15 czerwca 2014

Rozdział osiemnasty





W sobotę rano spakowałam ciuchy na przebranie i kosmetyczkę do plecaka, zjadłam śniadanie i czekałam aż Harry zadzwoni na domofon. Pożegnałam się z rodzicami i wybiegłam do windy. Nie mogłam się doczekać tego wyjazdu. Teraz, kiedy mieszkałam z rodzicami, taki wyjazd nabierał innego znaczenia. Byliśmy tylko dla siebie, nikt nam nie miał przeszkadzać ani nas niepokoić.
Najfajniejsze było to, że moi rodzice nie mieli nic przeciwko. W stu procentach zaakceptowali Harry’ego i nawet czasami wypytywali się kiedy do mnie przyjdzie, a raczej do nich, bo lubili prowadzić z nim inteligentne konwersacje.
- Harry! – krzyknęłam i rzuciłam mu się na szyję. – Stęskniłeś się? – zapytałam ze śmiechem przytulając się do niego.
- Nawet nie wiesz jak. – powiedział dając mi całusa. – Daj ten plecak.
Ściągnęłam plecak i podałam mu go. Nie był ciężki, bo było w nim tylko kilka ciuchów i kosmetyczka, ale spodobało mi się to, że Harry zachował się jak rasowy facet.
- Znowu jesteś w spodniach. – powiedział Harry wrzucając mój plecak do bagażnika i przyglądając się mojemu strojowi. – Zauważyłem, że im dłużej jesteśmy razem, tym częściej chodzisz przy mnie w spodniach. – zaśmiał się przechodząc na bok samochodu i otwierając mi drzwi od strony pasażera.
- Przeszkadza ci to? – zapytałam zanim wsiadłam.
Harry po chwili usiadł na siedzeniu kierowcy i powiedział.
- Nie przeszkadza, we wszystkim ci ładnie, ale po prostu kiedyś widywałem cię tylko w spódniczkach i sukienkach… - odparł zapinając pas.
- Wygodniej jest jechać taki kawał w jeansach niż w spódniczce, nie uważasz? – zapytałam zastanawiając się do czego chłopak brnie.
- Nie wiem. Nigdy nie miałem na sobie spódniczki. – zaśmiał się wyjeżdżając z miejsca parkingowego.
- Lubię sukienki i takie tam, ale Harry, czasem są takie sytuacje, że wolę ubrać spodnie. Zresztą mam ich strasznie mało. A po domu wolę chodzić w dresie. – powiedziałam zerkając na jego twarz, po czym dodałam. – Jeśli chodzi ci o to, że ostatnio przyszłam do ciebie w tej bluzie.
- Nie przeszkadza mi to. Właściwie to cieszę się z tego powodu. To świadczy o tym, że czujesz się swobodnie w mojej obecności. – powiedział uśmiechając się do mnie. – Znaczy… Mam wrażenie, że jeszcze nie do końca czujesz się swobodnie, a ustalmy jedno: nie chcę powodować, żebyś w jakikolwiek sposób czuła się przy mnie skrępowana. – odwrócił się w moją stronę i przyłapał mój sekundowy wzrok, który świadczył o tym, że faktycznie jeszcze do końca nie umiem przy nim być całkiem sobą.
- Harry, ja naprawdę czuję się swobodnie w twoim towa… - zaczęłam, ale chłopak mi przerwał, zatrzymując samochód na czerwonym świetle.
- Kaya, nie wkręcisz mnie. Widzę, że czasem zachowujesz się jakby… mniej naturalnie. Nie chciałbym, żebyś się tak czuła. – powiedział przeszywając moje spojrzenie wzrokiem.
-No dobrze. – zgodziłam się. – Może masz i rację, czasem boję się, że powiem coś głupiego, albo coś zrobię…
Harry nachylił się w moją stronę i podparł palcami mój podbródek. Spojrzał mi głęboko  w oczy i wyszeptał, a na dźwięk jego słów, ciarki przeszły po moim ciele.
- Zakochałem się w tobie, a nie w twoim wyobrażeniu o sobie. Nie musisz niczego udawać, ani się ograniczać. Proszę, po prostu wyluzuj. – po tych słowach pocałował krótko moje usta i dodał. – Mam zamiar spędzić z tobą wspaniały weekend. Nie chcę, żebyś czuła się niezręcznie.
- Nie będę. – zatwierdziłam i zarzuciłam mu ręce na szyję, by po chwili namiętnie go pocałować. – Zrobię co w mojej mocy, aby ten weekend był najlepszym weekendem w naszym życiu.
- Nie rób nic szczególnego. – odpowiedział Harry podnosząc kąciki ust w lekkim uśmiechu. Odsunął się ode mnie, ale ostatni raz obrócił głowę by spojrzeć na mnie i powiedział. – po prostu bądź sobą. – po tych słowach chłopak ruszył, ponieważ światło zmieniło się na zielone.
Długo jechaliśmy w milczeniu, słuchając cicho muzyki. Myślałam o tym co Harry mi powiedział, a dokładniej o tym, że to była szczera prawda. Dlaczego przed tym chłopakiem nie da się nic ukryć? Dlaczego on zawsze mnie rozgryzie?
Może byliśmy stworzeni dla siebie? A Bóg nas tak stworzył, żeby ani on mnie, ani ja jego nie mogła okłamać. W sumie taki układ jest fajny, ale ma małą wadę.
Dopiero uczę się żyć w poważnym związku (jaki buduje się między mną na Harrym), a ta sytuacja, powoduje tylko to, że trudniej jest mi się przystosować. Ale może faktycznie ten weekend będzie najlepszym momentem na to, żeby się bliżej poznać i pozbyć skrępowania?
Postanowiłam zrobić wszystko co w mojej mocy, żeby tak było.
- Jesteś głodna? – zapytał Harry zerkając na mnie.
Wyrwał mnie z zamyślenia, nagle odwróciłam głowę od okna i spojrzałam na niego roztargnionym wzrokiem.
- Trochę. – odpowiedziałam.
Po chwili Harry zatrzymał się przy KFC i oboje wysiedliśmy. Rozprostowałam nogi i zwróciłam się do chłopaka:
- Wyciągnij mój plecak, tam mam portfel.
- Chodź, a nie gadaj. – powiedział splatając nasze palce i ciągnąc mnie w stronę budynku.
- No przestań, mama mi dała pieniądze na ten wyjazd. – mruknęłam ciągnąc go w drugą stronę, ale jak zwykle nie miałam z nim szans.
- To już twój chłopak nawet jedzenia ci nie może kupić? – zapytał rozbawiony. – Kaya, to nie majątek. A ja biedny nie jestem. – zaśmiał się. Stanął, odwrócił się w moją stronę i objął moje biodra rękami.
- Wiem, wiem… - mruknęłam.
- Mam wrażenie, że nie czujesz się do końca komfortowo w sytuacji, w której masz chłopaka, ale tak na poważnie. – powiedział Harry patrząc z góry w moje oczy.
- Skąd ty to wszystko wiesz? – zapytałam podejrzliwie zadzierając głowę.
- Nie wiem. – powiedział wzruszając ramionami. – Tak się zastanawiam czasem co sobie możesz myśleć i dochodzę do takich, a nie innych wniosków.
- To dochodzisz do trafnych wniosków. – powiedziałam, po czym się zaśmiałam. – Obiecuję, że już będę posłuszną dziewczyną. – stanęłam na palcach i złączyłam nasze usta w pocałunku.
- Trzymam cię za słowo. – mruknął Harry nie odłączając naszych warg. -  A teraz chodź się najeść. – zaśmiał się i pociągnął mnie w stronę wejścia.
Zamówiliśmy jakieś cheesburgery i frytki i mieliśmy zamiar zjeść to na miejscu i później wyruszyć w dalszą podróż, ale głupio mi się zrobiło jak Harry wszystko już zjadł, a ja dopiero kończyłam swojego cheesburgera, więc zaproponowałam.
- To jedźmy, frytki dokończę w aucie.
- Nie ma mowy. Pobrudzisz mi siedzenia. – Odpowiedział od razu siorbiąc resztką coli.
- Nie pobrudzę. – powiedziałam lekko urażona. – Przecież będę uważać. A chyba nam się troszkę spieszy… - dodałam zerkając na zegarek w komórce.
- Ale jak mi pobrudzisz auto tymi frytkami, to cię chyba uduszę. – zaśmiał się lekko.
- Harry, czy auto jest dla ciebie ważniejsze od dziewczyny? – zapytałam zawzięcie wstając i wyrzucając papierki do pobliskiego kosza.
- Nie. Tylko żartowałem. – powiedział zahaczając rękę o moją szyję. Przyciągnął mnie do siebie i pocałował w czubek głowy.
- Masz szczęście. – mruknęłam biorąc frytki i moją colę.
Weszliśmy do samochodu, a ja bardzo uważałam na to żeby niczego nie dotknąć tłustymi palcami. Colę wsadziłam do trzymadełka, żeby się nie przewróciła i zaczęłam powoli, we własnym tempie jeść frytki.
- Harry, chcesz trochę? – zapytałam po chwili potrząsając opakowaniem.
- Nie. Jedz. – powiedział patrząc na drogę.
- Przecież widzę, że chcesz. – odpowiedziałam wyciągając długą frytkę i podając mu ją do buzi.
Zaśmiałam się gdy chłopak śmiesznie wyciągnął język, by złapać frytkę, pogryzł ją i połknął.
- Czekaj, dam ci jeszcze. – zaproponowałam.
- A ty nie chcesz? – zapytał.
- Nie. Już się najadłam. – odpowiedziałam wyciągając drugą frytkę. – Harry, patrz na drogę. – upomniałam go, gdy zauważyłam, że chłopak zerka w moją stronę.
Zaczęłam go karmić. Oboje się śmialiśmy, gdy Harry jadł frytki, które mu podawałam, a w tym samym czasie nie spuszczał wzroku z drogi. W pewnym momencie jedna frytka wypadła mi z ręki i wylądowała na podłodze obok moich stóp.
- Ups… - mruknęłam zaciskając wargi.
- Kayaaaa….. – przeciągnął Harry. – Zbieraj ją, póki się nie rozwaliła.
- Dobrze, dobrze, już zbieram. – powiedziałam i pochyliłam się aby zebrać frytkę.
W tym momencie zahaczyłam chustką, którą miałam przewiązaną przez szyję, o do połowy puste opakowanie z frytkami, które się rozsypały po moich nogach i pospadały na podłogę.
- Upsss…. – mruknęłam już nieco zestresowana.
- Uduszę… Uduszę… - usłyszałam głos Harry’ego i poczułam, jak zwalniamy.
Zerknęłam na jego minę, która była zacięta i skupiona na parkowaniu na poboczu drogi.
Harry zatrzymał samochód i wysiadł z niego. Szybko przeszedł obok maski i otworzył przede mną drzwi. Zaczynałam się lekko trząść ze strachu, mając na uwadze jego minę, kiedy stał przede mną i pokazywał mi, żebym wyszła z auta.
- Przepraszam Harry… Ja nie chciałam. – powiedziałam przestraszona patrząc na niego.
- Wychodź, ale uważaj, żeby te frytki z twoich kolan nie spadły do samochodu, tylko na trawę. – upomniał mnie jeszcze raz pokazując ręką żebym wyszła.
- Jeszcze raz cię przepraszam, nie chciałam… - mruknęłam i wyszłam z samochodu, rozsypując frytki na trawnik przed drzwiami auta. – Jesteś na mnie zły. – dodałam stając przed nim, przyglądając się jego poważnej minie.
- Kaya, coś ty taka przerażona? Tylko żartowałem. – powiedział i zahaczył łokieć o moją szyję, przytulając mnie mocno. – I tak cię kocham. – dodał i w tym momencie poczułam jak chłopak sztywnieje. Ja też zesztywniałam lekko na dźwięk tych słów.
Odsunęłam się od niego, stanęłam naprzeciwko i mruknęłam.
- Zaraz, zaraz… Co powiedziałeś? Możesz to powtórzyć? – zapytałam, żeby upewnić się, że się nie dosłyszałam. Czy on właśnie powiedział mi, że…
Harry milczał nie wiedząc jak zareagować. Po chwili niezręcznej ciszy, która, miałam wrażenie, że ciągnie się w nieskończoność, wymruczał, patrząc mi prosto w oczy.
- Powiedziałem, że… Powiedziałem, że Cię kocham.
Stałam odrętwiała na zimnie. Pomimo tego, że śniegu nie było, wiatr wiał we wszystkie strony zawiewając moje włosy i chustkę, która była na mojej szyi. Palcami odgarnęłam chustę z twarzy i przyglądałam się w milczeniu Harry’emu, którego loki były rozwiane, a oczy miał szkliste, najpewniej przez zimny, nieprzyjemny wiatr. Chłopak stał sztywno przede mną w swoim czarnym płaszczu, zaciskając ręce wzdłuż ciała, jakby czekając na moją odpowiedź, ale gdy zorientował się, że nie mam zamiaru nic teraz mówić, zapytał:
- A ty? Co do mnie czujesz?
Nadal nie wyszłam z oszołomienia, w jakie mnie wprowadził swoim nagłym wyznaniem, ale musiałam się otrząsnąć i coś powiedzieć.
Zagarnęłam włosy za ucho i wymruczałam.
- Kocham Cię. Ja Cię chyba Harry kocham.
Powoli jego usta nabierały kształt uśmiechu. Kąciki moich warg także powędrowały w górę, gdy tak staliśmy naprzeciw siebie oddaleni o półtora metra. Harry zrobił krok do przodu, więc ja też zrobiłam krok do przodu.
Złapaliśmy się za ręce, lekko tylko dotykając się palcami.
- I… Jak się czujesz po tym wyznaniu? – zapytałam cicho, łamiącym się głosem.
- Czuję… Czuję, że nie żałuję, że to powiedziałem. – mruknął Harry jąkając się. – A ty? – zapytał.
- Ja się cieszę, że to sobie powiedzieliśmy. – odrzekłam zadzierając brodę w górę.
- Jak ja Cię kocham, myszko. – powiedział nagle Harry mocno mnie przytulając. – Pomimo tych rozrzuconych frytek. – dodał nad moją głową.
Odsunęłam się lekko, a chłopak złączył nasze usta. Całowaliśmy się długo i powoli. Harry w pewnej chwili mnie podniósł i trzymał na rękach, żeby wygodniej mu się dosięgało moich ust, albo na odwrót, żeby wygodniej mi się dosięgało jego ust.
Czułam jak wiatr mocno mierzwi nam włosy i wiedziałam, że wieczorem oboje będziemy mieć spierzchnięte wargi, ale nie przeszkadzało mi to. W moich nozdrzach królował zapach perfum Harry’ego, który powodował, że czułam zawroty głowy. Ten pocałunek był jednym z najbardziej namiętnych pocałunków, które mieliśmy. Ja to wiedziałam i on to wiedział.
W końcu chłopak postawił mnie na ziemi i zlustrował wzrokiem. Odgarnął mi włosy za ucho, po czym mruknął wskazując na samochód zaparkowany za mną.
- Ale sprzątania tych frytek ci nie odpuszczę.
Obrzuciłam go udawanym złośliwym spojrzeniem, odwróciłam się i powiedziałam:
- Dobrze, powiedziałam, że to posprzątam, to posprzątam. Masz chusteczki? – zapytałam.
- W schowku. – odparł stojąc za mną.
Wyciągnęłam chusteczkę ze schowka i zbierałam przez nią frytki, wyrzucając je na mokrą trawę obok samochodu.
- Skończyłam. – powiedziałam po chwili prostując się.
- Wszystko wyzbierałaś? – zapytał Harry sprawdzając w aucie czy żadna frytka nie została na podłodze.
- Tak. Starałam się. – odparłam gniotąc brudną chusteczkę w dłoni.
- To dobrze. – powiedział Harry obracając się do mnie i napierając swoje ciało na moje. Objął rękami moje biodra i ponownie chciał mnie pocałować, ale mruknęłam.
- Nie śpieszyliśmy się przypadkiem?
- To może poczekać. – szepnął Harry muskając mój nos swoim.
- Harry, Harry, nie. To twój wernisaż. – powiedziałam, ale nie potrafiłam oprzeć się jego krótkim pocałunkom.
- I tak nikt nie zauważy, że nas brakuje. – szepnął.
- No chyba sobie żartujesz. – odrzekłam odpychając go od siebie. – Już, w tej chwili, wsiadaj do auta, jedziemy.
Godzinę zajęło nam dojechanie do hotelu, w którym mieliśmy spędzić noc. Harry, nic mi nie wspominając o tym, że wynajął dla nas pokój dwuosobowy z jednym łóżkiem. „To takie w jego stylu” pomyślałam siadając na materacu.
- Podoba Ci się? – zapytał kładąc swoją torbę podróżną i mój plecak obok pustej szafy.
- Jest fajnie. – odparłam rozglądając się po pokoju.
Był mały, ale w miarę nowocześnie urządzony i sądząc ogólnie po wyglądzie całego hotelu, nie był to najtańszy wybór. Pokój miał łazienkę, dosyć luksusową, więc na szczęście nie będę brzydziła się w niej umyć.
- Ile jeszcze mamy czasu? – zapytałam.
Harry wyciągnął komórkę z kieszeni, zerknął na wyświetlacz i odpowiedział:
- Godzinę.
- To ja się muszę przebrać. – powiedziałam szybko wstając i rozpinając plecak. – Patrz, już mam spódniczkę. – dodałam wyciągając kremową spódniczkę, białe, materiałowe rajstopy i białą bluzkę opinającą ciało.
- To ja też powinienem się przebrać. – mruknął Harry wskazując na swoje jeansy i sweter, w który był ubrany.
- Tak, powinieneś. – zaśmiałam się i poszłam do łazienki.
Skończyłam się malować akurat w chwili, w której Harry zawołał mnie i ponaglił, że musimy wychodzić.
O 18 o tej porze roku na dworze już ciemniało. Pogoda się nie zmieniła. Nie było deszczu, ale wiał przeraźliwie mroźny wiatr zapowiadający opady śniegu. Złapałam Harry’ego za rękę gdy wychodziliśmy z hotelu i wtuliłam się w jego ramię.
- Nie masz rękawiczek. – zauważyłam głaszcząc jego dłoń. – Zimno Ci pewnie.
- No trochę. – przyznał chłopak ściskając mocniej moją dłoń. – Idziemy pieszo, bo to jest blisko.
- To ja cię ogrzeję. – powiedziałam i oplotłam jego talię prawą ręką. W ten sposób jedną dłonią mogłam trzymać jego jedną dłoń, a drugą dłonią, drugą.
- Dzięki. – zaśmiał się Harry ściskając moje ręce.
Dziesięć minut później weszliśmy do nowoczesnego budynku. Oddaliśmy płaszcze do szatni i skierowaliśmy się do głównej sali. Było bardzo dużo osób. Młodzi i starsi. Eleganccy i artystycznie ubrani. Chwilę później zaczęła się długa przemowa o laureatach. Ja i Harry staliśmy w tłumie, żeby się nie wyróżnić za bardzo, ale o osobach, które zgarnęły tylko wyróżnienie, powiedziano niemalże dwa zdania.
Ja i tak byłam dumna z mojego chłopaka i jak wyczytali szybko jego nazwisko, w ciągu innych nazwisk, stanęłam na palcach, uśmiechnęłam się do niego i pocałowałam go w usta.
Później wszyscy zaczęli się rozchodzić po pomieszczeniach, więc ja i Harry też ruszyliśmy oglądać wystawę.
Zdjęcia były przepiękne. Mogłabym tam stać i patrzeć się na nie w nieskończoność. Coś wspaniałego. Nie dziwię się, że takie osoby wygrały, ale dla mnie to zawsze Harry będzie najlepszy.
Zanim odnaleźliśmy zdjęcia mojego chłopaka, poczułam, że muszę iść skorzystać z toalety. Zostawiłam Harry’ego obok wystawy zdjęć osoby, która zajęła trzecie miejsce, kazałam się mu stamtąd nie ruszać i poszłam poszukać łazienki.
Gdy wróciłam ze zdziwieniem zauważyła, że Harry’ego nie ma w tamtym miejscu. Rozejrzałam się po sali, ale była tak zaludniona, że na pierwszy rzut oka nigdzie nie umiałam go znaleźć. Przeszłam się po pomieszczeniu, wpadając na ludzi i w końcu go zobaczyłam.
Stał w kącie i rozmawiał z jakąś wysoką blondynką. Była bardzo ładna, szczupła i miała kręcone blond włosy opadające jej luźno na ramiona i piersi.
Wkurzyłam się, bo wyraźnie z nim flirtowała, puszczając zalotne spojrzenia i uśmieszki. Przedarłam się przez grupę ludzi i dotarłam do Harry’ego mocno łapiąc go za rękę.
- Już jestem. – powiedziałam jak gdyby nigdy nic, uśmiechając się do chłopaka.
- Super. – powiedział, po czym dodał. – To jest… Alison.
- Alison? – odparłam oszołomiona, ale podałam rękę dziewczynie.
- To jest Kaya, moja dziewczyna. – dodał Harry przedstawiając mnie.
Nie musiałam się pytać, żeby zrozumieć, że to jest właśnie ta Alison, o której niedawno Harry mi opowiadał.
- Właśnie podziwiałam zdjęcia Harry’ego. – powiedziała dziewczyna słodkim głosem.
No pięknie. To zamiast ze mną, Harry ze swoją byłą ogląda te zdjęcia.
To miał być podobno nasz weekend.
Przyjrzałam się zdjęciom, wtulając się w bok Harry’ego jakbym była jakimś leniwcem. Nie potrafiłam dopuścić do niego żadnej innej dziewczyny, a co dopiero jego byłej!
- Alison, w ogóle co ty tutaj robisz? – zapytał Harry zwracając się do blondynki stojącej nieopodal mnie.
- Przeczytałam w gazecie o tym konkursie. Podali nazwiska wszystkich laureatów, więc zauważyłam i twoje. Pomyślałam, że miło by było gdybym przyjechała i zobaczyła wystawę. – powiedziała „słodko” się uśmiechając. Już wiedziałam, że jej nienawidzę. – Kiedyś to razem jeździliśmy na wszystkie wystawy. Pamiętasz?
Dziewczyna przybliżyła się do niego, a mnie zatkało. Jak mogła być taka perfidna, jeszcze w mojej obecności?
- Pamiętam. – mruknął Harry przełykając ślinę. Ku mojej uciesze poczułam jak ściska mi mocniej rękę.
- Przepraszam, to pan jest autorem tych zdjęć? – przerwał nam jakiś chudy facet w okularach.
- Tak. – odpowiedział Harry obracając się w jego stronę.
- Jestem z gazety, chciałbym zamienić z panem dwa słówka, zgodzi się pan? – zapytał mężczyzna, na co Harry przytaknął, puścił moją rękę odchodząc kawałek.
Tym sposobem zostałam sam na sam z Alison.
- To ty jesteś na tych zdjęciach. – zauważyła dziewczyna wskazując na kilka zdjęć.
- Tak, to ja. – odpowiedziałam oschle.
- Kiedyś Harry też mi robił zdjęcia. Uwielbiał to. Mówił mi, że jestem jego ulubioną modelką. – powiedziała zerkając na mnie.
Zakuło mnie to w serce. Harry też mi takie rzeczy mówi, też mi robi zdjęcia, też…
- Ale nie jest już twoim chłopakiem. – odparłam.
- To nie zmienia faktu, że ze mną przeżył te wszystkie rzeczy po raz pierwszy. Zawsze będzie coś do mnie czuł. – powiedziała zakręcając sobie lok na palec.
- Nie rozumiem po co tu przyjechałaś… - mruknęłam krzyżując palce na piersi.
Dziewczyna to zignorowała i dalej mówiła swoje.
- Harry uwielbia jak…
- Zamknij się. – przerwałam jej nie miłym głosem. Nie miałam zamiaru dłużej tego słuchać, odwróciłam się od niej i podeszłam dwa kroki do Harry’ego.
Usłyszałam jak chłopak kończy rozmowę z dziennikarzem, więc znowu złapałam go za rękę.
- Co jest? – szepnął do mnie nachylając się lekko.
- Chcę już iść. – odpowiedziałam trochę roztrzęsiona.
Spotkanie z jego byłą dziewczyną nie wprawiło mnie w najlepszy nastrój.
- Znaczy, Harry, jak jeszcze chcesz zostać i pooglądać, to zostańmy. – powiedziałam, bo w końcu to był jego dzień i nie miałam prawa mu tego zabierać.
- Ja już pooglądałem wystawę. – odparł i nagle u naszego boku pojawiła się, nie kto inny, jak Alison.
- Zbieracie się już? Oh, myślałam, że zdążymy pogadać… Jak za starych dobrych czasów. – Mówiąc ostatnie zdanie, zwróciła się do Harry’ego trzepocząc rzęsami.
- Śpieszymy się trochę. – skłamał Harry.
- To do zobaczenia! – odparła Alison machając palcami na pożegnanie.
- No… pa. – mruknął Harry, a ja nic nie odpowiedziałam.
Obróciliśmy się i poszliśmy w kierunku szatni, żeby odebrać swoje płaszcze.
Gdy szliśmy spacerkiem do pokoju hotelowego, zapytałam Harry’ego.
- Przepraszam. Mogliśmy zostać, pooglądać wystawę.
- No co ty… Już zobaczyliśmy wszystko. – odpowiedział oplatając opiekuńczo moją talię.
- Ale może ktoś chciał z tobą porozmawiać, albo coś… Nie powinnam była się tak zachować. – odparłam patrząc na ciemną ulicę.
- Kaya, czy ty jesteś zazdrosna o Alison? – zapytał nagle.
Chwilę milczałam, ale postanowiłam nie owijać w bawełnę i nic nie kręcić.
- Tak.
- Nie masz o co być zazdrosna. Naprawdę dobrze mi z tobą i niczego bym teraz w swoim życiu nie zmieniał. – zapewnił mnie Harry głaszcząc moje biodro.
Szliśmy przez chwilę w milczeniu, gdy powiedziałam:
- Ale ona jest taka śliczna… I powiedziała mi… - ale w tym momencie przerwałam zawstydzona.
- Co ci powiedziała? – zapytał Harry otwierając przede mną drzwi wejściowe do hotelu.
- Nic. – odparłam.
Nie musieliśmy czekać na windę, bo akurat nadjechała i wsiedliśmy do niej w milczeniu.
- Kaya, nie kręć… Czy ona cię obraziła jakoś? – zapytał.
- Nie. Chodzi o to… - zaczęłam myśląc o tym jak to Harry’emu wytłumaczyć, ale byłam pewna, że nie ważne jak to powiem, to on i tak mnie nie zrozumie. – Powiedziała, że zawsze będziesz coś do niej czuł, bo była twoją pierwszą i… że wszystko robiliście razem po raz pierwszy. Powiedziała też, że uwielbiałeś robić jej zdjęcia, i że jej też mówiłeś, że jest twoją ulubioną modelką. – wydusiłam z siebie i czułam jak wylewa się na mnie fala wstydu.
W tym momencie dojechaliśmy do naszego piętra. Wyszliśmy z windy i w milczeniu weszliśmy do pokoju. Harry ściągnął płaszcz, który rzucił na łóżko, ja ze swoim zrobiłam to samo, stanął przede mną i złapał moje ramiona dłońmi.
- Może to i prawda, że była moją pierwszą. Byłem z nią długo, mówiłem ci, że byłem w niej szalenie zakochany. Ale to minęło. Tego wszystkiego już nie ma. Teraz jestem tu, z tobą. I jestem szczęśliwy… I szalenie zakochany. – powiedział patrząc mi w oczy. – W Tobie.
Lekko się uśmiechnęłam w odpowiedzi.
- No niby tak… Ale… Ale nadal jej słowa odbijają się echem w mojej głowie. – mruknęłam, dodając. – mam wrażenie, że ona będzie za tobą jeździła wszędzie.
- Też mam takie wrażenie. – szepnął chłopak. – zdziwiłem się jak ją zobaczyłem. Ale powiem ci jedno. – mówiąc to przytulił się do mnie i wbił wzrok w moje oczy, więc zadarłam głowę, żeby go lepiej widzieć. – Ona może sobie za mną wszędzie jeździć, ale to ty będziesz ze mną. Ona zawsze pozostanie z tyłu, nikomu z nas nie potrzebna. Nie martw się.
Żeby potwierdzić te słowa, nachylił się i pocałował mnie w usta.
- Naprawdę cię kocham. – powiedział i nie dając mi dojść do głosu dodał. – I przepraszam, że to wyznanie wcześniej było tak bardzo nie romantyczne.
- Właściwie to było romantyczne. I takie specyficzne… - mruknęłam podnosząc kąciki ust. – Takie, że nigdy tego nie zapomnę.



___________

Wspólny weekend się jeszcze nie skończył, pamiętajcie! :)
I co, podoba Wam się jak akcja się rozkręca?

Chciałam Wam powiedzieć, jedno, albo raczej poprosić.
Chciałabym, żebyście komentowali. Jedynie to daje mi taką moc i chęci do pisania. Naprawdę lubię pisać, ale jeszcze bardziej od pisania lubię czytać opinie tych, dla których to piszę.
Niestety zauważyłam, że liczba komentarzy z rozdziału na rozdział spada na łeb, na szyję, a liczba czytelników i wejść rośnie. Co jest grane?
Każdy kto pisze opowiadanie wie jakie ważne są komentarze dla autora.
Powtórzę jeszcze raz: Wasze zdanie, Wasze komentarze, Wasz kontakt, który utrzymujecie ze mną, i który ja staram się utrzymywać z Wami, są najważniejsze! Tylko dzięki temu piszę to opowiadanie, bo bez tego, pewnie już dawno zaprzestałabym pisania.
Więc jestem wdzięczna za każdy komentarz, nawet ten najkrótszy, który mobilizuje mnie do pisania.
Kocham Was i naprawdę zawsze staram się pisać jak najszybciej rozdziały.
(A miejcie na względzie to, że siedzę tu, pisząc tą notkę o godzinie 00.33, po skończeniu pisania i sprawdzeniu błędów. Robię to tylko dla Was, bo już zaczynaliście się upominać o rozdział. Będziecie to czytali rano, kiedy to dodam, ale miejcie na uwadze jak bardzo się staram i to, że każdy rozdział, który piszę jest długi, a nie na dwie minuty czytania.)

Kocham Was! xx

47 komentarzy:

  1. Uhh. Mój pierwszy komentarz na tym blogu, chciałabym, żeby jakoś zapadł w Twojej pamięci. Rozdział naprawdę kochany i słodki. Szczerze mówiąc sama przeraziłam się reakcji Harry'ego na akcje z tymi frytkami! Mimo wszystko jego wyznanie miłości było takie niespotykane i bardzo mi się podobało :). Jeżeli chodzi o całego bloga, mega mi się podoba. Piszesz bardzo dobrze, Twoja składnia powala na kolana i szczerze powiedziawszy sama bym chciała tak pisać :). Zapewniam będę stałą czytelniczką Twojego bloga, a jeżeli bym nie komentowała to z góry przepraszam, ale studia wykańczają człowieka. Czekam na olejny rozdział i pozdrawiam Cię bardzo serdecznie! :*

    OdpowiedzUsuń
  2. ;)
    @BelieberLenka4

    OdpowiedzUsuń
  3. Trafiłam na tego bloga kiedy było już parę rozdziałów. Już na początku miał on w sobie coś innego, wyjątkowego. Przynajmniej wcześniej na takie nie wpadłam. :) Zastanawiam się skąd wziął się Tobie pomysł na takiego bloga. :P W każdym razie teraz wchodzę codziennie i patrzę czy jest nowy rozdział. Kiedy jest to z radością go czytam. :D Nawet jeśli mało osób komentuje to trudno, ale zapewne są to osoby, które są z Tobą od początku i, którym zależy na tym blogu. :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Juz nienawidze Alison -ͺ-

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeeej nareszcie jest <33 jeszcze nie dawno nadrabiałam wszystkie rozdziały, a teraz musze czekać na nowy :3 i szczerze to mi to nie przeszkadza bo warto jest czekać na coś tak cudnego :)))))))

    OdpowiedzUsuń
  6. Alison <<<<<<<<<<<
    Rozdział jak zawsze świetny :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak napisałaś na tt że jest nowy rozdział przestałam jeść śniadanie i zaczęłam czytać.
    Kocham twoje opowiadanie i mam nadzieje, że w następnym rozdziale coś będzie się działo między niemi

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny rozdział :) Nie mogę się doczekać następnego! ♥
    Kocham Twoje ff, masz wielki talent.
    Pozdrawiam i weny życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. boże kochany, umieram
    ten rozdział jest perfekcyjny, dziękuję

    OdpowiedzUsuń
  10. Arg Alison jest wredna!
    Kiedy Kaya rozsypała te frytki w aucie myślałam, że Harry na serio sie zdenerwował. Czytam dalej, a ten wyznał jej milość. W ogóle się tego nie spodziewałam! XD
    Jestem strasznie ciekawa co wydarzy się w kolejnym rozdziale!
    Do następnego :))

    OdpowiedzUsuń
  11. Kocham ♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  12. cudowny rozdział i jeszcze to wyznanie miłości
    już nie mogę się doczekać następnego
    zapraszam do mnie
    http://donia-99.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Super rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  14. świetny rozdział! już nie mogę sie doczekać kolejnego rozdzialu, co się równa z koleknym dniem weekendu! nie mam pojecia co się może zdarzyć sjhijhsdfjsxd

    przepraszam, ze nie komentowałam poprzednich rozdziałów, albo jak komentowałam to baaaardzo rzadko, ale teraz mam zamiar to zmienić i zacząć regularnie komentować twoje ff, które czytam :)

    @luuv_my_riri

    OdpowiedzUsuń
  15. Wyznali sobie milosc uhuhuu jak romantycznie jejku myslalam ze bd bardziej ciekawie jesli wiesz co mam na mysli hahahaa xD czuje ze Alison duzo namiesza w ich zyciu
    @believeyoucanx3

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak ja cie podziwiam! Robisz przepiękne szablony (serio, w chuj zajebiste) a do tego tak piszesz! Nic tylko pozazdrościć zbliżającej się wielkimi krokami kariery na blogspocie. Co do rozdziału, to lepszy od poprzedniego i na pewno gorszy od następnego. Nie umiem opisać tego, co czuję kiedy to czytam. Bo zacznijmy od tego, że wreszcie ktoś wymyślił coś oryginalnego. Potem to, że rozdziały są długie i z każdym nowym, który się pojawi, mam czas aby ponownie wkręcić się w akcję. Nie zapominając także o głównych bohaterach z tak samo oryginalnymi charakterami jak całe opowiadanie, oraz o tym, że darzę cie jakąś podświadomą sympatią, :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Jezu jaki świetny *o*
    tak myślałam że rozsypie te frytki hahaha :D
    Harry taki kochany ♥
    ja to bym nie wytrzymała i tej Alison w pysk przywaliła XD
    coś tak czuję, że ona jeszcze namiesza serio
    czekam na następny! (:
    @gooddreamtrip

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  19. to jest świetne ; d czekam na next !! ^.^

    OdpowiedzUsuń
  20. Cudowne < 3
    I tym,, pamietajcie wspólny weekend sie jeszcze nie skonczył " rozwalilas mnie dosłownie XD Co ja sb mysle....nie dobrze ;)
    Czekam na NN :) ~

    OdpowiedzUsuń
  21. Kocham! <3 Świetne ! Cudowne! Genialne! Zajebiste! <3

    OdpowiedzUsuń
  22. Kocham wszystkie twoje opowiadania. Sa takie oryginalne ;)) plus zwroc mala uwage na pisanie roznych czesci mowy z 'nie'. Taka tylkook rada bo jak ktos jest upierdliwy i mu przeszkadza to bd sie czepial.

    OdpowiedzUsuń
  23. heej :D ogromnie mi się podoba ten rozwój akcji :D trzymaj tak dalej! i czekam na dalsze wydarzenia podczas weekendu^^ uwielbiam twoje ff i skoro kocham to poczekam na kolejny rozdział :) 3maj się Słońce! @hallxofxfame .xx

    OdpowiedzUsuń
  24. ta cała Alison juz mnie nieźle wkurzyła a to dopiero początek, jak sądzę haha
    wadsiujksd słodko, że powiedzieli sobie 'kocham Cie'
    bardzo ich lubię i podoba mi się to opowiadanie, jest inne od wszystkich x
    mam nadzieję, że 'coś' się jeszcze będzie działo podczas tego weekendu :D
    czekam xx
    @lovyoubabycakes

    OdpowiedzUsuń
  25. jeju, jacy oni są słodcy <3
    mało było powiedziane o Alison, a już uważam ją za największą sukę , którą "znam" -.-
    mam nadzieje, że jak najwięcej czytelniczek skomentuje ten rozdział i każdy inny :)
    całuję @RembiszRembisz xx

    OdpowiedzUsuń
  26. Wspaniały rozdział *-* jak zawsze z resztą <3

    OdpowiedzUsuń
  27. Rozdział jest cudowny. Nic dziwnego, że rozdział jest świetny, każdy rozdział pisany przez ciebie, czy na tym czy na drugim blogu jest fenomenalny i dopracowany, wszystko opisujesz tak dokładnie, uwielbiam czytać twoje ff. Czekam aż zaczniesz pisać The Right Man bo również zapowiada się ciekawie. Przepraszam, ze nie skomentowałam ostatniego rozdziału, ale dopiero dzisiaj nadrobiłam tamten i ten rozdział. :) @imfancyprincess

    OdpowiedzUsuń
  28. rozdział jest cudowny, niesamowity, idealny
    kiedy się czyta czuć, że masz bardzo bujną wyobraźnie, pomysły i w ogóle piszesz tego bloga z powołania :D
    podsumowując: jesteś niesamowita ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  29. Superowy jak zwykle. /ola

    OdpowiedzUsuń
  30. Cudowny <33 jesteś niesamowita ;)) czekam na next :D xx

    OdpowiedzUsuń
  31. idealny sudghjg <3 matko harry jest kochany, nie mogę doczekać się kolejengo rozdziału ♥

    OdpowiedzUsuń
  32. JAK JA BYM CHCIAŁA MIEC TAKIEGO CHŁOPAKA!!
    Harry w tym opowiadaniu jest taki awh awh awh!!!
    Uwielbiam to opowiadanie, nie ma żadnych dram, zawsze jest romantycznie awwwwwh <3
    Pozdrawiam
    G xx
    PS. Mam nadzieję, że ta Allison( czy jak jej tam) nic nie wykombinuje!! :) xx

    OdpowiedzUsuń
  33. Boskie! Po prostu, i ta sytuacja z frytkami :) Coś czuję, że w następnym będzie gorąco! Już nie mogę się doczekać... ! A Alison to wredna żmija, już jej nie lubię! .. Czekam z niecierpliwością na nn ;*

    OdpowiedzUsuń
  34. Znalazłam tego bloga i od razu przeczytałam wszystkie 18 rozdziałów xD uwielbiam tego bloga <3 Proszę, proszę już następny ^^ ciekawe co teraz się będzie działo, bo jak zawsze wszystko jest w tym opowiadaniu idealne ;*

    OdpowiedzUsuń
  35. Zostałaś nominowana do LBA :D
    Więcej informacji tutaj ----> http://somebody-to-looove.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń