stało
    no ale ja rozumiem że prawie w każdym opowiadaniu jest tak że pierwszy raz jest super i bez bólu a tu pokazałaś że jednak nie i za to cię kocham

    A reakcja Hazzy na to wszystko jest SŁODKA

    KTO KUPI MI TAKIEGO CHŁOPAKA ?

    Pozdrawiam :* ☺

    OdpowiedzUsuń
  16. Jeju harry jest taki kochany i opiekuńczy . szkoda ze tacy chłopa yy to tylko w ff ;( rozdział cudowny i szczerze powiem tu mnie zaskoczyłas! oby więcej takich niespodzianek! @MyBooBear_xx

    OdpowiedzUsuń
  17. Troche jestem w szoku. Ale opisałaś coś innego niż reszta ff. Pierwszy raz nie zawsze musi być super, niebolesny i nie wiadomo jak idealny, pokazałaś że może cholernie zaboleć. W końcu mówią, że miłość boli/rani. :) Zachowanie Harrego w tej sytuacji >>>>>>>>>>>>>>>>. Ogólnie rzecz biorąc świetny rozdział. Czekam na kolejny :) //@imfancyprincess

    OdpowiedzUsuń
  18. Jaa <3
    Ale jazdaaa. Super rozdział.
    Hihi, czytałam jak głupia. Już widze moją mine, przy tym. Hahha xd
    No to, czekam na następny taki rozdzialik !! :*

    OdpowiedzUsuń
  19. Swieeetnt rozdział ❤❤ kocham cię 💜

    OdpowiedzUsuń
  20. odkryłam ten blog pare godzin temu i moge szczerze powiedziec ,że jest świetny!

    OdpowiedzUsuń
  21. Oh god kaya ja bym kazdy bol zniosla tylko zeby ruchac sie z harrym haha rozdzial idealny *_*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah ja też XD

      Usuń
    2. OK, ten komentarz mnie osobiście zabił HAHAHA <3

      Usuń
    3. hahhaha, dziewczyno, wygrałaś życie z tym komentarzem :D

      Usuń
  22. Wow, super rozdział

    OdpowiedzUsuń
  23. Rozdział cudowny!!!czekam na next!

    OdpowiedzUsuń
  24. Świetny rozdział jak zwykle :3
    Co się stało z Run back.. ? Ze nie mg do czytać... :(
    Możesz mnie dodać do czytania?
    im.still.believe.in.love@gmail.com
    Dziękuję <3

    OdpowiedzUsuń
  25. Wow...skąd ty masz w głowie takie zarąbiste pomysły?! Super rozwój akcji i ogólnie wszystko :) Pozdrawiam i czekam na nn :***

    OdpowiedzUsuń
  26. OK dlaczego mi to robisz???????????? w sensie że tak wpływasz na moje emocje :D uwielbiam czuć ekscytację i czuć tak jak główne postaci <3 to tylko znaczy że piszesz wspaniale! Kocham Cię i nie musisz się spieszyć z kolejnymi rozdziałami :) mam nadzieję że motywuję cię do tworzenia chociaż w minimalny sposób :D @hallxofxfame .xx

    OdpowiedzUsuń
  27. Kiedy kolejny ? :(:(:(:(:(
    Kocham to opowiadanie :D

    OdpowiedzUsuń