29 listopada 2014

Rozdział dwudziesty trzeci





- Jak tam sprawy między tobą a Harrym? – Zapytała Noemi.
Był niedzielny wieczór i siedziałyśmy u niej w pokoju. Wszystkie światła były pogaszone, świeciła się tylko mała lampka w rogu pokoju, która oświetlała nasze twarze. Noemi puściła jakiś film i obydwie siedziałyśmy na jej łóżku wcinając słony popcorn, który przed chwilą zrobiłyśmy.
- Dobrze – mruknęłam przełykając garść prażonej kukurydzy – a o co dokładnie pytasz?
- Jak tam on i jego „mały” przyjaciel? Zaprzyjaźniłaś się już z nim? – Zapytała Noemi zakreślając w powietrzu cudzysłowie.
- Jeszcze nie próbowałam – mruknęłam opierając głowę o ścianę – boję się.
- Czego się boisz? – Zapytała biorąc garść popcornu z miski stojącej pomiędzy nami na miękkim materacu.
- Bólu – powiedziałam szczerze.
- Kaya, ale drugi raz nie powinno cię już boleć – pocieszyła mnie przyjaciółka.
Wyprostowałam nogi i wcisnęłam rozprostowane dłonie pomiędzy uda. Musiałam przyznać, że ta rozmowa wprowadziła mnie w lekkie zakłopotanie. Od czasu pamiętnej nocy po wyjeździe, kiedy ja i Harry spędziliśmy razem noc, w ogóle nie rozmawialiśmy o spróbowaniu seksu ponownie. Harry doskonale wiedział, że ten temat wprawia mnie w zakłopotanie i byłam mu wdzięczna za to, że nie porusza tego tematu. Na pewno wiele razy myślał o tym i chciałby spróbować ponownie, ale nie dał po sobie poznać, że mu zależy. Ostatnio jak u mnie spędził noc, po wypadzie do baru, nawet nie wspomniał o seksie. Nawet nie wspomniał o czymkolwiek innym, co moglibyśmy robić zamiast seksu. O niczym nie wspomniał, po prostu leżał obok mnie i utulał mnie do snu. To było tak słodkie i tak opiekuńcze z jego strony, że nawet teraz mam ciarki jak o tym pomyślę i chcę więcej i więcej.
- Boję się, że będzie – bąknęłam i włożyłam sobie do buzi garść słonego popcornu.
- Bo nie możesz się spinać – poraziła mi Naomi.
- Słuchaj, co ty możesz o tym wiedzieć skoro ty spałaś tylko z Colinem i to jeszcze w takiej sytuacji… - odparłam, a później zorientowałam się, że to co powiedziałam nie było miłe. – Przepraszam… Nie chciałam – dodałam widząc zdziwioną minę Noemi.
- Nie, w sumie masz rację. Nigdy nie uprawiałam z nikim prawdziwego seksu i w najbliższym czasie nie mam zamiaru tego robić – powiedziała i spróbowała się uśmiechnąć, ale to co pokazało się na jej twarzy w ogóle nie przypominało uśmiechu.
- Nie martw się, ty też w końcu znajdziesz tego jedynego – próbowałam ją pocieszyć.
- A Harry to twój jedyny? – Zapytała a mnie zatkało.
- Nie wiem – odparłam po krótkiej chwili ciszy.
- Jak to nie wiesz? To się chyba czuje – powiedziała przyjaciółka sięgając po szklankę z herbatą stojącą na parapecie.
- Nie mam pojęcia jak to jest czuć, że chłopak to ten jedyny. Chyba go kocham, powiedziałam mu, że go kocham, zawsze wariuję ze szczęścia jak mamy się spotkać i z chwilą, z którą się żegnamy już za nim tęsknię… Ale czy on jest tym jedynym? Nie wiem – odparłam analizując swoją wypowiedź.
- Zakochałaś się, wpadłaś po uszy. Widać to po twojej minie. Kiedy o nim mówisz twoje policzki różowieją, a wzrok staje się nieobecny. Przyjemnie się na ciebie patrzy gdy o nim myślisz – powiedziała Noemi z uśmiechem na twarzy.
- Naprawdę? – W tym momencie spaliłam buraka. Nie miałam pojęcia, że tak to wszystko widać po mnie.
- Naprawdę – potwierdziła Noemi nie mogąc powstrzymać się od szerokiego uśmiechu. – Powinnaś zaproponować mu randkę i spróbować jeszcze raz. Tylko musi być romantycznie żebyś wiesz… Żeby twoje ciało się przygotowało na niego.
- Naprawdę tak myślisz?
- A ile chcesz jeszcze z tym czekać? – Zapytała kuląc nogi.
- Do śmierci – bąknęłam – Noemi, ja się strasznie tego boję…
- Bólu się boisz, ale już nie powinno chyba aż tak boleć, wyluzuj, pozwól Harry’emu żeby cię nakręcił, zróbcie to powoli, bez pośpiechu – poradziła z miłym i pocieszającym uśmiechem na twarzy.
- Może powinnam go gdzieś wyciągnąć… W piątek powinniśmy oboje mieć czas – odpowiedziałam zjadając ostatnią garść popcornu, która została w misce.
- Umów się z nim teraz, żebyś się nie wymigała – zaśmiała się Noemi i podała mi telefon.
- Ale jak to teraz? Po co teraz? – Zapytałam zdezorientowana.
- Ja cię Kaya znam. Powiesz, że się z nim umówisz, a później przemyślisz sprawę i uznasz, że jednak za bardzo się boisz spróbować jeszcze raz i nic z tego nie wyjdzie – odpowiedziała pewnym siebie głosem.
- No dobra, skoro nalegasz to mogę do niego zadzwonić – powiedziałam ze zrezygnowaniem i wyciągnęłam telefon z kieszeni.
Harry odebrał po drugim sygnale.
- Halo?
- Cześć skarbie – przywitałam się, a moje serce wywinęło koziołka słysząc dźwięk jego głosu.
- Cześć myszko, co tam? – Zapytał wesołym tonem.
- Chciałam się zapytać, czybyśmy gdzieś nie wyskoczyli w piątek… Sami – dodałam pamiętając ostatnie niedomówienie w sprawie randki.
- W piątek mam sesję, ale powinienem się uwinąć do popołudnia – odparł Harry po chwili zastanowienia.
- Przyjdę do ciebie do studia i później gdzieś wyskoczymy, co ty na to? O której mam być? – Zapytałam ciesząc się, że Harry jednak znalazł czas dla mnie w swoim napiętym grafiku.
- O szesnastej bądź – odpowiedział od razu.
- Pewnie, to do zobaczenia za dwa dni! – Ucieszyłam się i po pożegnaniu rozłączyłam połączenie.
- Za dwa dni będziesz miała taki orgazm, że zapamiętasz go do końca życia! – Zaśmiała się Noemi gdy położyłam telefon na poduszki leżące obok.
- Zamknij się – syknęłam lekko zażenowana jej otwartością.
- No co, tylko stwierdzam fakty – odparła i obie wybuchłyśmy śmiechem.


W piątek kończyłam lekcje o czternastej i szybko pobiegłam do domu aby się przygotować do randki. Nie miałam pojęcia co będziemy robić przez całe spotkanie, ale wiedziałam jak to spotkanie się skończy. Wzięłam prysznic i wydepilowałam starannie całe ciało. Ubrałam na siebie czarne spodnie i beżowy za duży wełniany sweter. Zrobiłam delikatny makijaż podkreślając tylko oczy eye-linerem i wyszłam na autobus, aby podjechać do centrum, do studia Harry’ego.
Pięć po szesnastej zapukałam do drzwi, ale chwilę czekałam zanim Harry mi otworzył.
- Cześć – powiedziałam zadowolona i od razu weszłam do przedpokoju.
Harry był ubrany w czarne obcisłe spodnie i rozpiętą koszulę w kratkę, a na szyi miał przewieszony aparat.
- Cześć kochanie – mruknął całując mnie szybko w usta. – Jeszcze nie skończyliśmy, ale za niedługo będę wolny – dodał.
Nie rozbierając płaszcza weszłam do studia, w którym zobaczyłam wysoką, szczupłą, czarnowłosą dziewczynę stojącą w samej bieliźnie na tle białej ściany. Na sekundę się zdezorientowałam, ale po chwili się opamiętałam i przeszłam przez studio siadając na kanapie w rogu pomieszczenia. Harry nie zwracając na mnie uwagi powrócił do swojej pracy. Czując ogarniającą mnie zazdrość przyglądałam się modelce, która pozowała przed obiektywem Harry’ego, który co jakiś czas dawał jej uwagi jak ma stanąć. Modelka co sekundę rzucała na mnie zawistne spojrzenie, ale po chwili nie wytrzymała i powiedziała:
- Nie miałam w umowie podpunktu, który mówi o pozowaniu przy publiczności.
Mówiąc to patrzyła na mnie jakbym zrobiła jej jakąś krzywdę. Siedziałam cicho, w kącie, nie śmiejąc nawet zrobić żadnego ruchu, żeby nie przeszkadzać Harry’emu w pracy, więc jakim prawem ona mogła tak o mnie powiedzieć?
Ku mojemu zdziwieniu zobaczyłam, że Harry podchodzi do mnie i szepcze mi do ucha:
- Kaya, mogłabyś poczekać na korytarzu? My już kończymy.
- Jasne… - Mruknęłam zdezorientowana i wzięłam swoją torbę wychodząc ze studia.
Oparłam się o ścianę obok wieszaka i usłyszałam jak Harry zamyka za mną drzwi studia. Przyglądałam się dwóm płaszczom wiszącym obok i zastanawiałam się dlaczego aż tak przeszkadzałam tej modelce. Przecież Harry mógł powiedzieć, że jestem jego dziewczyną, że nie będę przeszkadzać w pracy, czy coś, ale wolał zostać sam na sam z piękną – czarnowłosą.
Ona była szczupła, miała długie włosy i idealne ciało. Pozowała świadomie i wiedziała jak się ustawić do aparatu -  przynajmniej tyle zdołałam zauważyć przez tą krótką chwilę, w której siedziałam na sofie w studiu. A ja? Zerknęłam na swoje odbicie w lustrze i zobaczyłam zwykłą, przeciętną dziewczynę, która nawet nie potrafi zadowolić swojego chłopaka. To jest żałosne, jestem żałosna.
Dziesięć minut minęło, a Harry nie wychodzi. Słyszę śmiechy dochodzące ze studia, dobrze się bawią, świetnie się dogadują. Harry mówi „jeszcze kilka ujęć,” dziewczyna zalotnie się śmieje i odpowiada „z przyjemnością.” Harry prosi ją, żeby opuściła ramiączko stanika, wtedy zdjęcie wyjdzie bardziej naturalne. Słyszę to. Jak on może o to prosić? Dziewczyna najpewniej spełnia jego prośbę, ponieważ Harry po chwili z aprobatą mówi o nowych zdjęciach. A we mnie buzuje złość, zazdrość i bezsilność.
Czekam już dwadzieścia minut. A dwadzieścia minut z pewnością nie jest chwilą, nie jest nawet dwoma chwilami, jest wiecznością, cholerną wiecznością.
Nie, tak nie będzie. Nie mam zamiaru ze spokojem nasłuchiwać jak Harry flirtuje z innymi modelkami. Biorę swoją torebkę i wychodzę z przedpokoju studia Harry’ego. Schodząc ze schodów starej kamienicy, szybko zapinam płaszcz. Czując mróz obezwładniający moje ciało, czekam na autobus, który się spóźnia. Wreszcie, po półgodzinie jestem w domu. Rozebrałam płaszcz i wełniany sweter i zostałam tylko w białej, obcisłej podkoszulce. Stanęłam przed lustrem i spróbowałam spojrzeć na siebie z dystansu.
Przed oczami zobaczyłam tą modelkę w samej bieliźnie, jej idealne proporcje, szczupłe nogi, pięknie ukształtowane biodra i piersi. A ja? Czy mi się zdaje, czy przytyłam?
Ze strachem podciągnęłam koszulkę do góry i zobaczyłam swój brzuch. Nie był płaski – przynajmniej tak mi się zdawało. Złapałam skórę i ścisnęłam ją, aż w końcu pojawiła się na brzuchu fałdka. Moja krew zamroziła się w żyłach. Jednym ruchem ściągnęłam spodnie i podkoszulkę zostając w samej bieliźnie. Weszłam do łazienki i wyciągnęłam wagę. Cała się trzęsąc weszłam na nią z zamkniętymi oczami. Wzięłam dwa głębokie oddechy i spojrzałam w dół. To co zobaczyłam spowodowało uczucie, jakby uderzyło we mnie imadło: 55kg.
Zaczęłam szybkie obliczenia w głowie. Ostatnio ważyłam 50kg. Przytyłam pięć kilogramów, mierzę 167cm wzrostu. Nie mogę tyle ważyć. Nie mogę przytyć. To pewnie przez te obiadki mamusi. Jak mieszkałam sama, nie gotowałam sobie tyle ile ona nam gotowała.
Nagle przypomniałam sobie  popcorn, którym zajadałyśmy się z Noemi dwa dni temu, wczorajszą pizzę na kolację i dzisiejsze frytki na obiad. Nie mogę tak jeść, nie mogę tyle jeść, nie chcę być gruba. Harry pewnie to zauważył, dlatego wolał dziś spędzić więcej czasu patrząc na modelkę, niż na mnie…
Moje ręce się całe trzęsły. Zawsze byłam uważana za ładną dziewczynę, ale czy nadal jestem ładna? Mam wrażenie, że nawet mój chłopak przestaje się mną interesować.
Nie chcę tego, tak nie może być.
I nagle do mojej głowy wleciał „genialny” pomysł, który od razu postanowiłam wdrożyć w życie. Podniosłam deskę klozetową i uklęknęłam na zimnych kafelkach. Chciałam zmusić się do wymiotowania, ale to nie było takie proste.
Wsadziłam dwa palce w gardło, ale nic to nie dało. Sięgnęłam więc po moją szczoteczkę do zębów. Jej koniec wsadziłam sobie do buzi podrażniając swoje gardło. Efekt był natychmiastowy. Poczułam jak zawartość żołądka przelatuje przez mój przełyk i krztusząc się wyplułam wszystko do ubikacji.
Nagle zorientowałam się co właśnie zrobiłam. Zmusiłam się do zwymiotowania. Wiedziałam, że wiele dziewczyn tak robi, gardziłam nimi kiedyś, teraz je rozumiem. Dla mnie był to jedyny sposób żeby pozbyć się tych wszystkich kalorii, które zjadłam nie zastanawiając się nad konsekwencjami.
Nagle zebrało mi się na płacz. Łzy pociekły mi po policzkach. Dlaczego zmusiłam się do zwymiotowania? To było najgorsze uczucie, jakie w życiu czułam. Czy muszę się posuwać aż do takich czynów, aby zaakceptować siebie? Ponownie zaakceptuję siebie dopiero jak schudnę. Mam cel: schudnąć te pięć kilo, które przytyłam. To dobrze, że mama się wyprowadziła, teraz nie będzie mnie mogła kontrolować i nie będzie kontrolować tego ile jem, a raczej ile nie jem. Bo jedyny sposób schudnięcia widziałam w poprzestaniu jedzenia.
Roztrzęsiona wstałam z zimnej posadzki i włożyłam szczoteczkę pod bieżącą wodę. Umyłam ją, po czym porządnie umyłam zęby aby pozbyć się smaku wymiocin. Schowałam wagę i z powrotem ubrałam ciuchy, które były porozrzucane po podłodze.
Piętnaście minut później zadzwonił dzwonek do moich drzwi. Zdziwiłam się, ponieważ zwykle dzwonek do drzwi poprzedza dźwięk domofonu, nie tym razem.
- Czemu uciekłaś? – Zapytał Harry stojący na progu, od razu gdy otworzyłam drzwi.
- Byłeś zajęty, nie chciałam ci przeszkadzać – mruknęłam.
- Kaya, no nie żartuj sobie, umówiliśmy się, a ty sobie idziesz… Obraziłaś się? – Zapytał podejrzliwie.
- Nie – bąknęłam obrażona.
- Przecież widzę.
- A ty byś stał spokojnie, gdybym na twoich oczach flirtowała z pół nagim, przystojnym modelem? – Zapytałam wrednie.
- Mogę wejść? – Odpowiedział pytaniem na pytanie.
- Nie – powiedziałam dosadnie nadal obrażona.
- Nie żartuj sobie – warknął.
- Nie żartuję – odparłam wbijając w niego ostre spojrzenie.
- Kaya, kochanie, przecież to jest moja praca – powiedział chcąc się usprawiedliwić.
- Flirtowanie z modelkami? Poczułam się jakbym była jedna z wielu. Pewnie jestem jedną z wielu, a głupia myślałam, że tylko do mnie się tak odnosisz – odparłam czując jak łzy napływają do moich oczu. Dopiero gdy to powiedziałam stwierdziłam, że to jest najprawdziwsza prawda.
- Jesteś jedyną, Kaya, nie rozumiem o co ci teraz chodzi – powiedział patrząc na mnie zdezorientowany.
- Nigdy tego nie zrozumiesz – mruknęłam.
- To mi to wytłumacz, mogę wejść? – Ponowił pytanie.
- Harry, proszę cię, zostaw mnie dziś w spokoju… - Szepnęłam ze smutkiem, ale mimo to wpuściłam chłopaka do środka.
- Kaya, co się dzieje? – Zapytał zamykając za sobą drzwi.
- Widziałam jak na nią patrzysz…
- Kaya, kochanie, to tylko głupia modelka – tłumaczył i przytulił mnie do siebie.
- Wcale nie, żartowaliście sobie, śmialiście się, wyprosiłeś mnie stamtąd… - Warknęłam zdezorientowana.
- Musiałem cię wyprosić, faktycznie w umowie nic nie było o osobach trzecich na sesji, więc miała prawo zwrócić mi uwagę – powiedział Harry – ale kochanie, daj spokój. To moja praca, często robię takie sesje, bo mi za to dużo płacą, ale pamiętaj, że najlepiej czuję się robiąc zdjęcia właśnie tobie i to ty wychodzisz najlepiej przed moim obiektywem.
- Nie prawda, brzydka jestem, nawet tak nie kłam, że pięknie wychodzę. Przecież widziałam dziś tą dziewczynę… - Mruknęłam ze zrezygnowaniem i wyrwałam się Harry’emu. Przeszłam przez przedpokój i weszłam do salonu siadając na kanapie. Usłyszałam jak chłopak idzie krok w krok za mną i siada obok.
- O czym ty mówisz? – Zapytał zdziwiony.
- O niczym, po prostu widziałam jak ta dziewczyna wygląda – mruknęłam.
- Kaya przestań pieprzyć. Zobacz jak ty wyglądasz, jesteś najpiękniejszą dziewczyną jaką znam i nikt się z tobą nie może równać – powiedział głaszcząc mój policzek.
- Tylko tak mówisz, żeby mnie pocieszyć – odparłam.
- Kaya, co cię dziś ugryzło? – Zapytał ze zdziwieniem wymalowanym na twarzy.
- Nic mnie nie ugryzło…
- Już cię nigdy nie zaproszę żebyś poczekała aż skończę sesję. Masz jakąś paranoję – odparł.
Wzruszyłam ramionami i włączyłam telewizor. Bez zbędnych rozmów, siedzieliśmy z Harrym obok siebie i oglądaliśmy popowe teledyski. Po pół godzinie Harry przeciągnął się na kanapie i mruknął:
- Głodny jestem.
- Zrobię ci kanapki – powiedziałam wstając z sofy.
- A sobie nie zrobisz? – Zapytał patrząc na mnie z dołu.
- Nie  – powiedziałam czując burczenie w brzuchu.
- Nie jesteś głodna? – Zapytał ze zdziwieniem.
- Nie – skłamałam.
Prawda była taka, że byłam głodna, cholernie głodna, ale wiedziałam, że za dużo dziś zjadłam, a jeśli chcę zrzucić te zbędne pięć kilo, muszę być nieugięta. I będę nieugięta. Nie mam zamiaru ponieść się jakiejś głupiej fali głodu. Zagłuszę mój brzuch herbatą, to mi musi wystarczyć na cały wieczór, aż do rana.
Weszłam do kuchni i nastawiłam wodę na herbatę. Wyciągnęłam z lodówki masło i szynkę, pokroiłam pomidora i położyłam pokrojone plasterki na posmarowanych kromkach. Zrobiłam herbatę i po dziesięciu minutach wróciłam z kolacją do salonu. Harry od razu zabrał się za jedzenie, a ja starałam się nie patrzeć na niego. Świeży chleb, świeża szynka, świeży pomidor – wszystko to sprawiało, że burczenie w moim brzuchu nie ustępowało, lecz stawało się jeszcze bardziej uciążliwe. Ale to pierwszy dzień, muszę go przeżyć. Później mój organizm przyzwyczai się do mniejszych ilości jedzenia i powstrzymywanie się nie będzie już dla mnie takie trudne.
Napiłam się łyka herbaty, gdy usłyszałam głos Harry’ego:
- Kaya, naprawdę nie jesteś głodna?
- Nie – odparłam skręcając kark w jego stronę.
- Dam ci jedną kanapkę – powiedział chłopak podsuwając w moją stronę pół kromki.
- Nie, zjedz ją sam – odparłam biorąc następny łyk gorącej herbaty, która oszukiwała mój pusty żołądek.
- No przestań, przecież nic nie jadłaś od kilku godzin, zjedz coś, blada jesteś – mruknął i ponownie podsunął mi pod nos kanapkę.
- Harry skończ! Zjedz to sam, ja nie chcę! – Krzyknęłam poirytowana.
- Kaya, o co chodzi? Nie musisz od razu krzyczeć… - Mruknął zdezorientowany.
- To jak mówię ci, że nie chcę, to nie zmuszaj mnie do jedzenia – odparłam opierając się o kanapę.
- Zastanawia mnie tylko dlaczego nie chcesz tego zjeść – powiedział gryząc ostatnią kromkę.
- Bo się odchudzam – powiedziałam szybko i dopiłam resztkę herbaty.
- Po co? – Zapytał zdziwiony.
- Żeby schudnąć – odparłam jakby to było oczywiste. Oh, przecież to było oczywiste.
- Jesteś chuda – powiedział Harry lustrując mnie wzrokiem.
- Nie jestem, przytyłam ostatnio – powiedziałam.
- Nie zauważyłem – wzruszył ramionami.
- Ale ja zauważyłam – odparłam i skrzyżowałam ręce na piersi.
- Za niedługo ta faza odchudzania ci przejdzie – zaśmiał się odkładając pusty talerz na stolik.
- Jak schudnę to mi przejdzie – odparłam nieugięta.
- Ale ja nie rozumiem po co chcesz chudnąć… Przecież jesteś strasznie szczupła – powiedział przyglądając się mi uważnie.
- Widziałam dziś tą twoją modelkę… To ona jest szczupła, a nie ja.
- Kaya, proszę cię, nie porównuj siebie do modelek – odparł Harry skręcając ciało w moją stronę, aby lepiej mu się siedziało i patrzyło na mnie.
- Chciałabym tak wyglądać jak one… - Szepnęłam po chwili ciszy.
- Myszko, przecież ty wyglądasz lepiej niż one – powiedział chłopak przybliżając się do mnie.
- Harry, proszę cię… Przecież ja mam oczy, widzę jak wyglądam – powiedziałam wzruszając ramionami.
Nagle usłyszałam głośne burczenie mojego żołądka, który domagał się jedzenia. Doskonale wiedziałam, że dziś tego jedzenia nie dostanie.
- Kaya, nie wmawiaj sobie głupot i zjedz coś, proszę cię – powiedział łagodnym głosem głaszcząc mój policzek.
- Nie chcę Harry – odparłam.
Chłopak zignorował moją odpowiedź i złączył nasze usta. Poczułam smak kanapek, które przed chwilą jadł, ale starałam się nie zwracać na to uwagi. Harry przybliżył swoje ciało do mnie i objął mnie ramionami. Mocno ścisnął i wplątał swoje długie palce w moje włosy. Nagle jego pocałunek zmienił się ze zwykłego, w bardzo namiętny. Chciał czegoś więcej, wyczułam to. Nie potrafił dłużej czekać, ale ja dziś nie byłam w nastroju aby dać mu to, czego ode mnie oczekuje.
- Harry, Harry… Zaczekaj – mruknęłam z trudem odrywając się od niego.
- O co chodzi? – Zapytał zdezorientowany. – Jeszcze nie jesteś gotowa? – Dodał łagodnym tonem.
- Chciałam dziś z tobą uprawiać seks, naprawdę – powiedziałam, a oczy Harry’ego nagle się powiększyły. – Wkurzyło mnie to jak zwracałeś się do tej modelki. W moich myślach ta randka miała być idealna i miała skończyć się w łóżku. Byłam przygotowana, chciałam tego, chciałam ponownie spróbować, chociaż nadal bardzo się boję, ale teraz już nie chcę.
- Czemu nie chcesz? – Zapytał lustrując mnie wzrokiem.
- Jeszcze niedawno czułam się przy tobie wyjątkowo. Teraz się tak nie czuję wiedząc, że każda inna modelka, która pozuje ci do zdjęć, jest traktowana tak jak ja – odparłam.
- Kaya, mówiłem ci, że nie traktuję ich tak jak ciebie. Ile razy mam ci powtarzać, że to ty jesteś moją dziewczyną i to ciebie kocham? Twoje ciało mi się podoba i twoje ciało mnie podnieca. One są tylko, jakby to powiedzieć… Rekwizytami przy mojej pracy – wytłumaczył głaszcząc mnie po policzku.
- Udowodnij mi to. Udowodnij mi, że traktujesz mnie inaczej niż je – szepnęłam patrząc prosto w oczy Harry’ego.
- Jeszcze ci tego nie udowodniłem? – Zapytał zaskoczonym tonem.
- Nie – odparłam cicho.
- Dobrze. Jutro zabieram cię na randkę. Randkę twoich marzeń. Bądź gotowa o osiemnastej – powiedział z uśmiechem.
- A co wymyśliłeś? – Zapytałam nagle bardzo zaciekawiona.
- Zobaczysz – mrugnął do mnie okiem, cały rozpromieniony. – Chcę tylko, żebyś wiedziała, że to Ty jesteś dziewczyną, którą kocham – dodał odgarniając mi pasemko włosów za ucho. – Pójdę już – odparł po chwili i wstał z sofy.
- To do zobaczenia jutro – uśmiechnęłam się gdy Harry stał już ubrany i przekręcał gałkę u drzwi wyjściowych.
- Do zobaczenia kochanie – szepnął i nachylił się nade mną żegnając się długim, ciepłym i namiętnym pocałunkiem.
Leżąc umyta w łóżku myślałam o tym co przygotował Harry na jutrzejszy wieczór. A raczej co ma zamiar przygotować. Wiedziałam, że wymyśli coś specjalnego i sprawi, że poczuję się jak najważniejsza osoba w jego życiu. Oby nie spieprzył tej szansy jaką mu dałam, tak jak dziś to zrobił. Gdyby dziś zachował się tak jak powinien się zachować, leżelibyśmy teraz razem. Harry głaskałby mnie za uchem i czekał aż zasnę, ja wplotłabym swoje palce w jego przydługie loki i splątalibyśmy swoje nogi ze sobą. A tak, przez jego głupie zachowanie, leżę teraz sama czując nieustający głód. Uporczywe myśli i burczenie w moim brzuchu skutecznie oddalały ode mnie sen, ale w końcu koło trzeciej nad ranem udało mi się zasnąć.



____________________________
Mam nadzieję, że rozdział Wam się spodobał!
Liczę na Wasze komentarze z opinią i mam do Was jedno pytanko.
Czy mam nadal kontynuować dodawanie spojlerów, czy tego nie robić? Zajmuje mi to trochę czasu, ale w sumie mogę od czasu do czasu wrzucać Wam jakieś spojlery nowego rozdziału. Jeśli większość z Was napisze mi, że chce mieć spojlery, to będę je dodawała do zakładki o nazwie spojlery (surprise, surprise!) :D
Nowy rozdział najszybciej za dwa tygodnie. Przepraszam, ale jestem zbyt zajęta studiami, żeby szybciej pisać, a uwierzcie, robię co mogę.
Kocham Was! xx

36 komentarzy:

  1. świetny rozdział, jak zawsze ;)
    @flurebel

    OdpowiedzUsuń
  2. jejku jejku jejku ! cudowne, ciesze sie ze znów piszesz to opowiadanie <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział zajebisty, omg jak ja kocham Harry'ego ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. JEJKU
    Byłam w szoku jak Harry się zachował i rozmawiał z tą modelką.
    Uwielbiam to opowiadanie i mogę czekać nawet rok na następny rozdział, bo wiem że warto :*

    OdpowiedzUsuń
  5. OMG. Coś czuje ze s następnym rozdziale będzie się działo :*

    OdpowiedzUsuń
  6. hej :) jej nie ma pojęcia co wymyśliłaś ale to będzie naprawdę super *___* czekam no i oczywiście rozumiem twoją sytuację :) co do spojlerów to mi jest to obojętne, zależy od twoich możliwości czasowych więc nie namawiam :) @hallxofxfame .xx

    OdpowiedzUsuń
  7. Rozdział jak zwykle genialny. Nie przestajesz mnie zaskakiwać :) A w sprawie spojlerów zrób jak uważasz, ja zaakceptuje każdą decyzje :D @Kamila280198

    OdpowiedzUsuń
  8. Super rozdział!

    OdpowiedzUsuń
  9. Omg jaki Harry, jak on mógł XDD Ma jej to wynagrodzić lmao

    OdpowiedzUsuń
  10. Rozdział genialny.. No Harry narozrabiał... Ale następna randka czuję, że będzie cudowna. A co do spojlerów to ja osobiście ich nie czytam (nie lubię), więc mi to obojętne. Całuski! xx

    OdpowiedzUsuń
  11. Jejku boję sie o nią jak nie chce jeść ;( rozdział super jak zawsze <3 strasznie sie cieszę sie ze w końcu wróciłas do pisania tego ff :*
    @_LuvMyBoys

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie mogę dużo pisać, więc tylko:GENIALNY!!!
    Czekam na next <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeej,zawsze czekam w napieciu na nastepny rodzial jak tylko skoncze czytac ;** czekamy!!!

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetny. Kurde Hazz ją źle potraktował. Rozdział jak zwykle The Best. Czekam na następny i życzę DUŻO weny na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  15. o matko, genialny 💞💞👍👌 nie moge doczekac sie nastepnego

    OdpowiedzUsuń
  16. Hazz wnerwiłeś mnie kochaneczku i ja mam nadzieję, że mi to wynagrodzisz! BO jak nie to ci jaja urwę, ugotuję i dam na obiad do zjedznia >.< Świetny rozdział , do następnego ;) xx

    OdpowiedzUsuń
  17. Jejku cudowny już nie mogę doczekać się kolejnego, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. Zapraszam na NOWY spis fanfiction http://kraina-fanfiction.blogspot.com/ ! Mam nadzieję, że wpadniesz ! ;*
    Pozdrawiam i całuję ! <3

    Przepraszam za spam !

    P.S. ZAJEBISTY BLOG !

    OdpowiedzUsuń
  19. ( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)

    OdpowiedzUsuń
  20. Jezu tak sie cieszę ze wróciłaś! Uwielbiam to opowiadanie a wręcz kocham kocham kocham!!!! ❤️

    OdpowiedzUsuń
  21. Kiedy next?
    Nie mogę się już doczekać! ♥♥

    OdpowiedzUsuń
  22. Kiedy kolejny? ;> Czekam z niecierpliwością xx

    OdpowiedzUsuń
  23. Genialne *.* Czekam na więcej <3

    OdpowiedzUsuń
  24. Boski rozdział już nie mogę doczekać się kolejnego:* pozdrawiam
    Szczęśliwego Nowego Roku:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Nominuję Cię do LBA ---> http://my-fucking-life-fanfiction.blogspot.com/2015/01/liebster-blog-awards.html

    OdpowiedzUsuń
  26. te opowiadanie jest scbjldasvbljfbvuefbvjdb <3
    kiedy następny ? :) /Eliza

    OdpowiedzUsuń
  27. Kiedy następny rozdział??? <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  28. Troche przedluzyly Ci sie dwa tygodnie :( wiem, ze masz swoje zycie.. Ale blagam Cie, nie koncz tego ff :(

    OdpowiedzUsuń
  29. Czemu tak długo nie dodajesz rozdziałów? Stało się coś ? Mam nadzieję, że skończysz to ff ��

    OdpowiedzUsuń
  30. zapraszam na mojego nowego bloga :

    Myboysandmyworld.blogspot.com

    Z góry wam Dziękuje
    Blog Świętny awww.....

    OdpowiedzUsuń
  31. Żyjesz? Błagam powiedz, ze nie umarłaś...

    OdpowiedzUsuń
  32. Heej będzie jeszcze jakiś rozdział?
    Mam nadzieję, że nie zawiesiłaś bloga :(

    OdpowiedzUsuń
  33. Kochana swietny blog!!.wczoraj czytalm go do 3 rano.. Prosze Cie Kontynułuj dalej to opowiadanie bo jest swietne !!!

    OdpowiedzUsuń
  34. Czekam na następny rozdział,
    mam nadzieję, że dodasz jakoś
    niedługo <3

    OdpowiedzUsuń