15 listopada 2014

Rozdział dwudziesty drugi




Pożegnałam się z mamą długim uściskiem i ze łzami w oczach patrzyłam jak wychodzi z domu ciągnąc za sobą ciężkie walizki. Tata nadal nie wrócił z trasy, ale dziś dzwonił, że będzie za tydzień. Gdy zamknęłam drzwi wejściowe przytłoczyła mnie samotna atmosfera, która opanowała mój dom. Mieszkanie samej ma swoje zalety, ale jednak czasem brakuje mi tego, żeby się do kogoś odezwać i przytulić. Nie wiedząc co ze sobą zrobić wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam do Harry’ego.
- Halo? – Odpowiedział chłopak od razu po pierwszym sygnale.
- Cześć misiu, masz czas? – Zapytałam z nadzieją w głosie.
Weszłam do salonu i usiadłam na sofie włączając telewizor.
- Teraz nie bardzo – powiedział.
- A co robisz? – Zapytałam zawiedziona.
- Mam pełno zdjęć do przerobienia na jutro… Może wieczorem pójdziemy do baru? – Zapytał z nadzieją, że uda mu się zrekompensować brak czasu.
- Nie jestem pełnoletnia Harry, nie wpuszczą mnie – mruknęłam przełączając kanały w telewizorze.
- Spokojnie, będziesz ze mną, oni się nawet nie zapytają o twój wiek – powiedział.
- No skoro tak mówisz – odparłam – to o której po mnie będziesz?
- Koło dwudziestej, pasuje? – Zapytał.
- Pasuje – powiedziałam, bo niby co innego miałam powiedzieć? „Nie pasuje, chcę ciebie tu i teraz, smutno mi?” Przecież Harry też ma swoje życie, nie mogę wymagać od niego żeby za każdym razem gdy do niego dzwonię, rzucał swoją pracę i leciał do mnie.
Była dopiero jedenasta rano, więc czas dzielący mnie do spotkania z Harrym postanowiłam poświęcić na naukę. Miałam kilka kartkówek w tym tygodniu, więc na spokojnie zdążyłam się przygotować, posprzątałam jeszcze mieszkanie i ugotowałam sobie obiad. Później pooglądałam kilka odcinków serialu i nawet nie zauważyłam, kiedy minął cały dzień. O dziewiętnastej zaczęłam się zbierać. Wykąpałam się i wysuszyłam włosy falując je lekko. Zrobiłam sobie przedziałek po środku głowy i pomalowałam oczy lekko cieniami w odcieniach brązu. Usta musnęłam błyszczykiem i ubrałam jasne rurki komponując je z luźną białą bluzką i różowym wełnianym swetrem. Dzień był zimny, przymrozki przypominały, że jest już praktycznie zima, więc ubrałam czarne buty na płaskiej podeszwie, które sięgały mi za kostki.
Harry jak zwykle był na czas. Gdy zadzwonił na domofon, moje serce podskoczyło ze szczęścia i jak najszybciej potrafiłam, wybiegłam z domu i przebierając nogami czekałam na windę. Wybiegłam z klatki, a gdy zobaczyłam Harry’ego stojącego w czarnej kurtce, na mojej twarzy zagościł uśmiech i od razu rzuciłam się mu na szyję.
- Jak to dobrze, że mam do kogo się odezwać – mruknęłam tuląc twarz w szyję Harry’ego.
- Mama już pojechała? – Zapytał chłopak głaszcząc moją głowę.
- No… - Szepnęłam – wiesz co… Fajnie jest mieszkać samemu, ale na dłuższą metę tego nie lubię.
- A kiedy twój tata wraca? – Zapytał odpychając lekko moje ciało. Złapał mnie za rękę i poprowadził do parkingu.
- Za tydzień, ale po kilku dniach na pewno znowu wyjedzie – powiedziałam smutnym głosem.
- Nie martw się, dotrzymam ci towarzystwa zawsze kiedy będziesz tego potrzebowała, w końcu po to masz mnie, prawda? – Powiedział wesołym głosem zarzucając mi rękę na szyję. Przytulił mnie mocno i otworzył drzwi swojego samochodu gestem wpuszczając mnie do środka.
Wsiadłam i zapięłam pasy w czasie, w którym Harry usiadł na fotelu kierowcy. Nagle z kieszeni jego kurtki rozbrzmiał dźwięk telefonu.
- Halo? – Odpowiedział chłopak, a po chwili ciszy, w której słuchał tego, co rozmówca do niego mówi, dodał – Już Louis, jedziemy, za niedługo będziemy.
Rozłączył się i schował komórkę z powrotem do kieszeni kurtki.
- Jesteśmy z kimś umówieni? – Zapytałam rozkojarzona obserwując jak chłopak rusza z parkingu.
- A nie mówiłem Ci? – Zapytał zdziwiony patrząc w lusterko.
- Nie – mruknęłam przeciągając samogłoskę.
- Lou z Ellie i Niall będą w barze – powiedział jak gdyby nigdy nic.
- Myślałam, że sami idziemy na randkę – odparłam zawiedzionym tonem.
- Kaya, musimy umawiać się też z innymi, przecież oni cię nie ugryzą, spróbuj się z nimi zakolegować, to są naprawdę fajni ludzie – odpowiedział Harry uśmiechając się do mnie.
- Wolę być tylko z tobą – odparłam stawiając na swoim.
- Kaya, nie zaczynaj. Spróbuj się z nimi zaprzyjaźnić, nie pożałujesz. Zrób to dla mnie – powiedział patrząc mi prosto w oczy.
- No dobrze Harry, ale następnym razem mi mów jeśli masz zamiar umówić się z kolegami – warknęłam zakładając nogę na nogę.
- Myślałem, że się ucieszysz i będzie fajnie – powiedział rozczarowany uważnie patrząc na drogę.
- Już raz miało być fajnie… - Mruknęłam nawiązując do imprezy u jego znajomych.
- To ty się nie bawiłaś, oni chcieli cię poznać, ty najwyraźniej miałaś inne plany – Harry zwrócił mi uwagę dosadnym tonem.
- Jakoś nie umiałam się z nimi dogadać – odparłam odwracając się do okna i przyglądając się swojemu naburmuszonemu odbiciu w szybie.
- Bo Kaya, to ty musisz zmienić nastawienie do nich, nie oni do ciebie. Nie wiem czemu ich nie lubisz – powiedział Harry hamując na czerwonym świetle.
- Bo ich nie znam. O czym mam rozmawiać z ludźmi, których nie znam? – Zapytałam odwracając głowę w kierunku Harry’ego.
- No właśnie w tym rzecz Kaya, masz ich poznać, a nie od razu zakładać, że skoro ich nie znasz, to nie możesz się do nich odzywać.
- Wcale tak nie zakładam – odparłam krzyżując ręce na piersi.
- Przecież właśnie mi to powiedziałaś… - Mruknął Harry, po czym zaśmiał się, a w jego śmiechu usłyszałam nutkę cynizmu.
- A zamknij się już, bo mnie wkurzasz – warknęłam i ponownie odwróciłam głowę patrząc przez boczną szybę.
Do końca drogi ani ja ani Harry nie odezwaliśmy się słowem. Harry zatrzymał samochód i zaparkował przed barem, w którym byliśmy umówieni z jego znajomymi, wysiedliśmy nie patrząc na siebie i skierowaliśmy się do drzwi budynku. Mieliśmy do przejścia około pięćdziesięciu metrów, szliśmy obok siebie, ale szybko wyprzedziłam chłopaka. Nagle poczułam jego rękę obejmującą moją szyję. Harry zawiesił się na mnie, mocno mnie przytulił i dał buziaka w policzek mówiąc:
- No nie gniewaj się.
- Śmiałeś się ze mnie – powiedziałam starając się pokazać chłopakowi, że ten nagły pocałunek nie zrobił na mnie najmniejszego wrażenia, pomimo tego, że zrobił ogromne wrażenie.
- Nie śmiałem się z ciebie tylko z twojego nastawienia – odparł chłopak.
Zatrzymaliśmy się w połowie drogi do drzwi baru i stanęliśmy patrząc na siebie.
- Doskonale wiesz, że jestem wstydliwa, a śmiejesz się z tego, że mam trudności z nawiązywaniem nowych kontaktów. Harry, tak się po prostu nie robi – upomniałam go patrząc mu prosto w oczy.
Zauważyłam zmianę w jego wyrazie twarzy. Teraz chłopak nie stał przede mną zadowolony, tylko zaczął się zastanawiać nad tym co właśnie mu wypomniałam.
- Może masz rację, przepraszam – odparł po chwili łapiąc moje dłonie. – Dalej się gniewasz na mnie?
- Nie Harry, ale proszę cię, nie rób tak więcej – odparłam głaszcząc palcami środek jego dłoni. – Chodźmy do środka, bo jest zimno – dodałam czując jak nieprzyjemny wiatr zawiewa mi włosy.
Na dworze panował zimowy nastrój. Dni trwały wyjątkowo krótko, za to wieczory ciągnęły się długimi godzinami. Od wczoraj padał obficie śnieg, więc teraz żeby przejść chodnikiem musieliśmy bardzo uważać aby się nie poślizgnąć. Ciepła temperatura, która uderzyła nas z chwilą wejścia do baru, była miłą odmianą dla zimnego powietrza, które królowało na dworze. Harry złapał moją rękę i poprzez ciemne wnętrze baru zaprowadził mnie do kąta sali gdzie czekali już na nas jego znajomi.
- Harry, coś długo wam zajął przyjazd – powiedział Louis, który klepnął na powitanie mojego chłopaka w plecy.
- Mieliśmy… problemy – odpowiedział Harry patrząc na mnie wymownie.
- Cześć Kaya! – Przywitał się ze mną Louis, a ja chcąc zachować go na pewien dystans, tylko podałam mu rękę.
- Cześć – mruknęłam cicho, po czym zwróciłam się do Nialla, Eleanour, którzy już zdążyli przywitać się z Harrym.
- Czego się napijesz? – Zapytał mnie Harry pomagając mi ściągnąć moją kurtkę. Odrzucił nasze ubrania wierzchnie w róg ławy przy której usiadłam i dodał – piwo, drinka, sok?
- Harry, ja jestem niepełnoletnia, nie będą się czepiać? – Zapytałam z przestrachem.
- Coś ty, nawet nie zauważą – uspokoił mnie Harry z uśmiechem na twarzy.
- To piwo z sokiem – powiedziałam i obserwowałam Harry’ego jak oddala się od naszego stolika aby złożyć zamówienie.
- Co tam słychać Kaya? – Zapytał mnie Niall siedzący w fotelu naprzeciwko mnie.
Muzyka na sali  rozbrzmiewała nie za cicho, nie za głośno, panował tu półmrok, a ściany pomalowane na kolor ciemnego, brudnego różu i meble z ciemnego drewna nadawały wnętrzu prywatnej atmosfery. Przy sąsiednich stolikach siedziało dużo ludzi, ogółem panował tu tłok i zaduch, ale mimo to czułam się tu przyjemnie.
- Wszystko dobrze – odpowiedziałam cicho uśmiechając się do Nialla.
- Lubisz grać w bilard? – Zapytał z uśmiechem na twarzy.
- W sumie nie wiem, rzadko kiedy mam okazję pograć – odparłam.
- To pograsz dziś z nami. Mam nadzieję, że grasz lepiej od Ellie, bo nie da się być gorszym graczem w bilard od niej – zaśmiał się wskazując na Eleanour, która właśnie piła piwo przez słomkę.
Dziewczyna się zakrztusiła ze śmiechu, odłożyła szklankę na stół i zwróciła się do Nialla:
- Jeszcze kiedyś cię ogram, wtedy pogadamy!
- Ellie, nie ma szans, że go ograsz, przecież to prawda, że nie umiesz grać – zaśmiał się Louis i przybił piątkę Niallowi.
O dziwo Eleanour także się śmiała z docinek chłopaków. Chwilę później przyszedł Harry, który postawił przede mną szklankę pełną piwa z sokiem, usiadł obok mnie i napił się coli, którą kupił dla siebie.
- A ty abstynentem jesteś teraz? – Zaśmiał się Lou.
- Prowadzę – wytłumaczył Harry z błyskiem w oku.
- Przyjedźcie kiedyś autobusem, żeby wszyscy się mogli napić – odparł Niall opierając się luźno o oparcie fotela i zakładając kostkę na kolano.
- Nie kupowałbym sobie tak drogiego samochodu, żeby później jeździć autobusem – odparł Harry opierając się o oparcie ławy, po czym założył mi swoją rękę na ramię.
- Od czasu do czasu mógłbyś się poświęcić – dopowiedział Lou.
- To przyjedźcie kiedyś do mnie, wtedy się razem napijemy – zaproponował Harry, po czym dodał – gramy?
- Pewnie! – Odrzekł Niall od razu wstając z fotela.
- Kaya, grasz ze mną? – Zapytał mnie Harry wstając.
- A chcesz przegrać? – Zaśmiałam się.
- Nie chcę dlatego właśnie pytam ciebie, a nie Eleanour, czy ze mną zagra – powiedział Harry podając mi rękę żeby pomóc mi wstać.
- Co wy wszyscy się jej tak czepiacie? – Zapytałam z uśmiechem na twarzy podchodząc do stołu bilardowego stojącego dwa metry od naszego stolika.
- No właśnie! – Krzyknęłam Ellie za moimi plecami.
- Dobra, już się nie nabijajmy, bo jak się dziewczyny zemszczą to będzie z nami krucho – zaśmiał się Niall i podszedł do baru aby zapłacić za użycie stołu. Wrócił niosąc pudełko z bilami. Każdy z nas podszedł do ściany i ściągnął po jednym kiju bilardowym, które wisiały na specjalnym wieszaku.
Zaczęliśmy grę. Chłopcy nadal docinali Eleanour za jej specyficzne techniki gry, ale na szczęście Louis był dobrym graczem i rekompensował wszystkie nieudane trafienia Ellie. Przed moim pierwszym trafieniem chłopcy włącznie z Harrym zaczęli mi dokuczać i zastanawiać się na głos czy jest taka możliwość abym była gorsza od Eleanour, ale wbiciem dwóch bil na raz zatarłam im nosa i już nie raczyli się odezwać. Harry, który cały czas stał obok, przytulił mnie mocno i mówiąc „moja dziewczyna” pocałował moje czoło.
Graliśmy już dłuższą chwilę, śmiejąc się, dogadując sobie nawzajem i rozmawiając o głupotach. Zauważyłam, że dystans pomiędzy mną a kolegami Harry’ego się zmniejszył. Nadal mało się odzywałam, ale miło było ich słuchać. Gdy wspominali jakieś wydarzenia, których nie byłam światkiem, opowiadali mi wszystko i tłumaczyli. Zachowywali się jakbyśmy się znali od tysiącleci, a nie jakbyśmy spotkali się dopiero drugi raz. Musiałam przyznać Harry’emu rację. Jego znajomi są naprawdę miłymi ludźmi.
W pewnej chwili pogubiliśmy się w kolejce. Niall uraczył nas długą opowieścią o jego ostatniej nieudanej randce, a gdy wreszcie skończył mówić, kompletnie zapomnieliśmy kogo była kolej na oddanie rzutu. Lou zaczął się zastanawiać na głos i nagle palnął:
- Teraz chyba jest Alison kolej… - Po czym zorientował się, że pomylił moje imię z imieniem byłej dziewczyny Harry’ego, ale zanim zdążył to sprostować, mój chłopak podszedł do niego i warknął:
- Ona ma inaczej na imię.
- Sorry Harry, pomyliło mi się… - Mruknął rozkojarzony Louis odchodząc dwa kroki w tył, po czum zwrócił się do mnie – Kaya, chyba nie masz mi tego za złe? Nic się nie stało.
- Nie, spoko, zdarza się – odparłam uśmiechając się do niego uspokajająco, ale Harry był chyba innego zdania.
- To niech ci się nie myli – warknął i odszedł od Louisa, żeby przytulić się do moich pleców i położyć brodę na moim ramieniu.
- Odpuść trochę Harry – upomniałam go szeptem.
- Nie mam zamiaru patrzeć jak ktoś myli cię z Alison.
- Zdarza się, byliście bardzo długo ze sobą, więc to normalne, że mógł się pomylić – odparłam odwracając się twarzą w stronę Harry’ego.
- Nie mam zamiaru akceptować tego, że ktoś myli cię z nią – warknął nadal wkurzony. – Na nas chyba już pora – dodał zwracając się do wszystkich.
- Harry jak zwykle przesadza, zostajemy i kończymy grę – powiedziałam z uśmiechem na twarzy. – Odpuść trochę – dodałam zwracając się bezpośrednio do Harry’ego – powinieneś przeprosić Loiusa za to, że się na niego uniosłeś – szepnęłam gdy wykonałam swój ruch w grze.
- Niby czemu? On powinien ciebie przeprosić – powiedział Harry przybierając asertywną postawę.
- Już przeprosił, a ty się niepotrzebnie uniosłeś. Przestań się kłócić z jakiegoś błahego powodu ze swoim najlepszym przyjacielem – dodałam cichym głosem.
Harry na chwilę zamilknął po czym powiedział:
- Może masz racę…
- Ja zawsze mam rację – zaśmiałam się.
Chwilę później Harry ze spuszczoną głową podszedł do Louisa. Nie byłam w stanie usłyszeć co mu mówi, ale wywnioskowałam, że go przeprasza. W tym samym momencie Eleanour stanęła obok mnie i powiedziała:
- Nieźle wychowałaś sobie chłopaka.
- Jakoś trzeba sobie radzić w życiu, co nie? – Zaśmialiśmy się włącznie z Niallem, który obserwował całą sytuację.

- Chciałem ci powiedzieć, że Alison to już przeszłość – powiedział Harry gdy prowadził samochód z powrotem do domu.
- Wiem, nie musisz mi tego przypominać – odparłam obserwując jego prawą dłoń, która zamiast być na gałce do przełączania biegów, nagle znalazła się na moim kolanie.
- Chcę, żebyś to wiedziała i nie myślała, że…
- Harry, słuchaj co się do ciebie mówi – przerwałam mu miłym głosem. – Doskonale wiem, że Alison to przeszłość, dodatkowo potwierdziłeś to dziś swoim zachowaniem w stosunku do Louisa – uśmiechnęłam się i pogłaskałam dłoń Harry’ego.
Dziesięć minut później chłopak zaparkował na swoim stałym miejscu na parkingu niedaleko naszych bloków. Wyszłam z auta na zimne podwórko i od razu schowałam twarz w szalik, którym miałam szczelnie owiniętą szyję. Harry natychmiastowo złapał mnie za rękę i odprowadził pod drzwi mojej klatki piersiowej. Gdy wpisałam kod otwierający drzwi, spojrzałam z dołu na chłopaka i powiedziałam:
- Wejdziesz?
Harry uśmiechnął się odpowiadając:
- Wejdę.
- Zostaniesz na noc?
- Zostanę.
Gdy ściągnęliśmy okrycia wierzchnie, zaproponowałam chłopakowi gorącą herbatę. Była dwudziesta trzecia, Harry wszedł do salonu i włączył telewizor, a kilka minut później dołączyłam do niego stawiając na stole dwa parujące kubki.
- Wiesz… Nie lubię sama mieszkać – szepnęłam opierając głowę o ramię Harry’ego.
- Bo nie powinnaś mieszkać sama – powiedział Harry przykrywając mnie kocem. – Doskonale znasz moje zdanie na ten temat. Nie podoba mi się, że mieszkasz sama.
- No wiem, ale co mam na to poradzić? – Zapytałam skulona pod kocem.
- Czasem odnoszę takie wrażenie, że twoi rodzice myślą, że jesteś doroślejsza niż jesteś w rzeczywistości – powiedział biorąc łyk gorącej herbaty.
- Ja odnoszę takie samo wrażenie – szepnęłam dzieląc się kocem z Harrym, przykrywając także jego nogi. – Nie czuję się jeszcze dorosła, nie mogę decydować o ważnych sprawach i źle się czuję mieszkając sama. Denerwuje mnie to, że nie mogę się do nikogo odezwać całymi dniami, że nie ma mnie kto obudzić rano do szkoły, albo to, że nikt się nie pyta czy odrobiłam zadanie. Przez ten czas kiedy mama teraz była ponownie zasmakowałam życia rodzinnego, a oni mi to zabrali…
- Nie martw się, masz mnie – szepnął chłopak i pocałował mnie w policzek.
- Naprawdę zostaniesz na noc? – Zapytałam uśmiechając się do niego słodko.
- Przecież bym cię nie okłamał – zaśmiał się.
- To idź się pierwszy umyj, ja za ten czas pościelę łóżko – powiedziałam i wstałam z kanapy.
Piętnaście minut później Harry wyszedł z łazienki ubrany w same bokserki. Zlustrowałam go wzrokiem niepotrafiącym się napatrzeć, ale chwilę później zebrałam całą silną wolę, którą miałam w sobie i weszłam do łazienki. Zmyłam makijaż z twarzy, weszłam pod gorący prysznic, a po wszystkim przebrałam się w swoją „seksowną” piżamę na zimowe wieczory. Mówiąc „seksowna” mam na myśli czerwone długie spodnie w kratkę i pasującą do nich czerwoną górę z długim rękawem.
Gdy weszłam do swojego pokoju Harry już leżał przykryty ciepłą kołdrą i patrzył na mnie zmęczonymi oczami.
- Chodź mnie ogrzać – powiedział odkrywając kołdrę pod którą leżał. – Ja nie mam takiej ciepłej piżamy na sobie – zaśmiał się robiąc aluzje do mojego stroju.
- Odczep się od mojej piżamy – odparłam gasząc górne światło.
- Kochanie, nic złego nie miałem na myśli – uśmiechnął się do mnie czekając aż wejdę do łóżka.
Położyłam się, a Harry szczelnie otulił mnie kołdrą. Przytuliłam się do jego nagiej piersi i czułam, że jest mu trochę zimno. Splotłam nasze nogi i mocniej przycisnęłam swoje ciało do jego ciała. Moja ręka odruchowo zaczęła głaskać jego przydługie włosy, a on smyrał mnie za uchem dopóki oboje nie zasnęliśmy.





________________________
Długo czekaliście, wiem.
Jedyne co mogę powiedzieć to: przepraszam
Od początku wiedziałam, że kiedyś wróci do mnie wena i wiedziałam, że to może zająć kilka miesięcy. Ale nie chcąc was karmić farmazonami, brałam wszystkie wasze wkurzone komentarze na klatę i dzielnie się trzymałam czekając na chwilę, w której będę pewna, że to już ten czas, czas na kontynuowanie HN.
So, I’m finally back!

I ogłoszenie:
Od następnego rozdziału nie będę informowała informowanych, po prostu usuwam tą zakładkę. Niestety nie mam na to czasu.

Jeśli przetrwaliście te miesiące przerwy, wiedzcie, że Was kocham!

32 komentarze:

  1. Maaaaatko nareszcieee *,* tak sie ciesze ze juz jestes <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojej jak się cieszę, że już wróciłaś! A rozdział cudowny :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak już pisałam na tt OMG
    nareszcie czekałam z niecierpliwością, i teraz z jeszcze większą niecierpliwością czekam na następny
    POZDRAWIAM :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Już myślałam że się nie doczekam Wielkie dzięki ;p

    OdpowiedzUsuń
  5. O jaaaaa kocham to :D jak mnie pamiec nie myli,to Mel tez lubila piwo z sokiem hahaha ja wciaz zyje RBTYA tesknie za nim chyb jako jedyna kocham cie i czekam na nn :D
    @believeyoucanx3

    OdpowiedzUsuń
  6. o boziu tak sie ciesze ze do nas wrocilas z nowymi silami do pisania ! ♥ jestem ci za to ogromnie wdzieczna bo brakowalo mi tego ff. Szkoda ze nie bedziesz juz informowac ale mysle ze jakos dam rade hah. Świietny rozdział jak wszystkie poprzednie i czekam na nastepny !

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak się cieszę że już wróciłaś!!!! A rozdział znakomity, czekam na next :D

    OdpowiedzUsuń
  8. awwww super
    @flurebel

    OdpowiedzUsuń
  9. aww boski rozdział<333 fajnie że wróciłaś, czekam na kolejny ;33 @nxd69

    OdpowiedzUsuń
  10. O tak jejku boski nanabdbebskjbren. Ciesze sie ze wrocila ci wena :).

    OdpowiedzUsuń
  11. Nawet nie wiesz jak się cieszę z tego rozdziału. już czekam na kolejny i życzę weny

    OdpowiedzUsuń
  12. My też Cię kochamy <33 Naprawdę cieszę się że wróciłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Omg jest nowy!!! Nie masz pojęcia jak sie ciesze po tej przerwie! Cudowny i ciesze sie ze zaprzyjaźnili sie z jego przyjaciółmi :') mam nadzieje ze dodasz szybko nn! Xx

    OdpowiedzUsuń
  14. Najlepszy! x
    Tak długo czekałam, ale się płacało =)
    Pozdrawiam xxx

    OdpowiedzUsuń
  15. YEAH YEAH Wkońcu nowy rozdział jak ja cię kocham i mam nadzieję ze rozdziały będą się pojawiały regularnie.Czekam na następny.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ciesze się ze wróciłas :) Nie mogłam doczekać si. Kolejnych rozdziałów :* Opłacało się czekać rozdział niesamowity <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Wróciłaś :-D rozdział świetny :-D

    OdpowiedzUsuń
  18. jesteś YAY!!! :D spoko, warto było poczekać xD cieszę się że masz nowe pomysły i będziesz je konsekwentnie realizować :D czekam i życzę powodzenia! @hallxofxfame .xx

    OdpowiedzUsuń
  19. Naprawdę fajne i oby te wszystkie miłe komentarze motywowały cię do dalszej pracy! To dla każdego wiele znaczy. Więc i ja powiem Ci tyle, że zakochałam się w tej historii. Opowiadanie trafia do mojej listy ff.


    Polecam przy okazji wszystkim przeczytać opowiadanie Crazy mind, które jest remake'iem autorki opowiadania o tym samym tytule. Dostępne jest na Wattpadzie i blogspocie z tego co wiem.

    http://www.wattpad.com/80812212-crazy-mind
    http://haveyougotcrazymind.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. Uwielbiam to opowiadanie <3
    zapraszam do siebie: http://dark-harrystyles-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. Kocham to opowiadanie, kiedy następny rozdział? :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ojej jak się cieszę, że już wróciłaś.Rozdział cudowny ;))))))))) czekam nn

    OdpowiedzUsuń
  23. Wchodzę sobie a tu patrzę! ROZDZIAŁ!
    Hahaha o mało nie spadłam z krzesła...
    Rozdział świetny, ahh no tak jak zawsze. Nie lubię się rozpisywać więc życzę Ci dużooo weny na następny rozdział i cieszę się,że wrociłaś! <3

    OdpowiedzUsuń
  24. wiedziałam, że wrócisz, no wiedziałam :)
    Dziękuję bo jest to jedno z moich ulubionych ff ;)
    weny i do następnego ;*

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie chcę nic mówić ale od listopada to coś długo trzeba czekać na ten twój powrót... szkoda.... to było jedno z moich ulubionych ff....

    OdpowiedzUsuń