8 czerwca 2014

Rozdział siedemnasty




Niedziela, godzina piętnasta. Harry i ja rozmawiamy przez telefon, mamy włączony głośnomówiący i jak zwykle widzimy się przez okno. Moi rodzice na szczęście nie są zainteresowani tym co się dzieje w moim pokoju, ponieważ razem gotują ważny obiad, podczas którego mają oficjalnie poznać mojego chłopaka.
Obserwuję Harry’ego gdy się ubiera, pokazując mi propozycję stroju na to, jakże ważne, popołudnie.
- Te czarne. – mówię wskazując na jego prawą rękę, w której trzyma czarne, obcisłe spodnie. – Musisz wyglądać schludnie.
- Ale lubię te jeansy. – powiedział Harry potrząsając spodniami trzymanymi w lewej ręce.
- Czarne są bardziej eleganckie. – odpowiedziałam.
- Jak chcesz. – mruknął potrząsając ramionami.
Odrzucił ubrania na łóżko i w swoim stylu, bezprecedensowo ściągną spodnie, które miał na sobie. Zaśmiałam się potrząsając głową ze zrezygnowaniem, Harry popatrzył na mnie i tylko się uśmiechnął wciągając na nogi czarne rurki.
- A bluzka, czy koszula? – zapytał.
- Koszula. – odparłam zdecydowana. – Ale nie biała. Masz czarną?
- Mam. – odparł i wyciągnął z szafy idealnie wyprasowaną czarną koszulę. – Nie uważasz, że będę zbyt elegancki? – zapytał lustrując wzrokiem ubranie.
- Nie. Nie będziesz przecież pod krawatem. – powiedziałam. – MUSISZ zrobić dobre wrażenie. Inaczej nie pojadę z tobą na ten wernisaż za tydzień. Jak rodzice Ci nie zaufają, to mnie nie puszczą.
- Dobrze, już dobrze. Zrobię co w mojej mocy, żeby pokazać siebie z jak najlepszej strony. – Harry się zaśmiał ściągając t-shirt, który miał na sobie.
Na chwilę wyszedł z pokoju, więc w między czasie ja postanowiłam się przebrać. Rozebrałam się do bielizny i podeszłam do szafy. Wyciągnęłam lekko rozkloszowaną spódniczkę i kremową bluzkę ze wstawkami z koronki, które rzuciłam na łóżko.
- Tak zostań. – usłyszałam głos Harry’ego przez telefon i szybko obróciłam się w stronę okna.
Stał tam przyglądając mi się z uśmiechem i zapinał swoją koszulę.
- Chciałbyś. – zaśmiałam się i ubrałam spódniczkę, po czym włożyłam na siebie bluzkę.
- Tak też ładnie. – skomentował Harry z uśmiechem na twarzy.
Usłyszałam jakieś wołanie z pokoju obok więc otworzyłam drzwi.
- Kiedy będzie ten Harry? – zapytała mama nie wychodząc z kuchni.
- Za chwilę. – odpowiedziałam i szybko zamknęłam drzwi. – Harry, powiedziałam, że za chwilę przyjdziesz. – mruknęłam do telefonu wyłączając głośnomówiący i przykładając słuchawkę do ucha.
- Teraz zaczynam się denerwować. – odpowiedział nadal krzątając się po swojej sypialni.
- Będzie dobrze. – próbowałam jakoś podnieść go na duchu, choć sama cała się trzęsłam ze strachu.
- Ok, zaraz tam będę. – mruknął Harry i rozłączył rozmowę. Jedyne co jeszcze zrobił, to pomachał mi przez okno i wyszedł z sypialni.
Byłam cała spięta, nie wiedziałam jak ten obiad wypadnie i czy rodzice zaakceptują Harry’ego. Bardzo pragnęłam aby tak się stało, ale tym samym bardzo obawiałam się, że albo ja, albo Harry palniemy coś głupiego i będzie pozamiatane.
- Co będzie na obiad? – zapytałam opierając się o framugę drzwi.
- Zupa i drugie. – tata rzucił żartem, a ja ledwo co umiałam się uśmiechnąć.
- Poważnie pytam. – powiedziałam.
- Lepiej nakryj do stołu, zanim twój ukochany przyjdzie. – mruknął tata podając mi cztery talerze.
- Bardzo śmieszne. – szepnęłam wchodząc do salonu.
Rozkładając naczynia i sztućce na stole, ponowiłam pytanie. – Co będzie na obiad?
- Rosół i zapiekanka z pieczarkami.
- Mmm… - mruknęłam na samą myśl mojego ulubionego dania, które moja mama gotowała zawsze na specjalne okazje.
Czy to znaczy, że obiad, na którym pozna mojego chłopaka uważa za specjalną okazję? Pochlebia mi to.
I nagle usłyszałam dzwonek domofonu.
- Ja otworzę! – krzyknęłam biegnąc do przedpokoju.
- Nie przewróć się! – zaśmiał się tata zanosząc sok na stół.
„Jak gdyby nigdy nic” chodziłam w te i z powrotem po przedpokoju czekając aż Harry zapuka do drzwi, a kiedy w końcu to się stało, moje serce zatrzymało się na ułamek sekundy.
Otworzyłam drzwi i uśmiechnęłam się nieśmiało do Harry’ego.
- Cześć. – mruknął i pochylił się nade mną dając mi buziaka w policzek.
- Hej. – szepnęłam.
Harry rozebrał płaszcz, który odwiesiłam i w tym momencie w przedpokoju pojawili się moi rodzice.
- Dzień dobry. – powiedział chłopak podając rękę mojej mamie, a gdy wymienili uścisk Harry wręczył jej butelkę wina.
„Oh, jaki dżentelmen”, przemknęło mi przez myśl, kiedy mama z zadowoleniem czytała etykietę.
Harry przywitał się z tatą i razem weszliśmy do salonu.
Usiedliśmy po przeciwnych stronach stołu: ja koło mamy, Harry koło taty, a kiedy mama nalała zupy do talerzy, zaczęło się przesłuchanie.
- Więc Harry… Pracujesz? Uczysz się jeszcze? – zapytała mama.
- Pracuję. Właśnie dostałem staż, a raczej jestem na okresie próbnym w gazecie o modzie. – odpowiedział chłopak, a w jego głosie usłyszałam nutkę stresu.
- Jesteś dziennikarzem? – zapytał tata zadowolony.
- Nie. Fotografem. – odparł Harry.
- Czy to nie jest trochę… Damskie zajęcie? – palnął mój ojciec, na co ja rzuciłam mu zabójcze spojrzenie i powiedziałam z oburzeniem:
- Tato!
- Nie. Według mnie to całkiem męskie. – odparł Harry nie zbity z tropy.
- Czyli czego głównie zdjęcia robisz? – zapytała mama.
- Głównie mody.
- Modelki? – dopytywała.
- Tak. Teraz, na okresie próbnym mam ręce pełne roboty. Niemalże codziennie jakaś sesja, później do nocy trzeba obrabiać zdjęcia i takie tam. Ale głównie to są modelki. – Zaczął tłumaczyć Harry.
- Przynajmniej ładne te modelki, czy takie chude szkapy, które są wszędzie promowane? – zapytał tata, a ja w tym momencie zaczęłam się go wstydzić.
Już nie martwiłam się o to, czy to ja, albo Harry coś palniemy. Bałam się o to, co tata powie w następnym zdaniu. Co Harry pomyśli sobie o mnie, jak poznał już mojego tatę „żartownisia”?
- Tato! – upomniałam go drugi raz, ale on to zignorował i oczekiwał na odpowiedź Harry’ego.
- Różne są modelki, ale do prezentowania mody wykorzystywane są bardzo chude. – odpowiedział Harry lekko się uśmiechając.
- Mam nadzieję, że zmienisz coś w tym biznesie, bo to jest okropne, jak dziewczyna waży mniej niż czterdzieści kilo… - powiedział tata.
- Na razie muszę się dostosować do panujących zwyczajów, żeby nie stracić pracy. Za mało znaczę w tym biznesie, żeby robić jakieś rewolucje. – odpowiedział Harry kończąc jeść zupę.
- Podoba mi się takie nastawienie. – powiedziała mama z zadowoleniem zbierając od nas puste talerze.
Ulżyło mi trochę, ponieważ zorientowałam się, że rodzice polubili Harry’ego i co najważniejsze nie postrzegają go jako dzieciaka, czy nastolatka, którym w rzeczywistości nie jest, tylko widzą go jako dorosłego faceta, z którym mogą porozmawiać na wszystkie tematy.
- Mieszkasz z rodzicami? – zapytał tata gdy mama rozdzielała zapiekankę.
- Nie. Niedawno się przeprowadziłem.
- Gdzie? – dopytywał, a mnie zmroziło.
„A co jeśli Harry powie, a tata go skojarzy z tym zboczeńcem, który podglądał mnie dwa miesiące temu?”
- Tu niedaleko wynajmuję mieszkanie. – odpowiedział Harry biorąc kęsa zapiekanki i dodał: - to jest pyszne pani Snow!
- Dziękuję, Kaya też strasznie lubi tą zapiekankę. – odpowiedziała mama z uśmiechem. – I mów do mnie Ellen. – dodała.
Harry w odpowiedzi tylko się uśmiechnął. Pomyślałam, że dziwnie by się czuł mówiąc mojej mamie po imieniu.
- To miło, że Kaya znalazła sobie takiego rozsądnego chłopaka. – odparła mama uśmiechając się do wszystkich.
„To miłe, że go zaakceptowaliście.” Pomyślałam uśmiechając się w odpowiedzi i zauważyłam, jak Harry ukradkiem puszcza mi oczko.
- Masz jakieś zainteresowania, Harry? – zapytała mama zwracając się do mojego chłopaka.
- Właściwie robienie zdjęć jest moim hobby. – odparł.
- Harry zajął wyróżnienie w krajowym biennale fotografii artystycznej. – powiedziałam z dumą, zdając sobie sprawę jak to zdanie ambitnie i mądrze zabrzmiało.
- Gratuluję. – uśmiechnęła się mama.
- Tak… - mruknął Harry, po czym dodał. – Właśnie chciałem się zapytać państwa, czy Kaya mogłaby pojechać ze mną na wernisaż wystawy tego biennale.
- Pewnie. A gdzie to jest? I kiedy? – zapytał tata z uśmiechem. Bałam się, że ten uśmiech zejdzie z jego twarzy gdy dowie się, że…
- W następny weekend. W stolicy. – odparł Harry, któremu głos się lekko załamał.
- To strasznie daleko… Nie chcę żebyście wracali po ciemku, w nocy… - odparła mama.
- Właśnie w tym, rzecz… - powiedziałam, nieśmiało dodając: - noc spędzilibyśmy w hotelu.
- Kaya, nie jesteś za młoda na takie wyjazdy? – zapytał tata zwracając się do mnie.
- A czy nie byłam za młoda na mieszkanie samej? – odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
- Kaya ma rację. Nie możemy jej zabraniać tego wyjazdu. Mieliśmy do Ciebie tyle zaufania, żeby na tak długo zostawić cię samą w domu, że nie mamy prawa zabraniać ci wyjazdu na weekend. – odparła mama a ja poczułam jak wielki kamień spada mi z serca.
- Naprawdę?! – zapytałam rozradowana. – Naprawdę pozwalacie mi jechać?
- Tak. – odparła mama uśmiechając się do mnie i do Harry’ego. – Mamy jednak nadzieję, że jesteś rozsądna i niczego tam nie wywiniesz…
- Nie no co ty. To tylko wystawa fotografii… - odparłam z uśmiechem na ustach i złapałam rozradowany wzrok Harry’ego, który tak samo cieszył się na perspektywę wyjazdu ze mną, tak ja.
Po obiedzie ja i Harry poszliśmy do mojego pokoju. Włączyłam muzykę i usiedliśmy na łóżku.
- Fajnych masz rodziców. – mruknął Harry opierając się o ścianę.
- Przepraszam cię za mojego tatę. – odparłam przybliżając się do niego. – Ale on już tak ma. Myśli, że jego żarty są śmieszne i myśli, że jest taki wiesz… wyluzowany i taki cool.
- Nie wiem o co ci chodzi. Twój tata jest naprawdę fajny. – zaśmiał się Harry. – A twoja mama świetnie gotuje. – dodał. – Mam nadzieję, że odziedziczyłaś po niej talent do kuchni.
- Chyba nie. – zaśmiałam się odgarniając grzywkę, która zasłoniła mi twarz.
- Jestem pewny, że wyśmienicie gotujesz. W końcu jak mieszkałaś sama musiałaś się czegoś nauczyć. – powiedział Harry podnosząc brwi.
- To, że musiałam gotować, to nie znaczy, że dobrze gotowałam. – zaprzeczyłam. – To dobrze, że nie powiedziałeś rodzicom za jakie zdjęcie dostałeś to wyróżnienie. – odparłam.
- Czemu? – zapytał chłopak poprawiając się na łóżku.
- Bo gdyby się dowiedzieli, że to moje zdjęcie, to chcieliby je sami zobaczyć. – odpowiedziałam.
- Właśnie Kaya… - zaczął Harry niepewnym głosem.
- Tak? – zachęciłam go by kontynuował.
- Nie obrazisz się jak ci powiem, że na tej wystawie nie będzie twoich zdjęć? – zapytał, po czym szybko sprostował. – Nie będzie tylko twoich zdjęć. Chodzi mi o to, że mogłem wybrać tylko dziesięć i trzy z nich są z tobą, reszta to inne zdjęcia.
- No co ty Harry, za co miałabym się obrażać? – zapytałam, po czym dodałam. – Powinieneś się kierować jakością zdjęć, a nie tym kto na nich jest.
- Ja mam słabość do zdjęć z tobą, ale… chciałem na tej wystawie pokazać różne zdjęcia…
- Dobrze postąpiłeś. – mruknęłam z uśmiechem po czym dałam mu słodkiego buziaka w policzek. – Zastanawia mnie tylko dlaczego ja nie mam twoich zdjęć?
- Bo ja robię zdjęcia a ty pozujesz, a nie na odwrót. – zaśmiał się Harry. – Nie jestem zbyt fotogeniczny.
- Na pewno jesteś. Z takim wyglądem nie można być niefotogenicznym. – powiedziałam uśmiechając się od ucha do ucha.
- Podobam ci się? – zaśmiał się podnosząc brwi.
- Inaczej nie byłbyś moim chłopakiem. – odparłam. – I chcę mieć twoje zdjęcie.
Sięgnęłam od razu po telefon leżący na ławie obok okna i włączyłam aparat, ale Harry wyrwał mi go z rąk mówiąc:
- Zdjęcia się robi aparatem, nie telefonem.
- Nie mam nic innego, a chcę mieć twoje zdjęcie. Oddaj mi telefon. – powiedziałam oplatając go rękami, próbując dosięgnąć smartfona.
- Nie rób mi zdjęć… - mruczał śmiejąc się i przełożył moją komórkę do drugiej ręki, tak, żebym nie mogła mu jej wyrwać.
- Harry, nie wymigasz się. – powiedziałam dosadnie w momencie, w którym podczas walki uderzyliśmy się czołami. – Ała! Patrz co mi robisz. – zaśmiałam się rozcierając sobie czoło ręką.
- Przepraszam. – mruknął Harry dmuchając w miejsce, w którym na pewno za niedługo pojawi się albo siniak, albo guz. – To zrobimy sobie razem zdjęcie, ok?
- Fotograf robiący sobie selfie? – zaśmiałam się. – Podoba mi się to. – odparłam. – Dodam je na facebooka.
- Jak chcesz.. – Harry dał mi przyzwolenie zrezygnowanym tonem, wiedząc, że nie wygra. Objął mnie ramieniem, wyciągnął rękę z telefonem, kazał mi się uśmiechnąć i zrobił nam zdjęcie.
Później tak nas ta zabawa wciągnęła, że robiliśmy coraz głupsze miny do aparatu, czasem się całując, czasem wyśmiewając jeden z drugiego, aż zapchaliśmy całą kartę pamięci.
- Musimy się częściej spotykać. – odparł Harry w pewnym momencie. – Rzadko tak dobrze się bawię, przy robieniu tak głupich rzeczy.
- Musimy. – potwierdziłam, po czym powiedziałam smutnym głosem. – Ale ty masz pracę, ja mam szkołę, a muszę się dużo uczyć, żeby za rok dostać się na medycynę…
Leżeliśmy przytuleni do siebie na moim łóżku. Harry pogłaskał mnie lekko po plecach i powiedział.
- Mimo wszystko powinniśmy się częściej widywać. Mieszkamy obok siebie, jakoś znajdziemy sposób. – mruknął, a ja z uśmiechem na twarzy podniosłam brodę i czekałam aż chłopak obdaruje mnie pocałunkiem.

Gdy Harry wyszedł, moja mama przyszła do mnie do pokoju, z poważną miną usiadła na krześle obrotowym i zlustrowała mnie wzrokiem.
- Kaya, musimy porozmawiać. – powiedziała.
- O czym? – zapytałam roztargniona, ponieważ nadal czułam unoszący się wszędzie zapach perfum Harry’ego.
- Nie mam zamiaru owijać w bawełnę. Ustalmy jedno. Traktuję cię jak dorosłą osobę. Może i masz dopiero siedemnaście lat, ale przez tyle czasu mieszkałaś sama, że nie ma sensu udawać, że jesteś niczego nie świadomą małą dziewczynką. – powiedziała poważnym tonem nachylając się lekko w moją stronę, a ja spięłam się cała myśląc tylko: Niech ona nie zaczyna rozmowy o tym, o czym ja myślę, że właśnie zaczyna mówić…
- Wiem, że jesteś rozsądna, ale wiem również, że mając siedemnaście lat, mając takiego chłopaka i mając całe mieszkanie dla siebie, jest mała szansa, że nie rozpoczęłaś jeszcze współżycia. – kontynuowała, a ja starałam się przerwać ten kompromitujący mnie słowotok.
- Ale mamo, ja…
- Nie, Kaya, nie przerywaj mi. – powiedziała mama, dodając. – Nie mam zamiaru cię ograniczać, ani niczego ci zabraniać, bo seks to naprawdę wspaniała rzecz, jeśli oczywiście robi się to z właściwą osobą. – z każdym następnym słowem mamy, moja twarz stawała się coraz bardziej czerwona, a co najgorsze, nie miałam gdzie uciec, ani gdzie się schować. – Harry wydaje się być bardzo rozsądnym chłopakiem. Widać, że ma głowę na karku i ma bardzo dobre podejście do życia..
- Mamo, proszę cię… nie… - próbowałam jej przeszkodzić, ale ona nie dawała za wygraną.
- Najważniejsze jest to, żebyście się zabezpieczyli. Przepraszam kochanie, ale nie łudzę się, że jeśli wyjedziecie razem na weekend, to będziecie spać osobno. – powiedziała z uśmiechem na twarzy, wyciągając coś z kieszeni. – No co? – zapytała widząc moją twarz. – Takie są realia. Jesteście młodzi, piękni, wolni. Proszę. – mówiąc to rzuciła coś w moją stronę.
Złapałam to i zorientowałam się, że trzymam w ręku paczkę prezerwatyw. Przyjrzałam się im zawstydzona i przez przypadek mruknęłam.
- Chyba za małe będą.
Boże, Boże, Boże… Czy ja to naprawdę powiedziałam? Nie, błagam, żeby mi się to tylko zdawało…
- Co mówisz? – zapytała mama.
Uff, na szczęście niedosłyszała.
- Nic. Dzięki. – uśmiechnęłam się i ponownie palnęłam głupstwo, mówiąc. – Przydadzą się.
Mimo tego co moja mama powiedziała, jej mina po moim stwierdzeniu nieco zmieniła wyraz. Teraz była lekko zaskoczona, ale widać było, że udaje zadowolenie i pewność siebie.
- Także pamiętaj, najważniejsze, żebyście się zabezpieczali. – posłała mi uśmiech, wstała z krzesła i skierowała się do drzwi.
- Dzięki. – mruknęłam ponownie.
- Nie ma za co. W końcu od tego są matki. – odpowiedziała i zostawiła mnie samą w pokoju.

Nie był by to normalny wieczór, gdyby Harry do mnie nie zadzwonił, pomimo tego, że spędziliśmy razem całe popołudnie. Leżałam już umyta w łóżku, gdy usłyszałam wibracje telefonu.
- Halo? – odebrałam.
- Nie śpisz jeszcze? – zapytał niskim głosem.
- Nie, nie… myślę. – mruknęłam przykrywając się szczelniej kołdrą.
- O czym? – spytał cicho.
- O tym dzisiejszym obiedzie. Moi rodzice cię naprawdę polubili. I cieszę się, że mój tata cię nie rozpoznał. – mruknęłam.
- To fajnie, że mnie polubili, ale czemu twój tata miałby mnie rozpoznać?
- Bo… Raz widział jak mnie podglądasz. Ale to było dawno temu. – mruknęłam, dodając. – wiesz, że moja mama przyszła później do mojego pokoju i… dała mi paczkę prezerwatyw. – zaśmiałam się przypominając sobie tą dziwną sytuację.
- Co? – zaśmiał się Harry, a w jego głosie usłyszałam zdziwienie.
- A wiesz co jest najgorsze? – zapytałam.
- Co?
- To, że nie dość, że najpierw powiedziałam, że będą za małe… ale tego mama na szczęście nie usłyszała, chyba, bo może udawała, że nie dosłyszała, to później wymsknęło mi się „dzięki, przydadzą się”. – zaśmiałam się lekko zażenowana.
Usłyszałam śmiech Harry’ego, po czym chłopak powiedział:
- Kaya, szykujesz się na coś?
- Boże, Harry, przestań. Tylko mi się tak wyrwało. – mruknęłam. – A te prezerwatywy naprawdę będą za małe. Co ja mam z nimi teraz zrobić? – zapytałam zastanawiając się.
- Daj mi, dam komuś, komu będą pasować. – zaśmiał się Harry.
- No ok. – powiedziałam.
Mimo tego, że ta rozmowa była naprawdę dziwna, to całkiem swobodnie rozmawiało mi się z Harrym, co mnie bardzo cieszyło.
- Harry? – mruknęłam po chwili ciszy.
- Tak?
- Zdajesz sobie sprawę, że do końca tygodnia chyba się nie zobaczymy?
- Czemu? – zapytał smutnym głosem.
- Mam dwa sprawdziany, z biologii i chemii, muszę się uczyć. – powiedziałam.
- Rozumiem. Wiesz co? To może nawet lepiej. Będziemy bardziej się cieszyć, kiedy wyjedziemy razem na weekend. – szepnął Harry.
- Ty we wszystkim potrafisz znaleźć dobrą stronę, prawda? – zapytałam lekko się uśmiechając.
- Ty jesteś dobrą stroną tego wszystkiego. – powiedział, a ja zagryzłam wargi, żeby nie uśmiechać się jak idiotka do sufitu.
- Nie podlizuj się. – mruknęłam.
- Nie podlizuję się. Mówię jak jest. – powiedział, a na dźwięk tych słów, moje serce wywinęło fikołka.





________________

Przepraszam za zamieszanie z moim twitterem. Musiałam go zablokować, ale jak ktoś chce widzieć moje tweety ze spojlerami itp., niech do mnie napisze i da mi follow, ja dam na 100% follow back. Za niedługo odblokuję konto (to będzie za jakieś 3 tygodnie).
Mam nadzieję, że rozdział Wam się podobał.
Kocham Was. xx

21 komentarzy:

  1. Ahh warto było czekać na ten rodzial!! jest cudowny i tak lekko mi się go czytało oby takich więcej i czesciej!.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten tekst że będą za małe mnie rozwalił.

    CZEKAM NA NASTĘPNY ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. miałam bekę z tych prezerwatyw xD

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział wyśmienity *-*
    I te prezerwatywy hahahhahahah :DD
    Czekam na nn <3 xx

    OdpowiedzUsuń
  5. Jaki fajny ten rozdzial :p
    Chce juz kolejny te opowiadanie jest takie fajne :)
    @believeyoucanx3

    OdpowiedzUsuń
  6. haha za małe :D Best Moment Ever <3
    Kiedy następny rozdział? Będę czekać z niecierpliwością :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Za małe I przydadza sie hahah nie moge XD
    Nie moge doczekać sie tego wyjazdu..
    No nic. Czekam na NN :) ~

    OdpowiedzUsuń
  8. Haha! za małe xDDD czekam na next <33 :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie no ta akcja z mamą to było MEGA! Czytając to można się zaczerwienić i ten stan, kiedy śmiejesz się do monitora, nie no spoko ;D .. Super! Proszę doda jak najszybciej kolejny :) ..
    Nie mogłam się doczekać ;*
    Liczę ,że nastepny pojawi się szybciej! ;*

    OdpowiedzUsuń
  10. o kurwa, hahahha ta akcja z prezerwatywami >>>>>> rozdział genialny, nie mogę się doczekać wyjazdu <3

    OdpowiedzUsuń
  11. hahha, cudowny <3
    będą za małe, spoko :D
    czekam na ich wspólny wyjazd :D
    niech się dzieje co chce, ale oni na pewno coś nieładnego tam będą robić :D
    całuję @RembiszRembisz xx

    OdpowiedzUsuń
  12. hej :) boże kocham ten rozdział <3 <3 <3 miałam taką bekę z tym rozmiarem xd i mam nadzieję że wyjazd się jak najbardziej uda :) czekam na kolejny <3 @hallxofxfame .xx

    OdpowiedzUsuń
  13. w końcu skończyłam haha XD
    boże, dlaczego Ty tak dobrze piszesz:( też tak chcę ;<
    olfjeroigjeroi to takie świetne ♥
    A WIESZ CO BYŁO NAJGORSZE GDY CZYTAŁAM TEN ROZDZIAŁ?XD
    jak czytałam "- Chyba za małe będą." to powiedziałam tak głośno "GUMKI BĘDĄ ZA MAŁE, ALE BAJER" i mama to usłyszała hahahahah XDD
    mam przesrane hahahah XD
    podoba mi się to opowiadanie tak bardzo, że musisz jak najszybciej dodać osiemnasty bo się chyba posikam XD
    ogólnie to nie lubię opowiadań z Harrym, ale to jest takie wspaniałe boże, kocham Cię za to! :D
    nadal nie dociera do mnie, że nie mogę czytać następnego rozdziału, bo go jeszcze nie ma lol XD przyzwyczaiłam się do tego, że jest dodany XD
    +blog jest na szybkim wybieraniu w mojej przeglądarce jako pierwszy hyhyh
    czekam na następny! :*

    OdpowiedzUsuń
  14. A ja wciąż czekam na 18 rozdział i się doczekać go nie mogę <333333

    OdpowiedzUsuń
  15. Cudowne < 3
    I tym,, pamietajcie wspólny weekend sie jeszcze nie skonczył " rozwalilas mnie dosłownie XD Co ja sb mysle....nie dobrze ;)
    Czekam na NN :) ~

    OdpowiedzUsuń