1 lipca 2014

Rozdział dwudziesty



*ważna notka pod rozdziałem*



- Kaya, co jest grane? – zapytał Harry krótko na mnie spoglądając.
- Nic. – mruknęłam opierając łokieć o szybę samochodu.
- Kaya, przecież widzę… - powiedział chłopak patrząc na drogę.
Siedzieliśmy w samochodzie w drodze powrotnej do domu, ale za dużo nie rozmawialiśmy. Byłam kompletnie pogrążona w myślach i nawet nie zauważyłam kiedy minęły dwie godziny jazdy.
- Chodzi o wczoraj? – zapytał nieśmiało chłopak.
- Nie… - odpowiedziałam, ale to nie była prawda.
Tak, chodziło o wczoraj i o to co wydarzyło się między nami. Wstydziłam się tego. Byłam zażenowana tym, że nie potrafię dać mojemu chłopakowi tego co potrzebuje. Przecież wszyscy jakoś przeżywają swój pierwszy raz, to czemu ja nie mogłam? Co poszło nie tak? To była moja wina, czy wina Harry’ego? Chyba moja, to ja się zdenerwowałam i spięłam. Harry był aż nadto opiekuńczy i uważny. On się tak bardzo starał, a ja się tak bardzo bałam, w rezultacie czego zupełnie się nie zgraliśmy.
- To o co chodzi? – nie dawał za wygraną.
- O nic. Nie umiałam zasnąć w nocy. Jestem zmęczona. – odpowiedziałam odgarniając grzywkę z twarzy.
- Kaya, nie martw się tym… - mruknął chłopak i położył swoją rękę na moim kolanie, ale od razu ją zepchnęłam.
- Jak mam się tym nie martwić? – zapytałam i nagle do moich oczu napłynęły nieoczekiwane łzy. – Wszyscy… Wszyscy jakoś potrafią, przechodzą przez to normalnie. To czemu ja miałam taki problem? – zapytałam szlochając.
- Wydaje ci się… Większość osób przy pierwszym razie jest zdenerwowana. – pocieszył mnie Harry, nie spuszczając wzroku z drogi.
- Ale oni mają ten pierwszy raz… Ja nawet tego nie umiałam… - powiedziałam i dostałam czkawki.
Poczułam jak auto zwalnia, a Harry zjeżdża na jakąś boczną drogę.
- Co robisz? – zapytałam przecierając wierzchem dłoni łzy z policzków.
- Nic się nie stanie jak przyjedziemy godzinę później… - powiedział Harry a chwilę później zatrzymał auto na poboczu drogi. – Wysiądź. – poprosił i sam zrobił to samo.
Stałam na zimnym powietrzu czując nieprzyjemny wiatr wiejący mi w twarz i rozwiewający włosy. Harry obszedł samochód i stanął przede mną.
- Przejdziemy się? – zapytał lekko podnosząc kąciki ust.
- Gdzie jesteśmy? – zapytałam rozglądając się, a wokół zauważyłam same zmarznięte pola i drogę ciągnącą się jakby w nieskończoność.
- A czy to ważne? – zapytał chłopak i splótł nasze palce.
Szliśmy w milczeniu przed siebie. Wiedziałam, że Harry chce porozmawiać, ale ja nie miałam zamiaru zaczynać tej rozmowy. Czułam się niezręcznie dyskutując o moich „niezdolnościach” i „dysfunkcjach”.
- Kaya, nie powinnaś się tym tak przejmować. – powiedział wreszcie Harry. – Tym razem nie wyszło, to innym razem wyjdzie.
- Ale ja chyba nie chcę innego razu. To… to bardzo bolało… - mruknęłam patrząc w ziemię.
Harry momentalnie się zatrzymał i zastąpił mi drogę. Złapał moje dłonie, potarł kciukami o ich wierzch i patrząc mi w oczy powiedział:
- Mogę cię zapewnić, że nic gorszego cię nie czeka. Teraz może być już tylko lepiej.
- Obiecujesz? – zapytałam podnosząc głowę.
- Obiecuję. – mruknął z uśmiechem.
- Ale Harry… Nie obrazisz się, jak przez najbliższy czas nie będziemy próbować? – zapytałam nieśmiało nie wiedząc jaka będzie odpowiedź chłopaka.
- Nie, nie obrażę się myszko. – mruknął i złączył nasze usta w pocałunku, ale szybko go przerwałam. – To całować też się nie będziemy? – zapytał zdziwiony.
- Nie o to chodzi. – powiedziałam szybko, tłumacząc. – spierzchną nam wargi.
- Nie dbam o to… - zaśmiał się chłopak chcąc ponownie połączyć nasze usta, ale ja położyłam rękę na jego piersi, mówiąc:
- Ale ja dbam.

W szkole Noemi wypytywała o wyjazd. Powiedziałam, że wystawa była fajna, powiedziałam jej także o niespodziewanej wizycie Alison, ale skrupulatnie unikałam tematu nocy. Dziewczyna też tak wprost nie zapytała czy coś między nami było, ale wiedziałam, że jest strasznie ciekawa.
Chciałam z nią porozmawiać, ale wstydziłam się zacząć i nie chciałam żeby przy naszej rozmowie byli niechciani świadkowie, a w szkole było ich multum. Wiedziałam, że potrzebuję się jej poradzić i zwierzyć, więc poniekąd wprosiłam się do jej domu po szkole.
- Kaya, witaj, a co ty tu robisz? – zapytała zdziwiona mama Noemi widząc mnie w swoim mieszkaniu, szczególnie po tym jak od dwóch miesięcy nie byłam u swojej przyjaciółki.
- Będziemy się uczyć. – mruknęła przyjaciółka i złapała mnie za ramię ciągnąc do swojego pokoju.
- No właśnie. – mruknęłam z uśmiechem do jej mamy.
Kiedy Noemi zamknęła drzwi, zadzwoniłam do swojej mamy.
- Halo? – usłyszałam jej głos w słuchawce.
- Cześć mamo. – zaczęłam. – Nie czekajcie na mnie z obiadem. Poszłam do Noemi i zjem jak wrócę.
- A o której będziesz? – zapytała mama.
- Nie wiem. Wieczorem. – odparłam zastanawiając się ile godzin będziemy plotkować.
- No dobrze. Baw się dobrze. – odparła mama.
- Pa… - pożegnałam się z nią i odłożyłam słuchawkę.
Przez pierwsze pół godziny rozmawiałyśmy z Noemi o całkowicie błahych sprawach, przeglądałyśmy facebooka i inne portale, aż w końcu zebrałam w sobie całą odwagę i zaczęłam nieśmiałym głosem.
- Słuchaj Noemi… Muszę się ciebie o coś zapytać, ale… Jak nie będziesz chciała, to nie odpowiadaj, dobrze?
- Dobrze… A o co chodzi? – spytała niepewnie.
- O to co zrobił Ci Colin… - powiedziałam i obserwowałam jak mina przyjaciółki pochmurnieje.
- A dokładniej? – zapytała cicho.
- To ciebie bolało, prawda? – mruknęłam nieśmiało, bo wstydziłam się ją o to wszystko wypytywać. Wiedziałam doskonale, że Noemi jeszcze się z tego nie pozbierała, a ja nie powinnam zaczynać tego tematu.
- Bolało. – odparła.
- Ale bolało w stopniu… Że dało się to znieść, prawda? – zapytałam z nerwów skubiąc skórki przy paznokciach.
- No… Bolało, bo wiesz, byłam zdenerwowana, spięta, siłowałam się z nim…. – mruknęła przypominając sobie ten okropny incydent.
- Bo ja mam problem. – wydukałam wreszcie z siebie.
- Chodzi o Harry’ego i o waszą noc w hotelu? – zapytała przyjaciółka.
- Tak.
- Czyli coś było…? – Noemi mruknęła przeciągając samogłoski.
- Było… Było i to nie coś, ale dużo… - powiedziałam potrząsając lekko głową.
- No opowiadaj… - zaczęła mnie ciągnąć za język.
- Poprosiłam go, żeby się ze mną kochał. – wypaliłam.
- Co zrobiłaś?! – zapytała zdziwiona przyjaciółka. – Ale co, tak, że sama? Leżycie sobie i ty nagle mówisz: „uprawiaj ze mną seks”? – zaśmiała się naśladując mój głos.
- No coś w tym stylu… - mruknęłam i ze zdenerwowania przygryzłam wargę. – Tylko, że powiedziałam, żeby się ze mną kochał, a nie uprawiał seks.
- No to faktycznie duża różnica. – zaśmiała się Noemi.
- No duża, bo „kochać się” brzmi lepiej niż „uprawiać seks”. – powiedziałam zakreślając cudzysłowie w powietrzu.
- No nie ważne… I opowiadaj, jak było? – nachyliła się w moją stronę czekając na opowieść, ale niestety zawiodłam ją moją odpowiedzią.
- Nijak. Nic nie było.
- Co? – powiedziała zdziwiona.
- Bo… Jak już miał… wejść, to… cholera, to mnie strasznie bolało i nie wytrzymałam. – powiedziałam jąkając się.
- O kurczę… Ale nie mogło aż tak boleć… - Noemi zakryła z przejęciem usta ręką.
- Nawet do połowy nie wszedł, bo nie byłam w stanie tego znieść… - powiedziałam.
- To Harry musi mieć naprawdę niezłe wyposażenie. – zaśmiała się Noemi.
- To nie jest śmieszne… Wszyscy mówią, że wiesz… im większy tym lepszy, a ja bym wolała gdyby mój chłopak mieścił się w jakichś ramach rozmiarowych… - powiedziałam.
Noemi się zaśmiała i powiedziała:
- Nieźle to nazwałaś. No w takich okolicznościach muszę przyznać, że pomimo tego, że nie przyglądałam się wtedy Colinowi, to nie ma on się czym pochwalić.
- Chyba wolałabym, żeby Harry też nie miał się czym pochwalić. Jeszcze teraz mnie wszystko boli… Jestem… jestem cała obdarta, tam… - mruknęłam i poczułam, że na policzki wlewa mi się rumieniec.
- To jakiej wielkości jest jego… penis? – zapytała Noemi z zaciekawieniem.
- No… dłonią całego nie umiem objąć. – odpowiedziałam pokazując palcami jego wielkość. – Bym potrzebowała dwóch dłoni, żeby go całego objąć. – powiedziałam i się zaśmiałam.
- Boże Święty… Nigdy bym nie pomyślała, że to może być takie duże… - zaśmiała się Noemi. – No ale ja nie jestem zbyt doświadczona. Widziałam tylko penisa Colina i to jeszcze przez chwilę i dodatkowo wtedy kiedy nie chciałam tego widzieć. – dodała.
- Też nie jestem doświadczona. – odparłam wzruszając ramionami. – Też widziałam tylko penisa Harry’ego. Dodatkowo czuję się beznadziejnie jak zaczynamy coś razem robić, ponieważ moje umiejętności w seksie nie wynoszą nawet jeden, ba, nie wynoszą nawet zero. Są chyba ujemne…
- Nie no, nie może być tak źle, skoro Harry cię jeszcze nie rzucił. – zaśmiała się opierając o ścianę.
- Przecież ja nic nie umiem. Nawet nie wiem jak się mam za te rzeczy zabrać… On mi wszystko pokazuje, a ja wtedy czuję się jak najgłupsza idiotka. – odparłam odgarniając grzywkę z twarzy.
- Ja myślałam, że to wszystko przychodzi tak naturalnie. – powiedziała Noemi lustrując mnie wzrokiem. – Znaczy mi do tej pory przychodziło naturalnie.
- A co robiłaś z Colinem zanim ci… Cię skrzywdził? – zapytałam obracając głowę w jej stronę.
- No nie za dużo. – powiedziała szybko.
- No właśnie. Jak miałam mieć ten pierwszy raz z Harrym, to strach mnie tak sparaliżował, że nie wiedziałam co się dookoła mnie dzieje. – odparłam. – W sumie Harry odwalał całą robotę. Zresztą nie miał za dużo do robienia bo do niczego nie doszło. – dodałam wzruszając rękami. – A wiesz co jest najgorsze? – zapytałam po chwili ciszy.
- Co?
- Że powiedziałam mu, że nie chcę tego powtarzać.
- No co ty… - mruknęła zaskoczona Noemi.
- I to jest prawda. Chyba nie jestem w stanie drugi raz znieść tego bólu. – odpowiedziałam poprawiając się na łóżku.
- A mówili, że seks to taka przyjemna sprawa. – podsumowała Noemi.
- Dokładnie. A ani mi, ani tobie nie wychodzi w tych sprawach… - mruknęłam.
- Tylko, że twój chłopak ma klasę i potrafi się tobą zająć, a mój były umiał mnie tylko zgwałcić… - szepnęła Noemi.
- Boże, przepraszam… Nie chciałam, żeby to tak zabrzmiało. – powiedziałam szybko przytulając przyjaciółkę, która miała w oczach łzy.
- To nic. – powiedziała wycierając oczy wierzchem dłoni.
- Noemi, obiecuję, znajdziesz sobie kogoś odpowiedniego. – próbowałam ją podnieść na duchu, po wcześniejszej gafie.
- Ale najgorsze jest to, że tak samo jak ty, ja po tym zdarzeniu przestraszyłam się i nie chcę już nigdy z nikim tego robić… - szepnęła mi nadal wtulona w moją szyję.
- Ale z właściwą osobą to będzie inaczej. – mruknęłam.
- Harry dla ciebie jest właściwy. I co? Było tak słodko jak to sobie wyobrażałaś? – odsunęła się ode mnie i spojrzała mi w oczy.
Zatkała mnie tym pytaniem. Miała rację. Wiem, że Harry jest tym właściwym chłopakiem. Wiem, że go kocham i on kocha mnie, a wcale nie było mi dobrze tamtej nocy. I wiem, że gwałt jest o wiele gorszy, ale po gwałcie tak samo źle mentalnie bym się czuła jak po nieudanej nocy z własnym chłopakiem. Dodatkowo dobijała mnie świadomość, że zawiodłam Harry’ego,  a to chyba było w tym wszystkim najgorsze.

- Już jestem! – krzyknęłam gdy przekroczyłam próg mieszkania.
- No nareszcie, już miałam do ciebie dzwonić. – powiedziała mama wchodząc do przedpokoju.
- Zagadałyśmy się trochę z Noemi. – odpowiedziałam zawieszając płaszcz na wieszaku.
- Odgrzeję ci obiad. – powiedziała mama i weszła do kuchni. Poszłam za nią i usiadłam na krześle przy stole.
Obserwowałam jak mama krząta się po pomieszczeniu podgrzewając mi jedzenie, ale w jej ruchach coś się zmieniło. Nie były już takie szybkie i żywe jak kiedyś.
- Mamo, co jest? – zapytałam obserwując ją.
- Nic. A co ma być? – zapytała patrząc na mnie przez ramię.
- Wydaje mi się, że jesteś smutna… - odparłam podchodząc do niej.
- Czemu miałabym być smutna? – zapytała mama.
- To ty mi powiedz. – odparłam wyciągając szklankę i talerz z szafki.
- Kaya, wydaje ci się tylko. – odparła wymijająco i nałożyła mi jedzenie.
- Mamo, widzę, że coś się dzieje… - nie dawałam za wygraną.
Usiałam do stołu i zaczęłam jeść, a ku mojemu zdziwieniu mama usiadła obok mnie i powiedziała:
- Mam problem ze znalezieniem pracy.
- Co? Jak to? Przecież byłaś pewna, że tu dostaniesz jakąś… - powiedziałam upijając łyk wody ze szklanki.
- Ale chyba się przeliczyłam. Do tej pory nie znalazłam nic takiego co by mi odpowiadało. – mruknęła mama biorąc jabłko z miski stojącej na środku stołu. – Nie mogę sobie pozwolić na pracę ze zbyt małymi dochodami.
- No tak… - mruknęłam, ale ugryzłam się w język przed powiedzeniem następnego zdania. – A szukałaś już wszędzie? – zapytałam chcąc zamazać swoją gafę.
- W pobliżu tak. Znalazłam jedno interesujące ogłoszenie, ale w innym mieście, a to nie wchodzi w grę, ponieważ nie wróciłam do domu po to by znowu gdzieś wyjeżdżać. – odparła odgryzając kęs jabłka.
- Mamo, czy my mamy problemy finansowe? – zapytałam, bo trochę głupio by mi się zrobiło gdybym o tym nic nie wiedziała. Przecież nadal chodzę nałogowo na zakupy i wydaję fortunę na ciuchy.
- Na razie nie, ale jak do miesiąca nie znajdę pracy, zacznie robić się ciężko. – odparła mama patrząc mi prosto w oczy.
- Ale przecież tata jutro jedzie w trasę… - mruknęłam cicho.
- No tak, ale to co on zarobi może i wystarczy na życie, ale nie na życie w takim standardzie, do którego jesteśmy przyzwyczajeni. – powiedziała mama wstając. – Ale nie martw się tym. Coś wymyślimy. Zawsze coś się wymyśli. – dodała pocieszająco.
- Jak mam się tym nie martwić? Może ja pójdę do pracy? – zaproponowałam.
- Nie Kaya, nie wygłupiaj się. Skup się na nauce. – powiedziała mama tonem kończącym temat. – Lepiej powiedz jak wam minął wyjazd. Wczoraj jak wróciłaś od razu się położyłaś i w końcu nic nie wiem.
- Dobrze było. – odparłam kończąc posiłek. – Zdjęcia były cudowne. No i Harry udzielił jakiegoś wywiadu. Może kiedyś będzie sławny… - zaśmiałam się i sprzątnęłam talerz ze stołu.
- A po wystawie? – zapytała mama, a mnie zatkało. Niby co mam jej odpowiedzieć?
- Poszliśmy do hotelu. – mruknęłam wymijająco płucząc talerz pod bieżącą wodą.
- I?
- Co i? – zapytałam obracając twarz w jej stronę.
- No co się działo? Jestem strasznie ciekawa! – zaśmiała się mama opierając się o szafki kuchenne.
- Mamo! – niemalże krzyknęłam zażenowana.
- No co? – zapytała podnosząc brwi z bezczelnym uśmiechem.
- No, jesteś moją mamą! – upomniałam.
- No to co? Chcę wiedzieć jak coś ważnego dzieje się w twoim życiu. – powiedziała wzruszając ramionami.
- Nie, nie, nie. Jesteś moją mamą. Mamy nie pytają o takie rzeczy. – powiedziałam wycierając ręce o ścierkę kuchenną.
- Ja nie pytałam o TAKIE rzeczy… Sama teraz to zasugerowałaś! – mama złapała mnie za słówko.
- To ty to zasugerowałaś. Ja nie zaczynałam tej rozmowy. – powiedziałam czując, że z każdym słowem coraz bardziej plączę się w „zeznaniach”.
- Ale użyliście prezerwatyw? – dopytywała, powodując, że czułam jakbym miała zapaść się pod ziemię.
Obróciłam się na pięcie mówiąc:
- Nie chcę o tym rozmawiać.
- A jednak coś było! Ha, wiedziałam! – krzyknęła w moje plecy, a ja powtórzyłam:
- Nie chcę o tym rozmawiać! – cała czerwona na twarzy wyszłam z kuchni i zamknęłam się bezpiecznie w swoim pokoju.
Szybko odrobiłam zadanie, które miałam na jutro i z ulgą stwierdziłam, że mam wieczór cały dla siebie. Zajrzałam przez okno i zobaczyłam Harry’ego krzątającego się po pokoju. Nie zastanawiając się nad niczym wyciągnęłam telefon i napisałam do niego sms’a:

„Spójrz na mnie! :)”

Harry niemalże od razu przeczytał sms’a i z odruchu spojrzał w okno. Pomachałam mu uśmiechając się lekko, a on odpisał:

„Chodź do mnie.”

Popatrzyłam na niego zastanawiając się chwilę, ale to nie miało znaczenia, ponieważ od razu po przeczytaniu sms’a podjęłam decyzję.
- Mamo ja idę do Harry’ego. – powiedziałam wychodząc z pokoju.
- Jak to, teraz? – zapytała ze zdziwieniem.
- Tak. Jest dziewiętnasta dopiero. Wrócę przed dziesiątą. – dodałam ubierając buty.
- To nie może on tu przyjść? – zapytała mama wchodząc do przedpokoju. – Nie chcę, żebyś się włóczyła sama po nocy.
- Harry mnie odprowadzi, nie martw się. Mieszka niedaleko. – uspokoiłam ją zakładając płaszcz na plecy.
Moi rodzice nie wiedzą, że Harry mieszka naprzeciwko nas i coś w środku mi mówiło, żeby lepiej im o tym nie wspominać. Jak się dowiedzą, trudno, ale sama nie mam zamiaru im tego wyjawiać. Lepiej niech myślą, że to „niedaleko” jest trochę dalej, a nie tylko blok dalej.
Wyszłam szybko z domu i jedyne co wzięłam to mój telefon. Byłam bez portfela, bez kluczy, bez torebki, ale nie przeszkadzało mi to. W końcu idę tylko dwadzieścia metrów od domu.
Zadzwoniłam na domofon, a Harry od razu otworzył mi drzwi. Wjechałam windą na siódme piętro i zapukałam. Chłopak stanął przede mną uśmiechnięty, a ja na powitanie powiedziałam:
- Chciałeś, żebym przyszła.
Weszłam do środka, ale zanim zdjęłam płaszcz chłopak mnie przytulił na powitanie.
- Nie wiedziałem, że weźmiesz to na poważnie. – zaśmiał się.
- Jak nie chcesz, to mogę iść… - mruknęłam kierując się do drzwi, ale uścisk chłopaka mnie zatrzymał.
- Nie no, jak już przyszłaś, to zostań… - zaśmiał się mocno mnie przytulając, abym mu nie uciekła.
Rozebrałam się i weszłam za nim do salonu. Harry zmierzył mnie wzrokiem i powiedział:
- Jak zwykle pełna klasy… - uśmiechnął się do mnie i wskazał abym usiadła na kanapie.
- A co, źle wyglądam? – zapytałam wskazując rękami na moją spódniczkę i czarną bluzkę, która była wciągnięta za gumkę spódniczki.
- Kochanie, ty zawsze idealnie wyglądasz. Po prostu cieszę się, że mam dziewczynę, która umie się tak ładnie ubrać. – uśmiechnął się do mnie.
- Nie wierzę, że to mówisz. – zaśmiałam się zakładając nogę na nogę.
- Czemu? – zapytał patrząc na mnie pytającym wzrokiem.
- To chyba oczywiste: bo jesteś chłopakiem…
- No dobrze, dobrze, to już nic nie będę mówił. – Harry uniósł ręce w obronnym geście, po czym zapytał. – Chcesz herbaty?
- Z chęcią. – odparłam i oparłam się o oparcie kanapy.
Chłopak wrócił po chwili trzymając dwa parujące kubki. Położył je na stoliku i usiadł obok mnie.
- Jak było w szkole? – zapytał.
- Dobrze. – uśmiechnęłam się do niego. – Jak było w pracy?
- Dobrze. – odparł i nastała chwila ciszy, którą ja przerwałam.
- Ok… Ta rozmowa była bardzo drętwa… co robimy? – uśmiechnęłam się siadając po turecku na kanapie uważając by spódniczka nie podwinęła mi się za wysoko.
- Nie wiem. Na co masz ochotę? – zapytał patrząc na  mnie.
- Obojętnie, byleby z tobą. – zaśmiałam się i oparłam głowę o jego ramię.
- To może… - mruknął Harry i obrócił ciało w moją stronę zakleszczając mnie pomiędzy swoją klatką piersiową a oparciem sofy.
Chłopak powoli zaczął całować moje usta, a mnie trochę zmroziło na samą myśl do czego on zmierza.
- Harry… - mruknęłam odpychając jego ciało. – Myślałam bardziej o oglądaniu filmów…
- Kaya, nie bój się, przecież nic takiego nie robię. Całowania się boisz? – zapytał miękkim głosem. – Kotku, wiem jakie są granice. To ty je wyznaczasz.
Uśmiechnęłam się ze wzruszenia, a moje ciało ogarnęła ulga.
- Przepraszam. – szepnęłam.
- Nie masz o co przepraszać. – powiedział odgarniając pasemko moich włosów za ucho. – To co, kończymy sezon „gry o tron”? – zapytał siadając obok.
- Pewnie. – ucieszyłam się tuląc policzek do ramienia Harry’ego.


____________

Po pierwsze chciałam Wam podziękować za ponad 90.000 wyświetleń bloga. Jesteście niesamowici! Mówiłam Wam już to? :)

Dziękuję za wszystkie komentarze, które są dla mnie bardzo, bardzo ważne. Piszecie miłe słowa i doceniacie to opowiadanie, co mnie bardzo cieszy. Ale mam dla Was niemiłą wiadomość.

Zawieszam powiadanie na 3-4 tygodnie.
Jest to spowodowane tym, że muszę na spokojnie przemyśleć dalszą część fabuły, a kiedy co chwilę ktoś mi pisze z zapytaniem „kiedy nowy rozdział?”, nie potrafię się skupić, a nie chcę Was zawieść.
Opowiadanie będzie na 100% dalej pisane, bo bardzo je lubię, ale nie chcę Was karmić jakimiś bzdurami. Mam kilka pomysłów, ale muszę je przemyśleć, ułożyć i ładnie wpleść w fabułę.

Kochani, mam nadzieję, że zrozumiecie moją decyzję i będziecie czekać, a mogę Wam obiecać, że wrócę z nową energią i z porządnym materiałem na dalszy ciąg!
Także w lipcu nie spodziewajcie się rozdziału i nie wypytujcie mnie o następny, ponieważ będę te pytania ignorować. Potrzebuję przerwy, czasu na przemyślenia i odpoczynku, a to mi na pewno pomoże.

Komentujcie, jeśli Wam się podoba, polecajcie, będzie mi bardzo miło.
I pamiętajcie, ja tego opowiadania NIE OPUSZCZAM!
Robię sobie tylko przerwę, aby zebrać materiał na dalsze losy bohaterów, bo poczułam, że zaczyna mi się wszystko mieszać, a nie chcę Was zawieść.
Kocham Was i mam nadzieję, że zrozumiecie! *.*

24 komentarze:

  1. Jezu oni sa tacu slodcy ahh hahha :D
    Szkoda ze zawieszasz ale bd czekac
    @believeyoucanx3

    OdpowiedzUsuń
  2. to było takie słodkie jak on do niej myszko powiedział asdfghjkl
    będę czekała nawet pół roku na kolejny rozdział, kocham Cię ♥
    @guma_balonowa_x

    OdpowiedzUsuń
  3. Harry taki kochany ♥
    potrzebujesz czasu, przecież każdy to zrozumie :) I będzie czekać oczywiście haha :D
    już się nie mogę doczekać aż wrócisz z nową siłą :D
    no to do następnego :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Troche za słodko w tym ich związku:(
    a tak wgl świetny

    OdpowiedzUsuń
  5. Moje ulubione opowiadanie. Swietnie piszesz :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny rozdział, strasznie mi się podoba. Przerwa może ci dobrze zrobic, wpadną ci nowe pomysły do głowy :) Smutno i bedzie mi bez rozdziału, ale z niecierpliwością czekam na kolejne, uwielbiam twoje ff <3 //@imfancyprincess

    OdpowiedzUsuń
  7. Harry taki jest kochany <33 Przerwa na pewno dobrze ci zrobi,każdy jej potrzebuje ;) Ja oczywiście będę czekać :D To do następnego ♥

    OdpowiedzUsuń
  8. Oby ten czas przerwy przyniósł nowe pomysły!!! trochę szkoda ze rozstajemy sie ną te 3-4 tygodnie ale do cze ze do nas wracasz!! Bede z niecierpliwością czekać! @MyBooBear_xx

    OdpowiedzUsuń
  9. to będą najgorsze 4 tygodnie życia, ale lepiej, żebyś przyszła na świeżo ze wszystkim :)

    OdpowiedzUsuń
  10. w sumie wyjeżdżam, ale i tak będe tęsknić, bo to opowiadania wymiata :D
    czekam z niecierpliwością na nowe pomysły, na pewno sie nie zawiedziemy , nie na Tobie :*
    udanych wakacji misiu :)
    @RembiszRembisz xx

    OdpowiedzUsuń
  11. Oni sa idealna parą ;). Ja też chce takiego chłopaka jak Hazz. Daj mi takiego scgdfhgd. Myślę że przerwa dobrze ci zrobi :)/ @iharryxon

    OdpowiedzUsuń
  12. Szkoda, że taka przerwa, ale lepiej żebyś była zadowolona z opowiadania, niż potem pluła sobie że źle to rozegrałaś!!
    Oni są taką słodką parą !! *.*
    Pozdrawiam
    G xx

    OdpowiedzUsuń
  13. Hahaha końcówka mnie rozwaliła hahahahaha :* oni są najlepszą parą ever *.* rozumiem i czekam!JUŻ TĘSKNIĘ :c ŻYCZĘ KOCHANA WENY DUŻO WENY,a co do rozdziału to cudowny :3

    OdpowiedzUsuń
  14. Wielbie to opowiadanie xx kocham cie xD czekam na rozdział :P

    OdpowiedzUsuń
  15. rozumiem i doceniam twoją decyzję ! jesteś niesamowita wiesz o tym??? :D co do rozdziału to mam taką bekę z mamy :) i współczuje laskom :( mam nadziej że fabuła będzie tak zaskakująca jak dotychczas :D @hallxofxfame .xx

    OdpowiedzUsuń
  16. Zostalas nominowana do Liebster Award
    http://take-me-to-a-dark-paradise.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Będę czekać, zawsze *-* Obiecałaś że skończysz, tylko na tym mi zależy, nie ważne za ile je skończysz :) Będę trzymała Cię za słowo <3
    Miłego odpoczynku, udanych wakacji xx

    OdpowiedzUsuń
  18. Rozdział boski! Czekam na następny rozdział! Miłych wakacji i przemyśleń! xx

    OdpowiedzUsuń
  19. Chciałabym zaprosić na http://onedirectionfanfictionpoland.blogspot.com/

    Pozdrawiamy zespół, 1DFFPL

    OdpowiedzUsuń
  20. kocham <3 czekam nn <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie wiem czy jeszcze przeczytasz ten komentarz, ale mam swoją żelazną zasadę, że ZAWSZE komentuję to co przeczytałam :)
    Twojego bloga miałam w zakładce jakoś od czerwca i nie wiedziałam kiedy mam się za niego zabrać. Wczoraj wieczorem postanowiłam, że przeczytam. Strasznie się wciągnęłam! Z każdym kolejnym rozdziałem mówiłam sobie ''To już ostatni, reszta jutro.'', ale przecież nie zasnęłabym z myślą, że nie wiem co dalej. Tak czy inaczej skończyłam dzisiaj o 04:00, ale komentarz dodaję teraz, ponieważ wcześniej nawet nie miałam siły.
    Więc... Twój blog = moje nowe uzależnienie! Czytam tylko pięć blogów jak na razie, bo nie mam za dużo czasu, ale twój jest zdecydowanie numerem jeden! :* To jak opisujesz życie Kayi z tymi drobnymi szczegółami jest cudowne. Bardzo mi się podobają te szczere opisy jej myśli. W ogóle opowiadanie jest strasznie realistyczne. Do rozdziału chyba 5 myślałam, że Harry będzie jakimś bad boy'em z gangu czy coś (tak jak w większości FF), a on okazał się być miłym i kochającym chłopakiem.
    Dialogi Kayi i Harry'ego powalają na kolana! Raz romantycznie, raz śmiesznie, raz poważnie... cudowne! Ta cała szczerość do ich intymnych spraw... to takie prawdziwe, wiesz? Po prostu wszystko jest idealne <3
    Dzięki tobie odkryłam w sobie większą śmiałość do tych spraw, ponieważ sama prowadzę dwa bloga i czytelniczki mnie często proszą o napisanie czegoś romantycznego ze sceną +18, a ja nie potrafię... nie wiem czemu. Ale teraz chcę spróbować coś napisać i gdyby nie ty i twój blog to nawet bym o tym nie pomyślała :) Mocno dziękuję.
    Nie zanudzam cię już dłużej (jeśli w ogóle to czytasz). Chciałam tylko wyrazić swoje zdanie, bo jestem strasznie podekscytowana tym opowiadaniem i teraz będę o nim myślała 24/7 zapewne haha :D
    Dziękuję, że to piszesz i czekam na następny rozdział. Mocno cię pozdrawiam i życzę weny, masz talent xx

    OdpowiedzUsuń